Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobiece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobiece. Pokaż wszystkie posty
Konsjerż - Abby Corson

października 22, 2025

Konsjerż - Abby Corson

Hotel Cavengreen. 
Tu każdy gość jest wyjątkowy – nawet morderca.
Zabawna i inteligentna powieść z gatunku cosy crime.

W Hotelu Cavengreen goście są rozpieszczani, otoczeni wszelką możliwą opieką i zawsze czują się mile widziani. To zasługa Hectora Harrowa, który bardzo poważnie podchodzi do swoich obowiązków. Hotel i współpracownicy są całym jego życiem. Niestety sprawy zaczynają przybierać zły obrót, kiedy hotel zostaje sprzedany amerykańskiemu inwestorowi, który bez wahania gotów jest wymienić starego konsjerża na nowego iPada.

Pewnego dnia Hector znajduje zwłoki jednego z gości w zamkniętym pokoju. Detektyw, który zajmuje się sprawą, nie pozwala nikomu opuścić hotelu. Każdy z gości i członków personelu jest podejrzany, ale detektyw Raj szczególnie uważnie przygląda się temu, kto z założenia wie wszystko o hotelu i ludziach w nim przebywających – konsjerż szybko staje się jego głównym podejrzanym.


Kochani, zapraszam serdecznie do świata luksusu, staroświeckich manier, które mieszają się z nonszalancją współczesności oraz przepychu w starym angielskim stylu. Przywita Was tutaj konsjerż, mężczyzna starej daty, człowiek po 70, który bardzo poważnie, z niezwykłą precyzją i dokładnością wypełnia swoje obowiązki. Hector Harrow, bo tak nazywa się tytułowy konsjerż, w najśmielszych snach nie przypuszczał, że 'jego' hotel stanie się areną zbrodni, a co więcej, że on sam zostanie uznanym za podejrzanego. O wydarzeniach poprzedzających feralny dzień opowiada przyjaciółce Helen, aby ta spisała je i wydała w formie książki.

Ciekawie było podpatrywać myśli Hectora. Jego lekka zgryźliwość mnie bawiła, a nawyki i pewien pedantyzm przypominały postać Herculesa Poirota czy detektywa Monka. Jednak w pierwszej połowie, książka mocno wyczerpywała moją czytelniczą cierpliwość. Długie wprowadzanie bohaterów oraz rozwleczony opis życia i pracy Hectora były dla mnie nudne i przeciągnięte, dopiero w drugiej połowie, gdy doszło do morderstwa, fabuła stała się mniej monotonna - po prostu ciekawsza.

Na minus muszę tutaj wskazać także postać głównego śledczego. Dawno w kryminale nie miałam do czynienia z tak nierealistyczną, wręcz kreskówkową postacią. Prowadzone przez niego śledztwo miało znamiona parodii. Dla fanów powieści kryminalnych "Konsjerż" nie będzie - moim zdaniem - dobrym wyborem. Jeden zwrot akcji, parodia z prowadzonego śledztwa i przewidywalność, nie zaspokoją kryminalnych apetytów. Do tego spokojna, początkowo wręcz monotonnie prowadzona fabuła i brak ciekawych plot twistów spodobają się raczej osobom, które kryminały czytają rzadko i nie lubią współczesnych, zbrutalizowanych powieści. 

Powieść Abby Corson to cosy criminal w sam raz na leniwe niedzielne popołudnie dla osób, które nie wymagają od fabuły zaskoczeń i niespodziewanych zwrotów akcji. Dla mnie nudna, aczkolwiek postać głównego bohatera rzekłabym 'urocza' ;)

Sekret pełni księżyca - Karen McQuestion

października 23, 2022

Sekret pełni księżyca - Karen McQuestion

W mroźną styczniową noc Sharon Lemke wychodzi na podwórko, aby obejrzeć zaćmienie krwawego Księżyca. Zauważa coś dziwnego u swoich sąsiadów. W ich kuchni mała dziewczynka zmywa naczynia. Dlaczego nie śpi o tak późnej porze? I kim jest? Flemingowie twierdzą, że mają tylko syna…

Sharon mogłaby to tak po prostu zignorować, ale gdy osiemnastoletnia Niki, była wychowanka rodziny zastępczej, przyjeżdża w odwiedziny, również zauważa podejrzane sytuacje w domu Flemingów. Kiedy wezwanie opieki społecznej nie skutkuje szybkim działaniem, obie kobiety postanawiają zbadać sprawę na własną rękę.

Czy ich sąsiedzi rzeczywiście są tym, na kogo wyglądają? 
Czy w ich zachowaniu rzeczywiście jest coś niepokojącego? 
Czy dziewczynka naprawdę istnieje, czy była jedynie wytworem wybujałej wyobraźni Sharon?
Opis książki "Sekret pełni księżyca" zdaje się sugerować, iż mamy do czynienia z thrillerem. Nic bardziej mylnego, ale to wcale nie oznacza, że książka była zła ;)

Powieść Karen McQuestion to bolesna powieść obyczajowa, poruszająca m.in. temat dysfunkcyjnej rodziny, w której to matka jest sprawczynią przemocy zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Dla równowagi mamy drugą rodzinę, w której miłość i wsparcie rozciągnięte zostaje na obcą dziewczynę, w zasadzie już kobietę, sierotę, która próbuje ułożyć sobie dorosłe życie.

W książce mamy do czynienia z dwoma głównymi wydarzeniami. Pierwsze dotyczy starszego małżeństwa, które mimo upływu lat cały czas czeka na dobre wiadomości związane z ucieczką ich córki. Drugie zaś, odbywa się na naszych oczach i dotyczy tajemniczej małej dziewczynki, która według słów rodziny, w której domu była widziana, tak naprawdę nie istnieje. 


Mimo, iż opis książki brzmi tajemniczo to jednak "Sekret pełni księżyca" jest przewidywalny. W zasadzie nie ma tu niczego, co nas - czytelników - by zdziwiło. Autorce, nie udało się stworzyć dużego napięcia i wywołać we mnie ekscytacji kolejnymi wydarzeniami. Cała fabuła, wszystkie sekrety i zagadki układają się logicznie i poprawnie. A jednak czytało mi się ją bardzo dobrze; lekko, przyjemnie i z ciekawością, mimo tej przewidywalności. Opowieść jest snuta powoli, subtelnie z nutką tajemniczości. Podobało mi się, że autorka nie ograniczyła się do jednego narratora, ale pozwoliła przemówić kilku swoim bohaterom. Ich kreacje literackie były naprawdę dopracowane. Każdy z nich był charakterystyczny i wzbudzał emocje. 

Sięgając po "Sekret pełni księżyca" nastawcie się na dramat obyczajowy osnuty mgiełką tajemnicy. Poznacie tutaj dwie rodziny, zmierzycie się zarówno z patologią, jak i bezinteresownym wsparciem. I choć powieść Karen McQuestion nie zostanie w mojej pamięci na długo, to jednak nie żałuję spędzonego z nią czasu. Polecam na jesienny wieczór :)
Fall in love - Marika Krajewska

października 12, 2022

Fall in love - Marika Krajewska

Adam imał się już wielu zajęć, żeby zapewnić sobie byt. Doświadczony przez los, nie miał nigdy okazji, żeby zastanowić się nad swoją pasją. W mieście gwiazd i pierników w końcu odnajduje swoją niszę – słodkie wypieki z dostawą pod same drzwi. Czy Adamowi wystarczy determinacji, by samodzielnie rozkręcić cukierniczy biznes? Jedno jest pewne – oprócz wanilii, cynamonu i goździków dorzuci do ciastek ogromną dawkę miłości.

Jagoda zdążyła już poznać ciemną stronę związków. Rozczarowania sprawiły, że zamknęła się głęboko w sobie i wcale nie zamierza się otwierać. Tej jesieni jednak do jej drzwi zapuka ktoś o niezwykłym talencie do wyrobu słodyczy. Czy można oprzeć się takiej pokusie? W końcu jesień to nie tylko sezon chłodu i mgły, ale także czas gorącej czekolady, spacerów o zmroku i magicznej aury. Czy to nie najlepsza pora na cuda?


Pewnego październikowego popołudnia przyszła do mnie wyczekiwana książka, która miała umilić mi pierwsze prawdziwie jesienne wieczory.

Piękna okładka, opis wzbudzający zaciekawienie, do tego gorąca herbatka, miękki fotel i oczekiwanie, że zaraz zatopię się w "najsłodszym romansie na jesień". Zatopiłam się w opisach słodkości, pieczeniu, walce o marzenia, ale romansu nie dostrzegłam. 

Bohaterami jest dwoje dorosłych ludzi. Kobieta, Jagoda - irytująca, zmagająca się z problemem brutalnego męża, aczkolwiek nie bardzo chcąca zmienić swoje obecne życie oraz Adam - miły, uczynny, dający wchodzić sobie na głowę mężczyzna, z bardzo trudną i smutną przeszłością. Adam krąży wokół Jagody, próbując słodkościami pokazać jej, że jest warta więcej niż otrzymuje. Głównych bohaterów uzupełniają drugoplanowi, którzy byli dla mnie ciekawsi i bardziej życiowi. Nie owijając w bawełnę, gdyby nie dwie starsze panie, mała dziewczynka i pewien aktor zamknęłabym książkę z odczuciem czytelniczej porażki. 


