stycznia 25, 2023

Szczęście Mikołajka - Anne Goscinny

Szczęście Mikołajka - Anne Goscinny


11 stycznia premierę miała wyjątkowa odsłona kolejnych przygód Mikołajka. Wyjątkowa, ponieważ nie tylko opowiada o wygłupach paczki jego przyjaciół, ale także wyjawia sekrety jego twórców, Rene Goscinnego oraz Jean-Jacques Sempé.

Dzięki córce Rene Goscinnego, autorce "Szczęścia Mikołajka" możemy dowiedzieć się m.in.:

  • Czy Mikołajek pojawił się najpierw na desce kreślarskiej Sempego, czy może na kartce w maszynie do pisania Gościnnego?
  • Po którym ze swoich ojców-autorów Mikołajek ma dołeczki w policzkach?
  • Jak to się stało, że Mikołajek stał się najzabawniejszym chłopcem świata?
  • Dlaczego kumple Mikołajka mają takie śmieszne imiona?
  • Jak do świata Mikołajka wkroczyły dziewczyny?
"Szczęście Mikołajka" opowiada historię powstania Mikołajka, która wiąże się z historią przyjaźni Rene Gościnnego i Sempe. To właśnie Sempe, jako pierwszy stworzył Mikołajka, rysując go dla Dziennika, dla którego ówcześnie pracował. Postać ta wydała się Gościnnemu sympatyczna i wesoła, chętnie więc przystał na propozycję, by wspólnie nakreślić jego przygody.

W książce znajdziemy wiele smaczków, dotyczących nie tylko powstania głównej postaci, ale także pozostałych bohaterów. Dowiemy się również, dlaczego i jak powstały postacie koleżanek Mikołajka. Ciekawym zabiegiem Anne Goscinny jest wprowadzenie do życia twórców Mikołajka - ich rozmów - samego Mikołajka, który staje się realną i namacalną postacią.

W "Szczęściu Mikołajka", oprócz wątku jego twórców, przeczytamy także o przygodach tytułowego bohatera, które jak zwykle nas rozbawią i wprawią w dobry nastrój. Krótkie, ale ciekawe i radosne opowiadania spodobają się młodszym i starszym czytelnikom. Szczególnie przypadła nam do gustu opowieść o wizycie u Mikołajka Ludeczki, w której dziewczynka daje popalić naszemu bohaterowi, pokazując mu, że dziewczynki też są fajne i można z nimi świetnie spędzić czas.

Link do fragmentu ww. opowiadania, który dla Was przeczytałyśmy :) -> Relacje • Instagram

Jeżeli macie ochotę na chwilę zapomnienia to koniecznie sięgnijcie do nowej książki o Mikołajku, wydanej nakładem Wydawnictwa Znak Emotikon. Nam bardzo się podobała. POLECAMY!


stycznia 16, 2023

Nie mów nikomu - Karolina Wójciak

Nie mów nikomu - Karolina Wójciak
Mroczna przeszłość niszczy każdego, kto próbuje ją zrozumieć… 

ROK 2022: Po śmierci teścia Margo postanawia towarzyszyć mężowi w powrocie do rodzinnego domu. Nigdy tam nie była, nigdy nie poznała tego mężczyzny. Do tej pory nie zaprzątało to jej głowy, ale po dotarciu na miejsce, po zobaczeniu domu, warunków, w jakich egzystował teść, w jej myślach pojawiło się pytanie: dlaczego mąż ukrywał przed nią prawdę? Co takiego wydarzyło się w tym domu, że jej ukochany po przekroczeniu progu zmienił się w kogoś zupełnie innego? Marcin wychodzi z więzienia po 25-letniej odsiadce. Naprawi swoje błędy czy też potwierdzi teorię, że człowiek raz skazany nie potrafi już żyć zgodnie z prawem? 

ROK 1997: Zbyszek jest policjantem, ma fantastyczną żonę i idealne życie. Dokładnie takie, jakiego mogą pozazdrościć mu inni. Pracuje w niewielkim miasteczku, w którym przestępczość nie istnieje. Każdy każdego zna, ale czy wystarczająco, żeby uniknąć tragedii?


"Nie mów nikomu" to dobra powieść obyczajowa z rodzinną tajemnicą. Taki lekki thriller, w którym najbardziej zaskakujący jest trochę wydumany finał. 

W powieści poznajemy Margo oraz jej męża Natana. Para wraca do kraju (Polski) na wieść o śmierci ojca Natana. Mężczyzna nie chce, by żona mu towarzyszyła, ale wobec jej uporu daje za wygraną. W kraju zmienia się o 90st. Z czułego, kochającego męża, z którym Margo marzyła o powiększeniu rodziny, staje się wrednym, złośliwym, egoistycznym typkiem, którego kobieta zaczyna się bać. Przeszłość Natana jest dla nas tajemnicą, wiemy tylko, że była na tyle ciężka, że mężczyzna w ogóle nie chce o niej mówić. Dom rodzinny, w którym się zatrzymują to rudera, która skrywa swoje tajemnice...

