listopada 11, 2018

"Wróć do Triory"

Jolanta Kosowska to pisarka, którą po jednej powieści, "Niepamięć", pokochałam. Rzadko się zdarza by książka obyczajowa zrobiła na mnie takie wrażenie. Nic więc dziwnego, że tylko wypatrywałam na horyzoncie kolejnych powieści autorki. Wkrótce na mojej półce pojawiły się "W labiryncie obłędu" oraz "Drugie dno", a zaraz potem "Wróć do Triory", która zdobywała na blogach same wysokie noty i właśnie od niej postanowiłam zacząć.  

Są takie miejsca, w których czas zatacza koło – miejsca jakby nierzeczywiste, pełne niedopowiedzeń i tajemnic, zamieszkane przez wyłaniające się zewsząd duchy przeszłości. Taka właśnie jest Triora, leżąca na uboczu mała wioseczka w Alpach Liguryjskich. W szesnastym wieku doszło tu do pogromu rzekomych czarownic, na stosach spłonęło kilkadziesiąt niewinnych kobiet. Dzisiaj widma sprzed wieków mieszają się z rzeczywistością, tworząc aurę, która potrafi przyciągać, zaskakiwać i przerażać.
To właśnie tutaj przetną się drogi czworga młodych ludzi: skonfliktowanego ze szkołą nauczyciela, cierpiącego na chorobę nowotworową muzyka, byłego narkomana i dziewczyny o tajemniczej przeszłości. Czy duchy Triory okażą się im przychylne? Co się wydarzy, gdy granice między światem realnym a tym, czego nie da się pojąć rozumem, zaczną się zacierać? 

"Wróć do Triory" jest w pewien sposób podobne do "Niepamięci". Mamy tutaj dwa światy, jeden to rzeczywistość, a drugi zdaje się być nie do końca realny, wręcz fantastyczny. Bohaterowie stoją na pograniczu tych światów, one się przenikają i właściwie jeden nie może istnieć bez drugiego. Głównym bohaterem powieści jest Marcin - nauczyciel historii, który z powodu swoich niekonwencjonalnych metod nauczania stracił pracę w prywatnej szkole, w której poznał inną bohaterkę powieści, młodziutką Weronikę. To za jej sprawą wkraczamy w świat magii, czarownic, dawnych legend, historii, która odciska swe piętno na teraźniejszości. Marcin jest człowiekiem szczęśliwym, przezwyciężył ciężką chorobę, założył rodzinę, dostał również propozycję pracy: przygotowanie młodego chłopaka do matury. Filip to zamknięty w sobie nastolatek z problemami. Wrażliwiec, który na chwilę zatracił się w narkotykach. Spotkania z Marcinem otwierają go, pozwalają odzyskać nadzieję na spełnienie marzeń. 

Marcin to bohater, którego zadaniem zdaje się być 'zbawianie świata'. Pomaga Filipowi, a także, mimo, iż niechętnie, postanawia pomóc również Jakubowi, pacjentowi dr Wrońskiego, u którego sam się leczył. Jakub to bardzo utalentowany, odnoszący pierwsze duże sukcesy muzyk, który choruje na ten sam rodzaj nowotworu, z którego wyleczył się Marcin. Co więcej był on także nauczycielem Filipa. Jego dziewczyną jest... Weronika, była uczennicą Marcina.Muszę przyznać, że zastosowane przez autorkę zbiegi okoliczności mnie męczyły. Za dużo tego było. Każdy był ze sobą powiązany jak w pajęczej sieci, a wszystkie nitki prowadziły do Marcina - zbawiciela, który jest również narratorem powieści. Jego narracja przeplatana jest z pamiętnikiem Weroniki, która pozostawiła go swojemu chłopakowi, sama nieoczekiwanie znikając. Nauczyciel na prośbę chorego Jakuba zgadza się odszukać dziewczynę i w tym celu wyjeżdża do tytułowej Triory.


