kwietnia 14, 2021

"Pipo. Najsilniejsza dziewczynka na świecie" Amelie Dumoulin

"Pipo. Najsilniejsza dziewczynka na świecie" Amelie Dumoulin
Poznajcie Pipo, najsilniejszą dziewczynkę na świecie. Pipo ma 11 lat, rude włosy i grubego szczura Sprinterka. Nie ma za to mamy. A jej tatko, marynarz i szpieg, wyruszył w rejs pełen przygód. Dziewczynka nie chodzi do szkoły, mieszka w garażu i opiekuje się pewną staruszką. Nagle jej życie się zmienia. Pipo traci dach nad głową i dowiaduje się, że ma przyrodnią siostrę, o której istnieniu nie miała dotąd pojęcia. Dziewczynka wyrusza więc w podróż, by ją odnaleźć…

Niezwykła i mądra opowieść o tym, że przed problemami nie zawsze da się uciec w świat marzeń. Ale zawsze można sobie z nimi poradzić. Nawet jeśli nie wszystko jest takie, jak sobie wyobrażaliśmy.


Jaka bohaterka wyłania wam się z  powyższego opisu? Jeżeli odpowiedzieliście: Pippa Pończoszanka, to zdecydowanie macie rację. Inspiracja tą bohaterką aż bije po oczach. 

Pipo ma 11 lat, rude włosy, przyjaźni się ze zwierzętami i wykazuje się niespotykaną siłą. Na dodatek została porzucona przez ojca marynarza, przyjaźni się z pewnym rodzeństwem i nie chodzi do szkoły. Jak widzicie mamy, de facto, do czynienie ze współczesną wersją Pippi, tylko niestety, gorszą. Dla mnie to była marna podróbka, ale przejdźmy do treści.

Pipo ma 5 lat, gdy tata podrzuca ją do nieznajomej starszej kobiety, która, jak można wywnioskować ze słów ojca, była jego kochanką. W przeciągu 6 lat, które Pipo spędza z kobietą wiele się zmienia. Ich dom pozostaje jedynym w okolicy, kobieta zamyka się w swoim świecie, spędzając dni na fotelu i wpatrywaniu się w okno. Obraz miasta, w którym żyje Pipo z panią Helenką jest na wskroś katastroficzny. Puste ulice, brak sąsiadów, ziemia nasiąknięta benzyną. Wyobraźnia podsuwa niezwykle smutne widoki, jak z filmów opisujących rzeczywistość po kataklizmie. Dziewczynka spędza lata na ukrywaniu się przed pracownikami socjalnymi, którzy doglądają starszą panią i przynoszą jej gotowe posiłki. Rozmawia jedynie z udomowionym szczurem oraz parą szopów. Wszystko się zmienia za sprawą ucieczki szczura Sprinterka. Dziewczynka wychodzi z domu na poszukiwanie i spotyka parę dzieci, które wcześniej jedynie podglądała z okna mieszkania. Rodzi się piękna przyjaźń, jednak radosne dni nie trwają długo. Wkrótce nadciągają kłopoty. Starsza pani zostaje przeniesiona do domu opieki, a jej dom ma zostać zrównany z ziemią. 

Nie będę wam opowiadała dalszego ciągu, ale zapewniam, że sporo jeszcze w książce się dzieje. Chciałabym natomiast zwrócić uwagę na pewne kwestie, które mnie do tej opowieści ustosunkowały negatywnie. Po pierwsze należy sobie odpowiedzieć na pytanie, dla kogo dedykowana jest książka Amelie Dumoulin. Dla mnie jest to książka z dziecięcymi bohaterami, ale napisana dla dorosłych. Wydawnictwo wskazuje graniczny wiek na 9+, który jest w moim mniemaniu zbyt zaniżony. Moim zdaniem, tej książki, dzieciaki w tym wieku, nie powinny czytać samodzielnie. Jeżeli chcemy podarować ją dziecku to takiemu w wieku min. 11/12 lat. 