W powieści mamy drugą narrację i drugi wątek, który przenosi nas do 1997 roku. Tutaj poznajemy małżeństwo idealne policjanta Zbyszka i jego ciężarnej żony. Ich sielankowe życie zostaje zburzone przez pojawienie się nowego kolegi, który próbuje wciągnąć ich w pomoc chorej psychicznie żonie. W pomoc kobiecie i jej synkowi mocno angażuje się żona Zbyszka, co będzie miało swoje konsekwencje...

Podobały mi się oba wątki oraz sposób ich połączenia przez autorkę. 
Oba niosą w sobie spory ładunek emocjonalny i garść tajemnic, które może specjalnie nie zaskakują, ale cała powieść jest tak opisana, że czyta się ją z prawdziwą ciekawością - co kryje się na kolejnej stronie i wręcz fascynacją, która dotyczy przede wszystkim wątku dziejącego się w przeszłości. Stary dom, chora matka i dziecko - to musi wywoływać emocje i wywołuje.

Karolina Wójciak potrafi wciągnąć czytelnika w opisywany świat, tak aby ten nawet na moment nie tracił zainteresowania czytaną fabułą. Jedyny zgrzyt jaki odczułam podczas czytania "Nie mów nikomu" to zakończenie. Bardzo zaskakujące, ale też wydumane. Niemniej, bardzo polecam powieść fanom obyczajówek z rodzinną tajemnicą, myślę, że się nie zawiedziecie.

stycznia 08, 2023

To jej wina - Andrea Mara

To jej wina - Andrea Mara
Książka nominowana do nagrody An Post Irish Book Award za rok 2021 w kategorii Kryminał Roku.

Jeden zaginiony chłopiec.
Cztery winne kobiety.
Kto jest tak naprawdę winny, skoro każdy skrywa jakieś sekrety?

Marissa Irvine dociera pod adres Tudor Grove 14, żeby odebrać swojego synka Milo z pierwszego spotkania z kolegą z nowej szkoły. Lecz kobieta, która jej otwiera, nie jest znajomą mamą. Nie jest też opiekunką. Nie ma u niej Milo. Tak zaczyna się najgorszy koszmar każdego rodzica.
Wieści o zniknięciu chłopca krążą po cichym dublińskim przedmieściu. Kiedy pojawia się nazwisko podejrzanej osoby, rozchodzą się plotki o kobietach związanych z tym wstrząsającym zdarzeniem. Choć tylko jedna z nich mogła porwać Milo, to obwiniać można je wszystkie…


Chociaż książka została nominowana do nagrody An Post Irish Book Award w kategorii kryminał to dla mnie był to thriller i to bardzo dobry thriller.

W książkach bardzo ważny jest początek, który powinien zatrzymać czytelnika, zwrócić jego uwagę, przykuć do książki. Tutaj tak się właśnie dzieje. Marissa Irvine jedzie odebrać syna, do domu jego kolegi. na miejscu okazuje się, że syna nie ma, a rodzina, która miała tu mieszkać, nigdy tu nie przebywała. 

Tak zaczyna się thriller, w którym poznajemy specyficznych mieszkańców pewnego irlandzkiego miasta. Muszę przyznać, że jest to ciekawa geograficzna odmiana. Zarówno Irvine'owie, jak i pozostali rodzice dzieci to osoby dość sytuowane, choć najbardziej właśnie rodzina Marissy. Dzieci chodzą tu do prywatnych szkół, rodzice są tak zapracowani, że nianie stają się prawie członkiniami rodziny. Okup zdaje się najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem porwania chłopczyka. 

W książce "To jej wina" mamy do czynienia z thrillerem, w którym to, co wydawało się jasne i przewidywalne i tak jeszcze nas zaskakuje. Podobało mi się wyciągnięcie ostatniego asa z rękawa, na ostatnich kartach powieści. Autorka, jak się okazuje, do samego końca miała pomysł na fabułę, który konsekwentnie realizowała. Tajemnice i sekrety, towarzyszące historii i mające wpływ na przebieg zdarzeń były logiczne i racjonalne. Autorka nie wydumała problemów. Pokazała wycinek życia kilku osób, który był ciekawym dodatkiem do głównego wątku porwania. Polecam sięgniecie do tego oczywistego, zupełnie nieoczywistego thrillera.

grudnia 28, 2022

Tysiąc pocałunków- Tillie Cole

Tysiąc pocałunków- Tillie Cole

Wyobraź sobie, że otrzymujesz tysiąc małych karteczek i masz wypełnić je najpiękniejszymi momentami swojego życia…

Bestseller USA Today!