Powieść jest połączeniem dramatu i komedii. Nakreślony wątek przemocy domowej jest baaardzo subtelny, zachowanie bohaterki momentami bardzo irytujące. Nie jestem przekonana, czy wprowadzanie takiego problemu społecznego jakim jest przemoc w takiej formie i takiej konwencji to dobry pomysł. 

Ponadto, wbrew opisom, trudno nazwać Fall in love romansem to raczej powieść, w której dwoje ludzi zmaga się ze swoimi demonami, walczy o marzenia, a przy okazji wie o swoim istnieniu. Opisy kuchennych poczynań były największym plusem i najbardziej dopracowanym elementem książki, gdyby autorka dołożyła do tego ciepłą opowieść o rodzącej się miłości byłabym 'kupiona', a tak miałam wrażenie,  że czytam różne elementy jednej historii, które w tę jedną historię nie chcą się ułożyć. Mógł być z tego dobry romans bądź dobra obyczajówka psychologiczna, niestety mamy hybrydę, która okazało się zakalcem.
Szklany dom - Eve Chase

września 27, 2022

Szklany dom - Eve Chase

Pełna napięcia powieść o mrocznych sekretach rodzinnych

W głębi lasu zostaje znalezione niemowlę. Rodzina Harringtonów postanawia je zatrzymać. Z każdym kolejnym dniem ich niedowierzanie zamienia się w radość – sami zmagają się z osobistą tragedią, a obecność tej niezwykłej dziewczynki napełnia ich życie nadzieją. Rozświetla dotychczas ponure i zakurzone zakamarki ich domu.

W obawie przed jej utratą, Harringtonowie utrzymują istnienie małej w tajemnicy. Za wszelką cenę chcą ją przy sobie zatrzymać. Nie wiedzą jednak, że niedługo na terenie ich posiadłości znajdzie się martwe ciało. A skrzętnie skrywane tajemnice mogą ujrzeć światło dzienne…

Minie wiele lat, aż pewna kobieta szukająca odpowiedzi na pytania dotyczące swojego życia trafi do niezwykłego, pięknego lasu, w którym nic nie jest takie, jakim się wydaje.

Czy odkryje prawdę na temat swojej przeszłości?
Czy odważy się ją ujawnić?
"Szklany dom" to powieść pełna uroku wiążącego się przede wszystkim z miejscem akcji. Większość wydarzeń dzieje się w dworku położonym w środku lasu. Specyficzna atmosfera, bohaterowie z własnymi demonami, trudną przeszłością i przyszłością, która niesie kolejne tragiczne zdarzenia. Eve Chase stworzyła powieść obyczajową, którą odkrywamy, a może wręcz kontemplujemy niespiesznie łącząc wątki i bohaterów. 

W powieści mamy do czynienia z dwiema płaszczyznami czasowymi. Pierwsza przenosi nas w przeszłość. Poznajemy historię Harringtonów, która po pożarze domu, na czas remontu przenosi się do dworku Foxcote Manor, znajdującego się w głębokim lesie. Pani Harrington znajduje się w złym stanie psychicznym, po tym jak rok wcześniej straciła nowonarodzone dziecko. Pozostałe dzieci Jeanne także są poturbowane psychicznie widząc zły stan matki, jej negatywne odnoszenie się do męża, czyli ich ojca oraz zdając sobie sprawę, że przyjaciel rodziny nie jest tylko przyjacielem. Spoiwem i dobrym duchem rodziny jest niania dzieci - Rita. Gdy znajdują w lesie porzucone niemowlę sytuacja zdaje się poprawiać.

Odpowiedź na pytanie: kim jest tajemnicze niemowlę zdaje się kryć we współczesności, w której główną rolę odgrywa Sylvie i jej rodzina. Nie będę tutaj zdradzała więcej, ponieważ układanie rozsypanych puzzli życia bohaterów "Szklanego domu" należało do ciekawych i satysfakcjonujących. Polecam zagłębić się w te dwa świat, które początkowo zdają się nie mieć ze sobą nic wspólnego. 


O autorce:
Eve Chase – brytyjska autorka znana z niezwykle klimatycznych, osadzonych w pięknych miejscach i przesyconymi tajemnicami powieści. Przez wiele lat pracowała jako redaktorka i dziennikarka w różnych czasopismach w Wielkiej Brytanii. Szklany dom został okrzyknięty bestsellerem przez „Sunday Times”. Eve Chase mieszka w Oxfordzie z mężem i trójką dzieci oraz włochatym golden retrieverem o imieniu Harry.
Nauczyciel z getta - Mario Escobar

lipca 17, 2022

Nauczyciel z getta - Mario Escobar

Warszawa, 1939 roku
Agnieszka Ignaciuk z synem Henrykiem na krótko przed wybuchem II wojny światowej szuka schronienia. Oboje trafiają do sierocińca, gdzie poznają Janusza Korczaka. Agnieszka zostaje opiekunką dzieci. Towarzyszy nauczycielowi w codziennej pracy.

Rozpoczyna się redukcja getta warszawskiego. Naziści zamierzają się pozbyć ponad pół miliona jego mieszkańców. Janusz Korczak wraz z Agnieszką do ostatniej chwili próbuje znaleźć ocalenie dla wychowanków domu sierot.

„Nauczyciel z getta” to świadectwo heroizmu człowieka, który jako lekarz, pedagog i pisarz w pełni poświęcił się dzieciom. Do końca był wierny swojemu powołaniu i stał się symbolem męczeńskiej śmierci bezbronnych ofiar Holocaustu.
Hiszpański pisarz, historyk specjalizujący się w historii najnowszej, tym razem wziął na warsztat historię polskiego lekarza, pedagoga, pisarza - Janusza Korczaka. Byłam bardzo ciekawa, jak zostanie on przedstawiony przez Mario Escobara, którego do tej pory znałam tylko z książki "Bibliotekarka z Saint-Malo".

"Nauczyciel z getta" to powieść historyczna. Autor, opisując życie Janusza Korczaka w czasie II wojny światowej, od momentu jej wybuchu, aż do śmierci, opierał się na jego pamiętniku oraz świadectwach osób, które go znały. Trzeba jednak podkreślić, że powieść nie jest biografią, a co najwyżej powieścią biograficzną. Występują w niej postacie autentyczne, jak Irena Sendlerowa, Janusz Dobraczyńki, czy Stefania Wilczyńska, jak i fikcyjni, np. Agnieszka Ignaciuk i jej syn Henryk. To samo dotyczy wydarzeń, czy pewnych przesunięć w czasie, które autor uznał za niezbędne w stworzeniu tejże powieści. Niemniej, większość zdarzeń jest autentyczna. 

Mario Escobar wprowadził do książki narrację pierwszoosobową, tym większe wywołując na czytelniku wrażenie opisywanymi wydarzeniami. Narrator, czyli dr Korczak, dzieli się z nami swoimi poglądami, staraniami, wątpliwościami, emocjami, często filozofując. Niektóre fragmenty w książce są mocno przeidealizowane, momentami aż wydaje się nierealne, by człowiek będący w tak ciężkim położeniu, mógł myśleć tak 'pozytywnie'. Niestety, nie wiem, czy to była wyobraźnia autora, czy faktycznie ten wybitny pedagog był takim wręcz idealnym człowiekiem. "Nauczyciel z getta" to hołd oddany Korczakowi - czuć podziw odwagą, heroizmem i poświęceniem wybitnego polskiego pedagoga. 


Książka wzrusza, przypomina naszą bolesną historię, ale wywołuje też pewien dyskomfort duchowy. Pokazuje niewyobrażalne bohaterstwo Janusza Korczaka, (i innych nauczycieli Domu Sierot), w obliczu nieludzkich warunków i zewsząd grożącej śmierci, zasiewając w nas wątpliwość, refleksję - czy mamy prawo nazywać się dobrymi ludźmi? Jak wiele musimy jeszcze zrobić, by zasłużyć na to miano? 

Cieszę się, że powstała ta książka. Mam nadzieję, że przeczyta ją wiele osób zwłaszcza za granicą. To piękna pod względem językowym i okrutna, jako historia prawdziwa powieść, która ukazuje zło wojny i postawę godną pozazdroszczenia człowieka dobrego. Pozazdroszczenia albo raczej godną naśladowania! Wtedy na pewno do żadnych wojen by nie dochodziło. To nie tylko powieść biograficzna, to swoisty traktat filozoficzny, pokazujący jacy powinniśmy być, jak postępować, jak myśleć. 
POLECAM!
Będziesz tego żałować - Alicja Sinicka.

stycznia 07, 2022

Będziesz tego żałować - Alicja Sinicka.


Uciekała przed niebezpieczeństwem. Azyl okazał się pułapką.

