Wywiad z Katarzyną Żwirełło, autorką książki "Nim padnie pierwszy strzał"

października 25, 2021

Wywiad z Katarzyną Żwirełło, autorką książki "Nim padnie pierwszy strzał"


Katarzyna Żwirełło
(pseud. Vera Eikon) - polska autorka urodzona w 1989 roku w Łodzi. Swoją przygodę z pisaniem zaczynała od najmłodszych lat, a jej debiutancka powieść ukazała się w 2011 roku, wydana w formie elektronicznej przez oficynę RW2010. Po raz pierwszy jej książka („Hydra pamiątek” 2015r.) trafiła do druku nakładem wyd. Sumptibus. Rok później „narodziła się” Vera Eikon - autorka powieści kryminalno-sensacyjnych.

Przez kilka lat mieszkała w Amsterdamie i tam rozpoczęła pracę nad swoją pierwszą serią kryminalną „Między prawami”. Po powrocie do kraju znalazła dla siebie miejsce w Warszawie, gdzie rozgrywa się akcja jej książek. Pośród aromatu kawy kreuje autentycznych bohaterów, snuje opowieści zapadające w pamięć i poruszające serce. W swoich powieściach pokazuje, że nawet w najciemniejszych momentach życia człowieka można rozpalić iskrę nadziei, wiary oraz miłości. Wyciszenie znajduje podczas górskich wędrówek, a skupienie na warszawskiej strzelnicy. Mama. Żona. Właścicielka psa.

Ulubione przedmioty: książka, różaniec, glock


Od premiery minął miesiąc, czy emocje już opadły?

W ogóle! Nadal czytelnicy zaskakują mnie opiniami o książce. Planujemy z wydawnictwem spotkania autorskie. Mam ogromny apetyt na dzielenie się opowiedzianą przeze mnie historią z jak największą liczbą wielbicieli mocnych wrażeń.

Książka zbiera pozytywne opinie i wysokie oceny, spodziewałaś się takiego sukcesu?

Zawsze staram się spodziewać dobrych rzeczy. Rozsądnie jest nie spodziewać się niczego, żeby nie zostać rozczarowanym, ale myślę też, że przyciągamy to, czego oczekujemy. Obiektywnie patrząc, wiedziałam, że jest to dobra książka, jednak nie spodziewałam się, że czytelnicy wyciągną z niej aż tyle smaczków, że tak ją docenią. Jestem za to niezmiernie wdzięczna.

Dlaczego nie zdecydowałaś się na nowego bohatera tylko wróciłaś do Berga?

Bardzo się związałam ze swoim bohaterem. Czułam też pewien niedosyt w sferze tego, co ukształtowało, utemperowało jego niezłomny charakter. Wiedziałam też, że zrobię niespodziankę jego wielbicielom.

Opowiedz o swojej inspiracji, jak doszło do napisania pierwszych zdań w powieści? 

Pierwsze zdania opisywały główną scenę książki. Moim początkowym zamysłem było napisanie książki jednoscenicznej, której akcja zajmie jeden dzień i odbędzie się w jednym miejscu. Zamierzałam poprzeplatać ją retrospekcjami z życia bohaterów. To był niezwykle inspirujący pomysł, który niestety szybko zweryfikowała rzeczywistość. Miałam wrażenie, że taka struktura za bardzo szarpała emocjami odbiorcy, za szybko ucinała momenty kulminacyjne. Przebudowałam ją więc na linearną i teraz ma ona więcej sensu oraz lepiej oddziałuje na wrażenia odbiorców.

Czy bohaterowie zostali zainspirowani rzeczywistymi ludźmi?

Są w tej książce elementy zainspirowane rzeczywistością, część z nich to nawet odwzorowanie prawdziwych wydarzeń, jednak bohaterowie są całkowicie fikcyjni.


Dlaczego "Nim padnie pierwszy strzał" to dzieło Katarzyny Żwirełło, a nie jak
wcześniej Very Eikon?

Mój pseudonim literacki działał czasami na moją niekorzyść. Nie kojarzono go z polską literaturą, co jest zrozumiałe, ale nie chciałam, żeby taki był efekt. Przedyskutowałam sprawę z wydawcą i taką podjęliśmy decyzję.

Towarzyszą Ci jakieś rytuały podczas pisania, czy po prostu siadasz i piszesz?

Raczej to drugie. Jeśli coś siedzi mi w głowie, to zapiszę to bez rytuałów. Przychodzi jednak taki moment, kiedy muszę wstać od klawiatury, by zaparzyć sobie kawę lub herbatę.