Jeden pocałunek trwa chwilę. Tysiąc pocałunków może wypełnić całe życie.
Chłopak i dziewczyna. Wielka miłość, która miała przetrwać na zawsze. A przynajmniej tak zakładali.

Kiedy Rune wraca z rodzinnej Norwegii do sennego miasteczka Blossom Grove w stanie Georgia, gdzie jako dziecko przyjaźnił się z Poppy, myśli tylko o jednym. Dlaczego dziewczyna, która była drugą połową jego duszy i przysięgała czekać na jego powrót, odcięła się od niego bez słowa wyjaśnienia?
Serce Rune’a zostało złamane, gdy Poppy przestała się do niego odzywać.
Jednak gdy odkryje prawdę, jego serce rozpadnie się na nowo.
Ten słoiczek jest dla ciebie, byś wypełniła go pocałunkami. Chowaj w nim te naprawdę wyjątkowe. Te, które będziesz chciała pamiętać.


Jakże to było nudne, wydumane i na wskroś amerykańskie.

Wyobraźcie sobie historię młodych ludzi, którzy się kochają, zmuszeni są się rozstać... a potem wracamy do początku historii, i znowu od nowa się kochają. Wątków pobocznych brak, ciekawych bohaterów brak, emocje przerysowane, nieprawdziwe, nie przekazywane czytelnikowi, fabuła nie wciąga. 

"Tysiąc pocałunków" opiera się na starym i sprawdzonym połączeniu  miłości i śmierci, ale to nie jest "Love story", ani "Jesienna miłość". To tania podróbka, aspirująca do czegoś większego, a może po prostu adresowana do duuużo młodszego czytelnika, którego nie dopadła jeszcze proza życia i ma w sobie pokłady nieskażonej wizji miłości dwojga ludzi? Nie wiem. Dla mnie była -> patrz pierwsze zdanie ;)

Tytułowe tysiąc pocałunków to dosłownie tysiąc pocałunków, które babcia Poppy każe jej zbierać, przekazując na łożu śmierci słoik z tysiącem pustych karteczek, na których ma zapisać, kiedy, gdzie i z kim przeżyła piękny pocałunek. Oczywiście zadanie będzie proste bo Poppy od najmłodszych lat ma przyjaciela, Rune'a. Piękna dziecięca, a potem młodzieńcza miłość zostaje przerwana przez wyjazd rodziny Rune'a. Kontakt między dwojgiem urywa się... bla bla bla bla bla bla i tak brniemy przez opisy miłości, wyznań, tragedii, licząc na to, że ta, jakby nie było, smutna historia wywoła łezkę, albo chociaż wzruszenie, drgnienie serca, cokolwiek? U mnie nic nie drgnęło, a czytanie wynurzeń bohaterów, ich skupienie tylko i wyłącznie na sobie irytowało. Nie czułam tej miłości, a więc jej tragedia nie wywołała we mnie żadnych emocji. Ot, młodzieżówka, jedna z gorszych jakie czytałam, z papierowymi bohaterami. 

Oczywiście, weźcie poprawkę, że moje serce może być już odarte z wszelkiego romantyzmu, stare i zgorzkniałe, ale zapewniam, że lubię wzruszające historie, jakby to nie zabrzmiało, lubię powieściowe melodramaty, ale w wykonaniu Tillie Cole mnie nie przekonało. Brakowało fabuły, ciekawych bohaterów, odskoczni od ciągłego miłowania się głównych bohaterów. Było nudno. Było mdło, nie polecam.

grudnia 23, 2022

Zło kryje się w mroku - Charlie Donlea

Zło kryje się w mroku - Charlie Donlea
Prawdę łatwo przeoczyć, nawet gdy mamy ją tuż przed sobą.

Rory Moore, rekonstruktorka sądowa, rzuca światło na nierozwiązane sprawy zabójstw sprzed lat, łącząc szczegóły z miejsca zbrodni, które przeoczyli inni śledczy. Sprawca o pseudonimie Złodziej nie pozostawił po sobie ciał ani żadnych wskazówek – do czasu, gdy policja otrzymała przesyłkę od tajemniczej Angeli Mitchell. Ale kobieta zniknęła, zanim zdołano ją przesłuchać.
Czterdzieści lat później seryjny morderca ma zostać zwolniony warunkowo. Rory zaczyna rekonstruować ostatnie dni życia Angeli. Łącząc przeszłość z teraźniejszością, Rory odkrywa mroczną prawdę. Okazuje się, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje na pierwszy rzut oka. Nawet Rory nie jest na nią przygotowana…


Nie był to najlepszy thriller jaki w życiu czytałam, ale był na tyle wciagający, że na pewno będę go polecała.

