sierpnia 07, 2022

Wznowienie serii "Nowe czasy" Edyty Świętek

Wznowienie serii "Nowe czasy" Edyty Świętek
26 lipca premierę miało wznowienie książek Edyty Świętek z serii NOWE CZASY.

Seria jest kontynuacją losów bohaterów sagi Spacer Aleją Róż - jednak spokojnie można je czytać jako osobne powieści, bez znajomości ww.


Tom 1

„Dalsze losy bohaterów bestsellerowej sagi Apacer Aleją Róż. Nowe otwarcie, ale ta książka brzmi mi znajomo…
Skąd ja znam tych bohaterów? Posłuchajcie, znów się zaczęło!
Pierwsza część nowej serii, a już wiem, że to będzie HIT! Edyta Świętek zaprasza czytelników do Nowej Huty i Krakowa lat dziewięćdziesiątych, gdzie raczkujący kapitalizm, bezrobocie, kradzieże samochodów i różnorodne afery gospodarcze mocno dają się we znaki szarym obywatelom. W trudach dnia codziennego zakwitają uczucia, wyrastają fortuny, pojawiają się pierwsze gwiazdy muzyki chodnikowej.

Paweł Szymczak, drobny przedsiębiorca bazarowy na wszelkie sposoby próbuje zbić majątek. Kilkakrotnie wchodzi w ryzykowne i nielegalne interesy. Jego żona, Andzia, otwiera pracownię krawiecką, w której nieprzyzwoicie wyzyskuje robotnice. Małżonkowie pochłonięci zarabianiem pieniędzy zaniedbują potrzeby swojej córki Małgosi. Osamotniona dziewczynka wikła się w kłopoty.

Rodzeństwo Wioletta i Adrian Pawłowscy wraz z kolegami zakładają zespół wykonujący muzykę dyskotekową. Ich kariera nabiera tempa, gdy wokalistka zaczyna otrzymywać anonimy z pogróżkami.

Polecam, Beata Majewska, autorka powieści obyczajowych.



Tom 2


Nowa Huta lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia zaczyna podupadać gospodarczo. Coraz trudniej o stabilne zatrudnienie, prywatni przedsiębiorcy wyzyskują pracowników, w obywateli uderzają zarówno wielkie afery gospodarcze, jak i drobni oszuści poszukujący łatwego zarobku. W tym chaotycznym otoczeniu bohaterowie powieści Nowe czasy szybko dorośleją i tracą młodzieńcze złudzenia. Przed Wiolettą rysuje się perspektywa samotnego macierzyństwa. Zespół muzyczny założony przez Adriana kończy działalność. Marek nie potrafi sobie poradzić z piętrzącymi się trudnościami po tym, jak jego ukochana padła ofiarą brutalnej napaści. Karol z bezsilnością obserwuje zmagania swoich dzieci z przeciwnościami losu i pomimo wielkiej determinacji nie jest w stanie im pomóc. W rodzinie Pawła Szymczaka również pojawiają się liczne zmartwienia – zaaferowani pogonią za pieniędzmi rodzice nie dostrzegają potrzeb własnej córki oraz tego, że dziewczynka popada w anoreksję.

Powieść Przeminą smutne dni jest historią o trudnym dojrzewaniu i problemach, z jakimi zmagali się młodzi ludzie tuż po okresie przemian ustrojowych w Polsce.

Ta historia opowiada o sile miłości i przyjaźni. O wyborach, których efekt zawsze stanowi dla nas wielką niewiadomą. O tym, jak ważna jest rodzina. Już dawno nie czytałam tak prawdziwej, emocjonalnej i wzruszającej powieści.

Dorota Gąsiorowska, autorka m. in. Karminowego serca.

Poruszająca historia o ludziach, którym przyszło żyć, kochać i marzyć w niezwykłych czasach. Polecam!

Krystyna Mirek, autorka m.in. Ceny szczęścia




*************

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Replika mam dla Was oba tomy, które można wygrać w rozdaniu na moim profilu Instagramie. Serdecznie zapraszam do udziału :)


sierpnia 06, 2022

Kat polskich dzieci. Opowieść o Eugenii Pol - już w sprzedaży

Kat polskich dzieci. Opowieść o Eugenii Pol - już w sprzedaży
12.07.2022 premierę miał reportaż Błażeja Torańkiego "Kat polskich dzieci. Opowieść o Eugenii Pol". 

Kategoria: Literatura faktu, historia
ISBN: 978-83-8295-113-4
Format: 150mm x 211mm
Liczba stron: 208
Oprawa: twarda



Pierwsza biografia zbrodniarki wojennej z obozu dla dzieci, która w PRL-u pracowała w żłobku.

Nikt na tej sali nie jadł żywych myszy i wesz, a ja jadłam w obozie. Na apelu zapytano nas, kto czuje głód, i nas wystąpiło czworo. Dano nam żywe myszy i wpychano w usta - zeznawała Maria Gapińska, w obozie Pawłowska.
Maria Delebis-Jakólska zapamiętała: Kiedyś wylałam farbę i za to Pol mnie skatowała. Pod budynkiem była piwnica i tam zrobiono karcer. Jak mnie zamknięto, to szczury mi nogi obgryzły.
Jan Prusinowski zeznawał pod przysięgą: Polecił mi zebrać kał do miski, w której przyniesiono mi jedzenie, i siłą podniósł mi ją do ust. Pol uderzyła mnie z tyłu głowy tak, że twarz wpadła mi do miski, a kał do ust. Pilnowali, żebym zjadł, co wydaliłem.