Po brutalnym ataku na jej najlepszą przyjaciółkę Iga nie czuje się już bezpiecznie w swoim mieszkaniu. Zmęczona ciągłym oglądaniem się za siebie i przeczuciem, że jest obserwowana, decyduje się na przeprowadzkę.
Osiedle Marzeń kusi ją obietnicą bezpieczeństwa. Wysokie mury, nowoczesny system ochrony i zamknięta społeczność, która doskonale ją rozumie. Musi tylko zgodzić się na kilka zasad, które na pierwszy rzut oka wydają się dość ekscentryczne. Czego jednak nie robi się dla spokoju?
Po kilku tygodniach zostają jej przedstawione nowe zasady. Bardziej... specyficzne. Jaką cenę będzie musiała zapłacić za to, aby schować się przed całym światem?


Cóż za miła niespodzianka!
W końcu w moje ręce trafiła książka Alicji Sinickiej, którą przeczytałam z prawdziwym zainteresowaniem, wręcz nie mogłam jej odłożyć! W końcu fabuła, która przykuwa uwagę tajemnicą, bohaterami, sposobem stopniowania napięcia, a nie erotyką, seksem itp. 

Akcja kręci się wokół Igi, to ona jest główną bohaterką powieści, kobietą, która po napaści na swoją przyjaciółkę, - która nota bene, chciała ją przed czymś ostrzec - przeprowadza się na tajemnicze, zamknięte Osiedle Marzeń. Początkowo mierzymy się z tajemniczą napaścią, typujemy napastnika, bliżej poznajemy bohaterki, ich koligacje rodzinne, przyjaciół, pracę... wszystko zdaje się być ważne. Wraz ze zmianą zamieszkania Igi, do powieści wkradają się nowe, ciekawe wydarzenia. Osiedle nie jest zwykłym miejscem. Tajemnice i regulamin, który poznaje Iga jest intrygujący, a mieszkańcy specyficzni.

Autorka bardzo dobrze zazębia fabułę, potrafi utrzymać napięcie, kierować tropy na fałszywe tory. Chociaż pewne rozwiązania nie są wielką niespodzianką, jako czytelnicy pewnych rzeczy domyślamy się szybciej niż bohaterka, to cała główna zagadka okazuje się na tyle pogmatwana, że sama bym takiego rozwiązania nie odgadła. 

Alicja Sinicka stworzyła ciekawy, nowoczesny thriller, który od początku do końca utrzymuje bardzo dobre tempo, napięcie i zaciekawienie czytelnika. Nie ma zbędnych postaci, czy niepotrzebnych epizodów. Widać, że autorka miała pomysł i krok po kroku go realizowała. Brawo. Cieszę się, że  sięgnęłam po "Będziesz tego żałować". Tytuł absolutnie nieadekwatny do wrażeń, wynikających z treści. POLECAM!


Inne książki autorki:
Terapia - Klaudia Muniak

listopada 20, 2021

Terapia - Klaudia Muniak

Luiza pracuje jako sekretarka w warszawskim biurze. Szef świetnie ją traktuje, znakomicie uzupełniają się w pracy. Jednak demony przeszłości nie pozwalają jej żyć normalnie. Aby się z nimi uporać, postanawia wybrać się w podróż do Dębicy. Zatrzymuje się w hotelu i chce rozliczyć się z przeszłością. Jej plan jest bezwzględny. Tuż po powrocie dociera do niej informacja o znalezieniu zwłok jej przyjaciółki ze szkolnych lat, która na jej liście zemsty była numerem jeden.

Szymon, z którym Luiza zaczęła się niedawno spotykać, wydawał się tym jedynym. Do czasu, kiedy staje się wobec niej agresywny. Luiza ucieka do domku pod Warszawą, który okazuje się pozornym schronieniem. Kobieta po raz kolejny pada ofiarą przemocy. Gdy granica między rzeczywistością a wytworami wyobraźni coraz bardziej się zaciera, jej szaleństwo osiąga punkt kulminacyjny.


"Terapia" to thriller medyczny, który pokazuje swoje prawdziwe oblicze dopiero w drugiej połowie książki. Niestety, do tego momentu jest mocno przegadany przez Luizę, główną bohaterkę najnowszej powieści Klaudii Muniak.

Luiza sprawia wrażenie kobiety stabilnej, choć skrywającej pewne tajemnice. Nie spieszy jej się do zawierania znajomości, czy spędzania czasu w gronie przyjaciół, których w zasadzie, zdaje się nie mieć. Wydarzenia z przeszłości mają na Luizę cały czas wpływ, a kolczyki i blizny dobitnie świadczą o tym, że nie były to błahe sytuacje. Ciekawa wygląda relacja Luizy, czy raczej symbioza z szefem, który jest w stosunku do niej bardzo opiekuńczy i długo nie wiemy dlaczego tak się dzieje. Niestety, kreacja bohaterów jest powierzchowna. Brakuje im głębi, i to nawet gdy wiemy już dlaczego zachowują się tak, a nie inaczej. 

Ponad połowa powieści wiedzie nas przez monologi wewnętrzne bohaterki i mało znaczące wydarzenia. Nie będę ukrywała, że mnie one nudziły. Zagłębianie się w głowę i myśli kobiety było w pewnym momencie już irytujące. Autorka do granic możliwości przeciągnęła akcje wprowadzające. Długo czekałam na jakieś mocniejsze uderzenie ze strony fabuły, a otrzymywałam kolejne wynurzenia Luizy. 


Dopiero po ponad połowie książki mamy twist, mamy akcję, mamy ruch na kartach historii. Wiemy skąd tytuł, wiemy czemu szef choć taki bliski i opiekuńczy w stosunku do Luizy nie jest zainteresowany związkiem z nią. Wiemy, po co męczyliśmy wcześniejszą połowę opowieści. Tutaj autorka zaskoczyła mnie pozytywnie. Nie bała się postawić sprawy na ostrzu noża i wybrać rozwiązanie wręcz szokujące. Na końcu wszystkie elementy zyskują logiczne wyjaśnienie, a sam pomysł i jego wykonanie nabierają sensu. Zakończenie majstersztyk! BRAWO za odwagę.

Musicie przekonać się sami, czy chcecie przemęczyć połowę książki, by dowiedzieć się o co w niej tak naprawdę chodziło.
Ocena: -6/10

Inne książki autorki:
"Słodko-gorzka"  Ella Fields

sierpnia 27, 2021

"Słodko-gorzka" Ella Fields

Kiedy kogoś pokochasz, zapraszasz do siebie też jego demony.
Toby zawsze wydawał się trochę inny niż reszta jego kolegów. Bywały dni, kiedy wypowiadał zaledwie dwa słowa, innym razem nawijał jak katarynka. Działał w dwóch trybach i nigdy nie było wiadomo, kiedy zwolni, a kiedy przyspieszy. Jego mózgiem rządziły nieznane nikomu prawa.
Toby stanowił dla Pippy zagadkę. Zanim udało jej się ją rozwiązać, było już za późno. Pippa zakochała się w tym mrocznym, pełnym tajemnic futboliście. Wiedziała, że nie może go naprawić, ale pragnęła go tak bardzo… Każdego pojedynczego, uszkodzonego kawałeczka. Wiedziała, że walka o normalność będzie trudna, ale była gotowa zmierzyć się z ciemną stroną Toby’ego. Tylko czy na pewno wie, na co się pisze?

*****

"Słodko-gorzka" to opowieść miłosna dwójki dwudziestolatków. Pippa i Toby poznają się na uczelni i od razu zwracają na siebie uwagę. Młodzi, piękni, a jednak pełni wewnętrznych problemów. Połowa powieści to absolutnie typowa amerykańska powieść o studenckiej parze. Nim jest miłość, nim jest jakieś wyznanie, dłuższa rozmowa, poznanie się, już jest seks. Mnie to nigdy nie przekonuje, ale jestem starej daty. Niemniej, nudziłam się i nijak nie umiałam uchwycić chemii, która podobno była między bohaterami. Widziałam za to sporo zachwytów nad pięknym ciałem. 

Na szczęście powieść ewoluuje i przechodzi do spraw trudniejszych. Młodzi zaczynają się poznawać nie tylko od strony cielesnej i tej powierzchownej, zaczynają poznawać swoje demony, problemy, z którymi muszą się mierzyć, a to nie jest łatwe. Porzucenie przez rodziców, czy choroby psychiczne to duże piętno, które spoczywa na tych jeszcze bardzo młodych bohaterach. Autorka całkiem przekonująco sportretowała osobę, która zmaga się z zaburzeniami obsesyjno - kompulsywnymi, z tym jak potrafią zawładnąć dobrym człowiekiem i przejąć nad nim kontrolę. Ciekawy był także wątek związku rodziców Pippy, który był mocno zbliżony do związku dziewczyny z Toby'm.


To co mi się bardzo podobało w książce to ukazanie przez autorkę przyjaźni. To, że młodzi ludzie nie są sami, mogą liczyć nie tylko na swoich rodzicach, (a przynajmniej tych, którzy im pozostali), ale także na swoich przyjaciół ze studiów i to niezależnie od tego, jak źle zostali potraktowani. To był wzruszający obrazek, który najlepiej zapamiętałam z całej książki. Jednak Elle Fields porusza także bardzo ważną kwestię drugich szans i tego jak długo i jak dużo możemy ich podarowywać osobie, którą kochamy.

