marca 24, 2019

"Trzy razy miłość"

Książka powinna wywoływać emocje i ta z pewnością tak czyni. Ojjj ile emocji we mnie wywołała to możecie sobie tylko wyobrazić. Czytałam, odkładam, znowu czytałam i znowu odkładałam. Miałam ochotę przenieść się do tej historii i kolokwialnie mówiąc, palnąć, tzn. przemówić do rozsądku głównym bohaterom.

A dwójka głównych bohaterów to Martyna i Łukasz.

Ona – spokojna, rozważna studentka medycyny, ceniąca sobie swoje poukładane życie. On – rozpieszczony jedynak z bogatego domu, któremu w głowie tylko sport i przyjemności. Dzieli ich niemal wszystko: poglądy, charaktery, styl życia... A jednak pewnego dnia połączy ich coś, od czego nie będą w stanie się uwolnić. Coś, co wyzwoli w nich emocje, jakich wcześniej nie znali i nie podejrzewali, że są do nich zdolni...

Ta historia w niczym nie przypomina bajkowego scenariusza w stylu: poznali się, pokochali, pobrali, żyli długo i szczęśliwie. To opowieść o miłości, która rani, niszczy i zostawia bolesne blizny. Opowieść o ludziach, którzy nie potrafią żyć ani ze sobą, ani bez siebie. A kiedy dojdą do wniosku, że ta miłość to nie dar, tylko przekleństwo, zrobią wszystko, żeby ją zabić
.

Autorką tej niby skomplikowanej, ale w rzeczywistości bardzo prostej historii jest Jolanta Kosowska. Znakiem rozpoznawczym pisarki są po pierwsze - opisy, które idealnie dopełniają powieści, ubogacają je i świetnie oddziałują na wyobraźnię czytelnika oraz umiejętne wplatanie w fabułę  retrospekcji. W "Trzy razy miłość" mamy do czynienia z jednym i z drugim, chociaż opisów tym razem jest znacznie mniej niż w poprzednich książkach. Autorka mocno skupiła się na relacji Martyny i Łukasza, i idealnie pokazała, czego w związku i relacjach z drugą osobą NIE ROBIĆ. 

Martyna i Łukasz to osoby z dwóch różnych światów. Ona, prymuska, wyróżniająca się studentka medycyny, zdana w życiu właściwie tylko na siebie. On, chłopak z bogatego domu, w którym każda porażka odczuwana jest niezwykle silnie, właściwie, lepiej gdyby jej w ogóle nie było. Para poznaje się na wyjeździe i od razu zaczyna między nimi iskrzyć. Gdy w końcu zostają parą są bardzo szczęśliwi, przeżywają swoja pierwszą miłość, cieszą się ze spędzanych ze sobą chwil. Idylla trwa do momentu gdy ambicje Łukasza biorą górę. Postanawia on startować na medycynę,  na którą uprzednio się nie dostał, wybierając wtenczas fizjoterapię, w której się świetnie spisuje. Pracuje z dziećmi niepełnosprawnymi i zdaje się być usatysfakcjonowany. Ambicje, swoje i ojca, nie pozwalają mu jednak na tym spocząć. Z pomocą Martyny próbuje nadrobić 'stracony' czas i wkrótce to Martyna potrzebuje pomocy, gdyż skupiona na korepetycjach i nauczaniu Łukasza zaniedbuje swoje studia.

Para rozstaje się i każde zaczyna żyć własnym życiem. Z cienia wychodzi Krzysztof, na którego Martyna zawsze mogła liczyć, ale mimo wszystko, ani ona ani Łukasz nie idą dalej w swoim życiu, ciągle patrzą w przeszłość, nie rozpoczynają nowego, nie zamykają drzwi temu, co było, ale brną do przodu, ciągle oglądając się za siebie. Wkrótce znowu zaczynają być razem, jednak ponownie brakuje tu fundamentu miłości i prawidłowej relacji, czyli rozmowy. Miłość jest w przypadku tych dwojga jakąś mrzonką, rzekłabym wręcz - obsesją. Pani Kosowska zafundowała im prawdziwą sinusoidę. Muszę przyznać, że jeżeli ta książka miała mnie przekonać do istnienia prawdziwej miłości, to tego nie zrobiła.