Eugenia Pol ukończyła siedem klas szkoły podstawowej. Jak to możliwe, że stała się jedną z najokrutniejszych strażniczek z obozu dla dzieci i młodzieży na Przemysłowej? A po wojnie przez kilkanaście lat pracowała jako intendentka w żłobku?
Do końca życia nie przyznała się do zarzucanych jej zbrodni. Proces był poszlakowy. Do dziś budzi wątpliwości.
Śledztwo biograficzne szukające prawdy o kacie, który zabijał polskie dzieci na raty.


Eugenia Pol niecały rok po zajęciu Łodzi przez Niemców, wystąpiła o przyjęcie Volkslisty. W 1942 roku otrzymała skierowanie do pracy w obozie dziecięcym w Łodzi. Po wyzwoleniu obozu uciekła i powróciła do rodzinnego domu. Kobieta po latach została aresztowana i poddana procesowi. Autor reportażu przytacza słowa i oskarżenia dzieci, które naprawdę trudno jest czytać. Skala znęcania nad bezbronnymi dziećmi, których jedyną przewiną był fakt, iż są Polakami, jest zatrważająca. Na to wszystko mamy słowa Eugenii, że jest niewinna. Owszem, uderzyła, ale nie mocno itp. 

Dla mnie ten dokument był nie do przejścia. Nie oceniam i ani nie polecam, ani polecam, bo nie przeczytałam całej. Jeżeli interesuje Was historia Eugenii, obozu dziecięcego to sięgnijcie po "Kata polskich dzieci...", jest już w księgarniach.

sierpnia 03, 2022

Sąd wojenny - Sven Hassel

Sąd wojenny - Sven Hassel

 Mroczny, szokujący wgląd w okrucieństwo nazistowskiego reżimu.

Hassel i jego towarzysze zostają rzuceni w wir walk na froncie fińskim. Stawiają czoło arktycznej zimie, okrutniejszej niż wszystko, z czym przyszło im się do tej pory zmagać. Zdają sobie sprawę, że śmierć depcze im po piętach. Ceną przetrwania będzie jednak odsiadka w surowym więzieniu Torgau – centrum hitlerowskiego systemu karnego. Trafiają tam dezerterzy i właściwie każdy, kto wykazuje „uczucia antynazistowskie”. Pobyt tam może przynieść wszystko, w tym sąd wojskowy i egzekucję albo głód i tortury.


Sąd wojenny to historia zmagań wojennych na niemal wszystkich frontach II wojny światowej. Oparta w dużej mierze na osobistych przeżyciach autora, doskonale skonstruowana, zapadająca w pamięć powieść, od której trudno się oderwać!



Aby przybliżyć Wam książkę pt. "Sąd wojenny", będącej wznowieniem wydanym pod koniec czerwca przez Wydawnictwo Replika, muszę najpierw przedstawić jej autora - tutaj ma to naprawdę duże znaczenie.

Sven Hassel - urodził się w 1917 roku w Nyhuse, w Danii, zmarł w 2012 roku w Barcelonie. Popularny pisarz powieści wojennych. Był żołnierzem armii niemieckiej w czasie II wojny światowej, służąc niemal na wszystkich frontach. Autor kilkunastu książek, przetłumaczonych na blisko 20 języków i wydanych w łącznym nakładzie ponad 50 mln. egzemplarzy.

Hassel był żołnierzem, przeżył wojnę, widział śmierć. W swoich książkach pokazuje jaka ona była. Nie jest to obraz romantyczny, jak to nieraz mają w zwyczaju przedstawiać pisarze amerykańscy. Jego wojna jest prawdziwa i szczera. Autor jej nie ubarwia, nie koloryzuje, pokazuje z zimną krwią jej realia. 

Grupka żołnierzy, która próbowała uciec, padła w koncentrycznym ogniu karabinów maszynowych. Nie wszyscy zginęli od razu. Wysoki Feldfebel zatrzymał się, podniósł ręce w błagalnym geście do nieba, by po chwili potoczyć się po śniegu i znieruchomieć. Następna grupka ludzi biegła zygzakiem po śniegu. Czołgi rozgniatały ich szerokimi gąsienicami. Słyszeliśmy
chrzęst łamanych kości i zgniatanego metalu oraz przeraźliwe krzyki. Stalowe pudła obracały się w miejscu i wgniatały naszych towarzyszy w lód i śnieg. Krew tryskała we wszystkie
strony.

Rzeczywistość wojenna nie jest łatwa. Bohaterowie Hassela próbują przetrwać na froncie fińskim, walcząc zarówno z wrogim wojskiem, jak i z trudną arktyczną zimą. Mamy tutaj pokazany brutalizm działań wojennych i ciężkiej żołnierskiej rzeczywistości. Autor sprawnie lawiruje między opisami na froncie, jak i dialogami. Książkę czyta się naprawdę dobrze, ale należy wziąć pod uwagę, że zawiera sporo brutalnych opisów.

Rosjanin opadł na ziemię, a jego ciało zaczęło skwierczeć pod wpływem płomieni Dowódca cały czas próbował uwolnić się z wieżyczki T-34. Nie krzyczał, nie błagał. Usiłował o własnych siłach wydostać się z płonącej pułapki. Twarz miał popaloną i pełną pęcherzy, usta były zwęglone, tylko oczy mu dziko błyszczały. Nos przypominał surowy kawałek mięsa, włosy miejscami spłonęły. Ale ręce były w najgorszym stanie. Poczerniałe grudy mięsa, które desperacko próbowały odrzucić klapę i wydźwignąć ciało ponad zdradziecki właz.