"Słodko-gorzka" to romans uniwersytecki, który z powodzeniem próbuje być czymś więcej niż romansem. Nieidealny, ale warty dania mu szansy.
Ocena: 6/10

Ucieczka z nieznajomym - Katarzyna Bester

sierpnia 16, 2021

Ucieczka z nieznajomym - Katarzyna Bester


Kiedy chcesz wydostać się z pułapki, możesz stracić czujność i… zmysły. Ucieczka z nieznajomym nie wydaje się rozsądna, ale Hannah nie ma wyboru. Czy właśnie wpakowała się w jeszcze gorsze kłopoty?

Powrót nie wchodzi w grę. Hannah musi uciekać, kryć się przed mężem i oprawcą w jednej osobie. Jeśli trafi ON na jej ślad, zrobi wszystko, aby ją zatrzymać i odpowiednio zdyscyplinować. Plan kobiety jednak nagle się sypie i trzeba improwizować. Wtedy Hannah odkrywa, że jeden ze stojących przy drodze samochodów ma otwarte drzwi. Chowa się za siedzeniem pasażera i postanawia zdać się na los. Szybko się orientuje, że mężczyzna, który nieświadomie wywiózł ją z dala od zagrożenia, nie jest zwyczajnym turystą. Tajemniczy Jonathan może pomóc jej w ucieczce. 

Podczas wspólnej podróży tych dwoje odkrywa, jak wiele ma ze sobą wspólnego, a ich przypadkowa znajomość stopniowo przeradza się w pożądanie, z którym coraz trudniej im walczyć. Czy dopadnie ich przeszłość? Czy mogą zaufać sobie nawzajem?

*****

Hannah to młoda kobieta, mająca za sobą nieudane małżeństwo, Jonathan to młody mężczyzna, który trudni się niezbyt 'legalnym' i bezpiecznym zajęciem. Drogi tych dwojga łączą się ... w samochodzie, do którego wsiada zdesperowana kobieta. Jonathan postanawia pomóc Hannah, nie zdając sobie sprawy z tego, że mogłoby ich coś (po)łączyć. 

Od razu na wstępie zaznaczam, że to jest bardzo fajna obyczajówka/romans (nie erotyk!) z sensacyjnym tłem, którą się bardzo przyjemnie czytało. Poświęciłam jej dwa wieczory i naprawdę świetnie się bawiłam. 

Po pierwsze - zaciekawiła mnie fabuła
Po drugie - podobała mi się lekkość pióra autorki i dozowane elementy humorystyczne - moja ulubiona scena to wydarzenia na stacji paliw i monolog wewnętrzy Jonathana.

Książka nie jest przegadana, nie ma w niej zbędnych opisów, czy bohaterów. Mamy skondensowaną treść, która mimo pewnych nieprawdopodobieństw jest ciekawa i wciągająca. Nie ma tu rozbudowanych portretów psychologicznych, ale bohaterowie, jak na treść absolutnie rozrywkową, są dobrze wykreowani, nie oczekiwałabym więcej. Do tego dochodzą sekrety, smutne wydarzenia z przeszłości i wzajemna zależność, które to w trakcie rozwoju fabuły odkrywamy razem z głównymi postaciami powieści "Ucieczka z nieznajomym".


To, na co zwróciłam uwagę, i co szczególnie przypadło mi do gustu to brak naiwności w relacji Jonathana i Hannah. Nie ma tu rzucania się sobie na szyję, pożądania od pierwszego spojrzenia itp. spraw. Początkowo najważniejsza jest ucieczka i to ona odgrywa w powieści pierwsze skrzypce. Muszę przyznać, że oprócz pewnej naiwności ostatnich zdarzeń i zbiegu okoliczności, który może zdarzyć się tylko w książkach i filmach, nie mam tej książce nic do zarzucenia. Katarzyny Bester stworzyła utwór  krótki, acz treściwy. Nic więcej nie trzeba do niego dodawać, bo sam w sobie posiada wszystko, co niezbędne abyśmy miło spędzili czas.
Polecam!
Ocena: 8/10
Sowniki - Kamila Bryksy

maja 23, 2021

Sowniki - Kamila Bryksy


Rodzinna tajemnica ze spowitej mgłą podlaskiej wsi

Śmierć ukochanej żony w wyniku wypadku jest dla Bernarda końcem dotychczasowego życia. Od tamtej chwili nie potrafi stanąć na nogi. Pod wpływem impulsu wyjeżdża z Białegostoku do rodzinnej wioski Weroniki – aby poznać jej bliskich, miejsca, w których dorastała, i choć przez chwilę poczuć się znów blisko niej…

Pojawienie się mężczyzny w Sownikach wywołuje konsternację wśród mieszkańców. Mimo zaskoczenia opowiadają mu historie zaginięć kobiet, które wstrząsnęły przed laty lokalną społecznością. Bernard zaczyna podejrzewać, że żona celowo trzymała go z dala od rodzinnych stron. Czy naprawdę znał ją tak dobrze, jak mu się wydawało?

W swojej debiutanckiej powieści Kamila Bryksy znakomicie odmalowuje klimat podlaskiego miasteczka, w którym wszyscy się znają, a jednocześnie ukrywają przed sobą mnóstwo sekretów.


Po przeczytaniu książki dość długo zastanawiałam się, co o niej napisać. Niestety, nie wywołała we mnie większych emocji, mimo iż akcja była dość dynamiczna, a autorka starała się cały czas podtrzymywać aurę tajemniczości. Skąd więc ta obojętność na wydarzenia?

Zacznijmy od bohaterów. 
Główną postacią "Sowników" jest Bernard, którego poznajemy w najgorszym momencie życia. Mężczyzna  od kilku miesięcy jest w totalnej rozsypce z powodu tragicznej śmierci żony. Pewnego dnia, w chwili nagłego olśnienia, postanawia pojechać do rodzinnego miasteczka zmarłej żony i poznać jej ojca. Okazuje się, że nie przez lata małżeństwa poznał pobieżnie jedynie jej siostrę. Wizyta w Sownikach nie przebiega tak, jak chciałby tego Bernard, więc po jednym dniu się poddaje i chce wyjeżdżać. Wtedy odkrywa pierwszą tajemnicę, czy raczej zalążek tajemnicy, który szybko się rozwija i uzmysławia mu, iż chyba nie poznał swojej żony za dobrze.

W powieści mamy kilku narratorów. Czytając dowiadujemy się, kto w danej chwili prowadzi historię. Bywa to męczące. Wolę gdy jest to rozwiązane podpisaniem danego fragmentu imieniem bohatera. Wracając jednak do samej historii i tła. Mamy tutaj bardzo dobrze oddaną wieś, jej klimat i mieszkańców. Opisy są plastyczne; miejscami można poczuć jakbyśmy na równi z bohaterami przemierzali Sowniki. Tajemnicze zaginięcia wzbudzają niepokój i ciekawość, ale brakowało mi opowiedzenia się autorki po konkretnym gatunku. Mamy tutaj elementy thrillera, kryminału, ale przede wszystkim obyczajówki. Całość jest zgrabnie połączona, ale nie intryguje tak, jak powinna. Zapał do czytanej fabuły opadł mi bardzo szybko i niestety zakończenie też tego nie poprawiło. Nie było efektu wow, ale jest to na pewno porządnie sporządzona powieść, której warto dać szansę, w końcu Wasze odczucia mogą być zupełnie inne :)



Bibliotekarka z Saint-Malo - Mario Escobar

maja 04, 2021

Bibliotekarka z Saint-Malo - Mario Escobar

Nowa powieść Maria Escobara, autora bestsellerów: „Kołysanka z Auschwitz” i „Dzieci żółtej gwiazdy”.

Taki list mógł napisać tylko ktoś, kto kocha książki miłością bez granic.
Jocelyn Ferrec, bibliotekarka i pasjonatka literatury, boryka się z samotnością po tym, jak jej ukochany mąż Antoine wyruszył na front. Nie mija wiele czasu, kiedy kobieta staje w obliczu kolejnego dramatu. Latem 1940 roku do Saint-Malo wkraczają wojska niemieckie, a ich brutalne prześladowania mają dotyczyć także biblioteki, w której pracuje Jocelyn.

Niemiecki kapitan Hermann von Choltiz otrzymuje odgórny nakaz zniszczenia wszelkich wywrotowych książek w Saint-Malo. Utrudnia to fakt, że jest ON wielkim miłośnikiem literatury ze słabością do wspaniałej bibliotecznej kolekcji Jocelyn. Między tą dwójką nawiązuje się zupełnie nierealna przyjaźń. Książki ich łączą, jednak wojna dzieli.

Swoje przeżycia Jocelyn opisuje w liście do słynnego pisarza Marcela Zoli, którego książki zajmują szczególne miejsce w jej sercu i księgozbiorze. Rozpoczyna przepiękną korespondencję o przepełnionym tragicznym szaleństwem świecie, w którym zmuszona jest żyć, ale w którym miłość jest w stanie pokonać nawet wojnę.


Mario Escobar to pisarz, który dał się poznać polskim czytelnikom dwiema bardzo dobrze przyjętymi książkami: "Kołysanka z Auschwitz" oraz "Dzieci żółtej gwiazdy". Z wykształcenia jest historykiem specjalizującym się w historii najnowszej. Autor ogromnej ilości książek i artykułów na temat Inkwizycji, Reformacji i sekt religijnych. Mario Escobar jest także redaktorem "Nueva historia para el debate", oraz współpracownikiem "National Geographic Historia". "Bibliotekarka z Saint-Malo" to jego kolejne dzieło, które, jak sądzę, dorówna popularnością pozostałym.