Masz już pomysł na kolejną książkę? A może ona już powstała?

Powstały już kolejne cztery, a piąta się pisze. Czekają je jeszcze zmiany redakcyjne. Pierwsza, którą szykuję dla czytelników, będzie rasowym kryminałem. Pobawimy się z zabójcą w kotka i myszkę.

A co Ty, jako czytelniczka lubisz czytać? Masz ulubiony gatunek literacki, ulubionego
autora?

Jestem czytelnikiem z gatunku mood-reader, czyli sięgam po to, na co aktualnie mam ochotę. Kryminał, thriller, klasyczna powieść, biografia, książka filozoficzna, duchowa… na wszystko przychodzi odpowiedni czas. Do moich ulubionych autorów piszących kryminały zaliczają się Hakan Nesser, GK Chesterton, Agatha Christie.

Istnieje temat, którego wiesz, że nie poruszysz w swojej twórczości?

Nigdy nie wiadomo, o czym przyjdzie mi pisać! Czasami tematy znajdują pisarza, a nie odwrotnie. Nie chodzi mi jednak o to, że będę zmuszona poruszyć jakiś temat, tylko to, że trafię na coś, co niespodziewanie zacznie spędzać mi sen z powiek.

Czego Ci życzyć w związku z życiem zawodowym?

Powiększającego się grona czytelników oraz wytrwałości w branży literackiej. Tych dwóch nigdy nie jest za wiele.

I tego Ci serdecznie życzę!
Bardzo dziękuję za rozmowę.


A Waszej uwadze polecam strony autorki:


Boginie - Alex Michaelides

października 22, 2021

Boginie - Alex Michaelides

 Wszyscy skrywamy tajemnice, nawet przed sobą.



Dla Mariany Andros – terapeutki grupowej walczącej z własnymi demonami przeszłości – Cambridge to miejsce, gdzie poznała swojego męża. Dla jej siostrzenicy Zoe to tragiczna scena morderstwa jej najlepszej przyjaciółki. W murach uniwersytetu, gdzie ożywają wspomnienia, Mariana poznaje tajne stowarzyszenie młodych dziewczyn – Boginie. Jego członkinie są wstrząśnięte zabójstwem jednej z koleżanek. Grupa jest pod wpływem enigmatycznego profesora Edwarda Foski. Mariana jest pewna, że pomimo iż Foska ma alibi, to on jest sprawcą zabójstwa.


Obsesja Mariany na punkcie udowodnienia winy Fosce wymyka się spod kontroli, grożąc zniszczeniem jej wiarygodności, a także najbliższych relacji. Kobieta jest zdeterminowana, by powstrzymać zabójcę, nawet jeśli będzie ją to kosztowało wszystko – łącznie z własnym życiem.


Oczekiwania i nadzieje jakie pokładałam w najnowszej książce autora "Pacjentki" były płonne. Po lekturze zostało mi poczucie całkowitego zawodu. Nie znalazłam w niej żadnego punktu, wątku, bohatera, który byłby dla mnie interesujący.

Główną bohaterką, która próbuje rozwikłać tajemnicę śmierci przyjaciółki swojej siostrzenicy Zoe jest Marianna. Terapeutka, która sama powinna zasiąść na leżance u jakiego psychologa, bo ewidentnie nie radzi sobie z życiem po śmierci męża. Początek opowieści był obiecujący - poznajemy Marianne w pracy, poznajemy jej pacjentów, tworzy się pewna tajemnicza atmosfera, która mija wraz z wyjazdem bohaterki do Cambridge, w którym rozegrała się wspomniana wcześniej tragedia. 

Autor bardzo dużo czasu poświęcił 'boginiom', nudnym, monotonnym, powtarzającym się wspomnieniom mitologicznych bogiń, które w książce odzwierciedlało grono wybranych studentek, zrzeszonych wokół młodego profesora Fosci. Zafiksowanie Marianny na próbach udowodnienia winy profesora mocno mnie irytowała, zresztą całe zachowanie kobiety było irytujące i wręcz błagało o wprowadzenie jakiegoś zrównoważonego bohatera, który wprowadziłby do fabuły trochę zdroworozsądkowości. 

Nie można odmówić "Boginiom" pewnej filmowości. Myślę, że ta historia odnalazłaby się na dużym ekranie, na którym plastyczność opisów, a także nadanie bohaterom aktorskich twarzy uczyniłaby z niej ciekawszy produkt niż sama książka. Dla mnie dochodzenie do prawdy przez terapeutkę potrzebującą terapeuty było zbyt naiwne, wątek bogiń - naiwno-nudny, wyjaśnienie nie warte męczenia się z całą książką. 

