"O królewiczu, który się odważył" Katarzyna Wierzbicka

grudnia 01, 2019

"O królewiczu, który się odważył" Katarzyna Wierzbicka

Książka, którą dziś chciałabym Wam zaprezentować nie jest zwykłą książką. To wybrana z wielu opowieść, nagrodzona w konkursie "Piórko 2019. Nagroda Biedronki za książkę dla dzieci". Opiekę nad projektem sprawuje Wydawnictwo Zielona Sowa, a patronat honorowy Rzecznik Praw Dziecka. Wygrana w takim konkursie to rzecz nie byle jaka, historia ukryta w książce musi więc mieć w sobie coś szczególnego. Ale czy tak na pewno jest?
Głównym bohaterem książki, jak sam tytuł wskazuje, jest królewicz. Młody chłopak, który żyje w cieniu starszego brata - a przynajmniej tak czuje. Jego marzeniem jest pokazanie światu, dworzanom, rodzicom, przyjaciółce, że jest tak samo odważny jak brat, że jest prawdziwym rycerzem. Wykrada więc miecz i ucieka z pałacu na poszukiwanie przeciwników do walki. Tak rozpoczyna się historia dorastania, za którą kryje się nabywanie życiowej mądrości. A uczą go tego napotykane po drodze postacie, a to czarownicy, trolla, czy smoka. Każda z nich ma wpływ na naszego małego królewicza. Okazuje się, że smok może mieć takie problemy jak królewicz tyle, że nie z bratem a siostrą, czarownica wcale nie musi być straszna, a zwykła zielona żabka może mieć niezwykłą moc... ale i swoje marzenia. W tym wszystkim mamy też mała dziewczynkę, która nie chce być wyjątkowa.
Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena - Lars Simon

listopada 28, 2019

Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena - Lars Simon

W życiu odnoszącego sukcesy młodego konsultanta, Lennarta Malmkvista, zaczynają się dziać się dziwne rzeczy. Prześladuje go kataryniarz w czerwonym fraku i pogniecionym cylindrze, i to nie tylko za dnia, ale również w snach. Na jakiś czas traci mowę, co skutkuje natychmiastowym zwolnieniem z pracy, a wreszcie dziwaczny sąsiad, stary Buri Bolmen, zapisuje mu w spadku sklep z magicznymi przedmiotami i śmiesznymi gadżetami oraz humorzastego mopsa. Wszystko to jest dość dziwne, ale będzie jeszcze dziwniej. Podczas pewnej burzy mops Bölthorn zaczyna mówić – twierdzi, że Lennart jest wybranym. Musi zaakceptować swoje magiczne dziedzictwo i wyjaśnić, kto zamordował Buriego. Morderstwo? Magiczne dziedzictwo? Gadający pies? Lennart wyobraża już sobie siebie na sofie u terapeuty... Na koniec okazuje się jednak, że Bölthorn ma rację, i że chodzi o coś znacznie większego niż zwykła magia.


Słyszeliście, albo już przeczytaliście najnowszą powieść wydaną przez Wydawnictwo Initium "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"? Jeżeli bywacie na moich SM to z pewnością mignęła Wam jej okładka. Ja już zapoznałam się z historią zawartą na łamach tej książki, a teraz postaram się zachęcić do niej Was, gdyż cała historia okazała się bardzo fajną opowieścią - wartą polecenia. Do książki zachęcił mnie nie tylko opis i fragment, z którym każdy z Was może się zapoznać, ale także tytuł i okładka, przywołująca klimat retro powieści. 

Lennart Malmkvist to - zdawać by się mogło - na wskroś zwyczajny osobnik, pracownik dużej firmy, mężczyzna wolny i szczęśliwy. No cóż. Pozory mylą. Człowiek ten, faktycznie spełnia się w pracy, nie ma jednak szczęścia w miłości. Każde głębsze zaangażowanie w relację damsko-męską kończy się porzuceniem przez niego niewiasty. Nie myślcie jednak, że to taki współczesny samiec bez uczuć. Nie! Do zaniechania pogłębiania relacji z kobietą zmusza go ... alergia. Nieznośne swędzenie nie pozwala cieszyć się dłuższą bliskością z żadną z poznanych kobiet. Nawet ostatnia, Emma, nie ma szczęścia i choć jeszcze tego nie wie, jej związek z Lennartem skończył się nim się na dobre zaczął. Teraz zapewne myślicie, że zdradzam Wam fabułę? Spieszę uspokoić. Emma odegra jeszcze bardzo ważną rolę w całej historii. 

