października 31, 2019

Wyrok - Karolina Wójciak

Wyrok - Karolina Wójciak

października 31, 2019

Wyrok - Karolina Wójciak

Przykuwająca wzrok czarna okładka ze złotymi literami to pierwszy atut najnowszej powieści Karoliny Wójciak "Wyrok". Minimalizm i elegancja - to lubię. Do tego dochodzi intrygujący opis i mamy to! Zostałam zaciekawiona i ze sporym zainteresowaniem zagłębiłam się w lekturze, aby odkryć, Co łączy samotną matkę, przyszłą pannę młodą i skazanego za morderstwo?


Historia młodego mężczyzny odsiadującego WYROK 15 lat więzienia oraz dwóch silnych kobiet, które poznają smak miłości i odrzucenia. Wszyscy troje mierzą się z konsekwencjami podejmowanych decyzji.

Anita, po trudnym rozstaniu, szukając nowego startu, przeprowadza się do małego miasta, w którym poznaje mężczyznę swoich marzeń. Sielanka nie trwa jednak długo…

Pola, wychowana w dobrobycie, córka kandydatki na premiera, dowiaduje się od babci, że wiele lat temu w mieszkaniu naprzeciwko doszło do zagadkowego morderstwa. Zaintrygowana postanawia odszukać zabójcę. W ten sposób trafia do więzienia, gdzie poznaje Borysa, który od 10 lat każdy dzień spędza tak samo – zamknięty w ciasnej celi

Bohaterkami książki Karoliny Wójciak są dwie kobiety, Anita oraz Pola. Pochodzące z różnych środowisk i na pierwszy rzut oka całkowicie się od siebie różniące, a jednak w pewien sposób podobne. Anita to samotna matka, która próbuje zapewnić sobie i swojej córce godne życie. Niestety, nie potrafi i nie chce być sama. Na każdym etapie swojego życia zależna od innego mężczyzny. Pola z kolei to kobieta, która mimo, iż mieszka z narzeczonym i przygotowuj się z nim do zawarcia ślubu, wciąż zależna jest od matki. I to zależna zarówno finansowo, jak i mentalnie. Przyparta do muru groźbą niezaliczenia semestru i nie uzyskania w terminie tytułu magistra, w końcu zaczyna działać. Za temat obiera życie skazanych po wyjściu z więzienia, a dzięki wspomnieniom babci poznaje historię Borysa, skazanego za zabicie swojej dziewczyny na 15 lat, który cały czas twierdzi, że jest niewinny. Dzięki protekcji swojej mamy - przyszłej pani premier, ma możliwość nielimitowanego wejścia do więzienia i rozmów z Borysem, co skutkuje nawiązaniem się między nimi coraz bliższych relacji. Dla mnie, zarówno Borys, jak i pozostali męscy bohaterowie, byli tłem do ukazania postaci kobiecych; przez nie podejmowanych decyzji i następnie dźwigania ich skutków.

Karolina Wójciak zadała sobie trud zagłębienia się w temat polskiego więziennictwa, warunków i zasad w nich panujących. Bardzo ciekawy temat, poruszony w równie interesujący sposób. Więź rodząca się między Borysem a Polą była wręcz namacalna, i pomimo istnienia narzeczonego Poli, mocno kibicowałam tej nietuzinkowej parze, wciąż nie mając pewności, kim tak naprawdę jest Borys. Autorka bardzo dobrze potrafiła utrzymać napięcie i osłonę tajemniczości, która roztaczała się nad tym niejednoznacznym bohaterem.

