maja 13, 2024

Kobieta, która skłamała - Claire Douglas

Kobieta, która skłamała - Claire Douglas
Emilia Ward to zwyczajna kobieta mieszkająca w podmiejskiej części Londynu wraz z mężem i dwójką dzieci – nastolatką z pierwszego małżeństwa i kilkuletnim chłopcem z obecnego. Jest również poczytną autorką powieści o detektyw Mirandzie Moody.

Gdy Emilia rozpoczyna prace nad dziesiątą częścią serii, dzieje się coś niepokojącego: doświadcza incydentu żywcem wyjętego z jednej z jej książek. W pierwszej chwili uznaje, że to zbieg okoliczności. Ale potem to się dzieje znowu. I jeszcze raz.

Wszystko się zmienia, gdy ktoś z jej otoczenia umiera w taki sam sposób, jak ofiara w książce, którą właśnie pisze…

Dlaczego ktoś to robi?
Skąd wie, o czym pisze?
A jeśli Emilia i jej rodzina są następni?


Ze wszystkich do tej pory przeczytanych książek Claire Douglas, ta podobała mi się najbardziej. Nie mogę się do niczego przyczepić. Zarówno sposób opowiadania historii, jak i plot twisty a nawet samo zakończenie powieści mnie w pełni usatysfakcjonowały. "Kobieta, która skłamała" to taka książka, którą po skończeniu odkładamy z myślą: to było dobre!

Sam pomysł na fabułę może nie był nowatorski - pisarka, która jest gnębiona, tak jak bohaterzy z jej książek. Jednak sposób poprowadzenia historii, wyraziści bohaterowie, zamysł, w którym widać logikę, to wszystko było na najwyższym thrillerowym poziomie, choć bez fajerwerek. Sposób opowiadania był raczej spokojny, stonowany, na równym poziomie. Świetna jako uspokojenie po mroczniejszych i bardziej dynamicznych powieściach.

Podobało mi się zawężenie kręgu podejrzanych do kilku konkretnych osób. To dawało mi poczucie, że mogę dobrze połączyć kropki i znaleźć winowajcę. Niektórzy bohaterowie wydawali mi się zupełnie niewinni, a inni aż nadto sprawiali wrażenie zamieszanych. No cóż, nie udało mi się to łączenie;) Moje kropki poszły w innym kierunku niż kropki autorki, ale to tym bardziej sobie chwalę "Kobietę, która skłamała" i cieszę się, że mimo przeczytania tak dużej liczby thrillerów, te potrafią mnie jeszcze zaskoczyć ;) 


maja 04, 2024

Miłość mojego życia - Rosie Walsh

Miłość mojego życia - Rosie Walsh
Emma, znana biolożka morska, bardzo kocha męża Leo i córeczkę Ruby. Zrobiłaby dla nich wszystko. Ale niemal każde słowo, które im o sobie powiedziała, to kłamstwo. I być może nigdy nie wyszłoby to na jaw, gdyby nie praca Leo. Jest on autorem nekrologów. Kiedy Emma zapada na poważną chorobę, Leo radzi sobie ze stresem, robiąc to, na czym zna się najlepiej – badając życie żony i pisząc o nim. Krok po kroku zbliża się do strasznej prawdy: osoba, którą kocha, tak naprawdę nie istnieje. Nawet jej imię nie jest prawdziwe. Kim jest kobieta, którą od dziesięciu lat trzyma nocą w ramionach? Emma będzie musiała w jakiś sposób udowodnić Leo, że naprawdę jest tym, za kogo zawsze ją uważał. Najpierw jednak musi mu opowiedzieć o drugiej miłości swojego życia...

Kiedy zaczęłam czytać "Miłość mojego życia" odniosłam wrażenie, że mam do czynienia bardziej z powieścią obyczajową, dramatem niż thrillerem. Nie ukrywam, że pierwsze rozdziały były dla mnie za spokojne, nużyły mnie. Nie miałam ochoty czytać wynurzeń miłosnych faceta do swojej żony, chciałam zagadki - już teraz, zaraz! Jednak Rosie Walsh miała inny plan. Najpierw zaczęła wzbudzać współczucie względem kobiety, zmagającej się z nowotworem, jednocześnie pokazując jak bardzo ta kobieta jest kochana, wręcz uwielbiana przez swojego męża. W powieści w zasadzie nic się nie działo poza utwierdzaniem czytelnika, że mamy do czynienia z prawdziwą miłością. Dopiero kilkadziesiąt stron dalej fabuła nabiera rumieńców. Zaczynają się podchody, niedopowiedzenia, sekrety. Czytałam, wciągając się coraz bardziej i bardziej.

W powieści mamy do czynienia z dwoma narracjami. Jedna to perspektywa Emmy, a druga jej męża Leo. Pojawia się także perspektywa pewnej kobiety... Jeżeli czytając macie wrażenie, że znacie zakończenie tej historii - to się nie mylicie. To tylko wrażenie;) Gwarantuję, że Rosie Walsh Was zaskoczy i to nie raz. 