I tak mamy Lennarta, który marzy o awansie, przygotowuje się do niezwykle ważnego biznesowego spotkania i zmaga się z nietypowymi w życiu normalnego człowieka sprawami. Książka Larsa Simona napisana jest świetnym, plastycznym językiem, który wprowadza nas w historię i sprawia, że ne tylko czytamy ją z przyjemnością, ale i żywym zainteresowaniem, a co więcej ma to, co lubię najbardziej. Humor! Nie raz, nie dwa parskałam śmiechem nad biednym bohaterem, który jak Harry Potter dowiedział się nagle i niespodziewanie, że nie jest takim zwykłym, szarym człowiekiem, ale ma misję! Zanim jednak o niej się dowie, musi uporać się z dziwnymi sytuacjami, które na niego nieoczekiwanie spadają.

W książce oprócz zabawnego, czasami zupełnie niechcący, bohatera mamy bardzo fajne postacie drugoplanowe. Przede wszystkim, warto tu wspomnieć prawdziwego przyjaciela Lennarta - Frederika oraz sąsiadkę Marię, przez którą ciągle napływała mi ślinka. 

Książka Larsa Simona ma niezwykły, jak wspomniałam troszkę Potterowy, charakter. Wczuciu się w atmosferę powieści, ogarnięciu równoległego, magicznego świata, istniejącego tuż obok bohatera pomagają rozbudowane opisy. I chociaż brakło mi troszkę, ale naprawdę tylko troszeczkę, takiego zagłębienia się w tajemnicę, większej mroczności, to wszystko rekompensował mi zawarty w książce humor.  

Czyżby kompletnie zwariował? No dobrze, niech i tak będzie, zdecydował w duchu. Postanowił z godnością znosić to szaleństwo, które z pewnością ma jakieś patologiczne przyczyny - bo inne wyjaśnienie nie istniało - i wykorzystać je najlepiej, jak potrafił. A więc czemu nie miałby porozmawiać z psem? Skoro już oszalał, to niech przynajmniej ma z tego jakąś rozrywkę.
***
Lennart zsunął się z krzesła i przezwyciężając obrzydzenie, zbliżył głowę do obślinionego pyska Bolthorna. Po chwili miał mokro w uchu, a nieświeży oddech mopsa nasuwał skojarzenia ze spleśniałym kebabem. Starał się nie oddychać przez nos.
***
Frederik położył dłoń na ramieniu przyjaciela.
- Nie mam pojęcia, co to wszystko ma znaczyć. Przez dwie godziny jedziemy w szalonym tempie, by popatrzeć na burzę, a potem domagasz się od psa, żeby z tobą rozmawiał? (...)


Podsumowanie: Lars Simon stworzył świetną powieść łączącą w sobie kryminał z fantastyką. Humor, postacie z pogranicza dwóch światów, gadający pies i główny bohater, zagubiony w tym całym świecie spowodowały, że ksiązkę czytało mi się z prawdziwym zaciekawieniem i uśmiechem na ustach. Dziwna, ale bardzo dobra. Polecam :)
Ocena: 8/10

Fragment powieści
http://bit.ly/LennartMalmkvist-fragment
Zielony Kapelusz i jego czereda - Weronika Kurosz

listopada 26, 2019

Zielony Kapelusz i jego czereda - Weronika Kurosz

Dzikie zwierzęta nie muszą chodzić do szkoły ani do pracy, nie wynoszą śmieci, nie zrywają się z łóżek na dźwięk budzika… Cóż za cudowne beztroskie życie! Ale czy na pewno? Zwierzęta, podobnie jak ludzie, zakładają rodziny, budują domy, troszczą się o dzieci, zastanawiają się, co będą jadły. Często to, co robią, jest pożyteczne dla innych. Pracować można na wiele różnych sposobów, a w przyrodzie każdy ma swoje zadanie. Aż dziw bierze, jak to jest wszystko wspaniale zorganizowane. Zapraszamy Cię na niezwykłą wycieczkę. Polecimy do lasu, na pola oraz łąki i przyjrzymy się codziennemu życiu zwierząt. Czasami będzie zabawnie, czasami niebezpiecznie. A któż tam się jeszcze kręci? Dwunożny Zielony Kapelusz? Pomaga on leśnej czeredzie, a może przeszkadza i czyni szkodę? Bądź odważny, wejdź w leśną dzicz i przekonaj się sam!


Weronika Kurosz to autorka, która dwa lata temu zachwyciła nas, mnie i córkę, książką "Leśni bracia". Niezwykle pasjonująca opowieść o przygodach dwóch braci, którzy jak to w życiu, raz się kłócą, czasem biją, ale zawsze mogą na sobie polegać. Książka ta, jest wciąż na naszej półce, gdyż córka bardzo lubi do niej wracać, a napisanie przygód, które po dwóch latach się jeszcze nie znudziły to nie lada sztuka. Dlatego, kiedy tylko zobaczyłam w zapowiedziach  Wydawnictwa Zysk i Ska nową książkę autorki od razu wiedziałam, że musimy ją mieć. I to była bardzo dobra decyzja!