Jolanta Kosowska dzięki przeplataniu opowieści Marcina wspomnieniami Weroniki i jej pamiętnikiem pięknie obrazuje całą powieść. Przenosi nas to do malowniczej, tajemniczej, wprawiającej w drżenie serca Triory, to znów pokazuje nam rzeczywistość, w której lęk, odwaga, choroba, smutek, nadzieja, marzenia, zdrowie są wymienne - jak w prawdziwym życiu. Pani Kosowska jest swoistą mistrzynią łączenia światów równoległych, tak by były one atrakcyjne dla czytelnika, a jednocześnie nie przysłaniały żadnego ze światów. Opisy przyrody, krajobrazu nie wybijają czytelnika z rytmu wydarzeń a idealnie się w nie wpisują.

Muszę jednak przyznać, że tak jak męczyły mnie trochę wydarzenia teraźniejsze, zbiegi okoliczności, których było za dużo, niektórzy bohaterowie, bez których moim zdaniem, fabuła mogła się obejść, tak tragiczna historia kobiet z Triory oraz relacja Weroniki bardzo mnie wciągnęły, (z ciekawości poszukałam także informacji w internecie o tytułowym miasteczku;) ). Ten świat nierealny, świat duchów, przeszłości uważam za bardzo udany. Fabuła od momentu ściślejszego połączenia tych światów bardzo zyskała; akcja ruszyła, pojawiła się dynamika, a u mnie rozgorzała ciekawość co będzie dalej, jak rozwinie się akcja. Od tego momentu już nie mogłam oderwać się od powieści. Trzeba jednak pamiętać, żeby rozum w tym momencie trochę wyłączyć, czytać sercem i dać się wciągnąć w ten nierealny świat, aż do zakończenia, w którym to wracamy do rzeczywistości.

Podsumowanie: "Wróć do Triory" trzeba posmakować. Spróbowanie to za mało, delikatnie zniechęca, ale jak już nabierzemy pełną porcję nie będziemy mogli się oderwać. Dwa światy, dwie rzeczywistości, swoista schizofrenia - dla mnie ciekawe połączenie. Mimo wad nie żałuję czasu spędzonego z powieścią.
Ocena: 7/10
      

21 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o mnie, z książkami tej autorki bywa różnie. Jedne podobają mi się bardzo, inne już nie. Ta raczej nie jest dla mnie, za to polecam książkę Nie ma nieba, jeśli jeszcze nie czytałaś. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nie ma nieba" jeszcze nie czytałam, teraz zaczęłam "W labiryncie obłędu" i jestem pod wrażeniem :)

      Usuń
  2. Ta autorka jest mi nieznana. Opis książki szczególnie nie zachęcił mnie do jej przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie spróbuj, naprawdę warto, jak nie "Wróć do Triory" to "Niepamięć" :)

      Usuń
  3. Nie przypominam sobie abym wcześniej słyszala o tej autorce oraz jej książkach. Nie wiem czy jej styl przypadłby mi do gustu. Trzeba sprawdzić aby się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tę książkę ocenilam wysoko za brak schematów, wyraziste postacie i plastyczne opisy - bardzo mi się podobało to delikatne wymieszanie światów, taka subtelna a nie nachalna fantastyka

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że nie spotkałam się jeszcze z tą pisarką. Jeżeli jest nieszablonowa, to biorę w ciemno!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też nie znam jeszcze tej autorki, ale lubię poznawać nieznanych mi pisarzy, więc chętnie przyjrzę się bliżej jej książkom. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Taka dobra książką na wieczór z herbatką :)

    Uściski!
    rozchelstanaowca.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi intrygująco. Myślę ze sięgnę po tą książkę gdyz bardzo fajnie ją opisałas. Fajnie zw dodalas fragment dodatkowo zachęca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wbrew minusom, o których wspomniałam, czytało się ją naprawdę przyjemnie

      Usuń
  9. Nie kojarzę tej autorki, ale w sumie tę książkę mogłabym przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto samemu się przekonać, ale jeżeli lubisz takie pomieszanie światów, piękne opisy przyrody, emocji i uczuć to ta książka będzie strzałem w 10 :)

      Usuń
  10. A ja mimo wszystko mam mega ochotę na ten tytuł!

    OdpowiedzUsuń
  11. Po takiej recenzji i ja powinnam chciałabym poznać tą autorkę...

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.

Copyright © Femina domi , Blogger