Dużym atutem powieści jest główna bohaterka, Roory Moore - rekonstruktorka sądowa, postać bardzo dobrze nakreślona, charakterystyczna i zapamiętywalna. Nie jest powiedziane na co cierpi, czy co dolega kobiecie, ale możemy się domyślać, że jest to jakaś postać autyzmu. 

Historia opisywana w powieści toczy się od wielu wielu lat. Bieżące wydarzenia konfrotnujemy z wydarzeniami z przeszłości. W teraźniejszości, jesteśmy świadkami przygotowań do wypuszczenia z więzenia mężcyzny podejrzewanego o seryjne zabójstwa kobiet. To właśnie Rory Moore, 'w spadku' po zmarłym ojcu ma tej sprawy dopilnować. Tutaj rodzą się pytania, dlaczego tata zajmował się w zasadzie głównie tą sprawą? Kim była i co się stało z kobietą, dzięki albo raczej przez którą trafił do więzenia? A to i tak jeszcze nie wszystkie pytania jakie rodza się na kartach tej powieści....

"Zło kryje się w mroku" to bardzo dobry thriller, który prowadzi nas po nitce do kłębka. Kolejne wydarzenia rodzą kolejne pytania, dając bardzo mało odpowiedzi. Od książki trudno się oderwać. Na szczęście autorka nie tylko potrafi kluczyć między meandrami i zawiłościami opowiadanej historii, ale także logicznie wszystko uzasadniać. Ciekawi bohaterowie, bardzo dobrze opisani, niezwykle interesujące powiązania, które dają do myślenia, i których możemy się domyślać, ale i tak pozostaje cała gama pytań, na które pragniemy uzyskać odpowiedź. 
POLECAM.

grudnia 19, 2022

Zagubiony anioł - Magdalena Kordel

Zagubiony anioł - Magdalena Kordel
Nie jest samotny ten, kto ma kogoś do kochania.

Rok temu Michalina odważyła się wypowiedzieć skryte życzenia, a dziś aż trudno jej uwierzyć we własne szczęście. Mała Klara, zakochany po uszy Konstanty i troskliwa Nela każdego dnia przypominają jej o tym, jak wielką moc mają anioły. Pierwsze święta w ich nowym domu będą dokładnie takie, jak zaplanowała – wypełnione zapachem mandarynek, melodią wspólnie śpiewanych kolęd i magią świętowania tych szczególnych dni w gronie najbliższych.

Jednak nie dla wszystkich grudzień jest czasem radosnych przygotowań. Haśka oddałaby wiele, aby zapewnić swojej córeczce ciepło i bezpieczeństwo. Ukrywając się z Tosią przed ludźmi, którym nigdy nie powinna ufać, czuje, że jest sama przeciwko światu. I że jak nigdy dotąd potrzebuje jakiegoś znaku. Czegoś, co dałoby jej choć cień nadziei na to, że ona i jej córeczka mają szansę na chleb, którego nie zabraknie, grube rękawiczki i rozgrzany piec. Na to, żeby kochać. Na zwyczajne życie. Bez fajerwerków. Ot, normalne, codzienne bycie razem.

Gdy Michalina po raz pierwszy spotyka zziębniętą i samotną dziewczynę z maleńkim dzieckiem, widzi w niej cząstkę siebie z przeszłości. Wraz z najbliższymi postanawia podarować jej to, co najcenniejsze – nadzieję na lepsze jutro. Jednak czy Haśka będzie gotowa zaufać aniołom, które los postawi na jej drodze?

Zagubiony anioł to pełna ciepła historia o tym, że cuda, te małe i te nieco większe, mogą nam się zdarzyć każdego dnia, a szczęściem warto się dzielić nie tylko od święta.


"Zagubiony anioł" to kontynuacja książki "Anioł do wynajęcia", jednakże jest tak napisana, że osoby, które nie czytały pierwszego tomu rozeznają się w fabule i bohaterach. Wiem, co mówię, bo sama, niestety, jej nie czytałam.

Wierzę w anioły, te boskie i te ludzkie. Dziś jednak, przy okazji najnowszej powieści Magdaleny Kordel, skupię się na tych ludzkich, tych, którzy dzięki swoim przejściom, doświadczeniu, rozumieją więcej. W "Zagubionym aniele" jest taki właśnie anioł, a nawet anioły. Tutaj historia zatacza koło, pokazując, że pomoc i wsparcie jest doceniane i przekazywane dalej.