"Sąd wojenny" jest podzielony na dwa główne wątki. Pierwszy to wojna, front, żołnierze walczący, a druga to obraz hitlerowskiej 'sprawiedliwości', czyli system hitlerowskiego sądownictwa wojennego. Obraz ten jest szokujący, równie brutalny jak sama wojna. Trafić pod jej 'skrzydła' mógł każdy, zarówno dezerter, szeregowy żołnierz, jak i dowódca. Często pretekstem był zwykły donos. Na takich ludzi czekało wszystko, co najgorsze...

Książka jest fikcją literacką opartą o wojenne doświadczenia autora. Jeżeli chcecie zobaczyć wojnę w jej naprawdę brutalnej odsłonie, poznać więzienie Torgau, pobyć z żołnierzami na froncie - POLECAM sięgnięcie po tę i pozostałe książki Svena Hassela.

lipca 30, 2022

Tymek, Czarny Kot i zagadki Pałacu Marianny - Sylwia Winnik

Tymek, Czarny Kot i zagadki Pałacu Marianny - Sylwia Winnik
Sylwia Winnik - pisarka i blogerka. Ukończyła dziennikarstwo we Wrocławiu. Interesuje się historią, szczególnie drugą wojną światową. Autorka książek dla dorosłych czytelników m.in. bestsellera „Dziewczęta z Auschwitz” oraz „Tylko przeżyć. Prawdziwe historie rodzin polskich żołnierzy”. „Tymek, Czarny Kot i zagadki Pałacu Marianny” to jej debiut dla dzieci.


Poznaj Tymka, który mieszka w Kamieńcu Ząbkowickim. Miejscowości uśpionych tajemnic, a może nawet klątwy! Pewnego dnia zaczynają dziać się dziwne i niepokojące rzeczy:

- Tuż przed domem Tymka, na błoniach pałacowych, pojawiają się tysiące kotów.
- Znika gosposia Michalina.
- Tymka śledzi tajemnicza postać z drewnianą laską.
- Pojawia się pewna zła kobieta.
Nic nie jest takie, jakim się wydaje!

Rozpoczynają się wakacje i do Kamieńca przyjeżdża Tosia. Aby zmienić bieg niebezpiecznych wydarzeń, Tymek i Tosia, a także pewien Kot, muszą cofnąć się w czasie – i to niemal o 150 lat – oraz znaleźć ukryte w Pałacu królewny Marianny Orańskiej stronice tajemniczej Księgi Wiedzy.

Tymek jest pasjonatem gier planszowych, niestety, jedyną osobą, z którą może w nie grać jest ich sprzedawca. Rodzice Tymka są ludźmi zapracowanymi i nie poświęcają mu wystarczająco dużo czasu. Pewnego dnia przed swoim domem zauważa ogromną liczbę kotów. Sprzedawca, z którym się przyjaźni, radzi mu by jakiegoś przygarnął. Tymek, otrzymawszy zgodę mamy przygarnia ze schroniska czarnego kota. W międzyczasie znika gosposia, Michalina....


Początkowo trudno było się mojej córce wgryźć w fabułę, lecz z przewracaniem kolejnych kartek coraz bardziej wciągała się w czytaną powieść. Podobały jej się poszukiwania gosposi i przygody, które Tymek wraz z wnuczką sprzedawcy, Tosią, przeżywają, a jest ich tutaj co niemiara. Bohaterowie poruszają się zarówno w czasach współczesnych, jak i cofają 150 lat wstecz. Atmosfera panująca w książce jest zarówno mroczna, jak i zabawna, a miejscami nawet wzruszająca. 

W książce mamy całą plejadę różnych bohaterów, akcja cały czas mknie do przodu, nie pozwalając na nudę, i nie dając czytelnikowi chwili wytchnienia. Ciekawość, co przyniesie kolejna strona nie pozwala odłożyć książki na bok. Z niecierpliwością czekamy na kolejną część serii.
POLECAMY!


Detektywistyczna podróż w świat zagadek i przygód, słowiańska magia, niezwykłe legendy oraz fascynująca historia zabytków owianych tajemnicą – czekają na Ciebie!

lipca 27, 2022

Szklane ptaki - Katarzyna Zyskowska

Szklane ptaki - Katarzyna Zyskowska
MIŁOŚĆ I ŚMIERĆ NA TRZY SERCA

Drobna twarz, mlecznobiała szyja, kasztanowy warkocz... Jej skóra pachnie miodem i pomarańczami, kiedy on szepcze jej do ucha: „Nie mogę dać ci, Basiu, nic oprócz siebie”. Po czterech dniach od pierwszego spotkania są już zaręczeni. Ale choć Krzysztof kocha Basię, jak tylko poeta kochać potrafi, połowa jego serca jest na zawsze zajęta.

Zmysłowa, rozpisana na trzy głosy opowieść o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim, jakiego dotąd nie znaliśmy.

Co czuła Barbara zamknięta w trzydziestometrowym mieszkaniu z zaborczą matką Baczyńskiego? Jaką tajemnicę skrywała ta zapomniana przez potomnych kobieta? Co łączyło młodego poetę z Jarosławem Iwaszkiewiczem i Jerzym Andrzejewskim? I czy ten genialny chłopak naprawdę musiał zginąć w powstaniu warszawskim?

Katarzyna Zyskowska spędziła długie godziny w archiwach, by od podszewki poznać losy niezwykłego trójkąta. W swej powieści po raz pierwszy oddaje głos trojgu Baczyńskim – Krzysztofowi, jego matce Stefanii i ukochanej żonie Basi – by sami opowiedzieli historię tej pięknej i tragicznej miłości


Katarzyna Zyskowska stworzyła dogłębny obraz rodziny wielkiego polskiego poety, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Dzięki autorce poznajemy trzy osoby i trzy rodzaje miłości. Miłość matczyną - zaborczą, zazdrosną, oraz miłość dwojga młodych ludzi, wrażliwą, romantyczną, naiwną, pełną ideałów. 