Wszyscy, bądź prawie wszyscy zachwyceni są zakończeniem, które wymyślił autor. Faktycznie, trzeba przyznać, że trudno jest się go domyślić. Mnie nie przyszło do głowy, ale czy było logiczne? Raczej chodziło o stworzenie czegoś kontrowersyjnego, co czytelnik zapamięta. Podejrzewam, że spore grono osób za miesiąc nie będzie pamiętało kto w ogóle był bohaterem książki i co się w niej stało, ale zapamięta zakończenie.
Ocena: 5/10

Czytam i decyduję. Przygoda w kanałach - Izabela Michta

października 19, 2021

Czytam i decyduję. Przygoda w kanałach - Izabela Michta



Oprawa twarda
Stron: 64
Premiera: 29 września
Wiek: 6+

Antek zgubił cenny breloczek – prezent od Walusia, swojego najbliższego przyjaciela. By go odnaleźć, udaje się do kanałów. Kogo tam spotka? Jakie przeżyje przygody? Czy odzyska zgubę? I jak ta sytuacja wpłynie na przyjaźń chłopców?
Czytam i decyduję to seria o wielu liniach fabularnych. O tym, jak potoczą się przygody rodzeństwa Zosi i Antka, zadecyduje czytające dziecko. Przy ponownym czytaniu bohaterowie mogą trafić w nowe miejsca, spotkać inne osoby, a historia może zakończyć się zupełnie inaczej.
Czytając i decydując, dzieci nie tylko przeżywają przygody wspólnie z Zosią i Antkiem, lecz także poznają konsekwencje własnych wyborów.


Antek to młody, bystry, chłopak, który pewnego dnia gubi prezent od najlepszego przyjaciela Walusia. Prezentem jest breloczek: srebrna kostka, która wpada do kratki ściekowej. Antek staje przed kłopotem i ogromnym dylematem - co zrobić? Jak odzyskać utracony skarb?

Książka Izabeli Michty niesie ze sobą wiele rozwiązań i wiele możliwości. To opowieść z nieliniową fabułą, w której czytelnik decyduje, jak postąpi bohater bajki. Wyboru należy dokonać spośród dwóch przedstawionych możliwych rozwiązań. Każda podjęta decyzja niesie ze sobą konsekwencje... i kolejne możliwości kolejnych wyborów. "Przygoda w kanałach" przekazuje władzę nad fabułą dzieciom, które mogą czytać książkę wielokrotnie, zmieniając w niej wcześniej podjęte decyzje.

Pod względem wizualnym książce nie można niczego zarzucić. Twarda okładka chroni przed uszkodzeniami, a kolorowa czcionka pomaga nie zagubić się w opowieści. Ilustracje w książce - duże i kolorowe są uzupełnieniem treści, jej integralną częścią. Tekst przeplata się z kolorowymi rysunkami, obrazującymi tekst bajki. 


Czytam i decyduję to bardzo ciekawa propozycja dla młodych czytelników, wprowadzająca swoiste novum w świat książek dla dzieci. Oddaje ona losy bohaterów w ręce czytającego, na niego, cedując dalsze losy chłopca i konsekwencje podjętych decyzji. Moja córka nie mogła odłożyć książki dopóki nie wypróbowała wszystkich możliwych rozwiązań, bardzo jej się podobała możliwość współtworzenia historii. Polecam książkę do samodzielnego czytania dzieciom, bądź rodzicom czytającym swoim pociechom, którzy dzięki tej jednej bajce, za każdym razem będę odkrywali w niej nowe treści.

Malwinka i Lusia. Skarb na końcu tęczy - Kasia Keller

października 16, 2021

Malwinka i Lusia. Skarb na końcu tęczy - Kasia Keller

 Malwinka i Lusia wyruszają w kolejną podróż do świata wyobraźni!

Tym razem dziewczynka i alpaka udają się na drugą stronę tęczy. Czy rzeczywiście znajduje się tam prawdziwy skarb, a olbrzymów należy się bać? Przewodnikiem po tej części niesamowitego świata zostaje przypadkowo spotkany… skrzat Skarbek!

