listopada 11, 2019
"Zapach goździków" Agnieszka Lis
Święta rozgrzeją nawet najbardziej skute lodem serca
Gdy w pewien zimny, grudniowy dzień Arkadiusz odbiera telefon od dawnego
znajomego, nie kryje zdziwienia. Nie rozmawiali przecież od
czterdziestu lat… Zgadza się jednak na spotkanie. Wśród zapachu
goździków i pomarańczy, w warszawskiej restauracji Prowansja rozmawiają o
winnicy w Alzacji, którą odziedziczył przyjaciel Arkadiusza. Tymczasem
trwają przygotowania do wigilii. Jak co roku u Arkadiusza spotykają się
najważniejsi dla niego ludzie – rodzina, była żona, dzieci i
przyjaciele. Bo przecież te wyjątkowe dni zawsze chcemy dzielić z
najbliższymi.
Do sięgnięcia właśnie po tę książkę i wybrania jej ze stosika pozostałych powieści świątecznych przekonała mnie okładka. Uznając ją za najładniejszą rozpoczęłam czytanie i ... trochę się zdziwiłam. Książka nie jest historią stricte świąteczną. Powiedziałabym wręcz, że święta nie przeszkadzają przedstawianej przez Agnieszkę Lis historii Arkadiusza, jego rodziny i najbliższych przyjaciół. Boże Narodzenie jest tu jedynie tłem, nie mającym wpływu na wydarzenia, które rozgrywają się na pierwszym planie.