Wraz z książką "Biblioterkarka z Saint-Malo" przenosimy się do francuskiego, tytułowego miasteczka Saint-Malo, w którym żyją Jocelyn oraz Antoine'a. Młode małżeństwo, które w drodze na miesiąc miodowy do Paryża dowiaduje się, że wojna już puka do ich drzwi. Po powrocie, Antoine, policjant, zostaje powołany do służby wojskowej, a do mieszkania małżonków, w którym pozostała Jocelyn zostaje zakwaterowany niemiecki oficer SS. 

Rzeczywistość przedstawiona przez Escobara nie jest tu tak dramatyczna jak w książkach przedstawiających codzienność wojenną np. w Polsce. Francja szybko się poddała, więc represje nie były tutaj tak dramatyczne jak w innych krajach Europy. Niemniej, na pewnie nie była to sielanka. Głód, wywózki Żydów, kolaboracja, ruch oporu, przesłuchania, zdrady - tutaj również miały miejsce i zostały dość dobrze odtworzone, Niemniej akcja skupia się wokół biblioteki. To co spędza sen z powiek głównej bohaterki to książki. Jocelyn jest bibliotekarką, kiedy dowiaduje się o liście książek zakazanych, które naziści chcą zniszczyć nie może się z tym pogodzić. Zniszczeniem ksiąg kieruje Herman von Choltiz, który staje się niejako aniołem stróżem kobiety. 


Powieść Marco Escobara czyta się bardzo dobrze, jest napisana pięknym językiem, zawiera mądre i przemyślne frazy, dla niektórych pewnie frazesy, które czytałam wielokrotnie, bo skłaniały mnie do przemyśleń. Wydarzenia zawarte w książce bywają zarówno dramatyczne, jak i pełne nadziei, choć miejscami i mało logiczne. Pokazują, że wróg może być przyjacielem, a sąsiad naszym 'katem'. Nie ma tu niczego odkrywczego, wszystko już było, a jednak bardzo dobrze i płynnie mi się ją czytało. Mam jedynie zastrzeżenia do pewnej naiwności zdarzeń. Miejscami autor mocno odpłynął od rzeczywistości.

To nie jest książka, która zmieni Wasze życie, którą będziecie tygodniami przeżywali, ale nie jest też stratą czasu. Jeżeli macie wolne popołudnie to możecie po nią sięgnąć i przenieść się do małego miasteczka, w którym bibliotekarka próbuje uratować swoją miłość - książki, pozostać uczciwą względem swoich uczuć, pomagać i walczyć z tymi, którzy rozpętali piekło na ziemi. 
Ocena: 6+/10



Żona więźnia - Maggie Brookes

kwietnia 07, 2021

Żona więźnia - Maggie Brookes

Tajemnica skrywana przed Nazistami.
Uczucie wystawione na straszliwą próbę.
Oparta na prawdziwych wydarzeniach poruszająca opowieść o miłości na śmierć i życie.

Życie Izabeli, charakternej Czeszki z Vražnégo, zmienia się z dnia na dzień wraz z pojawieniem się brytyjskiego jeńca wojennego, kaprala Billa Kinga. Ukrywany przed rodzicami związek, zorganizowany naprędce ślub – Bill nie potrzebował czasu, aby zrozumieć, że życie z Izabelą będzie dalekie od nudy. Nie spodziewał się jednak, że potoczy się ono w taki sposób.

Świeżo upieczeni nowożeńcy organizują ucieczkę, ale wpadają w ręce nazistów. Izabela, przebrana w mundur żołnierza, trafia wraz z Billem do niemieckiego obozu w Lamsdorf. Ukrywa swoją płeć oraz świadomie skazuje się głód, cierpienie i upokorzenie. A także na ciągły strach przed zdemaskowaniem.

Kobieta z miłości jest w stanie zmusić swoje ciało do niewyobrażalnego wysiłku. Bill wie, że bez wahania mógłby oddać za nią życie. Poświęcają się dla miłości, która połączyła ich tak nieoczekiwanie, a w której każdy kolejny dzień niesie śmiertelne niebezpieczeństwo.


Omawiana dziś książka to jedna z tych powieści, którą trudno mi jednoznacznie ocenić. "Żona więźnia" opowiada historię miłości młodziutkiej Czeszki do angielskiego jeńca wojennego i jest inspirowana prawdziwymi bohaterami. Para poznaje się gdy mężczyzna zostaje przydzielony do pracy w gospodarstwie matki dziewczyny. Młodzi, chociaż pochodzą z różnych światów, mówią różnymi językami, zakochują się w sobie. Izabela to sprytna osóbka, która chcąc być bliżej Billa, wymyśla, że będzie brała u niego lekcje angielskiego. Fortel okazuje się trafny i umożliwia młodym legalne spotkania. Kiedy miłość zakiełkowała w nich na dobre, Izabela wymyśla kolejny plan, którego efektem jest ślub i ucieczka. Niestety, szybko schwytani nie zdążyli się sobą nacieszyć. Aby nie zostać rozdzielonymi Izabela postanawia udawać niemego chłopaka. Dzięki temu para nie zostaje rozdzielona i wspólnie udają się do obozu dla jeńców Od tego momentu jej życie zależy od wtajemniczonych współwięźniów. 

Dla mnie "Żona więźnia" to opowieść o determinacji i prawdziwej przyjaźni w najtrudniejszych czasach. Miłość między bohaterami była dla mnie słabo wyczuwalna, nie uwierzyłam jej, natomiast akty przyjaźni zdecydowanie mnie kupiły i moim zdaniem wysuwały się na pierwszy plan opowieści. To właśnie bohaterowie drugoplanowi stają się tymi, na których skupiamy wzrok. Ich historie, poświęcenie i wsparcie udzielane Izabeli mogło i chwytało za serce.  

To co burzy moja dobrą opinię o książce to zbyt ułagodzone warunki, w których bohaterowie żyją. Mało wiadomo o ich obozowej rutynie, ale za to wiemy, że co chwilę dostają paczki żywnościowe. Poza małymi wyjątkami nie czuć grozy sytuacji, w jakiej znajdowali się bohaterowie. Najlepszym, najprawdziwszym dla mnie momentem w całej książce jest marsz śmierci. Wydaje mi się, że autorka poświęciła mu najwięcej uwagi i to on wzbudził we mnie najwięcej emocji. Był chyba najprawdziwszym momentem w całej opowieści Maggie Brookes.

Książkę z pewnością czyta się bardzo dobrze, szybko i z ciekawością jak się skończy. Dla mnie trochę zbyt lekko, zbyt 'arkadyjsko', niemniej polecam wyrobić sobie własną opinię.
Ocena: -6/10

Nie ufam już nikomu - Klaudia Muniak

marca 16, 2021

Nie ufam już nikomu - Klaudia Muniak

Gdy codzienność jest przepełniona podejrzeniami, możesz zapomnieć o normalnym życiu…

Iga, świeżo upieczona mama, od lat cierpi na silne zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Po porodzie decyduje się na nowoczesną terapię. Chip wszczepiony w jej ramię, sterowany przez aplikację w telefonie jest dopiero po fazie testów. Mimo to Iga bez wahania podejmuje leczenie – jest współtwórczynią tej innowacyjnej metody i wie, że nic jej nie grozi.

Krótko po wznowieniu terapii zaczynają dziać się rzeczy, których kobieta nie rozumie: stale pogarszające się samopoczucie psychiczne, do którego dochodzą niepokojące przywidzenia i bardzo realistyczne halucynacje, a z biegiem czasu zaniki pamięci. Gdy na ciele synka Iga zauważa sińce, wie, że dzieje się coś złego.

Co jest prawdą, a co tylko wytworem jej wyobraźni? Kto jest odpowiedzialny za obrażenia dziecka? Ona sama, apodyktyczna matka, kochający mąż czy oddana przyjaciółka? W końcu Iga przestaje ufać komukolwiek i zaczyna wątpić w prawidłowe działanie opracowanej przez siebie terapii…


Thriller Klaudii Muniak chodził za mną od momentu premiery. Wiedziałam, że prędzej, czy później na pewno go przeczytam. Opis brzmiał dla mnie niezwykle zachęcająco: młoda kobieta, problemy psychiczne, eksperymenty medyczne. Niestety okazało się, że fabuła to troszkę wydmuszka, której nawet nie trzeba omawiać bo wszystko dostajemy w opisie książki.