Powieść Magdaleny Kordel jest przede wszystkim ciepła. Bije z niej empatia, troska o drugiego człowieka i zrozumienie, ale jest także okraszona humorem. Bohaterów mamy kilku. Każdy jest inny i przyciąga nas inną cechą swojej osobowości. Michalina to bohaterka znana z pierwszej części, obecnie szczęśliwa mężatka i spełniona mama. To ona znajduje dziewczynę, która przypomina jej wydarzenia sprzed roku, kiedy to sama potrzebowała pomocy. Jak skończy się sprawa niepokornej i ostrożnej Haśki, dowiecie się, sięgając po "Zagubionego anioła", ja tylko napiszę dlaczego warto to zrobić. Książka ma pozytywne przesłanie, w którym autorka pięknie udowadnia jak okazana dobroć powraca do kolejnego człowieka. Powieść jest cieplutka i kojąca, wprawia nas w ten specyficzny nastrój, który powoduje, że uśmiechamy się do siebie, a kocyk nie jest potrzebny bo czytana historia ogrzewa nas od środka. Na dodatek forma przekazu, styl autorki jest bardzo przyjemny w odbiorze. 

Historia zawarta w książce jest uniwersalna. Różnorodność bohaterów, w tym wiekowa czy Z przyjemnością przeczyta ją młodsze, jak i starsze pokolenie. 


Polecam każdemu kto chce się pozytywnie nastroić na święta, albo po prostu ogrzać od środka pozytywną historią :)

grudnia 08, 2022

Jeszcze jeden dzień - Kristin Harmel

Jeszcze jeden dzień - Kristin Harmel
Czy w obliczu śmierci można zrozumieć, jak żyć pełnią życia?

Wzruszająca historia przyjaźni Jill, pielęgniarki z oddziału dziecięcej onkologii, i małego Logana. Zapierająca dech w piersiach, radosna podróż przez światy miłości, przyjaźni i odkrywania, co jest najważniejsze.

Afirmacja życia zaklęta w piękną literacką formę, niezwykle ciepła opowieść o miłości z nutką magii.


Powieść "Jeszcze jeden dzień" była moim pierwszym spotkaniem z Kristin Harmel, czy udanym? Hmm... nie do końca.

Kiedy zaczęłam czytać odniosłam wrażenie, że autorka chwilę wcześniej skończyła czytać "Oskara i panią Różę" i w przypływie natchnienia zaczęła pisać swoją książkę. "Jeszcze jeden dzień" to powieść, w której magia miesza się z dramatem, kicz ze łzami, a bohaterowie wzbudzają zarówno współczucie jak i podziw. Czytanie o dzieciach nieuleczalnie chorych jest trudne. Często, nawet jak książka jest słaba to ronię łzę (czyt. ryczę jak bóbr). Bardzo trudno jest mi przejść obojętnie obok dziecięcego cierpienia. To chyba nawet nie jest możliwe. Autorka zrównoważyła dziecięcą tragedię - magią. Piękną magią, dającą nadzieję, że nic nie jest ostateczne. Niestety, jak to bywa z magią, jest i kicz - na szczęście, do strawienia. To co jednak bardziej mi przeszkadzało to powtórzenia, odtwarzamy ciągle jeden dzień, więc jak komuś działał na barwy "Dzień świstaka " to i ta książka będzie trudna do strawienia 😉


Książka Kristin Harmel jest cieniutka, dlatego nie będę się bardziej rozpisywała. Kto będzie chciał sięgnie i sam się przekona, czy było warto :)

Pięknego dnia!

grudnia 01, 2022

Szczęście jest bliżej niż myślisz - ks. Pawlukiewicz

Szczęście jest bliżej niż myślisz - ks. Pawlukiewicz

Wszyscy go szukamy. Nie wszyscy tam, gdzie trzeba.

Szczęście odmieniamy w ciągu swojego życia przez wszystkie przypadki. Szukamy go, dążymy do niego, życzymy go sobie nawzajem, czasami nawet go sobie zazdrościmy.

Ksiądz Piotr Pawlukiewicz każe nam spojrzeć na nie z zupełnie innej strony. W mocnych, trafiających prosto do serca, słowach zwraca uwagę na to, co w życiu najważniejsze, jak zwykle nie stroniąc od charakterystycznego dla siebie humoru.

Co decyduje o tym, czy czujemy się szczęśliwi? Czy pieniądze mogą jednak zapewnić nam szczęście? I dlaczego chrześcijanin nawet jeśli smutny, jest jednak radosny, choć ubogi jest bogaty?

Ks. Piotr Pawlukiewicz – Związany był z kościołem św. Anny w Warszawie, gdzie głosił legendarne już kazania dla studentów. Redaktor naczelny Radia Józef, współpracownik Radia Plus, w którym prowadził audycję Katechizm poręczny.


"Szczęście jest bliżej, niż myślisz" to kolejny zbiór, dających do myślenia kazań księdza Pawlukiewicza. Nie ukrywam, że bardzo lubię je czytać i do nich wracać. Nie oznacza to jednak, że wszystko przyjmuje bezrefleksyjnie, czy że ze wszystkimi się zgadzam - nie nie ;) Wiele stwierdzeń wzbudza mój sprzeciw. Z wieloma słowami bardzo trudno mi się zgodzić, ale wszystkie dokładnie czytam, i rozważam. Często też proste stwierdzenie staje się dla mnie takich obuchem, który prostuje moje ścieżki myślowe.