- Antonio, to prawda, że swego czasu nieźle się razem bawiliśmy...
- Ty byłaś doświadczoną kobietą, a ja zakochanym młokosem...
(ojciec Pipo do p. Helenki) s.14

- Ale ślicznotka, ale sexy!
(Pipo o sobie) s.18

- Gdzie mógł się zaszyć ten wypierdek?
***
- Przez niego się spóźniłam. Dupek!
***
- Czy i ja skończę jak stara?
s. 26
+
wszechobecna, zwłaszcza w końcowej fazie książki - cholera.
(wszystko z ust dziewczynki)

Pipo przez to, iż większość życia musiała sama o sobie zadbać zachowuje się jak dorosła; jest sprytna, odważna, zaradna. Jak to się mówi, nie daje sobie w kaszę dmuchać. Samotna, ale nie smutna. Potrafi sobie poradzić w każdej sytuacji, w zasadzie dorośli nie są jej potrzebni. Oczywiście, to tylko płytkie spojrzenie na bohaterkę, w jej obrazie jest głębia, ale czy dostosowana do sugerowanego wieku czytelnika? Nie sądzę.

Narrację w książce mamy trzecioosobową, przerywaną wtrąceniami autora. To jest kolejna rzecz, która mnie nie przekonuje i uważam ją za zbędną. Na szczęście jest wyodrębniona innym kolorem czcionki, co ułatwi dzieciom zorientowani się w tekście. 

Kochani, jeżeli miałabym oceniać tę książkę ze swojej czytelniczej perspektywy, zapewne wypadłaby lepiej. Niestety, jest ona skierowana do małoletnich czytelników i jako takiej wystawiam jej ocenę 3/10

Podsumowując, nie polecam tej książki dla dzieci młodszych niż 11 lat. W zasadzie rekomenduję wam sięgnięcie do pierwowzoru, czyli do Pippi Pończoszanki, a "Pipo" pozostawiam z naszą negatywną opinią waszej rozwadze. 

kwietnia 11, 2021

"Smoki" Tamara Macfarlane

"Smoki" Tamara Macfarlane
Jedne są szlachetne i pomocne, a inne – złowrogie i niebezpieczne. Kryją się w głębinach mórz i oceanów, zamieszkują mroczne jaskinie i niedostępne szczyty gór. Niektóre potrafią latać, inne pływać, jeszcze inne pełzają jak węże. Ale wszystkie posiadają nadprzyrodzone moce.

Ta przepięknie ilustrowana księga smoków zaprowadzi cię prosto do ich niezwykłego świata. Znajdziesz tu szczegółowe opisy najważniejszych gatunków smoków z całego świata. Poznasz najciekawsze legendy i podania dotyczące tych magicznych stworzeń. Dowiesz się, jak je rozpoznać, wyśledzić, schwytać… albo narysować. Wejdź do zaczarowanej krainy smoków i zobacz najbardziej niesamowite stwory z każdego zakątka świata.
Tylko uważaj na ogniste podmuchy!


Dzisiaj o książce "Smoki", która wyszła spod skrzydeł Wydawnictwa Dragon, któremu nigdy nie można nic zarzucić pod względem wizualnym wydawanych pozycji dla dzieci. Tak było też w przypadku "Smoków" Tamary Macfarlane. Twarda, przyciągając wzrok okładka ze złotym tytułem w połączeniu z ilustracjami Alessandry Fusi daje książkę, która cieszy oko małego i dużego czytelnika. Książka podzielona jest na rozdziały, które później ułatwią dzieciom wyszukanie wybranych treści. Mamy w "Smokach" także indeks oraz bardzo przydatny słowniczek trudniejszych wyrazów. Bez niego treść w niektórych miejscach byłaby zbyt trudna dla dzieci w zrozumieniu.


W książce znajdziemy podział na smoki europejskie, azjatyckie oraz smoki świata. Jedne są dobre, pomocne, przyjazne, a inne złowieszcze i zdecydowanie niebezpieczne. Jak się okazuje to te europejskie są bardziej złowrogie, a te azjatyckie czują silniejszą więź z człowiekiem. Różnorodność omawianych smoków jest podkreślana ilustracjami. Tak sugestywny obraz, dokładne, najważniejsze informacje, legendy oraz opis konkretnych stworzeń nie był zamieszczony chyba jeszcze w żadnej książce, a przynajmniej żadnej mi znanej. Zatopienie się w lekturze jest fascynujące. Fani niecodziennych stworów, mitów i legend na pewno będą usatysfakcjonowani. A gdy dzieci zaznajomią się i poznają bliżej te mityczne fascynujące stwory będą mogły zaprojektować własnego.


"Smoki" to książka skierowana do dzieci od ok 6 lat. Ponieważ niektóre opowieści i obrazki są dość mroczne, lepiej żebyśmy młodszym dzieciom towarzyszyli przy lekturze. Myślałam, że książka Tamary Macfarlane będzie zbiorem kilku historyjek o smokach, ale to tylko ułamek prawdy, gdyż otrzymujemy zaskakującą, elegancko wydaną prawdziwą encyklopedię wiedzy o tych mitycznych stworach.
Kochani - polecamy.

@femina_domi

kwietnia 07, 2021

"Żona więźnia" Maggie Brookes

"Żona więźnia" Maggie Brookes
Tajemnica skrywana przed Nazistami.
Uczucie wystawione na straszliwą próbę.
Oparta na prawdziwych wydarzeniach poruszająca opowieść o miłości na śmierć i życie.

Życie Izabeli, charakternej Czeszki z Vražnégo, zmienia się z dnia na dzień wraz z pojawieniem się brytyjskiego jeńca wojennego, kaprala Billa Kinga. Ukrywany przed rodzicami związek, zorganizowany naprędce ślub – Bill nie potrzebował czasu, aby zrozumieć, że życie z Izabelą będzie dalekie od nudy. Nie spodziewał się jednak, że potoczy się ono w taki sposób.

Świeżo upieczeni nowożeńcy organizują ucieczkę, ale wpadają w ręce nazistów. Izabela, przebrana w mundur żołnierza, trafia wraz z Billem do niemieckiego obozu w Lamsdorf. Ukrywa swoją płeć oraz świadomie skazuje się głód, cierpienie i upokorzenie. A także na ciągły strach przed zdemaskowaniem.

Kobieta z miłości jest w stanie zmusić swoje ciało do niewyobrażalnego wysiłku. Bill wie, że bez wahania mógłby oddać za nią życie. Poświęcają się dla miłości, która połączyła ich tak nieoczekiwanie, a w której każdy kolejny dzień niesie śmiertelne niebezpieczeństwo.


Omawiana dziś książka to jedna z tych powieści, którą trudno mi jednoznacznie ocenić. "Żona więźnia" opowiada historię miłości młodziutkiej Czeszki do angielskiego jeńca wojennego i jest inspirowana prawdziwymi bohaterami. Para poznaje się gdy mężczyzna zostaje przydzielony do pracy w gospodarstwie matki dziewczyny. Młodzi, chociaż pochodzą z różnych światów, mówią różnymi językami, zakochują się w sobie. Izabela to sprytna osóbka, która chcąc być bliżej Billa, wymyśla, że będzie brała u niego lekcje angielskiego. Fortel okazuje się trafny i umożliwia młodym legalne spotkania. Kiedy miłość zakiełkowała w nich na dobre, Izabela wymyśla kolejny plan, którego efektem jest ślub i ucieczka. Niestety, szybko schwytani nie zdążyli się sobą nacieszyć. Aby nie zostać rozdzielonymi Izabela postanawia udawać niemego chłopaka. Dzięki temu para nie zostaje rozdzielona i wspólnie udają się do obozu dla jeńców Od tego momentu jej życie zależy od wtajemniczonych współwięźniów. 

Dla mnie "Żona więźnia" to opowieść o determinacji i prawdziwej przyjaźni w najtrudniejszych czasach. Miłość między bohaterami była dla mnie słabo wyczuwalna, nie uwierzyłam jej, natomiast akty przyjaźni zdecydowanie mnie kupiły i moim zdaniem wysuwały się na pierwszy plan opowieści. To właśnie bohaterowie drugoplanowi stają się tymi, na których skupiamy wzrok. Ich historie, poświęcenie i wsparcie udzielane Izabeli mogło i chwytało za serce.  