"Szklane ptaki" przenoszą nas do Warszawy w czasie II wojny światowej. To tutaj zostajemy świadkami nagłego porywu serca dwójki młodziutkich ludzi, którzy zaręczają się już na 4 spotkaniu. Szaleństwo? Dla matki Baczyńskiego tak. Matkę poety, autorka, przedstawiła niezwykle dogłębnie. Muszę przyznać, że jej historia była dla mnie nieznana. Do tej pory wiedziałam tylko, że istniała... Katarzyna Zyskowska ukazała jej charakter, pobudki, przeszłość, wszystko to, co ukształtowało ją jako człowieka, ale przede wszystkim jako matkę. Jej życie, jej historia, nie były usłane różami. Przeczytacie książkę i wbrew pozorom myślę, że zaczniecie jej współczuć(?) 


Najnowsza powieść biograficzna o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim to także obraz wojny widziany oczyma trójki wspomnianych wyżej bohaterów. To Stefania - matka Krzysztofa, Basia, jego żona oraz on sam są narratorami powieści "Szklane ptaki". Daje nam to niebywałą okazję poznania każdego z osobna i spojrzenia na wydarzenia wojenne z trzech różnych perspektyw. Powieść jest bardzo realna, przyziemna, rzeczywista. Bliska nam, czytelnikom. Wielki polski poety został uczłowieczony, pokazany ze wszystkimi swoimi słabościami, lękami, marzeniami. Rozdarty między miłość do żony, a miłość do matki. Nie ma tu podniosłych metafor, jest proza życia - ukazanie walki poety zmuszonego przez samego siebie do obrony ojczyzny, jego ciężarnej żony, szukającej choć skrawka informacji o ukochanym mężu i matki, której serce i dusza są z ukochanym synem. 

"Szklane ptaki" to dramat rodzinny, dramat pokoleniowy, historia miłosna i historia biograficzna młodego człowieka, który swą wielkość zacząć zaznawać już za życia, a jednak porzucił wszystko, by walczyć. Powieść napisana została bardzo przystępnym językiem. Mogą ją czytać młodzi ludzie w ramach lekcji języka polskiego. Myślę, że dałoby im to więcej niż suche, encyklopedyczne fakty. Podoba mi się wplecenie w fabułę wierszy poety. Dodaje to głębi biografii, ukazuje kontekst, poszerza nasz odbiór. 

Książka porusza i wzrusza.

Jednym słowem -> POLECAM!  9/10

lipca 25, 2022

Śmierć z nieba - Leszek Adamczewski

Śmierć z nieba - Leszek Adamczewski
Leszek Adamczewski – poznański pisarz i dziennikarz, urodzony w Szczecinie. Autor blisko trzydziestu książek. Od 2009 roku współpracuje z Wydawnictwem Replika, którego nakładem ukazały się między innymi opracowania poświęcone wojennym tajemnicom Dolnego i Górnego Śląska, Prus Wschodnich, Pomorza oraz Kraju Warty i Generalnego Gubernatorstwa. Adamczewski jest także autorem publikacji o niemieckich badaniach nad bronią atomową oraz o największych katastrofach w powojennej Polsce.”


Leszek Adamczewski, w swojej najnowszej książce, skupia się na pewnym jeszcze mało wyeksploatowanym aspekcie walk w czasie II wojny światowej - nalotach na cele cywilne. Mamy tutaj do czynienia nie tylko z aspektem strategicznym, ale także moralnym. Czy te ataki były potrzebne? Czy były słuszne? Czy przewidziano ile niewinnych osób poniesie śmierć? 

Bombowce RAF i USA AF, niekiedy wspólnie, zniszczyły nie tylko słynne Drezno, ale także Szczecin, Świnoujście, Żary i Królewiec, zabijając tysiące mieszkańców.
W efekcie amerykańskich nalotów na fabryki benzyny syntetycznej w okolicach Kędzierzyna-Koźla i Góry Świętej Anny zginęły setki Ślązaków polskiego pochodzenia. Bomby nie wybierały ofiar.
Podczas bombardowania Peenemünde życie straciło wielu Niemców, w tym kilku uczonych pracujących nad bronią V – bliskich współpracowników Wernhera von Brauna. Niestety, niejako przy okazji śmierć poniosły setki cudzoziemskich robotników przymusowych, w tym również Polaków. Polacy ginęli też w czasie nalotów na fabryki w Poznaniu, Gdyni czy Czechowicach-Dziedzicach.

W niemieckich fabrykach, które stały się celem ataków, pracowało wielu robotników przymusowych, w tym Polaków. Oprócz tego, że byli zmuszeni do pracy, nie mieli nic wspólnego z Hitlerem i wojną, stali się jej niejako podwójnymi ofiarami. Oczywiście, to nie były jedyne cele alianckich nalotów. Atakowano także cele w polskich miastach. W książce znajdziemy opisy wielu bombardowań, w których oprócz strategicznych, wojskowych lokalizacji niszczono, chyba można wręcz powiedzieć - zamordowano wielu niewinnych, postronnych ludzi, mieszkańców tych miast. 


Autor bardzo plastycznie opisuje te wydarzenia, strony same się przewracają. Język, którego używa Leszek Adamczewski jest przystępny i łatwo przyswajalny, mogę Was zapewnić, że nie musicie bać się specjalistycznej terminologii, czy przesytu informacji. Przez tekst przechodzimy naprawdę gładko. Co więcej, dostajemy bonusiki w postaci zagłębienia się w różne tajemnice, które autor odkrywa przed nami na kartach książki, dotyczące np. podziemnego skarbca w tunelu Lohmgrund. 