Takiego duetu jak Malwinka i Lusia nigdzie nie znajdziecie! Czterolatka dzięki swojej bogatej wyobraźni tworzy światy, w których przeżywa niezwykłe przygody. Jej towarzyszką jest Lusia – ukochana pluszowa alpaka. To dzięki niej, na co dzień nieśmiała i strachliwa dziewczynka, podejmuje zaskakujące wyzwania! Postać Malwinki pomoże najmłodszym dzieciom zaakceptować siebie i pokaże, że dzięki wyobraźni już tylko krok dzieli nas od niezwykłej przygody!

Każde z opowiadań o Malwince i Lusi to świetna okazja do poruszenia ważnych tematów. Świat wyobraźni sprawia, że trudne rzeczy stają się znacznie prostsze, a pozorne problemy rozwiązuje się tu znacznie szybciej.


Maliwnka i Lusia to bohaterki opowieści dla przedszkolaków, które stworzyła niezwykle utalentowana Kasia Keller. Autorka książki tworzy historie dla dzieci, nastolatków, a także dorosłych. Zawsze z wielką ciekawością i przyjemnością sięgam po jej książki, i jeszcze na żadnej się nie zawiodłam. Tak jest i tym razem. "Malwinka i Lusia. Skarb na końcu tęczy" to cudowne opowieści, okraszone wspaniałą dawką humoru dostosowaną do wieku małoletniego czytelnika oraz przygodami, które ogarnie i przeżyje wraz z Malwinką każdy mniejszy i większy przedszkolak.

"Malwinka i Lusia. Skarb na końcu tęczy" to druga opowieść o przygodach dziewczynki, której wyobraźnia jest nieograniczona. Tym razem rezolutna dziewczynka wraz z nieodłączną Lusią wybiorą się na drugi koniec tęczy, będą zmagały się ze złym dniem spowodowanym... okularami, a także poznają tajemniczą nową koleżankę. 

Życie Malwinki jest kolorowe, pełne przygód i niezwykle pasjonujące. To jej ciekawość i wyobraźnia pozwalają na niesamowite podróże, które odbywa z niezastąpioną maskotką, alpaką Lusią. Nie oznacza to jednak, że nie trapią jej problemy, owszem, trapią. Jak każdy młody człowiek i ciekawski przedszkolak napotyka na trudności, miewa kłopoty czy przytrafiają jej się przykrości Potrafi, jednak, sobie z nimi radzić - w końcu od czego jest wyobraźnia. To ona podsuwa różne rozwiązania i pozwala oderwać się od niemiłych myśli. 

Dla mnie przygody Malwinki to apoteoza wyobraźni. Autorka robi świetną robotę, przy okazji przypominając rodzicom, że wyobraźnię dziecka trzeba kształtować i dbać, by za szybko dzieci jej nie utraciły. Czytajmy im książki, które je zaciekawią i rozbudzą fantazję. Dajmy im materiały do cudownej zabawy, możliwość przeżywania przygód; czytajmy i przeżywajmy je razem z nimi. "Malwinka i Lusia" nadają się do tego idealnie. 

Córka króla moczarów - Karen Dionne

października 15, 2021

Córka króla moczarów - Karen Dionne

 "Jeżeli chcesz w tym roku przeczytać jeden thriller, niech to będzie Córka Króla Moczarów".

Clare Mackintosh, autorka Pozwolę ci odejść

"Córka Króla Moczarów jest tak dobra, jak dobry może być tylko thriller".
The New York


Tak, między innymi, była rekomendowana książka Karen Dionne "Córka Króla Moczarów". I powiem Wam, to prawda! Ten thriller to petarda. Wielopoziomowa, wielopłaszczyznowa opowieść, od której nie można się oderwać. Porywająca w swój subtelny sposób, wciągająca w zawiłości ludzkiego umysłu historia zniewolenia, ślepej miłości dziecka, wielowymiarowego postrzegania rzeczywistości. Majstersztyk wśród thrillerów psychologicznych, jeden z lepszych i ciekawszych jakie w życiu czytałam!