Autorka niezwykle umiejętnie wodzi czytelnika za nos, podrzuca mylne tropy, rzuca cienie na coraz to nowsze sprawy. Z fabuły wyłania się nie tylko powieść obyczajowa, nie tylko thriller psychologiczny, ale również, a może przede wszystkim dramat. 

Niech najlepszą rekomendacją do sięgnięcia po tę powieść będzie fakt, iż tak się zaczytałam, że nie zauważyłam, kiedy minęła północ, pierwsza w nocy, druga w nocy... Czytałam aż nie przeczytałam ostatniej strony i nie zamknęłam książki. O 2:40 w nocy było po wszystkim, a ja się zastanawiałam, czy to było dobre zakończenie. Niby bohaterowie byli papierowi, ale ja czułam pewien żal, wręcz smutek, że skończyło się tak, a nie inaczej. 

POLECAM.

maja 01, 2024

Zaburzenia lękowe i ataki paniki. Nie jesteś sam(a)

Zaburzenia lękowe i ataki paniki. Nie jesteś sam(a)

Kino, sklep, autobus.

Nagły strach może nas spotkać wszędzie. Nie będzie to jednak zwykły strach, będzie to napędzająca się panika, każąca nam jak najszybciej znaleźć drogę ucieczki. Nam, czyli komu? Czyli osobom zmagającym się z zaburzeniami lękowymi, np. mi.

Trudno w to uwierzyć, ale nie zawsze miałam 'zaburzenia'. Klaustrofobia, czy agorafobia nie towarzyszyły mojemu życiu. Może lekki dyskomfort, ale to wszystko. Nic co zaburzałoby moje funkcjonowanie. Kiedy zauważyłam, że coraz bardziej się wycofuję? Trudno powiedzieć. To były małe etapy. Przejazd pełnym autobusem przez całe miasto nagle okazywał się ponad siły. Wyjście do teatru, czy kina okupione było lękiem, o to, czy wyjście będzie wystarczająco blisko mojego rzędu. Zakupy w hipermarkecie były ok, aż do momentu, gdy któregoś dnia nie mogłam oddychać, znajdując się w samym jego środku, orientując się jak daleko mam do drzwi. Sytuacje mogę mnożyć. Było ich coraz więcej, a ja coraz bardziej ich unikałam. Mijał miesiąc za miesiącem, aż przyszedł moment, wydarzenie, którego nie chciałam zepsuć. Punkt zwrotny, niżej upaść się nie dało, musiałam zacząć się podnosić... 

Czy psychoterapia jest dla wszystkich? 

Jeżeli traficie na odpowiednią osobę na pewno tak. Mi psycholog uświadomiła, że nie jestem winna swoich zaburzeń. Jeżeli przez tak długi czas czujesz się samotny, przygnieciony wrażeniem, że wszystko jest na Twojej głowie, że nie masz nikogo na kogo mogłabyś/mógłbyś liczyć to gdy nagle stajesz w sytuacji 'bez wyjścia' (dosłownie i w przenośni) masz poczucie niemocy, odczuwasz brak realnego wpływu na rzeczywistość, ratujesz się ucieczką. To oczywiście tylko część powodów, dochodzi jeszcze podłoże genetyczne, różne traumy. U każdego może być inna przyczyna. Warto ją poznać i oswoić dlatego  pewnością warto spróbować spotkań z psychologiem. Jeżeli jednak już teraz zastanawiasz się co jeżeli terapia nie pomoże...

No cóż, wtedy jest jeszcze farmakoterapia. 

Nie wzdrygaj się, nie unoś. Nie jesteś wariatem. Na ból głowy ludzie biorą leki, na kaszel, katar i świąd również, więc czemu nie na zaburzenia lękowe, które dezorganizują Ci życie? Bardzo się cieszę, że w końcu i ja poszukałam pomocy. Tabletki bardzo mi pomogły. Nie bój się, że Cię otępią, zmienią Twój mózg itp. Spróbuj, pomóż sobie, gorzej raczej już nie będzie ;) 

Ja walczę od roku. Potykam się - upadam - wstaję. To jest ciągła walka. Wejście do pociągu, autobusu, auta i przejechanie bez wysiadania dłuższej trasy niż 3 przystanki w mieście. Zrobienie zakupów w hipermarkecie, wytrwanie na przedstawieniu/koncercie/mszy/seansie filmowym. Wszystkie miejsca z tłumem, z zamkniętymi drzwiami to mierzenie się z bardzo wymagającym przeciwnikiem. To jak walka bokserska. Masz w pamięci ten strach, który każe Ci uciekać, szukać wyjścia, ratować się, i nie chcesz go doświadczyć. Walczysz: skupiasz się na przedmiotach/czynnościach, starasz się uregulować oddech. Próbujesz się uspokoić, opanować, czasem to się udaje... a czasem nie. Uciekasz. Masz wrażenie, że ratujesz życie...

Nikt kto tego nie przeżył nie będzie w stanie zrozumieć - wiem, że tak jest. Nikt kto nie miał choć raz ataku paniki nie jest w stanie wyobrazić sobie tego, co przeżywamy. A niestety, brak wsparcia przez niezrozumienie powoduje, że czujemy się jeszcze gorzej. To trochę jak z depresją. Ludziom wydaje się, że 'wymyślasz', że wystarczy 'wziąć się w garść'. A Ty nie wymyślasz, walczysz, jednak czasem upadasz. Dobrze jest wtedy usłyszeć - trudno, może następnym razem, nic się nie stało. Zaburzenia lękowe nie tylko dezorganizują życie, ale też wywołują ogromne wyrzuty sumienia, wpędzają w poczucie winy, wiemy, że znów nawaliliśmy. Zawiedliśmy. Lęki to jednak nie jest wysypka, nikt nie widzi jak bardzo staramy się normalnie funkcjonować i jak ogromną walkę prowadzimy w 'niekomfortowych' sytuacjach. Ludzie często widzą tylko efekt końcowy - ucieczkę.

Walka z zaburzeniami lękowymi jest trudna, wyboista. Raz wygrasz, dwa razy przegrasz, albo dziesięć razy wygrasz, ale raz nie dasz rady. U mnie wzlotów jest coraz więcej i jestem z siebie dumna. Mam nadzieję, że upadków, których jednak jeszcze doświadczam, będzie coraz mniej, a może kiedyś w ogóle znikną? Chciałabym:)
Tego życzę i Wam. 

Być może są tu osoby równie niedoskonale co ja i poczują się lepiej, wiedząc, że gdzieś tam są też inni, którzy codziennie się z czymś zmagają 🙂💛

kwietnia 25, 2024

Skandaliści w aureolach - Jarosław Molenda

Skandaliści w aureolach - Jarosław Molenda

 Święty Augustyn z Hippony.
Heretyk, który nie stronił od rozpusty. Życie odmienił pod wpływem świętego Ambrożego.

Błogosławiony Bartłomiej Longo.
Kapłan szatana, który oddał swoją duszę diabłu. Nawrócił się kiedy usłyszał głos zmarłego ojca.

Święty Ignacy Loyola.
Miał w życiu trzy pasje: pojedynki, gry hazardowe i miłostki. Kula armatnia pomogła mu w nawróceniu.

Złodziej, wspólniczka zbrodni, morderca, cudzołożnica z nieślubnym dzieckiem, kazirodca – wbrew pozorom to nie bohaterowie kroniki kryminalnej. Poznaj nieznane historie postaci z panteonu chrześcijańskich świętych, z biblijnych przypowieści i annałów historii Kościoła Katolickiego.

Prawdziwe biografie marnotrawnych synów i córek, przedstawianych dziś w aureoli, niekiedy odbiegają od kościelnych kanonów. Chrześcijańskie wyobrażenia świętych nie wskazują, że niektórzy spośród nich spędzili długie lata żyjąc w śmiertelnym grzechu.

Przeczytaj o losach największych skandalistów w historii chrześcijaństwa.


Czy będąc wierzącym patrzymy na kościół bezkrytycznie? Oczywiście, że nie. A przynajmniej ja. Czy przeszkadza mi, że osoby uznane za święte nie zawsze takie były? Oczywiście, że nie. Uznaję, że są/byli tylko ludźmi, mogli popełniać błędy. Może nawet dzięki temu ich wiara była bardziej autentyczna?

Jarosław Molenda ma na swoim koncie bardzo wiele różnych publikacji, z których kilka już przeczytałam i Wam tutaj polecałam. Tematem jego najnowszej książki są katoliccy święci, nie do końca tak nieskazitelni jak zapewne wielu o nich myśli. Nie będę wymieniała bohaterów tejże publikacji, ponieważ chcę i bardzo zachęcam, żeby po prostu sięgnąć do tej książki i się tego dowiedzieć.

Miłego weekendu 🙂

kwietnia 19, 2024

Polana - Marcel Moss

Polana - Marcel Moss
Mieszkańcami wsi Runowo położonej w sąsiedztwie Puszczy Gorzowskiej wstrząsa zaginięcie Artura Krynickiego. Mężczyzna wyszedł pewnego wieczoru z domu i już nie wrócił. Jednym z głównych podejrzanych staje się lokalny biznesmen, u którego Krynicki miał niespłacony dług. Ten jednak nie przyznaje się do winy.

Miesiąc później z pobliskiej rzeki zostają wyłowione zwłoki kobiety. Śledczy przypuszczają, że należą do skonfliktowanej z mieszkańcami wsi Lilii Malczewskiej. Uznawana za nawiedzoną kobieta od dawna żyje na uboczu i nie utrzymuje z nikim kontaktu.

Wkrótce do Runowa przybywa Sambor Malczewski – brat bliźniak Lilii, który od blisko trzydziestu lat nie miał z nią kontaktu. Były policjant niechętnie podejmuje się rozwiązania zagadki śmierci siostry. Im bardziej zagłębia się w jej przeszłość, tym więcej szokujących faktów odkrywa.

Czego nie mówią Malczewskiemu mieszkańcy Runowa?
Jaki związek ze śmiercią Lilii ma rodzinna tragedia sprzed lat? I jakie tajemnice skrywa pewna polana w mrocznym lesie, do którego ludzie tak bardzo boją się wchodzić?

Spodziewałam się czegoś zupełnie innego niż otrzymałam. Marcel Moss nie postawił na mocne opisy zbrodni, krwawe rzezie itp., ale na mocne osobowości. Jego "Polana" to dobry kryminał z rozbudowaną warstwą psychologiczną bohaterów.

Głównym bohaterem jest dręczony wyrzutami sumienia, życiowy rozbitek - Sambor, który na wieść o śmierci siostry-bliźniaczki wraca do rodzinnej wsi. Tutaj musi zmierzyć się z demonami przeszłości, które my, czytelnicy, powoli rozgryzamy. Muszę przyznać, że dość szybko, właściwie po samym prologu, swoją drogą naprawdę bardzo dobrym, wiedziałam, co kryło się za motywami Lili, siostry Sambora. Mimo, iż autor stara się zmylić nas co do pobudek jej zachowania, podsuwa obrazy, przez które możemy zwątpić co do motywacji działań Lili, to jednak zagadka zachowania dziewczyny była dla mnie oczywista. 

Autor zastosował ciekawe splątanie losów mieszkańców wsi związane z innym kryminalnym wydarzeniem, by następnie dopasować je do całości opowieści tak aby miała ręce i nogi. Pewien bohater stanowi tutaj sporą niespodziankę i dla wielu może być wręcz szokiem poznanie jego tajemnicy. Kto jednak czytał wcześniej chociażby "Zamieć" Karoliny Wójciak, będzie zdziwiony, ale mówiąc obrazowo: na podniesienie brwi, a nie rozdziawienie ust ;)

Muszę zwrócić uwagę na atmosferę powieści i ... Borowego. Marcel Moss wprowadza do swojej powieści element wiejskiej legendy, która mocna odbija się na rodzeństwie. Sposób jego przedstawienia może nie był mistrzowski, brakowało mi pewnej grozy, którą autor próbował wprowadzić, jednak nie do końca to się udało, to jednak było bardzo ciekawym elementem fabuły. Tajemniczość, mrok, pewna metafizyczność to dla mnie nowość w prozie autora. Bardzo, jednak, kibicuję kolejnym próbom i wierzę, że będą one jeszcze lepsze/straszniejsze/mroczniejsze. 

Powieść "Polana" wciągnęła mnie choć obyło się bez wielkich zaskoczeń (jw.). Wielkim plusem byli dla mnie bardzo dobrze skonstruowani bohaterowie. Bardzo dobrze wyjaśnione zachowania motywowane bolesnymi przeżyciami. Fabuła od początku naznaczona jest niewyjaśnionym, niewypowiedzianym od razu cierpieniem. Polecam Wam zmierzenie się ze światem małego miasta, jego tajemnic, powiązań, które jak niewidzialne macki obejmują bohaterów, wiążąc ze sobą. Do zajrzenia w okna domów, które pod pozorem normalności kryją patologię i tragedię jego mieszkańców. 


kwietnia 11, 2024

Trzy thrillery do przeczytania... i zapomnienia

Trzy thrillery do przeczytania... i zapomnienia
Ostatnio przeczytałam, a raczej przesłuchałam trzy polecane thrillery. Ponieważ żaden mnie w pełni nie usatysfakcjonował i zapewne szybko zapomnę o ich fabule postanowiłam poświęcić im tylko jeden wspólny post.


Każdy z wymienionych poniżej miał swoje plusy, ale jednak był na tyle wtórny, przewidywalny etc., że nie zostanie w mej pamięci na długo. Zacznijmy od książki, którą autorka napisała w [podobno] 2 tygodnie. Karolina Wójciak, bo o niej mowa, to kobieta petarda, którą uwielbiam obserwować na Instagramie. Zawsze z przyjemnością i ciekawością przeglądam i słucham jej relacji, jednak jeżeli chodzi o książki podoba mi się tak 50% tych, które przeczytałam.

"ZAMIEĆ" - to najnowszy thriller Karoliny, który zbiera bardzo dobre oceny, także od dziewczyn, których opinie bardzo szanuję i często podzielam. Jednak w przypadku tej książki nie do końca tak jest.

Akcja jest jak gra komputerowa, ciągle coś się dzieje, trup trupa pogania, historia robi się coraz bardziej zagmatwana, chaotyczna i bezsensu. Najciekawsza jest przeszłość i opowieść o pobycie nastolatka w szpitalu psychiatrycznym - przykry wątek, nie rozwinięty tak jakbym chciała, a szkoda, bo jednak psychiatria, jeszcze w powijakach, do tego dziecko i odległa Kanada brzmią bardzo ciekawie. Ale wróćmy do tego co było... Czyli do nagromadzenia niemożliwego. Tak to niestety widzę. Mamy jedną super - bohaterkę, która przeżywa gdy trup ścieli się gęsto, jednego niepełnosprawnego, który też wychodzi z tarapatów obronną ręką i starszego pana. Co ich łączy? Nawet nie będą próbowała opowiadać bo nie uwierzycie ;) Dowiecie się z książki. Przesłuchałam, zachwytu nie zaliczyłam, ale też się nie nudziłam, w sumie nawet by się nie dało nudzić :)

"NIE ODWRACAJ WZROKU" Rachel Abbott - po 11 latach Nancy przyjeżdża do domu, z którego uciekła jej młodsza siostra, do miasteczka w którym zabił się ojciec, do miejsca, w którym przeżyła nieszczęśliwą miłość. Nie ma z tym miejscem żadnych miłych wspomnień. To tylko początek historii, w której mamy niezidentyfikowanego trupa, zagadkę zaginięcia Loli, tajemnicze wydarzenia dziejące się wokół Nancy, a w miarę upływu historii coraz więcej dziwnych zwrotów akcji. W końcu wszystko układa się w całość, ale taką nieprawdopodobną i przekombinowaną. Mnie, najnowsza powieść Rachel Abott, nie przekonała na żadnym swoim poziomie. Przesłuchałam bo chciałam sprawdzić, czy moje przewidywania będą słuszne i w większości były.

"TAJEMNICA LEKARKI" Leslie Wolfe - to thriller, który wydaje się być raczej dramatem rodzinnym, na dodatek przewidywalnym i momentami przegadanym. Tajemnica lekarki występuje tylko w tytule, gdyż w fabule mamy raczej tajemnice kochanki niż lekarki. Plusem jest silna bohaterka, która potrafi odpowiedzieć i postawić na swoim, jednak jej rozterki były nudne i powtarzalne. Generalnie ponad połowa książki jest nudna. Zanim dojdzie do czegoś więcej niż śmierć pacjenta i rozważania bohaterki jak bardzo jest temu winna i czy w ogóle jest, musimy się trochę pomęczyć (a przynajmniej ja się męczyłam). Druga połowa jest lepsza, bo dochodzi druga intryga, znacznie ciekawsza, chociaż ostatecznie dziwna i chyba nie do końca przemyślana.


Trzy thrillery w formie audiobooków zaliczyłam, ale żadnego na dłużej nie zapamiętam. Średniaki. Dobre żeby zająć czas, ale nie żeby się zachwycać i pamiętać dłużej niż do zamknięcia książki.



marca 26, 2024

Błyski w mroku - Stacy Willingham

Błyski w mroku - Stacy Willingham
Dwie nominacje do GOODREADS CHOICE AWARDS 2022 – Najlepszy thriller roku i Najlepszy debiut powieściowy
„Działająca na wyobraźnię, ekscytująca lektura”. A. J. Finn, autor „Kobiety w oknie”
„Książka, której nie będziesz chciała/chciał odłożyć”. Red Carpet Crash
„Wyjątkowo inteligentna i rozrywkowa”. „The Washington Post”
***
Potwory nie czają się w mroku. Prawdziwe potwory żyją wśród nas.

Gdy Chloe Davis miała dwanaście lat, w jej rodzinnym miasteczku na amerykańskim Głębokim Południu zaczęły znikać nastoletnie dziewczęta. Nim parne luizjańskie lato dobiegło końca, ojciec Chloe został zatrzymany w związku z zaginięciami, a cała ich dotąd szczęśliwa rodzina dosłownie rozpadła się na drobne kawałki.

Teraz, 20 lat później, Chloe pracuje jako psychoterapeutka i jest już prawie gotowa uznać, że jej życie wróciło na właściwe tory. Ale wystarczy jeden telefon od dziennikarza, który zadaje niewygodne pytania o przeszłość, aby koszmar ożył na nowo. Zbliża się 20 rocznica zaginięć, a Chloe będzie musiała zweryfikować, co wówczas było prawdą, a co jedynie wytworem dziecięcej wyobraźni. I jakie kształty tak naprawdę kryły się w mroku otaczającym jej rodzinny dom…


Czy może podobać się thriller, którego główną zagadkę rozgryźliście nie będąc jeszcze w połowie książki?
Zapewniam Was, że może - tak było ze mną i "Błyskami w mroku". Poza tym, przecież dopóki nie skończyłam czytać, nie wiedziałam, że prawidłowo odgadłam tajemnicę powieści:) 

Akcja książki dzieje się w małym miasteczku, w którym zaczynają ginąć nastoletnie dziewczyny. Oskarżony i zamknięty za zabójstwa zostaje ojciec głównej bohaterki, jednak po 20 latach zbrodnie zaczynają się powtarzać...

Główna bohaterka Chloe Davis jest psychoterapeutką, która przez wydarzenia z przeszłości sama ze sobą ma poważne problemy. Razem bratem mierzą się z piętnem bycia dziećmi seryjnego mordercy. Wraz z kolejnymi stronami poznajemy zarówno teraźniejsze wydarzenia, jak i cofamy się do przeszłości. Mimo, iż właściwie od razu zapaliła mi się lampka kontrolna, a w głowie ułożyło rozwiązanie, to jednak dałam się porwać fabule i stylowi pisania autorki.


Mieszanie czasów, urywane rozdziały, przechodzenie od wydarzenia w teraźniejszości do tego w przeszłości powodowały, iż ciekawość nie słabła, a była cały czas na wysokim poziomie. Chociaż w pewnym momencie uśmiechałam się na nachalne wskazywanie podejrzanego to jednak całą książkę "połknęłam" w dwa wieczory. Moje przewidywania okazały się prawdziwe, jednak nie odebrało mi to przyjemności z czytania. Autorka ma talent do pisania, więc czekam na kolejne książki :)

marca 18, 2024

40 lat minęło...

40 lat minęło...

 ... na szczęście jeszcze nie mi, ale za to bardzo bliskiej mi osobie. 

Od kilku tygodni zastanawiałam się nad prezentem, który stanowiłby oryginalną pamiątkę. Nawet się nie spodziewałam, że z pomocą przyjdzie mi Instagram. To na nim znalazłam profil KSIĄŻKI PREZENTOWE, który oferuje podróż do przeszłości, czyli do roku 1984

W swoim asortymencie Książki Prezentowe mają jeszcze roczniki: 

1974, 1973 oraz 1983

Dla mnie idealny był 1984 i taki też Wam w niniejszym poście prezentuję.

Książka/Album jest w formacje A4, w twardej okładce, a na pierwszej stronie znajduje się miejsce na dedykację, co jest świetnym pomysłem i bardzo się cieszę, że ktoś w firmie na niego wpadł. 


W publikacji mamy osiemdziesiąt stron i pięć bogato ilustrowanych rozdziałów:
  1. 1984 - Rok twojego urodzenia
  2. 1985-1994 - Twoje dzieciństwo
  3. 1995-2004 - Twoja młodość
  4. 2005-2014 - Twoja dorosłość
  5. 2015-2024 - Twoja dojrzałość
Współcześni 40-latkowie mogą, więc odbyć sentymentalną podróż przez całe swoje życie, przypominając sobie najważniejsze wydarzenia polityczne, społeczne, kulturowe. Archiwalne zdjęcia, często okraszone humorystycznymi komentarzami, wywołają uśmiech na twarzach, a może i sentymentalną łezkę w oku.


Dla mnie ta publikacja to prawdziwy strzał w dziesiątkę. Będzie idealnym prezentem dla mojego kochanego 40-latka. Myślę, że może ona też być ciekawą podróżą w czasie dla naszych dzieci, podczas której będą mogły zobaczyć w jakich czasach żyli i wychowywali się ich 'staruszkowie'. Sądzę, że mogą się bardzo zdziwić ;)



Tytuł: My dzieciaki z ‘84
Autor: Kira Dubec-Zawidniak, Mateusz Miernik
Wydawnictwo: Hilaris

marca 17, 2024

Kalina Jędrusik. Opowieść córki z wyboru - Mikołaj Milcke i Aleksandra Wierzbicka

Kalina Jędrusik. Opowieść córki z wyboru - Mikołaj Milcke i Aleksandra Wierzbicka
Ilu miała kochanków? Czy za pomocą tabletek usypiała męża, by móc się spotykać z innymi mężczyznami? Czy jako wdowa leżała krzyżem w kościele?

Aleksandra Wierzbicka i Kalina Jędrusik znały się ponad ćwierć wieku. To o niej Jędrusik mówiła „córka”. To w jej ramionach zmarła. To ona znała aktorkę, piosenkarkę i ikonę PRL-u jak nikt inny.
I to ona rzuca zupełnie nowe światło na barwne życie Kaliny Jędrusik.
Po raz pierwszy mówi o Kalinie tak dużo i tak intymnie. Szczerze i bez lukrowania opowiada Mikołajowi Milckemu o Kalinie prywatnej, domowej, bez makijażu i bez blichtru, który towarzyszył jej przez całe życie.

To też osobiste listy Kaliny Jędrusik i Stanisława Dygata oraz nigdy wcześniej niepublikowane fotografie gwiazdy, która do dziś budzi skrajne emocje i – choć nie żyje od ponad 30 lat – wciąż jest bohaterką plotek.

Wszystkie książki, filmy i pikantne relacje mają się nijak do niezwykłej historii, którą trzymacie w rękach.
W tej książce znajdziecie prawdę o Kalinie Jędrusik.

Kalina Jędrusik to kobieta, wokół której narosło kilka mitów. Nie tak dawno jej osoba została przypomniana w filmie "Bo we mnie jest seks", w którym rolę Kaliny zagrała Maria Dębska. Być może przez niego też moja ciekawość postacią Jędrusik wzrosła na tyle by sięgnąć po jej biografię. Dokładnie rzecz ujmując, "Kalina Jędrusik. Opowieść córki z wyboru" to wywiad, w którym Aleksandra Wierzbicka opowiada o tym jak zapamiętała aktorkę, rozprawiając się z wieloma mitami na jej temat.