Nie jestem historykiem tylko zwykłym czytelnikiem. Sięgnęłam po "Śmierć z nieba" zachęcona przystępnym podejściem autora do przekazywania informacji. Zaciekawiła mnie tematyka i tak do niej podeszłam, jak po 'ciekawostkę', a nie książkę stricte naukową, i jako taka mnie w pełni zaspokoiła, a nawet dała coś więcej. Na końcu książki znajdziemy bibliografię, jakby ktoś chciał sięgnąć do źródeł, po których poruszał się autor.
Polecam.

* Książką autora, która zachęciła mnie do sięgnięcia po kolejną była "Blask ukrytego złota"




lipca 17, 2022

Nauczyciel z getta - Mario Escobar

Nauczyciel z getta - Mario Escobar
Warszawa, 1939 roku
Agnieszka Ignaciuk z synem Henrykiem na krótko przed wybuchem II wojny światowej szuka schronienia. Oboje trafiają do sierocińca, gdzie poznają Janusza Korczaka. Agnieszka zostaje opiekunką dzieci. Towarzyszy nauczycielowi w codziennej pracy.

Rozpoczyna się redukcja getta warszawskiego. Naziści zamierzają się pozbyć ponad pół miliona jego mieszkańców. Janusz Korczak wraz z Agnieszką do ostatniej chwili próbuje znaleźć ocalenie dla wychowanków domu sierot.

„Nauczyciel z getta” to świadectwo heroizmu człowieka, który jako lekarz, pedagog i pisarz w pełni poświęcił się dzieciom. Do końca był wierny swojemu powołaniu i stał się symbolem męczeńskiej śmierci bezbronnych ofiar Holocaustu.
Hiszpański pisarz, historyk specjalizujący się w historii najnowszej, tym razem wziął na warsztat historię polskiego lekarza, pedagoga, pisarza - Janusza Korczaka. Byłam bardzo ciekawa, jak zostanie on przedstawiony przez Mario Escobara, którego do tej pory znałam tylko z książki "Bibliotekarka z Saint-Malo".

"Nauczyciel z getta" to powieść historyczna. Autor, opisując życie Janusza Korczaka w czasie II wojny światowej, od momentu jej wybuchu, aż do śmierci, opierał się na jego pamiętniku oraz świadectwach osób, które go znały. Trzeba jednak podkreślić, że powieść nie jest biografią, a co najwyżej powieścią biograficzną. Występują w niej postacie autentyczne, jak Irena Sendlerowa, Janusz Dobraczyńki, czy Stefania Wilczyńska, jak i fikcyjni, np. Agnieszka Ignaciuk i jej syn Henryk. To samo dotyczy wydarzeń, czy pewnych przesunięć w czasie, które autor uznał za niezbędne w stworzeniu tejże powieści. Niemniej, większość zdarzeń jest autentyczna. 

Mario Escobar wprowadził do książki narrację pierwszoosobową, tym większe wywołując na czytelniku wrażenie opisywanymi wydarzeniami. Narrator, czyli dr Korczak, dzieli się z nami swoimi poglądami, staraniami, wątpliwościami, emocjami, często filozofując. Niektóre fragmenty w książce są mocno przeidealizowane, momentami aż wydaje się nierealne, by człowiek będący w tak ciężkim położeniu, mógł myśleć tak 'pozytywnie'. Niestety, nie wiem, czy to była wyobraźnia autora, czy faktycznie ten wybitny pedagog był takim wręcz idealnym człowiekiem. "Nauczyciel z getta" to hołd oddany Korczakowi - czuć podziw odwagą, heroizmem i poświęceniem wybitnego polskiego pedagoga. 


Książka wzrusza, przypomina naszą bolesną historię, ale wywołuje też pewien dyskomfort duchowy. Pokazuje niewyobrażalne bohaterstwo Janusza Korczaka, (i innych nauczycieli Domu Sierot), w obliczu nieludzkich warunków i zewsząd grożącej śmierci, zasiewając w nas wątpliwość, refleksję - czy mamy prawo nazywać się dobrymi ludźmi? Jak wiele musimy jeszcze zrobić, by zasłużyć na to miano? 

Cieszę się, że powstała ta książka. Mam nadzieję, że przeczyta ją wiele osób zwłaszcza za granicą. To piękna pod względem językowym i okrutna, jako historia prawdziwa powieść, która ukazuje zło wojny i postawę godną pozazdroszczenia człowieka dobrego. Pozazdroszczenia albo raczej godną naśladowania! Wtedy na pewno do żadnych wojen by nie dochodziło. To nie tylko powieść biograficzna, to swoisty traktat filozoficzny, pokazujący jacy powinniśmy być, jak postępować, jak myśleć. 
POLECAM!

lipca 14, 2022

Hopeless - Colleen Hoover

Hopeless - Colleen Hoover
Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.
To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera. Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudza w niej emocje, jakich wcześniej nie znała. W jego obecności Sky odczuwa strach i fascynację, ożywają wspomnienia, o których wolałaby zapomnieć. Dziewczyna próbuje trzymać się na dystans – wie, że Holder oznacza jedno: kłopoty. On natomiast chce dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Gdy Sky poznaje Deana bliżej, odkrywa, że nie jest on tym, za kogo go uważała, i że zna ją lepiej, niż ona sama siebie. Od tego momentu życie Sky bezpowrotnie się zmienia.

"Hopeless" to kolejna książka Colleen Hoover, którą z ciekawością przeczytałam. Mimo, iż nie przebije "November 9", czy "Maybe Someday", to spędziłam z nią miłe chwile, (chociaż określenie miłe, biorąc pod uwagę treść powieści, nie jest adekwatne).