To co burzy moja dobrą opinię o książce to zbyt ułagodzone warunki, w których bohaterowie żyją. Mało wiadomo o ich obozowej rutynie, ale za to wiemy, że co chwilę dostają paczki żywnościowe. Poza małymi wyjątkami nie czuć grozy sytuacji, w jakiej znajdowali się bohaterowie. Najlepszym, najprawdziwszym dla mnie momentem w całej książce jest marsz śmierci. Wydaje mi się, że autorka poświęciła mu najwięcej uwagi i to on wzbudził we mnie najwięcej emocji. Był chyba najprawdziwszym momentem w całej opowieści Maggie Brookes.

Książkę z pewnością czyta się bardzo dobrze, szybko i z ciekawością jak się skończy. Dla mnie trochę zbyt lekko, zbyt 'arkadyjsko', niemniej polecam wyrobić sobie własną opinię.
Ocena: -6/10

kwietnia 03, 2021

Wesołych Świąt Wielkanocnych

Wesołych Świąt Wielkanocnych

 


 Wesołych Świąt

marca 30, 2021

"Zabójcza przyjaźń" Alice Feeney

"Zabójcza przyjaźń" Alice Feeney
Kiedy w małym sennym Blackdown zostaje zamordowana młoda kobieta, Anna Andrews ma wraz z ekipą wiadomości jechać tam, by nakręcić relację. Chociaż reporterka wychowała się w tym miasteczku, wcale nie ma ochoty do niego wracać. Zmienia jednak zdanie, kiedy odkrywa, że ofiarą jest jedna z jej przyjaciółek z dzieciństwa. Na miejscu okazuje się, że śledztwo prowadzi Jack Harper, były mąż Anny. Nadkomisarz podejrzewa, że ma ona związek z tym przestępstwem, lecz wkrótce ślady zaczynają prowadzić do niego samego. 

Jedno jest pewne – jeśli dana historia ma dwie wersje, to znaczy, że ktoś kłamie.


Alice Feeney napisała thriller, któremu z pozoru niewiele można zarzucić. Mamy kłamstwa w słowach i czynach każdego z bohaterów, mamy ich tajemnice, mamy motywy i mamy kilka zabójstw. A mimo to, mnie ta opowieść nie wciągnęła, a rozwiązanie zgadłam po kilkudziesięciu pierwszych stronach.

marca 20, 2021

"Kropla błękitu" Denise Hunter

"Kropla błękitu" Denise Hunter
Wschodząca hollywoodzka gwiazda Mia Emerson padła ofiarą skandalu i szuka bezpiecznego miejsca, by ukryć się przed dziennikarzami. Znajduje je w położonym nad jeziorem miasteczku Bluebell w Karolinie Północnej, gdzie miała spędzić odwołany miesiąc miodowy.

Zaraz po przyjeździe poznaje Leviego Bennetta, który wraz z siostrami prowadzi Pensjonat Bluebell. Mia ufa, że Levi nie zdradzi miejsca jej pobytu, a on – że może jej się zwierzyć z problemów finansowych, które utrzymuje w tajemnicy przed siostrami.

Odnaleziony pamiętnik sprzed lat zainspiruje ich do wspólnego poszukiwania ukrytego w pensjonacie naszyjnika z rzadkim okazem brylantu, jednak przy okazji dojdzie do głosu coś jeszcze. Coś, co może bezpieczniej byłoby uciszyć…


"Kropla błękitu" to druga książka z serii Pensjonat Bluebell. Nie miałam okazji przeczytać pierwszej części i troszkę się bałam, czy nie będę tego odczuwała, ale zapewniam Was, iż obawy okazały się bezzasadne. Mimo, iż są pewne nawiązania do pierwszej części to jednak ta powieść dotyczy innych bohaterów i innej historii. Można je czytać niezależnie od siebie.