Ksiądz Pawlukiewicz miał taką piękną zdolność trafiania do zwykłych, prostych ludzi. Nie używał górnolotnych, pełnych patosu zdań. Jego siła tkwiła w prostocie, a właściwie cały czas tkwi, bo choć jego już z nami nie ma, to słowa pozostały. Każdy, naprawdę każdy może wziąć książkę z zapisem kazań księdza Piotra, przeczytać i po prostu zrozumieć, a czy się z tym zgodzi to oczywiście inna sprawa. Nie każdy ma zdolność trafiania do serc i głów ludzi. Niestety, wielu księży ma z tym problem. Ile razy byliście w kościele na mszy, na kazaniu ziewając z nudów, czekając tylko na błogosławieństwo i możliwość opuszczenia jego murów? Bardzo żałuję, że tak niewielu księży ma nie tylko pasję, ale także wiedzę i taką, zdawać by się mogło naturalną dla nich, chęć przybliżenia Boga i jego nauk, ale tak prosto i zrozumiale, bez wpadania w potoczystości. Ksiądz Pawlukiewicz to potrafił. Znalazłam w tej książce wiele niewymuszonej mądrości. 

Szczęście, o którym pisze ksiądz Piotr, jest związane z Bogiem i wiarą, co mam nadzieję nikogo nie zaskoczy, w końcu autorem jest ksiądz katolicki. I chociaż już na początku znalazłam kilka kwestii spornych, o których z wielką chęcią bym z księdzem podyskutowała, to jednak, patrząc na tekst całościowo przyznaję mu rację. Szczęście, o którym mówi ksiądz nie jest proste. Powinno być zwłaszcza dla katolika, ale jesteśmy tylko ludźmi. Myślę, że taka piękna wiara, taka prawdziwa bezgraniczna ufność w Boga byłaby sporym ułatwieniem, ale to jest rzecz, nad którą chyba wielu ludzi musi pracować, ja na pewno ;) 

Nie zrozumcie mnie źle - szczęście nie spłynie na nas tylko dlatego, że wierzymy i stawiamy Boga na pierwszym miejscu. 

Ks. Pawlukiewicz mówi: Każdy chrześcijanin powinien pracować tak, jak gdyby wszystko zależało od niego. A jednocześnie powinien pamiętać, że wszystko w istocie zależy od Boga, że to On jest źródłem szczęścia (s.21)

Teksty zawarte w "Szczęście jest bliżej niż myślisz" są bardzo dobrym punktem wyjścia do rozważań w okresie adwentu. Myślę, że warto poświęcić parę minut dziennie na przytaczane z Pisma Świętego słowa i ich rozważanie, wyjaśnienie, naprowadzenie nas, chrześcijan na drogę do szczęścia. Jest to również mądry prezent na święta Bożego Narodzenia dla bliskich nam osób.

listopada 28, 2022

Ranking twórców 2022

Ranking twórców 2022
Kochani, 
1 listopada ruszyła 4 edycja ogólnopolskiego Rankingu „Opowiemci” 2022, w której doceniane są osoby aktywnie promujące czytelnictwo.

Jak podaje Beata Skrzypczak, organizatorka plebiscytu, w 2021 roku oddano 7369 ankiet, w których można było oddać głos w 14 kategoriach. W tym roku można głosować w 15 kategoriach tematycznych, a głównym partnerem plebiscytu jest serwis Audioteka: dobrze opowiedziane historie.

Głosowanie na swoich ulubionych twórców jest bardzo proste, wystarczy zaznaczyć w danych kategoriach tych, którzy według Was na to zasługują i zostawić swój mail - to wszystko :) 

W tym roku mój blog został nominowany w kategorii: blog literacki. Ktokolwiek mnie nominował, sprawił mi wiele radości - bardzo bardzo dziękuję :) 

Jeżeli macie ochotę zagłosować na swoich ulubionych twórców to przypominam, że głosy można oddawać do 31 grudnia. 


listopada 23, 2022

Witkiewicz, ojciec Witkacego - Natalia Budzyńska

Witkiewicz, ojciec Witkacego - Natalia Budzyńska
Stanisław Witkiewicz. Utalentowany malarz, genialny krytyk sztuki i pisarz, ojciec Witkacego. Nietuzinkowy Litwin, nowatorski wizjoner, uparty patriota, naznaczony rodziną powstańczą historią. Człowiek, który wymyślił w architekturze styl zakopiański i odkrył dla świata uroki najpopularniejszej dziś podtatrzańskiej miejscowości.

Kim był człowiek, który dał nam Zakopane?