Przechodząc do meritum. 
Autorka ponownie wzięła pod lupę młodych ludzi, z których każde mierzy się ze swoją traumą. Sky, główna żeńska bohaterka, na początku nie uświadamia sobie jak ogromny ciężar przeszłości dźwiga. Wychowywana z dala od nowoczesnych technologii, uczona w domu przez adopcyjną matkę jest zupełnie inna niż jej rówieśniczki. Jej jedyną przyjaciółką jest sąsiadka, Six. W końcu Sky się buntuje. Chcąc poznać 'normalne' życie zapisuje się do szkoły.

Holder - główny bohater męski, to w szkole człowiek legenda. A jak wiadomo, w legendach, tylko część opowieści jest prawdą. Tych dwoje życiowych rozbitków nawiązuje nić porozumienia, by wkrótce przemieniła się ona w całą sieć powiązań.

Problemy, które dźwigają bohaterowie "Hopeless" to nie są zwykłe dramy. To prawdziwe dramaty, zwłaszcza jeżeli chodzi o Sky. Sposób przedstawienia ich przez autorkę nie do końca mnie przekonał. Za mało było w tym głębi, prawdy, dramatyzmu. Większy nacisk, Colleen Hoover, położyła na wzajemną relację Sky i Holdera. Z przyjemnością czytałam jak ich związek się rozwija. Autorka umiejętnie prowadziła bohaterów, dając nam odczuć rodzące się między bohaterami uczucie. Holder to bohater, w którym można się zakochać. Jego opiekuńczość, bezwarunkowość, troska, były rozczulające. Natomiast Sky to bohaterka, której trudno nie lubić. Jej podejście do życia, lekceważący stosunek do szkalujących ją rówieśników był godny pozazdroszczenia. Oboje byli charakterystyczni i dopracowani.
 

Oczywiście, jak to u Hoover, historia miłosna nie jest tylko historią miłosną. To historia przepełniona tajemnicą i dramatem, które stopniowo, wychodzą na wierzch. Strona po stronie dowiadujemy się jak wyglądała przeszłość, a co za tym idzie dlaczego 'tak' wygląda teraźniejszość. 

Temat, który podjęła Colleen Hoover nie jest prosty. Tutaj, mam wrażenie, został lekko spłycony. Przykryty rozwijającym się romansem Sky i Holdera. Mimo wszystko polecam romantycznym duszom, które nie lubią prostych historii.

lipca 11, 2022

Dom sekretów - Magdalena Kordel

Dom sekretów - Magdalena Kordel
Namiętność, która prowadzi do szaleństwa.

Do niedawna na pytanie, jakie jest jej życie, Adela odpowiedziałaby bez wahania: spokojne, ale szczęśliwe. Jednak odkąd w Miasteczku niespodziewanie pojawiła się Halina, nic nie jest już takie jak wcześniej. Niepokojona natrętną obecnością siostry i przytłoczona piętrzącymi się problemami kobieta tęskni za poczuciem bezpieczeństwa. Kiedyś dawał je ukochany dworek – tętniący życiem, wypełniony zapachem ciasta i gwarem rozmów. Adela wie, że jest tylko jeden sposób, aby pozbyć się koszmarów oraz odzyskać dawną chęć życia. Musi dotrzymać obietnicy złożonej dziadkowi Konstantemu i opowiedzieć najbliższym o klątwie ciążącej nad ich rodziną. Historia Oleńki – służącej, która z miłości do szlachcica odeszła od zmysłów – odcisnęła piętno na losach pokoleń. Jednak czy Adela będzie w stanie przekonać najbliższych, że ta poruszająca opowieść jest czymś więcej niż rodzinną legendą?
 
Trzeci tom cyklu Tajemnice
Liczba stron: 376


Trzeci i jak dotąd najlepszy tom z cyklu "Tajemnice". Nie jest tajemnicą, że pierwszy zupełnie nie znalazł mojego uznania. Męczyłam się z nim okrutnie. Był po prostu przeraźliwie nudny i w zasadzie o niczym. Drugi był lepszy. Przede wszystkim coś zaczęło się dziać. Nawiązała się akcja. Fabuła powoli, ale jednak ruszyła do przodu i w końcu mamy tom trzeci, który czytało mi się naprawdę przyjemnie.

Tym razem autorka postanowiła rozwikłać jedną z tajemnic, które dusiła w sobie babcia Adelka. Historia służącej Oleńki bardzo mnie wciągnęła. Czytałam z ciekawością i przyjemnością. Klimat, bohaterowie, wszystko było tak napisane i opisane, że na moment przeniosłam się do dworku i razem z młodą służką przeżywałam jej dramat. Cieszę się, że autorka skupiła na przeszłości. To naprawdę dobrze robi temu cyklowi - w drugim tomie również to przeszłość była ciekawsza od teraźniejszości. 

Tak jak historia Oleńki i Zygmunta bardzo mnie wciągnęła, tak powrót do współczesności ponownie był dla mnie nudny i monotonny. Autorka za bardzo rozwleka powieść, wtłaczając w nią rozmowy i opisy, które tylko ją rozciągają, niczego nie wnosząc. Czytelniczo spokojnie można je ominąć. Patrząc całościowo, można było treść dwóch pierwszych tomów skondensować i całość zamknąć w trzech. Ale już wiemy, że to się nie udało i będzie kolejny (kolejne?). Mam nadzieję, że "Dom sekretów" jest zapowiedzią równie ciekawej kolejne części. Liczę, że autorka ulituje się w końcu nad czytelnikami i wyjaśni zawiłości relacji Adelki i jej siostry Heleny. Na plus, tak jak w poprzednich tomach, muszę wskazać Muszkę oraz proboszcza. To dzięki tym bohaterom nie raz i nie dwa uśmiechnęłam się podczas czytania.


Nie odnosząc się do całego cyklu, muszę stwierdzić, że "Dom sekretów" to bardzo dobra, wciągająca, powieść. Ciekawa historia, w której gusła, nieodwzajemniona miłość, różnice strefowe, mieszają się ze współczesnością, trochę przegadaną, ale będącą tylko tłem do tego, co wydarzyło się w przeszłości. 

Czy czekam na kolejny tom? Owszem. Chcę poznać zakończenie całej historii :)

lipca 08, 2022

W Kaliszu z dzieckiem

W Kaliszu z dzieckiem

Kalisz

Czy pomyślelibyście, że można spędzić w Kaliszu urlop? Jestem pewna, że duża część osób, które przeczytają ten wpis nie wpadłaby na ten pomysł. Ba! Sama bym na niego nie wpadła, gdyby nie fakt, iż niedaleko od Kalisza zamieszkał mój brat. To on stał się inspiracją tegorocznego urlopu. Chcąc go odwiedzić, a jednocześnie pokazać córce kolejny kawałek Polski zaczęliśmy wyszukiwać informacje o tym mało znanym nam mieście. 

Okazało się, że Kalisz jest najstarszym miastem w Polsce, czego ja - przyznaję - nie wiedziałam oraz ma do zaoferowania całkiem ciekawe miejsca, które sprawią, że pięć dni wypoczynku będą ciekawe zarówno dla rodzica, jak i dla dziecka :)

0. Podróż

Najchętniej podróżujemy pociągami. Taki środek komunikacji wybraliśmy i tym razem. Niestety, okazało się, że trasa do Kalisza jest długa, naprawdę długa, i z przesiadkami. Najlepiej, czyli najkrocej wybrać podróż z przesiadką w Ostrowie Wielkopolskim. Dzieki temu, ze Śląska, a dokładniej z Katowic, jechaliśmy do Ostrowa 2h40min + 15 min z Ostrowa do Kalisza. Jedyny minus tego rozwiązania jest taki, że pociąg był już ok.6 rano, późniejsze, niestety, jadą dłużej - zwróćcie na to uwagę!

1. Hotel

Do tej pory wybieraliśmy hotel, który posiadał salę zabaw lub basen. Tym razem postawiliśmy na... design i klimat. Nasz wybór padł na Hotel Europa, który w swojej ofercie ma pokój o nazwie Bursztynowa komnata. Pokój okazał się piękny nie tylko z nazwy, a dodatkowo w łazience wielkości dwóch pokoi w moim mieszkaniu oferował kąpiel w wannie z hydromasażem. Pokój wyposażony jest w naprawdę duże łóżko, które spokojnie zmieści 2 dorosłych i dziecko, dalej pozostając komfortowym i wygodnym. Hotel znajduje się praktycznie w centrum, wystarczą chętne nóżki i wszędzie z niego dojdziemy :)

Hotel Europa




2. Atrakcje

Dzieci mają to do siebie, że szybko się nudzą. Zawsze gdy wyjeżdżamy staramy się tak organizować czas, by mieć czas na zwiedzanie i przyjemności, a najlepiej jedno z drugim połączone ;) Im dziecko jest starsze tym jest łatwiej. Mniej się męczy, można więcej chodzić, ale muszą to być rzeczy interesujące, żeby nie musieć słuchać marudzenia ;) Na każdy z 5 dni dni pobytu w Kaliszu staraliśmy się wybrać jedną konkretną atrakcję. Oto nasze wybory:

  • SCHRON PRZECIWATOMOWY - zajmuje powierzchnię ok. 500m2, aby się do niego dostać trzeba... wejść na prywatną posesję, w której obecnie mieści się Fundacja Inwalidów i Osób Niepełnosprawnych "Miłosierdzie". A o tym dlaczego schron mieści się na prywatnej posesji dowiecie się od pana Piotra, który jest świetnym, cierpliwym i obeznanym w tematyce przewodnikiem. Podziemny schron wyposażony jest w pomieszczenia operacyjne oraz urządzenia gwarantujące niezależne funkcjonowanie obiektu - system centralnego ogrzewania, specjalny system agregatów filtrowo wentylacyjnych agregat prądotwórczy i centralę łączności przewodowej i radiowej. To fascynujące miejsce zainteresowało zarówno nas - dorosłych, jak i naszą 9-latkę. Bilety nie są drogie: normalny 7zł. ulgowy 4zł - na pewno warte wydania. P.S. Polecamy zabrać bluzy, pod ziemią jest zimno ;) 







  • RATUSZ - a właściwie wieża ratuszowa, w której znajduje się wystawa multimedialna poświęcona dziedzictwu historyczno-kulturowemu Kalisza. Wystawa jest nowoczesna i dostosowana do dzieci, które nie tylko wysłuchują opowieści, ale mogą także poprzymierzać dawne stroje, zagrać w grę, ułożyć puzzle - a to wszystko wirtualnie. Wystawa ta mieści się w piwnicach, a wyżej, na 4 kolejnych kondygnacjach, idąc za głosem w słuchawkach poznajemy kolejne ciekawostki związane z miastem aż w końcu dochodzimy do tarasu widokowego, który choć malutki obejmuje panoramę całego Kalisza. 