Córka z wyboru poznała Kalinę Jędrusik i jej męża Stanisława Dygata mając 10 lat. Początkowo tylko ich odwiedzała, bawiąc się z pieskami małżeństwa. Po jakimś czasie te wizyty się wydłużały i stawały częstsze. Nie da się jednak ukryć, że nie mogła w ten sposób dobrze poznać Kaliny Jędrusik. Będąc dzieckiem nie do wszystkiego miała dostęp, nie o wszystkim mogła usłyszeć i nie wszystko zobaczyć. Często powtarza sformułowania, że czegoś nie wie/nie pamięta. Sporo jest w tym tzw. gdybania. Jednak obraz Kaliny przedstawiony przez panią Wierzbicką jest inny niż ten stereotypowy. Ciekawe jest także jej spojrzenie na małżeństwo Jędrusik ze Stanisławem Dygatem, obraz ich bliskiej relacji, w której zdrada była akceptowana. 

Największym plusem ww. publikacji jest jej wydanie. Książka jest w twardej okładce, wzbogacona  licznymi zdjęciami Kaliny Jędrusik, rodziny, przyjaciół i znajomych aktorki oraz prywatną korespondencją, między nią, a jej mężem. 

Z ciekawością przeniosłam się w przeszłość, starając się zrozumieć i poznać Kalinę Jędrusik, jeżeli i Wy macie na to ochotę to sięgnijcie do wywiadu Mikołaja Milcke z Aleksandrą Wierzbicką.



marca 12, 2024

A gdy znów się spotkamy - Kristin Harmel

A gdy znów się spotkamy - Kristin Harmel
Emily zdaje się, że straciła wszystko… do momentu, gdy dzięki tajemniczemu obrazowi odnajduje to, czego zawsze pragnęła.

Jej ojciec porzucił rodzinę, gdy była jeszcze dzieckiem, matka zmarła, zanim osiągnęła pełnoletność, a niedawno odeszła również jej babcia. Zdążyła więc już przywyknąć do samotności.
Jednak gdy Emily traci również pracę, czuje się zagubiona i poddaje się.

Wszystko zmienia się w dniu, gdy otrzymuje pocztą urzekająco piękny portret młodej kobiety na polu trzciny cukrowej na tle purpurowego nieba i rozpoznaje w niej swoją babcię. Do obrazu dołączony jest krótki liścik: "Pani dziadek nigdy nie przestał jej kochać".

Spragniona poczucia przynależności, chce poznać losy swoich przodków. Poszukiwania wiodą ją na Florydę do obozu dla jeńców wojennych, gdzie niemieccy żołnierze pracowali na rzecz amerykańskich farmerów… a czasem też zakochiwali się w ich córkach. Tylko jaki to może mieć związek z tajemniczym obrazem?


Pracując w bibliotece mogę obiektywnie stwierdzić, że Kristin Harmel jest jedną z bardziej lubianych przez czytelniczki autorką książek. Nic więc dziwnego, że bardzo się ucieszyłam widząc propozycję zrecenzowania jej najnowszej powieści, zwłaszcza, że do tej pory przeczytałam tylko jedną powieść autorki. Lektura książki "A gdy znów się spotkamy" już za mną, a ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony to bardzo wtórna historia z drugą wojną światową w tle, a z drugiej napisana tak, że w ogóle nie żałuję czasu z nią spędzonego.

Emily, główna bohaterka książki, traci stałą pracę tym samym znajdując się w trudnej sytuacji życiowej. Nagła zmiana zbiega się w czasie z powrotem do jej życia ojca oraz tajemniczą przesyłką z obrazem, który zdaje się kryć tajemnice ukochanej babci Emily. Próba odpowiedzi na pytania o przeszłość babci prowadzą kobietę do trudnych momentów z jej własnego życia. 

"A gdy znów się spotkamy" to powieść, którą miłośnicy literatury związanej z II wojną światową uznają zapewne za oklepany. Przeszłość związana z zakazaną miłością, ciążą i odrzuceniem rodziny, a w końcu i rozdzieleniem kochanków... można by zaśpiewać: "ale to już było...". Pewną nowością jest tutaj fakt, iż owy kochanek nie jest nazistą, chociaż walczył po stronie Niemiec, a kochankowie poznają się w Ameryce, na Florydzie, na której mieścił się obóz jeniecki. Dodatkowo mamy w powieści do czynienia z ciekawą bohaterką czasów teraźniejszych, która po nitce, a w zasadzie po obrazie i dołączonym do niego liściku, dochodzi nie tylko do kłębka historii z przeszłości, ale również po drodze rozprawia się ze swoją bolesną przeszłością.