Zastanawiam się, czy ta historia miałaby szansę wydarzyć się w rzeczywistości. Mam szczerą nadzieję, że nie. "Trzy razy miłość" to książka NIE o szczęśliwej, pięknej miłości, ale opowieść o spaczonym poczuciu dawania szczęścia kochanej osobie, o unieszczęśliwianiu innych bliskich osób, o decydowaniu za kogoś w imię źle rozumianego uczucia. Dla tej obsesyjnej miłości Ci dwoje ranią nie tylko siebie i aż przykro czytać o tak niszczycielskiej sile uczuć. Widzicie więc dlaczego na samym początku pisałam, że miałam ochotę wskoczyć do książki. Było mi ogromnie żal osób, które żyły w cieniu 'wielkiej miłości' Martyny i Łukasza. Osób, które dostawały ochłapy, nie będąc tak naprawdę niczemu winne. Smutna to była miłość. Tyle zmarnowanego czasu, zmarnowanych chwil, zranionych ludzi...


"Nagle przyszło mi na myśl, że ta miłość to nie dar, ale przekleństwo. Coś, co rzuca cień na całe nasze życie, co nie pozwala cieszyć się codziennością, pozostawia smak niedosytu, mami i drażni przeszłością, powraca w snach, powoduje, że oboje nie potrafimy żyć normalnie, że jesteśmy nieszczęśliwi. [...] A może to nie była miłość, tylko fatum?"

"Trzy razy miłość" uświadamia nam, czego nie robić; nie wolno decydować za druga osobę, nie można zatracać siebie w imię  miłości. Poświęcenie? Owszem, czasem trzeba coś poświęcić, ale nie można całkowicie zatracać siebie. Dziwna jest miłość Martyny i Łukasza, taka mało miłosna, która nie przeszła pozytywnie żadnej próby, nie doświadczyła zwykłego codziennego życia razem, bo w chwilach gdy potrzebna była rozmowa, wspólne znalezienie rozwiązania, para się po prostu rozstawała. 

Podobnie jak w innych książkach Jolanty Kosowskiej, centrum powieści stanowi kobieta - Martyna, to ona zdaje się być osią, wokół której wszystko się toczy, którą kochają mężczyźni gotowi dla niej na wszystko. Narracja utworu jest naprzemienna, raz widzimy świat oczami Martyny, a raz Łukasza. Autorka czas teraźniejszy przeplata wspomnieniami wcześniejszych wydarzeń. Pokazuje nam je zarówno od strony kobiety, jak i mężczyzny, mamy więc możliwość śledzenia danych wydarzeń z dwóch stron. Zatapiamy się w pięknych, górnolotnych słowach o miłości, bo trzeba przyznać, że p. Kosowska bardzo pięknie i malowniczo opisuje uczucia i mamy, (ja miałam), pewien żal do autorki; czy naprawdę najważniejsza jest 'miłość'?  Gdzie dobro dzieci, gdzie dbałość o związki, w które dobrowolnie się weszło? 

Jak widzicie z powyższych akapitów, książka "Trzy razy miłość" wywołała we mnie mnóstwo emocji. Nie polubiłam głównych bohaterów, nie uznałam ich 'miłości', miałam wrażenie, że to jakaś para nastolatków, a nie dorosłych, wykształconych ludzi. Zdecydowanie bardziej podobała mi się miłość, która była jedynie epizodem w książce, tłem dla tej, która łączyła głównych bohaterów. Miłość porównana do walca.

"Być może ja nie wiem, czym jest prawdziwa miłość - odezwał się po chwili. - Może to, co ja czuję, to tylko przywiązanie, ale mnie z ta moja spokojną miłością jest zupełnie dobrze... Być może nie przeżywam tych wielkich uniesień, ale też nie padam pod ich ciężarem na kolana... U was jest bez przerwy w górę i w dół, i znowu w górę i w dół, i tak bez końca... Niekończąca się huśtawka emocji."


P.S. To chyba jedna z najdłuższych opinii na tym blogu, pisana jak zawsze emocjami, gratuluje jeżeli dobrnęliście do końca;)


62 komentarze:

  1. Lubię tak emocjonalne powieści, więc te również mam w planach. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa Twojego spojrzenia na tę historię :)

      Usuń
  2. Skoro wywołuje tyle emocji to zapisuję sobie tytuł, żeby mi nie umknęła :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham takie lektury z emocjami 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba jednak wolę gdy historia miłosna mnie rozczula, a nie złości ;)