Weronika Kurosz, w swojej najnowszej odsłonie, przenosi nas do świata zwierząt. Poznajemy prawdziwą, nie lukrowaną stronę zwierząt, ich zwyczaje, upodobania, 'normalne' życie. Towarzyszymy im w polowaniach, obserwujemy troskę o potomstwo, dostrzegamy podobieństwo do naszego, ludzkiego życia. Autorka w każdym rozdziale zapoznaje czytelników z urywkiem codzienności konkretnego zwierzęcia, a po nim umieszcza krótkie o nich ciekawostki. Jednak to co najważniejsze, pisze w tak interesujący i potrafiący przykuć uwagę małego czytelnika sposób, że moja córka nie mogła się od książki oderwać.  Dynamiczna akcja i wplecione w nią ciekawe informacje to jej znak rozpoznawczy.

"Zielony Kapelusz i jego czereda" to nie jest książka łatwa. Ponieważ autorka nie lukruje rzeczywistości, dzieci są świadkami jak działa krąg życia, czyta o polowaniu, przeżywa śmierć zwierzątek, a jednocześnie ją oswaja, rozumie, że tak jest i tak być musi. Mamy tu także do czynienia z sytuacjami zabawnymi - można by rzec, samo życie. W książce pojawia się również i odgrywa bardzo ważną rolę, tajemniczy, tytułowy Zielony Kapelusz... Książka została opatrzona urokliwymi ilustracjami, które przywołują wspomnienia dawnych bajek; są mocnym punktem i dużą zaletą omawianej lektury.


Podsumowanie: Szczerze polecam Wam tę niezwykle interesująca, wciągającą i pouczająca, ale w ciekawy sposób, książkę dla młodszych i starszych.
Ocena mojej córki: 9/10
"Choinka cala w śniegu" Joanna Szarańska

listopada 19, 2019

"Choinka cala w śniegu" Joanna Szarańska

Kolejną ksiązkę świąteczną wybrała dla mnie córka. Wybrała inną niż chciałam czytać, ale jak się okazało jej wybór był całkiem całkiem nie najgorszy;). Miałam spore obawy, co do tej powieści gdyż w trakcie czytania - jeszcze na samym jej początku - dowiedziałam się, że jest to część serii. Na szczęście, okazało się, że obawy były płonne. W powieści nie zauważyłam żadnych nawiązań do poprzedniczek, nie było tam żadnej wiedzy tajemnej, niczego, co sugerowałoby sięgnięcie do poprzednich tomów cyklu "Cztery płatki śniegu". 
Chwytająca za serce opowieść o ludziach, których w święta połączy wyjątkowa więź.
W bloku przy ulicy Weissa prym wiedzie pani Michalska – dozorczyni zawsze gotowa służyć pomocą. Mieszkańcy przychodzą do niej po rady i wsparcie, a kiedy nadchodzi ten niezwykły czas, to jej najbardziej zależy na tym, by sąsiedzi byli sobie bliscy jak rodzina. Zanim jednak wszyscy zaczną świętować, muszą wyjaśnić sobie kilka spraw. Pomoc potrzebującym nie tylko ich zjednoczy, ale i sprawi, że odkryją w końcu, co jest naprawdę ważne. W codziennym zabieganiu warto na chwilę przystanąć i zachwycić się magią świątecznego drzewka.
Blask lampek choinkowych, iskrzący się biały puch za oknem, spotkania i rozmowy z najbliższymi… Niech te święta będą niezapomniane!

"Wigilijna przystań" Sylwia Trojanowska

listopada 16, 2019

"Wigilijna przystań" Sylwia Trojanowska

Przyszedł czas na recenzję drugiej książki świątecznej, która o włos przegrała walkę z "Zapachem goździków" Agnieszki Lis o miano najładniejszej okładki. Muszę nadmienić, iż to było moje pierwsze spotkanie z piórem Sylwii Trojanowskiej, tym większa kierowała mną ciekawość, jak przebiegnie nasze spotkanie.
Odwiedź wyjątkową przystań nad Bałtykiem i przeżyj niezapomniane Święta!
Kiedy świat wypełnia magiczna atmosfera, a w powietrzu unosi się zapach świerku i pierników, mieszkańcy nadmorskiego Niechorza rozpoczną świąteczne przygotowania. Przeszkodzą im tajemnice z przeszłości, które wyjdą na jaw w najmniej odpowiednim momencie, oraz kilka niespodziewanych zdarzeń. Czy mimo to wspólne spotkanie przy stole pogodzi ich i sprawi, że miłość zatriumfuje?
Święta to czas bycia razem, czas przebaczenia i radości. Spraw, aby trwał jak najdłużej!