Łzy cisnące się do oczu i ściśnięte od płaczu gardło nie pozwoliły na jego pogrzebie przemówić Stefanowi Żeromskiemu. Henryka Sienkiewicza zeswatał z jego ukochaną przyszłą żoną, przedwcześnie zmarłą Marią, a światowej sławy aktorka Helena Modrzejewska była chrzestną jego jedynego syna. Zresztą do pary z niepiśmiennym góralem, muzykantem i gawędziarzem, Sabałą. Taki właśnie był Stanisław Witkiewicz, z jednej strony znał się z niemal całym artystycznym światkiem przełomu XIX i XX wieku, z drugiej siadał z góralami na ganku, gdzie gawędzili przy koniaku. Nie miał manii wielkości, wręcz przeciwnie. Nie wziął nawet korony za wykonanie ponad 200 projektów zakopiańskich domów, nie przyjmował przyznawanych mu nagród i państwowych orderów, wolał spokojne Podhale niż przytłaczającą Warszawę. W życiu liczyły się dla niego tylko trzy rzeczy: ukochany syn, sztuka i Polska.


Jaka biografia już od samego początku zniechęca Was do dalszego czytania? U mnie jest to: XX urodził się ... roku w mieście... .

Schemat, sztampa, fakt, który możemy wyczytać w pierwszej lepszej encyklopedii.

"Witkiewicz, ojciec Witkacego" rozpoczyna się legendą, potem następuje opis wydarzeń, które miały miejsce jak Witkiewicz był jeszcze młodym chłopakiem. Mamy tutaj sceny w pięknym dworku, oraz na Syberii. Ta książka zachęca do czytania już pierwszymi stronami. Pokazuje, jak fascynująca jest historia nie tylko samego Witkiewicza, ale całej jego rodziny. Natalia Budzyńska potrafi operować piórem, by nie tylko przedstawiać fakty, ale obudowywać je w ciekawą i wciągającą formę opowieści.

Mnogość nazwisk i faktów jest duża, ale nie męcząca. Zapewniam, że czyta się ją bardzo dobrze i z dużym zaciekawieniem. Człowiek, który wyłania się z opowieści Natalii Budzyńskiej jest fascynujący. Autorka bardzo plastycznie, przedstawiając nam Witkiewicza, nakreśla tło historyczne, wszystkie czynniki idealnie tu współgrają. 

Nie ukrywam, iż sięgając po tę pozycję, widząc jej grubość i niemałą liczbę stron myślałam, że będzie wiele niepotrzebnych nawiązań, za dużo szczegółów, które nie będą odnosiły się do Witkiewicza, ale miło się rozczarowałam. Być może można by skrócić tę biografię, ale naprawdę nie trzeba. Całość jest ciekawa i wciągająca.


Zapewne większość osób słysząc nazwisko Witkiewicz, od razu ma skojarzenia z Zakopanem i Witkacym (jego synem). Po przeczytaniu jego biografii ten wąski strumień skojarzeń rozszerza się, ukazując człowieka wielu talentów: krytyka, malarza, pisarza, człowieka poszukującego prawdy i nie bojącego się mówić o swojej 'prawdzie'. Poznając jego działania, zainteresowania, obserwujemy także życie prywatne, dodajmy, równie interesujące. Jeżeli chcecie dowiedzieć się jakim był mężem, a jakim ojcem, bądź jeżeli interesuje Was, co dały mu podróże po świecie to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Na kartach książki przewiną się także inne znane nazwiska, z którymi związany był Witkiewicz: Żeromski, Modrzejewska, Sienkiewicz...

Czego nauczył się od niego Józef Piłsudski?

Co takiego Witkiewicz dostrzegł w Zakopanem, że poświęcił mu znaczną część życia?

Skąd wzięła się jego fascynacja rewolucją?

Dlaczego wierność małżeńska nie miała dla niego największej wartości?

I jak to się stało, że Witkacy tak bardzo go rozczarował?

Osobiście, bardzo się cieszę, że miałam możliwość bliższego poznania twórcy stylu zakopiańskiego, ojca Witkacego, który okazał się niezwykle interesującą postacią, która swoje miejsce na ziemi znalazła w Zakopanem.
POLECAM!

listopada 21, 2022

Grudzień drugich szans - Anna Langner

Grudzień drugich szans - Anna Langner
Gdy myślisz, że wszystko już skończone, pamiętaj, że święta to czas cudów!