W powieści mamy niezwykle trafnie przedstawione różne oblicza macierzyństwa. Z jednej strony matka - polityk, wiecznie zajęta kobieta, dla której bardzo ważną rolę odgrywa wizerunek, a która jednak jest na każde skinienie swoich dzieci, a z drugiej mamy matkę, która chciałaby dla swojej córki wszystkiego co najlepsze, ale z kiepską pensją, nie mogąca sobie na wiele pozwolić. Karolina Wójciak zagłębia się w meandry kobiecej duszy. Pokazuje nam pokrętne drogi i wybory, nie zawsze, a nawet bardzo często, zupełnie nie trafione. Czasem z miłości, czasem z braku doświadczenia, często szybko żałowane, ale jednak na dany moment, dla nich wydające się tymi właściwymi. Autorka, dzięki przejściu z bohaterkami tych wyboistych dróg pokazała, że każde nasze działanie, każdy dokonany wybór i każda podjęta decyzja niesie ze sobą kolejne konsekwencje. Często brzemienne w skutkach.


"Wyrok" jest naprawdę fascynującą lekturą, która przedstawia czytelnikom historie niezwykle autentycznych osób i ich realnych problemów. Dzięki niej możemy obserwować jaką niektórzy muszą przejść drogę by dojrzeć i dorosnąć. Wielkim atutem powieści są bohaterowie, noszący w sobie pierwiastek dobra i zła. Nikt tu tak naprawdę nie jest ani w pełni pozytywną postacią, ani całkowicie negatywną. Byli bohaterzy, których było mi żal, tacy, których polubiłam i tacy, których nie znosiłam. Niezwykły przekrój osobowości i charakterów.

Historia obu kobiet łączy się ze sobą dość dramatycznie, ale dzięki tym wydarzeniom niektórzy bohaterowie dorastają - stają na wysokości zadania - odnajdują właściwą drogę. Może późno, ale na pewno nie ZA późno. Warto podążyć ścieżką z Karoliną Wójciak, bo ta książka o znamiennym i dla mnie wręcz symbolicznym tytule "Wyrok" pokazuje, że zawsze można spróbować zmienić swoje życie i swoje dotychczasowe wybory. Powieść uświadamia także, że nasze decyzje determinują nie tylko nasze życie, ale też ludzi wokół nas, naszych bliskich.
Polecam!
+8/10

Inne książki autorki:

października 24, 2019

"Pan Romantyczny" Leisa Rayven

"Pan Romantyczny" Leisa Rayven

października 24, 2019

"Pan Romantyczny" Leisa Rayven

Po emocjonalnych burzach, które przeżyłam z książką "Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" Elżbiety Sidorowicz musiałam sięgnąć po coś lekkiego, niezobowiązującego, emocjonalnie neutralnego. Stanęło na "Panu Romantycznym" Leisy Rayven, październikowej nowości Wydawnictwa Niezwykłego. Chociaż chłopak/mężczyzna spozierający na mnie z okładki książki nie jest w moim typie, dałam mu szansę...
 Max Riley jest facetem z twoich snów. A przynajmniej będzie nim za odpowiednią cenę. Jego alter ego, Pan Romantyczny, to zabójczo przystojny mężczyzna do towarzystwa, który realizuje romantyczne fantazje – randki, które potrafią zawrócić w głowie. Nowojorska śmietanka nie może się nim nasycić. Nieważne, czy kobiety pragną dominującego milionera, niegrzecznego chłopca o złotym sercu, gorącego kujona, seksownego motocyklisty czy najlepszego przyjaciela – Max odegra każdą rolę, ale własną tożsamość pragnie zachować w sekrecie.
Wówczas na scenę wkracza dziennikarka śledcza Eden Tate. Gdy od rozkochanej klientki docierają do niej słuchy o miejskiej legendzie, jaką jest Pan Romantyczny, Eden postanawia napisać zjadliwy artykuł demaskujący Maksa oraz jego zdolność do wyłudzania pieniędzy od samotnych, bogatych dam. Zdesperowany mężczyzna, by chronić tożsamość zarówno swoją, jak i klientek, proponuje Eden trzy randki. Jeśli kobieta się w nim nie zakocha, pozwoli jej opublikować swoją historię. Natomiast jeżeli podda się urokowi Maksa, będzie musiała zapomnieć o sprawie. Cyniczna dziennikarka nie ma wątpliwości, że oprze się granym przez niego romantycznym postaciom, ale kiedy prawdziwy Max przyznaje, że coś do niej czuje, musi ocenić, czy profesjonalny kłamca mówi prawdę, czy pełen pasji mężczyzna z tajemniczą przeszłością to kolejna z ról, którą odgrywa, żeby ją oszukać i odwieść od napisania artykułu.

października 23, 2019

KONKURSY

KONKURSY

października 23, 2019

KONKURSY


Kochani, chciałam Was serdecznie zaprosić na konkursy, które wraz z październikiem zawitały na moich kontach społecznościowych. 