"Nie ufam już nikomu" poza pomysłem z eksperymentalną terapią niczym się nie wyróżnia na tle innych thrillerów o młodych mamach. Schemat gonił schemat, napięcia brak, a znudzenie owszem i to duże. Autorka stworzyła bardzo rozchwianą bohaterkę, która w zasadzie ani nie irytowała, ani nie wzbudzała współczucia. U mnie wzbudzała chyba tylko zniecierpliwienie. Monologi wewnętrzne, w kółko te same pytania, i rozchwianie emocjonalne Igi, z każdą strona stawało się nie do zniesienia. Bo - już Wam spieszę z wyjaśnieniem - Iga to kobieta, która dopiero urodziła dziecko; jest zmęczona, chociaż do pomocy ma mamę, super opiekuńczego męża oraz przyjaciółkę. Ma też problemy z psychiką. Do starych natręctw doszła depresja poporodowa, dlatego poddaje się terapii - wczepia sobie odpowiednio zaprogramowany chip, który uwalnia potrzebne dawki leku. Jak się domyślacie (albo i nie), coś nie działa, bo Iga czuje się coraz gorzej. Sama nie jest pewna co robi i co widzi, i te wątpliwości roztrząsa strona po stronie..., strona po stronie... .

Książka bardzo mi się dłużyła i niestety była mocno przewidywalna, tak jak pisałam nie trudno zgadnąć kto jest podejrzanym w tej historii i kto w końcu okazuje się winnym. Brakowało mi napięcia, zwrotów akcji, czegokolwiek, co powodowałoby, że książkę chciałoby się czytać. Wiele momentów było przegadanych i zapchanych nieistotnymi szczegółami. Owszem, kiedy się rozwinęła było lepiej, ale nie na tyle bym była usatysfakcjonowana z lektury. Bohaterowie też niczym specjalnym się nie wyróżniali, byli za mało charakterystyczni. Może jedynie super opiekuńczy i wyrozumiały mąż zasługuje na uwagę. 

Niestety nie polecam, chyba że chcecie sami wyrobić sobie własne zdanie, a do tego oczywiście zawsze zachęcam :)
Ocena: 3/10

Inne książki autorki:

"Obserwatorka" Alicja Sinicka

grudnia 04, 2020

"Obserwatorka" Alicja Sinicka

Lepiej zasłaniaj okna po zmroku. Nawet jeśli nie masz nic do ukrycia.

Iza i Arek kiedyś byli przyjaciółmi. Wychowali się na tym samym oławskim osiedlu. Ona w ubóstwie, ON w pięknym domu z dużymi oknami. Zawsze ją fascynował, ale miała wrażenie, że są z innych światów, które do siebie nie pasują.

Po latach spotykają się na izbie przyjęć szpitala w Oławie. Doktor Arkadiusz Milski z trudem rozpoznaje w pobitej dziewczynie dawną znajomą. Ich relacja odżywa i budzi namiętne uczucia. Arek czuje, że to właśnie z Izą może ułożyć sobie życie po tragicznej śmierci swojej partnerki. Ktoś chce pokrzyżować ich plany. Iza dostaje na Facebooku dziwne wiadomości. Pod drzwiami znajduje róże. Czuje, że jest obserwowana, i zaczyna mieć pewność, że śmierć byłej dziewczyny Arka wcale nie była nieszczęśliwym wypadkiem. Czy jej też grozi niebezpieczeństwo?


Przeczytałam "Winną", przeczytałam "Stażystkę" i żadna z nich mnie nie zachwyciła i nie usatysfakcjonowała. Po "Obserwatorkę" sięgałam z nastawieniem: skoro mam to sprawdzę, ale nadziei nie odczuwam. Okazało się jednak, że tym razem naprawdę była to dobra i ciekawa przygoda.

Alicja Sinicka w swoich książkach przedstawia bohaterów, których próżno nazwać pozytywnymi. Każdy z nich ma coś za uszami, każdy ma jakieś skrzywienie, problem, 'zboczenie'. "Obserwatorka" pod tym względem też się od nich nie różni. Mamy jednak w miarę realną sytuację, która uwiarygadnia powieść, czyniąc ją strawną i interesującą.

Bohaterowie powieści zostali stworzeni na zasadzie kontrastu. Mamy tzw. patologiczne środowisko, z którego wywodzi się główna bohaterka oraz wyższą sferę, której przedstawicielem jest przyjaciel Izy, Arek. Jak dowiadujemy się z fabuły, Iza i Arek początkowo bardzo się przyjaźnili. Chłopak był dla Izy wsparciem, podporą i odskocznią od trudnej sytuacji w domu, naznaczonej biedą, alkoholizmem i przemocą, jak w zasadzie wszystkich mieszkańców bloku. Niestety, matce Arka nie w smak była przyjaźń syna. Mamy tutaj bardzie ciekawy wątek zaborczej matki, która nigdy nie przestała ingerować w życie syna, który jest inteligentnym, zamożnym lekarzem.

Mimo upływu lat Iza nadal mieszka w dawnym mieszkaniu, z matką i siostrą.  Czuje się jednak od nich lepsza, próbuje się wybić, ale nie bardzo jej się to udaje. Na przeciwko, w pięknym domu mieszka mama Arka, a do miasta po zagranicznym pobycie, wraca również sam Arek. Para spotyka się w niezbyt sprzyjających okolicznościach, bo w szpitalu, do którego trafia pobita Iza. Niedługo później między tą dwójką znowu zaczyna kiełkować uczucie, które niestety jest zaburzane prześladowaniem Izy. Dziewczyna dostaje różnorakie groźby, które nawiązują do wcześniejszej partnerki Arkadiusza, która zmarła, wg policja, z powodu nieszczęśliwego wypadku bez udziału osób trzecich.

Można by rzec, że do trzech razy sztuka, gdyż dopiero trzecia przeczytana przeze mnie książka autorki naprawdę mnie zainteresowała. Fabuła powoli posuwa się do przodu, ale napięcie, niepewność i nasze - czytelnicze domysły nie ustępują. Tak naprawdę do samego końca nie byłam pewna o co w tym chodzi. Autorka postawiła na krótkie rozdziały, które ja bardzo lubię, a do tego doszły pewne intrygi i tajemnice, które wychodziły na jaw w swoim, nieśpiesznym rytmie, podtrzymując moje zainteresowanie książką. Czytając nasuwają się pewne logiczne rozwiązania, jednak autorka z nich nie skorzystała. Każdemu z bohaterów powierzyła ciężar, który wpływał na ostateczne zakończenie powieści. Wyraziste postacie, sytuacja życiowa wpływały i trochę kształtowały nasz stosunek do bohaterów, ale czy prawidłowo? O tym musicie przekonać się sami ;)
Ocena:7/10 

Czaromarownik - Wydawnictwo Kobiece

listopada 16, 2020

Czaromarownik - Wydawnictwo Kobiece

I wszystko jasne, mogę to oficjalnie przyznać - drzemie we mnie wiedźma ;)

Nic więc dziwnego, że sięgnęłam po Czaromarownik Wydawnictwa Kobiecego, który serwuje nam dawkę magicznych inspiracji.

Z technicznego i estetycznego punktu widzenia Czaromarownikowi niczego nie można zarzucić. Dopracowany w najdrobniejszych szczegółach przyciąga wzrok czarną okładką z żółtymi elementami. Wygląda absolutnie pierwsza klasa.


Środek to już czysta 'magia' i to dosłownie. Rytuały magiczne objaśnione krok po kroku, ciekawostki, opisy znaków zodiaku itp. Dla mnie kilka było śmiesznych, kilka ciekawych, większość potraktowałam z przymrużeniem oka. Możecie się na przykład dowiedzieć jak stworzyć sigil - osobisty amulet i talizman, jak przygotować i wykonać rytuał oczyszczania pomieszczeń, a nawet dostaniecie instrukcje niezbędne do przygotowania zaklęcia na naprawę związku. Z Czaromarownika dowiecie się także, kiedy, który dzień jest najbardziej odpowiedni na magie i wiele wiele innych informacji.


Natomiast to, co najważniejsze: mimo tak bogatego wnętrza jest miejsce dla kalendarza. Spokojnie zmieścimy się z codziennymi notatkami. Może nie napiszemy w nim wypracowania, ale krótkie notki z pewnością się zmieszczą. 

Naprawdę pięknie wydany produkt, myślę, że zainteresowani tematem magii będą usatysfakcjonowani☺️

******

Jaki macie stosunek do magii? 
Kto z Was nigdy nie zajrzał do swojego horoskopu? ;)
"Stażystka" Alicja Sinicka

listopada 11, 2020

"Stażystka" Alicja Sinicka

Zakazany układ i seria tajemniczych zbrodni.
Wciągający thriller psychologiczny Alicji Sinickiej.
Marek Skalski szuka stażystki. Pomaga mu w tym Ewa Skalska, która bardzo dobrze zna swojego męża. Wie, która kandydatka go zaintryguje. Wie, jakie będzie miała włosy i kolor oczu. Wie, że Marek ponownie ją zdradzi. Klaudia Neter nie ma wątpliwości, że ten staż jest jej szansą na lepszą przyszłość. Z czasem odczuwa jednak coraz większy niepokój. Zostaje uwikłana w niebezpieczny trójkąt, lecz zamierza się z niego wycofać. W Oławie zostaje znalezione ciało jednej z dwóch zaginionych młodych kobiet. Każda z nich wcześniej odbywała staż u Skalskiego. Klaudia zaczyna obawiać się o własne życie. Nie wie jednak, z której strony może nadejść niebezpieczeństwo.