      Usuń
  4. Wstęp do recenzji mnie rozbroił😉

    OdpowiedzUsuń
  5. Finalnie nie jestem pewna, czy uważasz książkę za dobrą :) Wiem, że nie polubiłaś bohaterów i nie trafiło do Ciebie ich uczucie, ale co z samą powieścią? Pytam, bo zauważyłam, że sporo osób obniża książce ocenę, jeśli nie polubiło bohaterów. Dygresja: raz spotkałam się z drastycznie zaniżoną oceną, tylko nie pamiętam już czego, "Dziewczyny z sąsiedztwa" albo czegoś innego na faktach. Osobie oceniającej nie spodobało się, że historia była taka straszna i wystawiła jej najniższą ocenę. Cóż... :/

    PS.
    Lubię długie recenzje :) No a jaka by długa nie była, i tak jest krótsza od książki. No i przecież czytają Cię blogerki książkowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko ocenić jednoznacznie taką książkę;) Okładka obiecuje, że jeżeli nie wierzysz w prawdziwą miłość to po jej lekturze uwierzysz, to się u mnie nie sprawdziło, jednak, tak jak pisałam, sama oprawa historii miłosnej jest, jak zwykle u p. Kosowskiej, bardzo dobra. Przeskoki czasowe, retrospekcje, używane słowa. To wszystko ma ręce i nogi. Rozumem mogę stwierdzić, że powieść jest dobra, ale moje serce mówi - nie! takiej miłości :)
      Myślę, że nie jestem targetem tej powieści.

      Usuń
  6. Czytałam tę książkę i we mnie także wzbudziła ona wiele emocji. Myślę, że Martyna i Łukasz nie byli bohaterami, których ma się polubić, a raczej postaciami prawdziwymi, mającymi wzbudzić różne uczucia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nawet nie chodzi o lubienie samych bohaterów; ich czyny, podejmowane decyzje były dla mnie nie do przyjęcia, niezrozumiałe, mało logiczne. Ale lubię czasem przeczytać książkę, która wywołuje te 'gorsze' emocje ;)

      Usuń
  7. Ja muszę w końcu poznać prozę tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  8. W sumie mam wrażenie, że nie piszesz tego wprost, ale jeśli dobrze rozumiem, to ostatecznie książka nie za bardzo przypadła Ci do gustu? Ja po opisie wiem, że to na pewno nie jest książka w moim stylu, więc tym razem podziękuję.

    I hej - świetna długa recenzja - zaczytałam się! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że dobrnęłaś do końca;D Książka wywołała we mnie mnóstwo emocji, głównie złości, ale to powodowało, że nie nudziłam się, czytając. Sama historia mnie nie przekonała i nie zgadzam się z opinią na okładce, że ukazuje prawdziwą miłość, ale jednak język, opisy, sposób narracji - nie można nic zarzucić. Tak więc sama widzisz, trudno jednoznacznie ją ocenić ;)

      Usuń
    2. Ach ta miłość - ja ostatnio miałam na ten temat wielkie przemyślenia po przeczytaniu "Sztuki słyszenia bicia serca", która bardzo mi się spodobała, ale mam wrażenie, że to trochę na zasadzie "taka miłość się zdarza raz na 100000 par, a Ty nie jesteś jedną z nich" i od razu, w naturalny sposób zaczynamy się zastanawiać co w naszej miłości jest gorsze itp. Czy to co przeczytałam było piękne? Było. Czy pokazywało prawdziwą miłość? Trochę tak, ale jednak trochę nie.

      Usuń
    3. Nie znam, nie czytałam. Ja w sprawie miłości jestem beznadziejnie dziecinna;) Ale tylko nieoficjalnie. Oficjalnie wiem, że takowe piękne, idealne, romantyczne itp. zdarzają się tylko w bajkach ;)

      Usuń
  9. Powiem tak: dokładnie tak samo odebrałam tę książkę i zdecydowanie tylko jedna miłość, ta przyrównana w powieści do walca mogłaby sprawić że w nią uwierzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli myślimy podobnie:) Lecę przeczytać całą Twoją opinię...

      Usuń
  10. Lubię takie życiowe książki. Fabuła mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc nie pozostaje nic, tylko oddać się lekturze :)

      Usuń
  11. Czytałam dawno temu. Podobała mi się. :)

    Pozdrawiam serdecznie ♥♥
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam i odniosłam podobne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałaś? Chyba przegapiłam Twoją recenzję

      Usuń
  13. Wspaniała recenzja, świetnie napisana! Uwielbiam czytać tak napisane opinie o książkach!