Znakomity thriller psychologiczny, połączenie „Dziewczyny z tatuażem” i „Pokoju”.
Jego bohaterką jest Helena Pelletier, która dorastała w całkowitym odosobnieniu w domku na trzęsawiskach na Górnym Półwyspie w amerykańskim stanie Michigan. Jej idolem i niedoścignionym wzorem jest ojciec, który nauczył ją polować, tropić i żyć na łonie natury. W końcu jednak dziewczyna zaczyna rozumieć, że z matką są w rzeczywistości na bagnach więzione, a ojciec kontroluje całe ich życie. Helena decyduje się na ucieczkę, dzięki czemu ojciec trafia do więzienia o zaostrzonym rygorze.
Helena układa sobie życie pod nowym nazwiskiem; nikt nie zna jej przeszłości. Kiedy po piętnastu latach ojciec ucieka z pilnie strzeżonego więzienia i ukrywa się na moczarach, kobieta wie, że tylko ona może go wytropić. I dopaść, zanim on dopadnie ją.

https://mediarodzina.pl/prod/1491/Corka-Krola-Moczarow

Ogromnym plusem powieści jest jej sugestywna narracja. Prowadzona w pierwszej osobie, przez kobietę, która urodziła się w niewoli, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Przeszłość, która ją dopadła, każe jej wrócić pamięcią do wydarzeń, które chciała wymazać ze swojej pamięci.

Helena Pelletier to żona i matka 2 dzieci, córeczek. Prowadzi własną działalność, tworząc naturalne dżemy, które sprzedaje w internecie oraz miejscowych sklepach. Trochę dzika, mająca problemy w kontaktach międzyludzkich, jednak bardzo kochająca zarówno męża jak i córeczki. Nikt, nawet oni, nie wiedzą jak tragiczną ma za sobą przeszłość. Wymyślona na potrzeby nowego życia tożsamość, nijak się ma do rzeczywistości. Helena jest córką uprowadzonej młodziutkiej dziewczyny oraz jej porywacza. Od urodzenia żyjąca na mokradłach, nie widząc innych ludzi, żyjąc dziko, z porywczym ojcem i zahukaną matką, nie zdaje sobie sprawy z dziwności i nietypowości takiego życia. Nie znając innego, nie wie, że może inne wieść.


Główna bohaterka jest osobą niezwykle fascynującą, genialnie sportretowaną przez Karen Dionne. W jednej osobie autorka pokazuje nam siłę manipulacji oraz krótkowzroczność i ufność dziecka. Helena widzi jak ojciec traktuje jej matkę, jego niestabilność emocjonalną, porywczość, odczuwa na własnej skórze, a mimo to potrafi on tak zmanipulować rzeczywistość, tak oddziaływać, że mimo wszystko pozostaje on w jej oczach istotą wręcz uwielbianą. To on pokazuje Helenie otaczający 'świat', to on uczy ją polować, tropić, przeżyć. To on jest zawsze obok. Matka to osoba, która jest w kuchni, ktoś nieważny, z którą nie odczuwa żadnej więzi. Dopiero późniejsze wydarzenia uświadamiają jej, że ta matka była i jest kimś ważnym, kimś kto po cichu pomagał, był obok... Ciężko jednak, nagle po 14 latach odrzucić wszystko w co się wierzyło, co się kochało, aby postąpić właściwie.

Opuszczam wzrok na ojca. Rozumiem, że robił okropne rzeczy. Mógłby odsiedzieć sto wyroków dożywocia, a i tak sprawiedliwości nie stałoby się zadość. Tamtej nocy był jednak tylko tatą, moim tatą.

Matka to kobieta pozbawiona nadziei, wypełniająca swoja rolę, cicha w swoim strachu, jest nam jej ogromnie żal, kiedy czytamy jak jest traktowana zarówno przez ojca jak i przez córkę. Tragizm sytuacji jest przytłaczający, czy jednak można winić dziecko, nie znające prawdy, że zachowuje się tak a nie inaczej? Dziecko to istota, która dopiero poznaje dobro i zło, to rodzice uczą je rozpoznawać i stawać po właściwej stronie, jeżeli więc od małego ma się złe wzorce to trudno wymagać by postępowało inaczej. Trzeba także pamiętać, że w świecie dziecka miłość do rodzica jest ogromna i ślepa. Kilka dobrych wydarzeń jest w stanie przysłonić całe codzienne zło, którego jest - często nieświadomym tego - świadkiem.


Autorka w tej ponad 300 stronicowej powieści porusza mnóstwo interesujących wątków, takich jak zniewolenie, postrzegania świata przez dziecko, humanitaryzm - czy śmierć może być aktem miłosierdzia(?), przypadkowość życia/fatum, skutki podjętych decyzji itd. 
Gorąco POLECAM!

Śmierć Łowcy nie jest jednak moją winą. Znalazł się w złym miejscu o niewłaściwym czasie, tak jak ktoś, kto ginie w wypadku drogowym, strzelaninie czy w samobójczym zamachu bombowym.

Ocena: 9+/10


Inne książki autorki: