maja 03, 2017

"November 9" Colleen Hoover

Kryminał kończy się, gdy zabójca zostaje schwytany. Biografię wieńczy ostatnie słowo o opisywanym życiu. Historia miłosna powinna połączyć zakochanych, prawda? W takim razie to chyba nie jest opowieść o miłości...”

9 listopada to data, która zaważyła na losach Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się przypadkiem i od tej chwili zaczynają tworzyć dwie historie: jedna to ich życie, drugą pisze Ben zauroczony swoją nową muzą. Choć los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna kolejny rozdział historii – tej realnej i tej fikcyjnej. Gdy nieubłaganie zbliża się koniec powieści, szczęśliwe zakończenie wydaje się jedynie mrzonką, bo historia na papierze zaczyna różnić się od tej, w którą wierzy Fallon…

„Zagubiliśmy się między fikcją a rzeczywistością. Nieważne, jaką wersję poznacie. Nieważne, który z ostatnich rozdziałów okaże się tym prawdziwym. Ważne jest tylko jedno: zawsze będę ją kochał”.

Nowa książka Colleen Hoover to opowieść o młodym pisarzu, jego niezwykłej muzie i przeznaczeniu, które ukrywa między wierszami coś więcej niż miłość.


(źródło: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,20734,November-9)

W końcu trafiłam na obyczajówke, która mnie wciągnęła, i którą z prawdziwą przyjemnością od pierwszej do ostatniej strony czytałam. Historia, którą zaproponowała Colleen Hoover mimo często stosowanego, zarówno w filmach jak i książkach, wątku o spotykaniu się raz w roku została przedstawiona przez pisarkę w sposób niesztampowy. Mamy tutaj do czynienia z dobrze napisaną, trzymającą w napięciu, okraszoną fajnym dowcipem historią, którą bardzo dobrze i szybko się czyta. 


Mimo, iż historia początkowo zdaje się być prosta i dość oklepana to jednak autorka co chwilę otwiera przed nami kolejne drzwi, z których dowiadujemy się czegoś nowego. Spotkanie dwojga młodych ludzi mimo, iż jawiło się jako przypadkowe okazało się być ciągiem tragicznych wydarzeń, które poznajemy w miarę rozwoju historii. Każde z dwojga głównych bohaterów przeżyło swoistą traumę, która splotła ich losy i sprawiła, że tytułowy 9 listopad zyskał nowy, szczęśliwszy dla nich wymiar.


Autorka umiejętnie wplata w powieść sporą dawkę humoru, który rozjaśnia historie smutnych okoliczności życia bohaterów.


Książkę czyta się z prawdziwym zainteresowaniem. Autorka potrafi budować emocje, na dodatek bardzo dobrze opisuje uczucia bohaterów. Było to moje pierwsze spotkanie z Colleen Hoover, ale z pewnością nie ostatnie.

Podsumowanie: Jedno spotkanie w roku przez pięć lat, bez żadnej innej formy kontaktu, pokazane oczami dwojga bohaterów okazało się naprawdę dobrą, ciekawą i wciągającą lekturą. Polecam :)
Ocena 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.

Copyright © Femina domi , Blogger