Popularność, imprezy, zakupy – Klaudia wiedzie niemal idealne życie. Jednak nikt nie wie, jak wiele musiała poświęcić, aby to osiągnąć. Gdy jako nastolatka była wyśmiewana z powodu swojego wyglądu, postanowiła zrobić wszystko, aby zostać zaakceptowaną przez rówieśników. Zrezygnowała nie tylko z tego, kim niegdyś była, ale i z tego, co w jej życiu miało największą wartość – z przyjaźni. Przecież jeśli chciała trzymać z fajnymi dzieciakami, nie mogła więcej pokazywać się w towarzystwie Filipa – nieśmiałego i nieatrakcyjnego chłopaka zafascynowanego komputerami i popkulturą. Nawet dziś, gdy jako dorośli pracują w tej samej firmie, Klaudia trzyma się jak najdalej od byłego przyjaciela. Przebywanie blisko niego przypomina jej okres w życiu, który najchętniej wymazałaby z pamięci.

Kiedy okazuje się, że najbliższe Boże Narodzenie spędzą razem, kobieta wpada we wściekłość. Ich szef jest nieugięty i wysyła parę do Zakopanego, gdzie muszą wykonać zadanie specjalne. Wydawałoby się, że badanie trendów obowiązujących w góralskich restauracjach to raczej nagroda niż kara, jednak zarówno Klaudia, jak i Filip mieli już inne plany na te wyjątkowe dni. Zmuszona do współpracy z dawnym przyjacielem Klaudia ze zdumieniem odkrywa, że wszystko, co myślała, że wie na jego temat, to kłamstwo.

Zaparzcie herbatę, otulicie się ciepłym kocem i zanurzcie się we wzruszającej opowieści o tym, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje na pierwszy rzut oka…

"Grudzień drugich szans" to powieść, którą powinniśmy czytać w okresie świąt Bożego Narodzenia, inaczej, tak jak to było w moim przypadku, nie do końca dacie się jej oczarować. Święta mają to do siebie, że sprawiają, iż człowiek jest bardziej pobłażliwy, więcej wybaczy. Wydaje mi się, że to przenosi się również na powieści, które wtedy czytamy.

Anna Langner stworzyła powieść schematyczną i przewidywalną, ale dzięki aurze świąt możliwą do strawienia. Główna bohaterka to roztrzepana, głośna, hałaśliwa kobieta, która (oczywiście) skrywa w sobie drugie dno, dodajmy: lepsze. Powierzchownie, po latach bycia obrażaną i wyśmiewaną, stała się płytką, nastawioną na zabawę i wydawanie pieniędzy blondynką, bez specjalnych ambicji - to jest ta wersja jawna, tę skrywaną pozostawię do odkrycia Wam ;) Natomiast główny męski bohater, Filip, jest w zasadzie od zawsze taki sam. Okularnik, nie przejmujący się swoim strojem, metkami itp. Informatyk, introwertyk, samotnik, trochę naiwniak. Ona i on - woda i ogień. Dawniej przyjaciele, w dorosłym życiu osobniki z dwóch różnych galaktyk. Powiedzmy, że zrządzenie losu sprawia, iż oboje lądują w Zakopanem, z tajnym zadaniem, mającym być odkupieniem win. Dla mnie ten pomysł był kuriozalny i bardzo nieprawdopodobny, ale jak pisałam, może w święta odebrałabym to inaczej. Co się dalej dzieje w fabule oczywiście nie napiszę, jeżeli macie ochotę się dowiedzieć, to śmiało sięgajcie po książkę. 

Dla mnie powieść "Grudzień drugich szans" była sztampowa, prosta, naiwna i przewidywalna. Nie polubiłam się z bohaterami, nie poczułam magii, ani chemii między nimi, chociaż muszę zaznaczyć, że z biegiem wydarzeń szala z całkowitego - NIE, zaczęła się przechylać w stronę: OK, MOŻE BYĆ. Klaudia, początkowo była tak mocno irytująca, tak negatywnie nakreślona, że nawet późniejsze wydarzenia nie zmieniły mojej oceny tej postaci. Trochę lepiej wypada Filip, bohater męski, który zdaje się mieć więcej charakteru. Oprócz bohaterów denerwowały mnie także powtórzenia pewnych myśli i opinii głównej bohaterki, natomiast na plus zauważam fakt, iż książka swoją prostotą i brakiem zaangażowania emocjonalnego sprawia, że szybko się ją czyta. Nie trzeba robić przerw, nie ma się nad czym zastanowić, po prostu płyniemy z tekstem. Miejscami jest przyjemnie i świątecznie, a sceny erotyczne, których nie ma dużo, nie wyzwalały we mnie chęci wyłupania sobie oczu.

To nie jest tak, że nic mi się tu nie podobało. To jest prosta historia, taka jak miliony innych, więc jeżeli dodamy do tego sprzyjające okoliczności to zapewne będziemy mniej krytyczni, może nawet damy się porwać Zakopanemu zimą. U mnie tego porwania nie było, nie było też wielu pozytywnych uczuć względem bohaterów, ale fabuła była prosta i przyjemna, w sam raz na wolny grudniowy wieczór. 

Copyright © Femina domi , Blogger