czerwca 23, 2022

Jestem otchłanią - Donato Carrisi

„Śmieci wyrzucane przez człowieka opowiadają jego prawdziwą historię. Bo, w przeciwieństwie do ludzi, śmieci nie kłamią”.

Sprzątający mężczyzna wie, że właśnie w tym, co ludzie wyrzucają, kryją się ich najgłębsze sekrety. A on umie interpretować każdy wyrzucony do kosza przedmiot. I potrafi je wykorzystywać do znajdowania swoich ofiar. Żyje zgodnie z utrwalonym rytmem, bo jedynie w ten sposób może pozostać niewidzialny, być cieniem na obrzeżach świata. Tylko w rzadkie, ale jakże pamiętne wieczory pozwala sobie na odstępstwa od swoich nawyków.
Wszystko zmienia się, gdy na widok tonącej dziewczynki nie może się oprzeć impulsowi i ratuje jej życie, a tym samym naraża się na to, że przestanie być niewidzialnym, oraz na gniew człowieka ukrywającego się za zielonymi drzwiami.
Największym jednak zagrożeniem jest to, że uratowana dziewczynka ściąga na niego uwagę kobiety, kto nie spocznie, dopóki nie wypełni swojej misji. I jest coraz bliżej.


Widząc najnowszą książkę Donato Carrisi wiedziałam, że prędzej, czy później ją przeczytam. Do dziś pamiętam wrażenie jakie wywarła na mnie genialna powieść "W labiryncie". Ona i "Pacjent" Fitzka to moje ulubione thrillery. Umiejętność odwrócenia fabuły tak, żeby pozostała logiczna, a jednocześnie absolutnie niespodziewana dla czytelnika to znak rozpoznawczy obu książek. Byłam bardzo ciekawa, jaka treść kryje się za tą charakterystyczną, przyciągającą wzrok okładką książki "Jestem otchłanią".

Tym razem, włoski autor, zabrał nas w emocjonalną podróż po smutnym dzieciństwie. Po dzieciństwie, które pozostawia ślad na całe życie. Traum z najmłodszych lat często nie da się zapomnieć, wymazanie ich z pamięci jest nie lada sztuką, raczej rzadko kończącą się pozytywnie. Często nasze doświadczenia z dzieciństwa definiują nas jako dorosłych. Tak było i tutaj. Główny bohater to postać wzbudzająca współczucie. Nie jest łatwo czytać o odrzuceniu przez matkę, o maltretowaniu... Nawet gdy autor otwiera coraz więcej mrocznych szufladek z życia bohatera trudno nam go potępiać. Stajemy się swoistymi świadkami rozwoju osobowości człowieka skrzywdzonego, jego przeistoczenie się w potwora, a mimo to, ciągle widzimy w nim ofiarę. 

Wraz z głównym bohaterem poznajemy też szereg postaci pobocznych, które mają wpływ na życie naszego sprzątającego mężczyzny, najważniejsi z nich to: dziewczynka z fioletowym kosmykiem oraz łowczyni much. Każda z nich powoli otwiera drzwi do swojego świata, który łączy się z życiem mężczyzny. Fakt, iż są to osoby bezimienne jest znamienny, wręcz symboliczny. Ofiary dorosłych, ofiary rówieśników, ofiary przypadków... Ofiara jest bezimienna, chociaż kryje w sobie mroczne, smutne, czy wręcz traumatyczne tajemnice. Emocje, które nami targają podczas lektury są prawdziwe, to one oraz umiejętności pisarskie autora powodują, że trudno jest się od książki oderwać. Mimo, że...


...podczas czytania wszystko wydaje się być dla nas jasne, logiczne i przewidywalne. Moc książki "Jestem otchłanią" kryje się w kreacji bohaterów i w powolnym łączeniu zależności między występującymi w niej postaciami. Puzzle początkowo zdają się nie mieć przed nami żadnych sekretów, skupiamy się na psychice bohaterów i ich historiach. Dajemy się uwieść prostocie fabuły, ponieść trudnym emocjom, współczuciu, by nagle otworzyć oczy ze zdziwienia, wrócić do przeczytanych zdań, aby sprawdzić, czy wszystko dobrze zrozumieliśmy. W końcu z podziwem kręcimy głową bo autor po raz kolejny zastosował plot twist, którego się nie spodziewaliśmy, który ma ręce i nogi, i który spowodował, że 'normalny' thriller, w którym główną rolę odgrywa krzywda dzieci okazał się bardzo dobry.

11 komentarzy:

  1. Wow jak ja lubię powieści z polot twistami

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam już tą książkę na swojej wirtualnej półce Legimi. Myślę, że wkrótce się za nią zabiorę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, teraz sobie odpuszczam taką tematykę ;-). Może jesienią albo zimą ;-). Pozdrawiam znad e - booków, blogger nie chce mnie zalogować, Jardian :-) .

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno przeczytam, bo uwielbiam thrilelry! Dom głosów tego autora bardzo mi się podobał

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj po tak zachęcającej recenzji mam od razu ochotę sięgnąć po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam wrażenie, że ta książka byłaby dla mnie "trudna" i mogłabym zbyt ją przeżywać

    OdpowiedzUsuń
  7. Autor ma talent do pisania nieszablonowych dreszczowców/

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mnie zachęciłas, takie tytuły zawsze czytam z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie lubię thrillerów, ale bardzo ciekawie opisałaś :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.

Copyright © Femina domi , Blogger