Główną bohaterką nowej historii Denise Hunter jest Mia. Wierząca, młoda aktorka, która bez swojej winy stała się ofiarą skandalu. W celu przeczekania i ucieczki z wielkiego miasta, w którym paparazzi nie dawały jej spokoju, udaje się do małego miasteczka Bluebell. Zatrzymuje się w wynajętym przez byłego narzeczonego pensjonacie, który dawniej prowadzili jej nieżyjący już dziadkowie. 

Mia korzysta z uroków pobliskiej przyrody, w czym towarzyszy jej właściciel pensjonatu Levi, któremu bardzo zależy na zapewnieniu jak najlepszych warunków gwieździe, a tym samym późniejszej reklamie, podupadającemu interesowi. Oboje zbliżają się do siebie za sprawą zaginionego naszyjnika z rzadkim brylantem, który wspólnie postanawiają odnaleźć.
 
"Kropla błękitu" to spokojna obyczajówka, w której wielki świat miesza się z tym przyziemnym. Sława i problemy z nią związane stają w szranki z brakiem pieniędzy i ciężką pracą. Choć była to miła opowieść, a dodatek wiary przedstawiony bardzo subtelnie to jednak cała historia mnie nie porwała. Wątki mi się dłużyły, chemii między bohaterami nie wyczułam na żadnej stronie, i ogólnego zaciekawienia też niestety nie zarejestrowałam. Przeczytałam, żeby przeczytać. Trochę poziewałam, miejscami zirytowałam na bohaterów, ale przeczytałam całą, bo była lekka, niewymagająca i taka subtelna. Relacja między głównymi bohaterami, jak i drugoplanowymi jest niewinna i delikatna. Wiara w słowach idzie w parze z wiarą w czynach. To była miła odmiana po współczesnych naszpikowanych seksem, wulgarnością i dosłownością w relacjach opisywanych w książkach. Niemniej mimo, iż urocza dla mnie zabrakło 'magii'.   

Zdecydowanie doceniam ładny styl autorki i przyjemny język. Jeżeli macie ochotę na tzw. niedzielną opowieść to ta książka idealnie się sprawdzi. Lekka, miła historia, która może nie poruszy specjalnie serca, ale dostarczy przyjemnych wrażeń. 
Ocena: 6/10

marca 16, 2021

"Nie ufam już nikomu" Klaudia Muniak

"Nie ufam już nikomu" Klaudia Muniak

Gdy codzienność jest przepełniona podejrzeniami, możesz zapomnieć o normalnym życiu…

Iga, świeżo upieczona mama, od lat cierpi na silne zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Po porodzie decyduje się na nowoczesną terapię. Chip wszczepiony w jej ramię, sterowany przez aplikację w telefonie jest dopiero po fazie testów. Mimo to Iga bez wahania podejmuje leczenie – jest współtwórczynią tej innowacyjnej metody i wie, że nic jej nie grozi.

Krótko po wznowieniu terapii zaczynają dziać się rzeczy, których kobieta nie rozumie: stale pogarszające się samopoczucie psychiczne, do którego dochodzą niepokojące przywidzenia i bardzo realistyczne halucynacje, a z biegiem czasu zaniki pamięci. Gdy na ciele synka Iga zauważa sińce, wie, że dzieje się coś złego.

Co jest prawdą, a co tylko wytworem jej wyobraźni? Kto jest odpowiedzialny za obrażenia dziecka? Ona sama, apodyktyczna matka, kochający mąż czy oddana przyjaciółka? W końcu Iga przestaje ufać komukolwiek i zaczyna wątpić w prawidłowe działanie opracowanej przez siebie terapii…


Thriller Klaudii Muniak chodził za mną od momentu premiery. Wiedziałam, że prędzej, czy później na pewno go przeczytam. Opis brzmiał dla mnie niezwykle zachęcająco: młoda kobieta, problemy psychiczne, eksperymenty medyczne. Niestety okazało się, że fabuła to troszkę wydmuszka, której nawet nie trzeba omawiać bo wszystko dostajemy w opisie książki.
Copyright © Femina domi , Blogger