  • książka "Okruchy gorzkiej czekolady":

  • książka dla dzieci:
na fp -> https://tiny.pl/t4h32
oraz równolegle na IG -> https://www.instagram.com/p/B3wqqT_hrzo/
 

***

 Wpadnijcie i rozgośćcie się.
❤️Zapraszam serdecznie
 



października 20, 2019

"Piękna Pani" Lidia Miś

"Piękna Pani" Lidia Miś

października 20, 2019

"Piękna Pani" Lidia Miś


 

Autor: Lidia Miś
Wydawnictwo Dreams
Ilustracje: Justyna Skoczylas
Ilość stron: 88
ISBN: 978-83-66297-06-7
Format: 203x254
Data wydania: WRZESIEŃ 2019





Październik jest miesiącem modlitwy różańcowej, modlitwy szczególnie związanej z Maryją, Matką Bożą. Korzystając z tego szczególnego miesiąca chciałabym polecić Waszej uwadze pięknie wydaną przez Wydawnictwo Dreams książkę o objawieniu Maryi dwójce pastuszków, Melanii i Maksyminowi. Objawienie miało miejsce w małej alpejskiej wiosce La Salete we Francji 19 września 1846 roku. 15 - letnia Melania oraz jej kolega 11 - letni Maksymin wypasali krowy gdy nagle ujrzeli ogromną jasność, z której wyłoniła się postać płaczącej kobiety, którą nazywali później Piękną Panią...

października 17, 2019

"Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" Elżbieta Sidorowicz

"Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" Elżbieta Sidorowicz

października 17, 2019

"Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" Elżbieta Sidorowicz

Książka Elżbiety Sidorowicz wyzwoliła mnóstwo moich emocje. Czytając ją płakałam i cierpiałam razem z bohaterką. Przeszłam swoiste katharsis, strona po stronie, mierząc się z bólem nierealnej postaci. Historia opisana w "Okruchach gorzkiej czekolady" sponiewierała mnie emocjonalnie. Dobór słów sprawiał autentyczny ból, smutek, tęsknotę. Musiałam przerywać lekturę, bo czytane słowa trafiały mnie jak strzały. Musiałam przerwać, przetrawić, przelać łzą, by ponownie do niej wrócić. Elżbieta Sidorowicz zaczarowała mnie słowem. Autorka posiada ogromną umiejętność przelewania na papier skrajnych emocji i uczuć. To jak poprowadziła fabułę, skupiając się na tym, co dzieje się w głowie złamanej życiem bohaterki to było mistrzostwo. 
Życie nie jest słodką pralinką. Życie to czasem gorzka czekolada. Skąd wiadomo, która nam się przytrafi?
Rodzice nastoletniej Ani decydują się kupić stary, zrujnowany dworek na peryferiach miasta. Gdy rozpoczynają remont i modernizację domu, wszystko zdaje się iść ku dobremu. Jednak nic nie jest w stanie zatrzymać biegu wydarzeń...
Ania, uzdolniona uczennica liceum plastycznego, zostaje zupełnie sama w wielkim, pustym, nienadającym się do życia domu. Bez wody, gazu, telefonu. I bez kogokolwiek bliskiego. Świat malarstwa, muzyki, poezji, wszystko, co było dla niej ważne, przestaje istnieć. Jak pogodzić się ze stratą? Jak żyć?

"Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" to słodko-gorzka opowieść o utraconym raju i o mozolnym odbudowywaniu go z drobin piasku. O dumie, godności, przyjaźni. O samotności. I o miłości, potężnej jak śmierć
.


"Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" to historia nastoletniej Ani, która staje w obliczu największej tragedii swojego życia - śmierci ukochanych rodziców. Dziewczyna w jednej chwili zostaje na świecie sama. Musi zmierzyć z bólem, odtrąceniem, zdawać by się mogło, najbliższej po nich osobie. Fabuła książki opiera się na emocjach i uczuciach głównej bohaterki. Pomiędzy różnymi, życiowymi wydarzeniami, przenosimy się do głowy i myśli dziewczyny. Tak naprawdę ogromna część książki to strumień świadomości Ani, jej rozmowy, a właściwie ciągła walka, z Bogiem, próby zrozumienia i zaakceptowania rzeczywistości - zupełnie jakbyśmy zatapiali się w czyimś pamiętniku.

Elżbieta Sidorowicz napisała książkę, której nie można przeczytać 'na raz', którą trzeba sobie dawkować. I chociaż miejscami można odnieść wrażenie, że jest przefilozofowana to jednak dawno, naprawdę dawno nie czytałam powieści, która wywołałaby we mnie taką burzę emocji. Nie przesadzę, jeżeli napiszę, że ta książka mną wstrząsnęła, trafiła prosto w serce. Autorka niezwykle autentycznie oddała ból i tęsknotę bohaterki. Zwracanie się Ani do nieżyjących rodziców było poruszające. Ciężko było nie płakać.

"Mamo, poprowadź mnie przez tę samotność. Chociaż nie, jak mogę niepokoić ją, niech najpierw wypocznie. Po całym życiu, po wszystkich trudach, po śmierci. Nie mogę jej teraz zaprzątać sobą. Niech zyska spokój. Niech odpocznie. Nie będę jej niczym martwić. Mamusiu bądź szczęśliwa. Gdziekolwiek jesteś. Bądź szczęśliwy, tato. Dam sobie radę. Tak długo, jak długo będę umiała. Potem po prostu do was przyjdę"
 ***
"Czy jestem tchórzem? czy tchórzostwem jest lęk przed życiem? Czy tchórzostwem jest myśl o śmierci? Co niby miałabym powiedzieć? Byliście dla mnie wszystkim i straciłam wszystko? Byliście moim życiem. Nie umiem wyobrazić sobie innego życia. Straciłam wszystko. Straciłam was."
***
"Gdzie jesteście? Czemu nie przyjdziecie po mnie, nie zabierzecie mnie stąd? Nie mam gdzie zanieść mojego płaczu, nie mam domu, nie mam was, nie mam nikogo (...) Nie zostawiajcie mnie samej. Kogo mam błagać? Boga, który mi was zabrał, czy was, którzy ode mnie odeszliście? Nie wrócicie do życia, więc weźcie mnie w swoją śmierć"

Czy biorąc pod uwagę wrażenie, jakie wywarła na mnie ta książka jest ona pozbawiona wad? Nie, oczywiście, że nie. Jeżeli skupimy się tylko na wydarzeniach, które rozgrywają w powieści to znajdziemy parę nielogiczności. Główna bohaterka, Ania, to nastolatka, niepełnoletnia uczennica liceum, dziewczyna, która za zgodą prawnej opiekunki oraz psychologa zamieszkuje zimą w domku odciętym od wody, z psującym się piecem, którego jej rodzice nie zdążyli w pełni wyremontować. Co więcej, mimo, iż wydarzenia dzieją się współcześnie, nie posiada telefonu komórkowego. Aby zadzwonić do opiekunki musi iść do knajpki w centrum miasta. Jesteśmy więc świadkami jej zmagań z nieprzystosowanym do życia domem, z traumą po śmierci rodziców, a także rozczarowaniami i problemami w życiu osobistym. 

Morze miłości to książka, która dobitnie pokazuje wielkie cierpienie oraz drogę jaką trzeba przejść by móc po niej dalej żyć. Uświadamia, że czasem obcy ludzie są nam bliżsi, a bliscy są nam zupełnie obcy. Książka pokazuje też jaką siłę ma przyjaźń i jak ta przyjaźń bywa smutno weryfikowana; jest to także powieść o samotności. Dla mnie jednak była to przede wszystkim poruszająca najczulsze struny serca opowieść o sile miłości dziecka do rodziców.

Podsumowanie: Książka Elżbiety Sidorowicz to niezwykle poetyckie dzieło. Dobór słów przywodzi na myśl najpiękniejsze dzieła literatury. Moje serce pękało na równi z sercem bohaterki, staczałam razem z nią każdą bitwę z Bogiem. Współczułam, współodczuwałam i ciągle miałam w głowie myśl, aby ta książka nigdy nie stała się moją lub córki rzeczywistością. Przejmująca, autentyczna w emocjach i uczuciach. Polecam!
Ocena: 9/10

"Jestem śmiertelnie ranna, muszę gdzieś zanieść mój skowyt, muszę gdzieś zabrać mój płacz, niech nikt mnie nie widzi, niech mnie nikt nie podnosi, nie pyta. Niech mnie zostawi w spokoju. Nie będę tak umierać na cudzych oczach."

 *Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

października 14, 2019

"Wszystko o ..." Wydawnictwo Dragon

"Wszystko o ..." Wydawnictwo Dragon

października 14, 2019

"Wszystko o ..." Wydawnictwo Dragon

Moja 6-letnia córka od zawsze była dzieckiem bardzo ciekawym świata. Odkąd zaczęła mówić pyta o wszystko, co ją interesuje; książki połyka w całości, w bibliotece będąc stałą, co tygodniową bywalczynią. Ciężko mi czasem nadążyć za jej zainteresowaniami bo ich zakres jest ogromny. Codziennie muszę się dokształcać by móc zaspokoić jej ciekawość. To, co jest niezmienne to jej miłość do wszystkich zwierząt, i to zarówno tych, których ja nie mogę ścierpieć - pająków - jak i tych milusich piesków i kotków. Gdy więc zobaczyłam serię "Wszystko o ..." Wydawnictwa Dragon wiedziałam, że to będzie strzał w 10.

października 11, 2019

"Więcej niż pocałunek" Helen Hoang

"Więcej niż pocałunek" Helen Hoang

października 11, 2019

"Więcej niż pocałunek" Helen Hoang

Sięgając po ksiązkę Helen Hoang spodziewałam się dostać romans ... i go otrzymałam. Nie był to jednak typowy przedstawiciel gatunku, a mocno okraszona scenami erotycznymi urocza opowieść o przełamywaniu się i próbie dostosowania do reszty społeczeństwa. 

Według 30-letniej Stelli świat powinien rządzić się jedynie prawami logiki. Tworzenie algorytmów wydaje jej się zdecydowanie prostsze niż relacje z mężczyznami. Wizja bliskości budzi w niej niechęć, a na myśl o całowaniu robi jej się niedobrze. Trochę pod wpływem matki, trochę dla samej siebie postanawia to zmienić. Na pewno nie pomagają jej chorobliwe trudności z nawiązywaniem relacji. Czy to wina objawów zespołu Aspergera, czy może Stella tak po prostu ma? Do wprowadzenia zmian w swoim życiu Stella zabiera się nietypowo. Chce „nauczyć się współżyć”, potrzebuje dobrego treningu. Uznaje, że do ćwiczeń najlepiej nada się profesjonalista, czyli wynajęty mężczyzna do towarzystwa. Tak poznaje Michaela. Plan lekcji, który wspólnie realizują, wychodzi znacznie poza całowanie. Ich biznesowy układ szybko zmienia swój charakter. Stella odkrywa, że w życiu najbardziej liczy się to, co wymyka się równaniom matematycznym.
 
„Więcej niż pocałunek” to brawurowy debiut Helen Hoang, która zainspirowana własnymi doświadczeniami stworzyła historię miłosną z motywami psychologicznymi i dawką subtelnie rozegranych wątków erotycznych.

października 09, 2019

"Abecadło Pierdziołki"

"Abecadło Pierdziołki"

października 09, 2019

"Abecadło Pierdziołki"

"Abecadło Pierdziołki" to piąta z cyklu książka o Panu Pierdziołce z krótszymi i dłuższymi rymowankami, które w dużej mierze znamy z dzieciństwa. 

Tym razem to nie nasz kultowy bohater spadł, lecz z szafy spadło mu abecadło do kieszeni, a on pogmerał, powybierał i ułożył po swojemu literki. Literkom przyporządkował wiersze, wierszyki, rymowanki, powtarzanki… Będzie więc znowu śmiech, chichotanie, figle i zabawa, ale przy okazji także nauka. Bo oto na przykład dowiemy się, kim był Wincenty Priessnitz, który „wymyślił prysznic i odtąd ludzie nie chodzą w brudzie” i co ma wspólnego Mikołaj Rej z gęsiami – nikt nie będzie się nudził!


Do tej pory tylko słyszeliśmy o Pierdziołkowym cyklu, dopiero teraz trafiła w nasze, moje i córki ręce, ale niestety w nich nie zostanie...

października 06, 2019

"Pacjent" Sebastian Fitzek

"Pacjent" Sebastian Fitzek

października 06, 2019

"Pacjent" Sebastian Fitzek

Przeczytałam w swoim życiu już tysiące książek. Były różne, wzruszające, zabawne, straszne, nudne, wciągające, nijakie, dziwne. I przeczytałam "Pacjenta" Sebastiana Fitzka, książkę inną niż wszystkie. Mętlik w głowie, głupi wyraz twarzy i nasuwające się niezbyt mądre - he?! To rezultaty jednego wieczoru i 308 stron książki.

Żeby zdobyć prawdę, trzeba stracić rozum.
Piekielna podróż w głąb podświadomości.
I jeszcze dalej...

Sześcioletni Maks zaginął rok temu.
Co się z nim stało, wie tylko sprawca.
Ale teraz jest pacjentem na oddziale psychiatrii sądowej o maksymalnym zabezpieczeniu. 

I MILCZY.

Zrozpaczony ojciec Maksa decyduje się na desperacki krok:
SAM ZOSTAJE PACJENTEM.


Opis sugeruje dobry thriller. Nazwisko autora bardzo dobry thriller. Książka weryfikuje obie te sugestie. Sebastian Fitzek to niemiecki autor thrillerów psychologicznych, które bardzo wciągają, i które nigdy nie zgrzeszyły banalnością. Tak było i w tym przypadku. Bohaterem książki jest zrozpaczony ojciec zaginionego i uznanego za zmarłego 6-letniego Maksa. Till Berkhoff to oddany pracy strażak, zdegradowany za impulsywność, który wini się za zniknięcie syna. Opuszczony przez żonę postanawia dostać się do szpitala psychiatrycznego, w którym karę odbywa psychopata, skazany za śmierć dziewczynki i jej matki oraz podejrzany o zamordowanie Maksa. Nie widząc innych możliwości dowiedzenia się prawdy i pochowania synka namawia swojego szwagra policjanta na akcję, mającą na celu umieszczenie go, jako pacjenta, w szpitalu podejrzanego. W ten sposób Till, jako Patrick Winter, mężczyzna, który podpalił się w przedszkolu trafia do szpitala ... i nic nie jest takie jak sobie zaplanował... 

Sebastian Fitzek przedstawia wydarzenia z różnych perspektyw poprzez uczynienie narratorami zarówno Tilla, jak i mordercę Guido Tramnitza, ale także Ricardę - żonę Tilla, lekarza w szpitalu, czy jedną z pacjentek. Każdy rozdział jest oznaczony imieniem danego bohatera prowadzącego narrację. Bardzo lubię ten zabieg, bo urozmaica akcję i pozwala na ujrzenie szerszej perspektywy czytanych wydarzeń, ale niestety, mocno też osłabia czujność czytelnika. Tak było i w tym wypadku.

Fabuła powieści jest klarowna i prosta. Mimo niesprzyjających okoliczności oraz spraw, które wychodzą na jaw podczas pobytu Tilla w szpitalu, nie ma tu gwałtownych zwrotów akcji, nagłych i nieoczekiwanych zdarzeń. Nie ma nic, co sugerowałoby takie, a nie inne zakończenie książki. Wyjaśnienie oraz rozwiązanie zagadki to jest jedno wielkie zaskoczenie, po którym zostałam z głupią miną i pytaniem - gdzie popełniłam błąd??? Książka przedstawiająca prostą, jasną i logiczną historię zrozpaczonego ojca, który gotów jest poświęcić swoje zdrowie i życie, przeistacza się w książkę, po której musiałam dźwignąć szczenę z podłogi, bo Fitzek mnie autentycznie i całkowicie zaskoczył. Zastanawiacie się pewnie dlaczego w takim razie nie dałam 10/10? Ano dlatego, że jakby się wgryźć i zacząć czytać od początku to są pewne rzeczy, które nie pasują. Ale nie róbcie tego, nie analizujcie! Szkoda tracić czas, bo książka jest naprawdę dobra, a Fitzkowi należą się BRAWA! ;)
Ocena 8/10   

października 03, 2019

"Moje przyjaciółki z Ravensbrück" Magdalena Knedler

"Moje przyjaciółki z Ravensbrück" Magdalena Knedler

października 03, 2019

"Moje przyjaciółki z Ravensbrück" Magdalena Knedler

Dziś o książce ważnej, takiej, która cofa nas do strasznej historii II wojny światowej, która uświadamia nam, że najgorszy dla drugiego człowieka jest inny człowiek. Książka o bohaterstwie w czasach, gdy za nic groziła śmierć, w których ludzkie życie dla innych nie znaczyło NIC. 


W świecie, gdzie śmierć wydaje się nadzieją, ocalić może tylko przyjaźń
W otoczonym drutem kolczastym obozie zagłady zawiązuje się kobieca więź. Trwalsza od obozowych murów. Silniejsza od brutalnych uderzeń. Maria, Sabina, Bente i Helga – każda z nich trafiła do KL Ravensbrϋck z innego powodu. Każda była inna.
~~~~
Powieść inspirowana prawdziwymi świadectwami byłych więźniarek.
~~~~
Młoda autorka znajduje przed drzwiami swojego domu rękopis, który zupełnie zmienia jej życie. Za wszelką cenę postanawia się dowiedzieć, kim były przyjaciółki z Ravensbrϋck.

~~~~
 
Książka zawiera wiersze Grażyny Chrostowskiej – polskiej poetki, która 18 kwietnia 1942 roku została rozstrzelana w Ravensbrück razem z dwunastoma innymi kobietami.

października 01, 2019

Podsumowanie września i zapowiedzi października

Podsumowanie września i zapowiedzi października

października 01, 2019

Podsumowanie września i zapowiedzi października



JESIEŃ 
 
Czy Wy również zauważyliście przyspieszenie czasu? Mam wrażenie, że jak kończą się wakacje to czas dostaje nagłego speed'u. Nawet się nie obejrzymy i zaraz będą święta Bożego Narodzenia. Póki co cieszmy się początkiem jesieni, która na razie jest wyjątkowo piękna, co sprzyja dłuższym i krótszym spacerom. A jak wiadomo na spacerach znajduje się skarby, z których my w domu robimy różne dekoracje, Wy zapewne również? Czasem mi żal, kiedy widzę pełno dzieciaków zgromadzonych przy kasztanowcu na osiedlu, niszczących to drzewko dla zdobycia kasztana, żal mi ponieważ wystarczyłoby, żeby rodzice wzięli ich dalej na spacer, czy na przejażdżkę rowerową i bez narażania zdrowia zdobyliby ich całe garście. My swoje już zebraliśmy więc niedługo zabierzemy się za tworzenie kasztanowych figurek. Polecamy również wykonanie jesiennych lampionów ze słoików, czy liściasto gałązkowych bukietów 😊
Copyright © Feminadomi.pl , Blogger