Alicja Sinicka swoją książką "Stażystka" wprowadziła nas w świat swoistego luksusu. Główną bohaterką jest szukająca pracy Klaudia. Aby spełnić swoje marzenie i otworzyć wraz z koleżanką siłownię potrzebuje pieniędzy, ma na to pół roku. Nie może i nie chce podjąć każdej pracy, pragnie pracy z dobrym wynagrodzeniem, chociaż doświadczenie zawodowe ma zerowe. Klaudia była wcześniej luksusową młodą prostytutką, kobietą do towarzystwa, która trochę przykładem matki obrała taki, a nie inny kierunek w życiu. Nieprzyjemne doświadczenie z jednym z klientów otwiera jej oczy, utwierdza w przekonaniu, że taka przyszłość to zbyt niepewny kawałek chleba. Znajduje w internecie ogłoszenie o pracę, w której bardzo dobrze prosperująca firma w małej miejscowości poszukuje kobiety na stanowisko stażystki. Intrygujące jest to, iż oferują bardzo wysoką stawkę, za nie w pełni skonkretyzowane wymagania. Oczywiście Klaudia od razy wysyła życiorys, a wkrótce potem, mimo spóźnienia na rozmowę kwalifikacyjną zostaje zatrudniona. W nowej pracy poznaje przystojnego szefa oraz jego piękną żonę.

Absurd sytuacji i tajemnic, jakie mają bohaterowie zdecydowanie przekroczył moją tolerancję. To, co działo się na kartach powieści to groteska z komedią ukryta pod płaszczykiem thrillera(?). Dobre słowo mogę napisać o kreacji dwóch bohaterów "Stażystki", tj. Marka i jego żony Ewy. Obie postaci są wyraziści, porządnie wykreowani - Marek ze swoją manią na punkcie symetrii i Ewa ze swoją zamkniętą pozą, za którą kryje się wulkan emocji.  Natomiast Klaudia, główna bohaterka ... po prostu jest. Wszyscy razem są natomiast zdecydowanie dziwni. Nie ma tu ani jednej 'normalnej' osoby, a ich, nazwijmy to skrzywienia, zdecydowanie nie urealniają przedstawionej rzeczywistości. Nie ma tu postaci pozytywnej, żadnej z nich nie chciałabym spotkać na swojej drodze. Ponadto poziom anomalii i dziwnej motywacji bohaterów został zdecydowanie przekroczony. Obsesje, dewiacje to się może zdarzyć, ale tutaj one zdecydowanie przysłoniły inne aspekty powieści. 

Trudno mi pisać o jakiś pozytywach, gdyż nawet zakończenie nie wywołało we mnie zmiany zdania. Owszem, można je nazwać zaskakującym, ale w tym negatywnym znaczeniu. Autorka nie odpuściła żadnemu z bohaterów. Nawet końcówka to kolejne wynaturzenie bohaterów. Przekombinowane i przesadzone, zupełnie oderwane od rzeczywistości i jakiejkolwiek realności. 


Dziwnie mi się czytało tę książkę. Niczego dobrego nie wniosła, a jedynie co z niej zapamiętam to absurd. 
Nie polecam.
Ocena 3/10 
 

Do zakupienia m.in w księgarni Tania książka
"Lockdown" Robert Ziębiński

września 08, 2020

"Lockdown" Robert Ziębiński

Lockdown, pandemia, wirus - to chyba trzy najważniejsze słowa, które od pół roku tworzą naszą rzeczywistość. Wiadomo było, że tylko kwestią czasu jest, kiedy powstaną książki związane z tą tematyką. Robert Ziębiński przyznaje, że pomysł na fabułę - uprowadzenie dziecka milionerki i potrzeba zdobycia ogromnej sumy pieniędzy, miał od dawna, ale to dzięki koronawirusowi wpadł na pomysł spięcia fabuły wirusem. Dla mnie niestety ta książka jest pisana trochę na kolanie. Pomysł może i jest, ale jego wykonanie trochę po łebkach.


72 godziny w Warszawie ogarniętej chaosem.
W zdominowanej przez pandemię rzeczywistości zdeterminowana matka złamie każdą zasadę, żeby ocalić życie dziecka. 

Olga ma wszystko. Miliony na koncie, wielki dom, firmę oraz córkę, którą kocha nad życie. Za miesiąc otworzy swój najnowszy biznes – gigantyczną galerię handlową w stolicy. Nigdy nie była ryzykantką. Zawsze potrafiła działać tak, by nic nie stracić.
Jest piątek. Olga dowiaduje się, że ktoś uprowadził jej córkę Dominikę. Porywacz żąda zapłacenia dziesięciu milionów euro do poniedziałku. Zdobycie tych pieniędzy nie byłoby dla Olgi wielkim problemem, gdyby nie lockdown. Odcięta od bankowych kont musi znaleźć sposób na zdobycie pieniędzy. Na ulicach wybuchają zamieszki, a wirus zbiera śmiertelne żniwo. Zaczyna się rozpaczliwy wyścig z czasem. Olga będzie musiała wniknąć do przestępczego świata warszawskich gangsterów. Tylko tam może dostać to, czego szuka.
Światło ukryte w mroku - Sharon Cameron

czerwca 06, 2020

Światło ukryte w mroku - Sharon Cameron

Książek poruszających tematykę drugiej wojny światowej, opartych o prawdziwe wydarzenia tego okresu, w ostatnim czasie powstało naprawdę multum. Niestety, takich naprawdę dobrych i wartościowych wcale tak dużo nie było. Dlatego takie perełki jak "Światło ukryte w mroku" trzeba docenić i o nim głośno mówić.

Przejmująca powieść oparta na prawdziwej historii sióstr Podgórskich – Heleny i Stefanii, które podczas II wojny światowej ocaliły trzynaścioro Żydów, ukrywając ich na poddaszu własnego domu.

Jedno pukanie do drzwi mogło dla wszystkich oznaczać śmierć…
Przemyśl, 1943 rok. Nastoletnia Stefania Podgórska, nazywana od dziecka Fusią, pracuje w sklepie rodziny Diamantów. Jest zaręczona z jednym z ich synów, co młodzi muszą jednak utrzymywać w tajemnicy – ona jest katoliczką, on Żydem. Wszystko się zmienia, kiedy do Przemyśla wkracza armia niemiecka. Diamantowie zostają zesłani do getta, a matka i brat Fusi na roboty przymusowe do Niemiec. Stefania zostaje sama w okupowanym mieście, mając pod opieką kilkuletnią siostrę Helenkę. Nagle rozlega się pukanie do drzwi. To Max Diamant, który wyskoczył z pociągu jadącego do obozu śmierci. Siostry podejmują odważną decyzję o ukryciu Maxa, a potem dwunastu kolejnych Żydów.

Odtąd znów czekają na pukanie do drzwi, które może oznaczać koniec dla wszystkich.

„Książka jest wierna prawdziwej historii dzięki gruntownym i skrupulatnym badaniom, jakich dokonała autorka, przygotowując się do jej napisania. Sharon stworzyła porywającą opowieść, która łączy w sobie poczucie wszechogarniającego strachu z pewną niefrasobliwością oraz ukazuje niezwykłą wewnętrzną siłę młodej kobiety, mojej Mamy. »Światło ukryte w mroku« przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania”. – Ed Burzminski, syn Stefanii Podgórskiej


"Światło ukryte w mroku" ma jedną ogromną przewagę nad wieloma podobnymi opowieściami; oparte jest na wiarygodnych świadectwach z 'pierwszej ręki'. Autorka zadała sobie trud i świetnie wywiązała się ze swojej roli, przekopując dokumenty i rozmawiając ze świadkami opisanych wydarzeń. Dysponowała pamiętnikiem głównej bohaterki, miała możliwość porozmawiania z jej synem, siostrą, która brała czynny udział w ukrywaniu Żydów oraz uratowanymi Żydami.

Stefania Podgróska, którą poznajemy w książce to młodziutka dziewczyna, wywodząca się z wielodzietnego domu, który 'porzuciła', podejmując wymarzoną posadę ekspedientki w sklepie żydowskiej rodziny Diamantów, u której z czasem zamieszkuje. Fusia jest przez nich traktowana jak córka, sama zaś zakochuje się w ich synu. Kiedy do miasta wkraczają Niemcy sielanka zostaje przerwana. Rodzina Diamantów zostaje przesiedlona do getta, a w mieszkaniu zostaje sama Stefania. Pracuje i jak potrafi stara się pomagać Diamantom, szmuglując do getta jedzenie. Niestety, wkrótce rodzina zostaje wywieziona i zamordowana. Jedynymi ocalałymi są dorośli synowie, Maks oraz Heniek, obydwaj ukrywający się w getcie. W międzyczasie znika - wywieziona na przymusowe roboty do Niemiec, prawdziwa rodzina Fusi, z której zostaje tylko jej malutka siostra Helena. Od tego momentu, Stefania stara się utrzymać siebie, siostrę oraz żydowskich przyjaciół.

"Światło ukryte w mroku" wywarło na mnie piorunujące wrażenie. Determinizm w niesieniu pomocy, w narażaniu się, często wręcz heroiczne czyny wywoływały we mnie niekłamany podziw. To jak ta dziewczyna - Stefania - przyjęła na siebie odpowiedzialność za wciąż zwiększającą się w jej domu żydowską 'rodzinę' jest wręcz niepojęta.