Kristin Harmel może nie przedstawia specjalnie oryginalnej historii, ale robi to w sposób, który sprawia, że tę książkę dobrze i z ciekawością się czyta. Kolejne odwiedzane miejsca, kolejni bohaterowie to kolejne ciekawe historie, które składają się na jedno życie kobiety, która przez większą część swojego istnienia tęskniła za utraconą miłością. "A gdy się znów spotkamy" to rozliczenie nie tylko przeszłości dwóch bohaterek, ale również ukazanie jak wiele daje nam wybaczanie. Lektura utwierdza nas w przekonaniu, że prawdziwa miłość nigdy nie umiera, a prawda zawsze, prędzej, czy później wychodzi na jaw.

Polecam.


Pozostałe książki autorki:
"Jeszcze jeden dzień"

marca 07, 2024

Dobra dziewczyna, zła dziewczyna - Michael Robotham

Dobra dziewczyna, zła dziewczyna - Michael Robotham
ONA WIE, KIEDY KŁAMIESZ
DZIEWCZYNA BEZ PRZESZŁOŚCI

Zmarznięta, głodna i brudna. Nie wiadomo, kim jest, ani kto ją skrzywdził. Wiadomo, że nikt jej nie szukał.
Po sześciu latach od odnalezienia Evie jej tożsamość pozostaje tajemnicą. Nikomu nie udało się do dziewczyny zbliżyć na tyle, aby zrozumieć, co skrywa pod maską agresywnej i nieprzewidywalnej outsiderki. Jedyną pewną rzeczą jest to, że bezbłędnie rozpoznaje, gdy ktoś kłamie.

CHŁOPAK, KTÓRY PRZETRWAŁ

Dwadzieścia lat temu Cyrus Haven wrócił po szkole do domu. Od wejścia czuł, że wydarzyło się coś bardzo złego. Kiedy odkrył, że jego starszy brat zamordował oboje rodziców i dwie siostrzyczki, cały świat chłopaka legł w gruzach.

Dziś Haven pracuje jako policyjny psycholog. Gdy spotyka na swojej drodze intrygującą Evie Cormac, postanawia wspólnie z nią odkryć potworną prawdę kryjącą się za morderstwem młodej mistrzyni łyżwiarstwa.

Czy niezwykły dar Evie wystarczy, aby rozwiązać sprawę, w której wszyscy kłamią? I czy Cyrus uratuje Evie przed nią samą?
**********

Robotham jest absolutnym mistrzem! STEPHEN KING
Uwielbiam książki tego gościa! LEE CHILD
Nie będziecie w stanie się od niej oderwać. KARIN SLAUGHTER

**********

Bardzo lubię takie powieści!
Autor wie jak pisać, żeby przykuć czytelnika do swojej książki i to aż do ostatniej strony.
Ciekawi bohaterowie, ciekawe historie bohaterów, które choć nie grają pierwszych skrzypiec powodują, że nie sposób rozstać się z czytaniem. Dla mnie były wręcz ciekawsze niż historia, która jest tutaj na pierwszym planie.

Cyrus Haven to postać z minionych czasów. Młody mężczyzna, policyjny psycholog, biegły sądowy, człowiek, który przeżył ogromną rodzinną tragedię. Samotnik, który nie posiada telefonu, czym wkurza swoich współpracowników. Mieszka w podupadającej rezydencji, dawnym domu swoich dziadków. Na prośbę dawnego kolegi zajmuje się sprawą Evie Cormac, czego nieoczekiwanym skutkiem jest wspólne zamieszkanie.

Evie Cormac to dziewczyna posiadająca dar odgadywania ludzkiej prawdomówności. Dziewczyna bez rodziny, daty urodzenia, z ogromną traumą, chce rozpocząć nowe życie z dala od murów państwowego domu wychowawczego. Jak tam trafiła i co strasznego jej się przydarzyło dowiecie się z książki. Jej historia była tą, która mnie najbardziej zainteresowała. Wiedziałam, że nie jest tak prosta jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. Narracja prowadzono jest dwuosobowo z perspektywy Evie oraz Cyrusa. 


Sprawą, którą zawodowo zajmuje się Cyrus Haven jest zabójstwo młodej dziewczyny, utalentowanej łyżwiarki, Jodie Sheehan. Sprawa kryminalna, choć dla mnie w pewnych aspektach przewidywalna, była naprawdę ciekawa i dobrze poprowadzona. A to jak udało się autorowi w jednej książce zawrzeć trzy tak różne i tak interesujące historie świadczy o tym, że po prostu ma talent!

Michael Robotham idealnie przeplatał przeszłość z teraźniejszością. Nakreślił ciekawych, nietuzinkowych bohaterów, którzy mają swoje problemy i swoje demony. Potrafił przykuć mnie na wiele godzin do książki, chociaż nie działo się w niej nic spektakularnego. Polecam "Dobrą dziewczynę, złą dziewczynę" wszystkim którzy chcą poznać trzy interesujące historie zawarte w jednej świetnie napisanej książce.... Uprzedzam, że niektórzy (tak jak ja) mogą być 'zawiedzeni' i po skończeniu będą  poszukiwać odpowiedzi na pytanie: czy będzie drugi tom???
Copyright © Femina domi , Blogger