maja 20, 2026

Mała kwiaciarnia w Tokio - Yukihisa Yamamoto

Kikuko jest wyczerpana swoją pracą i decyduje się odejść z firmy. Tajemnicze spotkanie sprawia, że trafia na staż do Kwiaciarni Kawarazaki. Tam poznaje Maritę, ciepłą, choć tajemniczą florystkę, i zespół jej wyjątkowych współpracowników, którzy zapraszają dziewczynę do świata kwiatów.

Wszystkie bukiety, które komponuje Kikuko, skrywają w sobie poruszające historie. Od pełnej gracji magnolii symbolizującej nadzieję, przez elegancką mimozę będącą wyznaniem sekretnej miłości, aż po kwiaty wiśni niosące prośbę „nie zapomnij o mnie” – każdy rozdział to opowieść, która splata się z innymi niczym kolorowe kwiaty w misternych kompozycjach.

Ucząc się języka kwiatów, Kikuko zaczyna rozumieć emocje klientów odwiedzających kwiaciarnię – jedni szukają radości, inni próbują poradzić sobie ze smutkiem i bólem.
Dzięki tym spotkaniom zagubiona i niepewna siebie Kikuko na nowo odkrywa własne marzenia i drobne przyjemności, które – przeżywane z przyjaciółmi – sprawiają, że życie nabiera kolorów. A pomiędzy dostawami kwiatów czai się uczucie, wypowiedziane bukietem czerwonych goździków…


Takie książki to balsam na duszę po trudnym dniu. Wiem co mówię bo ostatnio moje drugie imię (choć w zasadzie to może i pierwsze ;)) brzmi Irytacja ;) W ramach ratowania resztek zdrowia psychicznego sięgałam wieczorami po książkę, która była jak balsamik na suchą skórę ;) Mowa o „Małej kwiaciarni w Tokio” Yukihisy Yamamoto. Jeśli tak jak ja szukacie teraz w literaturze absolutnego ukojenia i zwolnienia tempa, koniecznie po nią sięgnijcie!

Główna bohaterka, Kikuko, rzuca toksyczną pracę w korporacji, zbiegiem okoliczności a może dzięki przeznaczeniu trafia do kameralnej kwiaciarni. To tam, wśród pięknych kwiatów, uczy się nie tylko florystyki, ale przede wszystkim na nowo odkrywa samą siebie. Książka składa się z ośmiu rozdziałów i każdy z nich to osobna opowieść o kliencie, który trafia do kwiaciarni, oraz o ukrytym języku kwiatów.

W tej historii absolutnie zachwycił mnie jej niesamowity klimat, który dosłownie pachnie Japonią, spokojem i piękną celebracją codzienności. To przepiękny pokaz tego, jak drobne gesty mogą leczyć wielkie rany, a wplecenie symboliki roślin w trudne, ludzkie losy okazało się strzałem w dziesiątkę. Do tego dochodzi życiowy autentyzm, bo przecież kto z nas nie czuł się kiedyś zagubiony, przytłoczony obowiązkami i potwornie zmęczony 'dorosłością' tak jak główna bohaterka. Z kronikarskiego obowiązku muszę wspomnieć, że jeśli szukacie dynamicznych zwrotów akcji i emocjonalnego rollercoastera, to zdecydowanie nie ten adres, ponieważ fabuła płynie tu leniwie, a momentami bywa wręcz idealistyczna i baśniowa. I mi w to graj. Poznawanie znaczenia kwiatów, opisy symboliki roślin, połączenie ludzkich losów ze znaczeniem konkretnych bukietów dodaje historii magii i głębi.


Książka bogata jest również w smaczki dotyczące japońskiej codzienności, tradycji oraz świąt, co dla mnie było bardzo ciekawe i wciągające. Przenoszenie się choć na krótką chwilę do małej kwiaciarni w Tokio było dla mnie bardzo relaksujące. Może ta książka nie zmieni Waszego światopoglądu, nie zaskoczy zwrotem akcji, ale z pewnością otuli Wasze serce i przypomni – zwłaszcza w momentach, gdy macie ochotę rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady – że czasem warto się zatrzymać.

Czytaliście już tę pozycję, a może macie na półce inne powieści, które tak idealnie koją nerwy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.