                                                 Dmucham na herbatę i upijam łyk.
Trzynaścioro, myślę. Trzynaścioro Żydów na moim strychu.
Cóż, nawet Niemcy mogą zabić człowieka tylko raz.

I chociaż podziwiam ją, szanuję to jednak jeszcze większe wrażenie wywarła na mnie mała Helenka. Kochani, jak ta mała dziewczynka była dzielna to się w głowie nie mieści. Nie jestem nawet w stanie słowem przekazać jak bardzo mi ona zaimponowała. Jak bardzo to dziecko stoi ponad milionami dorosłych. To jej postać najbardziej zapadła mi w pamięci, jej heroizm, jej bohaterstwo, jej stracone dzieciństwo, jej odwaga.

Bohaterki podkreślają, że w ich życiu ogromne znaczenie miała wiara. To ona im pomagała w najgorszych momentach, to do niej się uciekały gdy rzeczywistość zaczynała je przytłaczać, gdy wydawało się, że w końcu wszystko się wyda, że przegrają. Niesamowita wiara, i albo opatrzność, albo zbiegi okoliczności, ale udało się. Przeżyły, ratując 13 osób. Warte podkreślenia jest to, co przewijało się na wielu stronach książki: nie można dzielić ludzi na złych Niemców i dobrych Żydów, czy Polaków, można jedynie dzielić na dobrych ludzi i tych złych. Czytając denerwowałam się. Bardzo wszystko przeżywałam, wiedząc, że ta historia już się skończyła, że to już minęło. Opisywane wydarzenia wywoływały gniew i to nie tylko na ludzi z 'zewnątrz', ale też na ratowanych Żydów, za ich głupotę, ignorancję itp. Cała opisywana historia była po prostu niewiarygodna.

Tamtego dnia nauczyłam się chyba najważniejszej rzeczy od przybycia do Przemyśla przed wojną: nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka. Ludzie różnią się między sobą. Zarówno Żydzi, jak i Polacy.
A nawet Niemcy.

Jak pisze sama autorka "Światło ukryte w mroku" to powieść, w której fikcja literacka jedynie wypełnia fabularne luki prawdziwej historii. Prawdziwą historię, jak pisałam, Sharon Cameron poznała od bezpośrednich świadków i uczestników opisywanych wydarzeń.

Wiem, że powinnam tu napisać więcej o książce, stylu, ale sama ta historia jest tak przejmująca, że trudno mi pisać o tak przyziemnych sprawach jak styl, budowa rozdziałów itp. Musicie tę książkę przeczytać, bo jest warta każdej poświęconej minuty.   
Ocena: 9/10
*wszystkie cytaty pochodzą z książki "Światło ukryte w mroku" Sharon Cameron, Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2020.
Winna - Alicja Sinicka

lutego 08, 2019

Winna - Alicja Sinicka


Przyjemnie dostać w swoje ręce książkę, która do przeczytania zachęca już samym wyglądem. Okładka "Winnej" Alicji Sinickiej jest bardzo fotogeniczna i mimo pewnego minimalizmu, (a może dzięki niemu), bardzo intrygująca. Autorka zadebiutowała książką "Oczy wilka", której nie miałam jeszcze przyjemności czytać, ale która również zachwyca mnie ciekawą okładką. Tak jak nie lubię twarzy spozierających na mnie z książek, tak w tych przypadkach, grafikowi udało się mnie do nich przekonać. "Oczy wilka" z tego, co wiem, stały się niezłym bestsellerem, a po pierwszych recenzjach, które miałam okazję zaobserwować, wygląda na to, iż "Winna" powtórzy ten sukces. Nie ukrywam jednak, że moja recenzja doda tutaj troszkę dziegciu...  


Pragnęła miłości
Pragnęła szczęścia
Wpadła w pułapkę

Wendy jest winna, bo brała udział w wypadku, w którym zginął jej brat.
Jest winna, bo zdradził ją mężczyzna, którego pokochała.
Jest winna, bo kiedy poznała Jima, myślała, że będzie zupełnie inny.
Wendy jest winna, bo miała nadzieję, że nowa miłość wyleczy jej złamane serce. Z tego powodu ludzie, których kochała i którzy tak boleśnie ją zranili, znajdą się w niebezpieczeństwie. Czy Wendy będzie mogła ich obronić?


Główną bohaterką powieści Alicji Sinickiej jest Wendy, młoda dziewczyna pracująca na uczelni, doktorantka psychologii, córka bogatych rodziców, która wiele lat temu brała udział w wypadku, w wyniku którego zmarł jej młodszy braciszek. Cala rodzina bardzo mocno to przeżyła, każdy jej członek radzi sobie z tym na swój sposób. Wendy znosi to prawdopodobnie najgorzej, gdyż czuje się WINNA. Uważa, że również jej ojciec, nie mówiąc tego wprost, obwinia ją o ten wypadek. Na domiar złego dowiaduje się, że jej ukochany mężczyzna ja zdradził. Natłok zdarzeń, w tym poznanie Jima, wojskowego, który zdaje się być plastrem na jej bolączki, niskie poczucie własnej wartości oraz poczucie winy, prowadzą do ciągłych rozważań, które bohaterka strona po stronie, z rozdziału na rozdział, snuje na łamach książki.


Cała powieść to wewnętrzna 'psychoautoanaliza' jaką przeprowadza Wendy. Narracja 1-osoba sprawia, że trafiamy do duszy bohaterki, która więcej myśli niż robi, czy mówi. Czytając książkę miałam wrażenie, że czytam pamiętnik pacjentki poddawanej psychoanalizie. I to nie byłoby złe, gdyby nie trwało od pierwszej do ostatniej strony. Dialogów między bohaterami mamy tam znacznie mniej niż 'dialogów' jakie prowadzi sama ze sobą Wendy. Do połowy książki aż tak bardzo mi to nie przeszkadzało. Byłam ciekawa, co się wydarzy, a że coś się wydarzy było pewne. Myślałam, że autorka wymyśli coś podobnego do zdarzeń z powieści "Przyszłość ma twoje imię" Elżbiety Rodzeń. Czytaliście?

Czy tak się stało, czy nie, oczywiście nie napiszę by nie psuć Wam zabawy ;) Ale muszę przyznać, że mnie książka Alicji Sinickiej rozczarowała. Czekałam na wielki finał, o którym pisały blogerki na Instagramie, na wielkie zaskoczenie, ale nic takiego nie nastąpiło. Autorka bardzo sprawnie prowadziła fabułę, widać jej porządne pisarskie rzemiosło, ale to powodowało, że właściwie od razu można się było domyślać, z którym bohaterem będą 'problemy'. To było tak czytelne, że dziwi mnie, iż inni byli tym tak bardzo zaskoczeni. Widać, że autorka próbowała mylić tropy, ale to nie wyszło. Być może moje zamiłowanie i namiętne czytanie thrillerów spowodowało, że pewne rzeczy były oczywiste i nie dałam się nabrać. Jedyne, co mogło spowodować zdziwienie, (i u mnie spowodowało), to był motyw. Na szczęście wszystkie niuanse zdają się pasować, nie są zbytnio wyolbrzymione i od początku do końca układają się w miarę racjonalnie i logicznie.


Autorka w swojej powieści zawarła i powiązała ze sobą trzy główne motywy: winę, którą czujemy, z którą staramy się żyć, i która ma ogromny wpływ na nasze życie, romans, który ma być lekarstwem na nieszczęśliwą miłość oraz wątek sensacyjny, który jednak na dobrą sprawę trwa tylko chwilę. Każdy z tych wątków ma w sobie coś interesującego, niestety ten pierwszy jest mocno 'przegadany' i przysłaniający całość. Wydarzenia są tłem, dodatkiem do wiecznego umartwiania się bohaterki. Muszę przyznać, że w połowie książki przeskakiwałam już akapity, a nawet całe strony bo miałam dość czytania rozterek wewnętrznych bohaterki, która więcej sobie 'wyobrażała' i dopowiadała niż miało to miejsce w rzeczywistości. Swoją drogą była to dość irytująca postać, mojej sympatii nie zdobyła.

"Winna" jest powieścią mocno analityczną i psychologiczną, wręcz powiedziałabym, iż jest swoistą pisemną psychoterapią bohaterki, z filozoficznymi wstawkami. Dużo miejsca zajmuje np. dogłębne opisanie relacji Wendy z ojcem. I to byłoby ciekawe, gdyby nie zajmowało praktycznie całej książki. Za dużo tego. Minusem były też sceny intymne, których opis miejscami, (oczywiście nie każdy), był dość infantylny i śmieszny. Książka, ze względu na wątek sensacyjny, może się jednak podobać. Wystarczyłoby zmniejszenie objętości powieści poprzez wyrzucenie paru kolejnych przemyśleń bohaterki, aby cała powieść zyskała na atrakcyjności.

Podsumowanie: Jeżeli wolicie przemyślenia od akcji, rozważania od dialogów, zagłębianie się w psychikę bohatera, romans z nutą sensacji to powieść "Winna" z pewnością Wam się spodoba. Mojego serca nie zdobyła, a czy zdobędzie Wasze przekonajcie się sami :)
Ocena: 6/10

Premiera 13.02