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię takie książki więc chętnie ją kiedyś przeczytam :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech lektura miłą będzie, również pozdrawiam :)

      Usuń
  15. Chociaż są plusy i minusy, to widzę że przy tym pojawiło się mnóstwo emocji :) Nie mogę zatem nie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnóstwo złości i żalu, ciekawe jak to będzie u Ciebie :)

      Usuń
  16. Taki jest świat25 marca 2019 15:52

    Świetna książka interesujacej Autorki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze nie czytałam, a po Twojej recenzji mam ochotę już teraz po nią sięgnąć. Wygląda na to, że książka mnie zaskoczy :) Muszę prędko ją nadrobić!
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, jakie Ty będziesz miała o niej zdanie :)

      Usuń
  18. Dziękuję za recenzję pełną tak wielu emocji. Pozdrawiam serdecznie
    Jolanta Kosowska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka emocjonalna więc i moje wrażenia nie mogły być inne:) Jeszcze raz dziękuję za możliwość zapoznania się z tą historią:)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  19. Skoro budzi tyle emocji, to chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Szkoda, że główni bohaterowie nie do końca przypadli Ci do gustu, ale widzę, że książka wzbudziła wiele emocji, a o to chyba chodzi. By robiła wrażenie, a nie była byle jaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle mi się nie spodobali;) Ale właśnie takie powinny być książki - wywoływać emocje:)

      Usuń
  21. Ja już myślałam, że to były pozytywne emocje :D A nie wyklęcie głównych bohaterów i wątku :P Ksiązki nie czytałam i nie przeczytam, bo nie mój gatunek, ale można widze stosować jako antyporadnik związku :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Przyznam że ciężko mi się czyta książkę, zwłaszcza obyczajówkę, jeżeli nie polubiłam się z głównymi bohaterami a tak by zapewne było w tym przypadku. Zauważyłaś że zawsze ona jest biedna a on zawsze bogaty? ach te schematy;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Nawet sobie nie przypominam teraz żadnej książki, w której byłoby odwrotnie. Chyba trzeba coś z tym zrobić, to może być bestseller ;)

      Usuń
  23. To prawda nie można w imię miłości zatracać samego siebie, bardzo ciekawa pozycja, ale też nie wiem czy bym się polubiła z bohaterami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, ale może akurat Tobie przypadliby do gustu :)

      Usuń
  24. Nie wiem czy to książka dla mnie ale zawsze muszę się przekonać sięgając po nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Książki pisane emocjami świadczą o książce - takie recenzje dobrze się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie czuję, żeby ta książka przypadła mojemu gustu czytelniczemu.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie to rozumiem. Tez czasem po czyjejś recenzji tak mi się wydaje i skreślam książkę, ale czasem okazuje się, że nie miałam racji bo książka wcale nie była taka zła ;) Może ta przypadłaby Ci jednak do gustu :)

      Usuń
  27. Różne opinie czytałam o tej książce. Myślę, że zawsze warto wyrobić sobie własną, więc nie mówię tej powieści 'nie'. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Faktycznie ciężko uznać relację między głównymi bohaterami za prawdziwą miłość... Coś czuję, że gdyby mnie bohaterowie tak denerwowali, prędzej czy później porzuciłabym lekturę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze ma się nadzieję, że tym razem uda im się utrzymac tę miłość, więc czytasz strona po stronie aż do końca:)

      Usuń
  29. Hmmm, bohaterowie wydają się mocno sztampowi, ale na plus jest ta relacja. Niby szokuje i czasem irytuje, ale jednak to jakaś nowość w tego typu dziełach, więc wyczuwam naprawdę dobrą, choć jednocześnie nieco zbyt emocjonalną przygodę :D.
    Pozdrawiam

    http://demoniczne-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocno denerwującą, zwłaszcza, że nie tego się po niej spodziewałam, co otrzymałam ;)

      Usuń
  30. Kiedy młodzi ludzie spotykają się i decydują na związek, nie wiedzą do końca, co jest w tej sytuacji konieczne. Skąd mogą to wiedzieć na progu wspólnego życia? Nie zawsze pytają o radę ludzi doświadczonych. Polubiłem styl pisania Pani Kosowskiej i z dużym zainteresowaniem przeczytam tę powieść. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, z ciekawością i niecierpliwością będę czekała na opinię :)

      Usuń

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.

Copyright © Femina domi , Blogger