  • MUZEUM IM. G. J. OSIAKOWSKICH - wejście do muzeum znajduje się w niepozornym podwórku, dlatego uważajcie, łatwo je przeoczyć. Natomiast w środku... kochani, w środku są same skarby. Ile razy byście nie obeszli tego miejsca, gwarantuję, że za każdym razem zwrócicie uwagę na coś innego. Prawdziwe skarby i skarbusie, których przeznaczenie znamy, możemy się domyślać i takie, które są nam całkiem obce. Niektóre będziecie pamiętać ze swoich czasów, inne z domów babć i dziadków, a o niektóre będziecie pytać opiekuna muzeum. Liczba eksponatów jest imponująca. Szczerze polecamy to miejsce! 
P.S. Warto nadmienić, że zbiory są prywatną kolekcją właściciela muzeum.




  • GRÓD PIASTÓW (Rezerwat archeologiczny) - znajduje się jakieś 20 min od Kalisza, (10 min. autobusem i 10 spacerkiem). Kolebka Kalisza; w okresie IX/X-XIII w. był tu wczesnośredniowieczny gród, który obecnie odtworzono. Mamy więc do obejrzenia kolegiatę św. Pawła, kuźnię, wieżę obronno-mieszkalną, podgrodzie, totem, zagrodę dla zwierząt i jeszcze parę rzeczy. Zwiedzanie miało dość duży minus - nie można było wchodzić do środka 'domków' w grodzie. Jedynym miejscem, do którego był wstęp była biała chatka, pozostałe można było oglądać jedynie przez drzwi. Muszę jeszcze wspomnieć o naszym 'przewodniku', którym był... kot. Nie odstępował nas na krok, z czego najbardziej cieszyła się córka ;) 








  • KOŚCIOŁY:
* Kościół pw. św. Józefa i Piotra z Alkantary - w czasie II wojny światowej w klasztorze ulokowano zakład germanizacyjny dla polskich dzieci wywożonych do Rzeszy.
* Bazylika pw. Wniebowzięcia NMP - Narodowe sanktuarium św. Józefa, które jest najstarszym na świecie ośrodkiem kultu tego świętego. W podziemiu znajduje się kaplica martyrologii duchowieństwa polskiego w Dachau.
* Katedra pw. św. Mikołaja - którą zdobią witraże i polichromia autorstwa Włodzimierza Tetmajera.

W mieście kościołów jest więcej, ale my ograniczyliśmy się do tych trzech. 
  • BASZTA DOROTKA - to jedyna zachowana średniowieczna baszta w Kaliszu. Obecnie mieści się w niej Centrum Baśni i Legend Kaliskich. Wstęp obejmuje wysłuchanie i obejrzenie 4 krótkich legend, wizytę u zamkniętej w baszcie Dorotki oraz zwiedzanie wystawy sakralnej w Skarbcu Narodowego Sanktuarium św. Józefa, w leżącym tuż obok kościele pw. Wniebowzięcia NMP. Ciekawostka: do skarbca - o dziwo - wchodzi się na górę, a nie na dół;) Cena biletów: 6zł normalny, 4zł. ulgowy.
Baszta Dorotka



Kiedy wyjdziemy z Baszty możemy udać się na spacer po miejskim parku (o powierzchni ok. 25ha), przy którym znajduje się:
  • FONTANNA "NOCE I DNIE
  • TEATR IM. WOJCIECHA BOGUSŁAWSKIEGO




Naprzeciwko parku od strony fontanny (po drugiej stronie ulicy) znajduje się:
  • FRAGMENT FUNDAMENTÓW ZAMKU KAZIMIERZOWSKIEGO, który został odsłonięty w latach 80-tych XX wieku, podczas badań wykopaliskowych i tworzy Rezerwat Archeologiczny (można zobaczyć, czekając np. na autobus do Grodu Piastów) 

Niedaleko parku znajduje się godny uwagi
  • DAWNY PAŁAC GUBERNATORA
Spacerując po Kaliszu warto zobaczyć jeszcze
* POMNIK KSIĄŻKI, 
* ŁAWECZKĘ STEFANA SZOLCA ROGOZIŃSKIEGO, 
* TRYBUNAŁ ZE STOJĄCYM OBOK POMNIKIEM JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO oraz 
* ROGATKĘ WROCŁAWSKĄ, która dawniej służyła jako waga dla wjeżdżających do miasta wozów z towarami. 


Polecamy także odpoczynek w cieniu drzew na miejskich plantach, przy których znajduje się pomnik Adama Asnyka.



3. Jedzenie

Nigdy nie decydujemy się na opcję obiadów w hotelu, ponieważ nigdy nie wiemy ile czasu zejdzie nam na zwiedzanie. Poza tym, przyjemnie jest próbować różnych rzeczy w różnych miejscach. Ze wszystkich restauracji i barów, jakie odwiedziliśmy w Kaliszu najbardziej polecamy Bar Mleczny Bajeczny. Czysto, dobra cena, dobre jedzenie, duże porcje, duży wybór, przyjemny wystrój. Czasami też duża kolejka, co tylko potwierdza, iż miejsce jest doceniane zarówno przez przyjezdnych, jak i miejscowych.

Fb Bajeczny Bar Mleczny

4. Na koniec miejsce, bez którego spokojnie się obejdziecie - Rodzinny Park Rozrywki, który mieści się na lodowisku. Wstęp 18zł a w środku dmuchańce, trampolina, basenik z piłkami i jakieś automaty, wymagające kolejnych pieniędzy. Na godzinkę ujdzie, ale na dłuższą metę szybko się nudzi, zdaniem mojej 9-latki lepiej poszukać zwykłej sali zabaw, ale być może młodsze dzieci byłyby zadowolone.


Czy polecamy pobyt w Kaliszu? Jak najbardziej, zawsze warto poznawać własny kraj, pięć dni naprawdę szybko nam minęło :)

A Wy, gdzie w tym roku wybieracie się na urlop?
Copyright © Femina domi , Blogger