W mroźną zimę, która spowija miasteczko, kłamstwa są jak cienka warstwa lodu – wystarczy jedno pęknięcie, by odsłonić to, co miało nigdy nie wypłynąć na powierzchnię.
Szymon, skazany przed laty za brutalne morderstwo przyjaciela, opuszcza więzienie i wraca do rodziny, próbując odzyskać normalność. Ale przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć – jego wnuk Patryk zostaje znaleziony martwy, a stare sprawy budzą się do życia. Ci, którzy wiedzą o wydarzeniach sprzed lat, milczą, jakby każde słowo miało skruszyć cienki lód pod ich stopami.
Karolina Rawa, technik kryminalistyczna, rozpoczyna prywatne śledztwo, kiedy odkrywa, że także jej rodzina utkwiła w lodowatej sieci sekretów…
W świecie, gdzie każdy ma mroczną tajemnicę, jedno pytanie ma szczególne znaczenie:
Gdzie przebiega cienka granica przebaczenia?
Chłód to opowieść o przeszłości, która nie zamarza. O prawdzie jak ciemna woda pod lodem. I o tym, że czasem najgroźniejsze jest to, co wszyscy starają się ukryć – nawet przed najbliższymi.
Na trzy przeczytane w ostatnim czasie thrillery ten był najlepszy, mimo minusów, albo po prostu mojego czepialstwa, polecam sięgnąć, choć pewnie za parę dni zapomnę o co w nim w ogóle chodziło🙈
"Chłód" to książka, która wyróżnia się przede wszystkim klimatem, ale niekoniecznie tempem czy dynamiką fabuły. Już od pierwszych stron czuć specyficzną, „zimną” atmosferę – trochę duszną, trochę niepokojącą. Fabuła jest prowadzona dwutorowo, teraźniejszość przeplata się z przeszłością, jedno wynikające z drugiego i bohaterów, którzy już dorośli i mają własne dzieci. A te dzieci chcą rozwiązać tajemnice przeszłości...
Opisy fabuły toczącej się w przeszłości dużo lepsze niż te współczesne. Miały klimat. Miały w sobie ten tytułowy chłód. Teraźniejszość przerażała nieudolnością policyjnego śledztwa, nagromadzeniem wątków, tajemnic itp. Zdecydowanie lepiej było mi czytać o tym co było, niż o tym co aktualnie się dzieje.
Sama historia kryminalna, na której opierała się cała książka została przez autorkę stworzona bardzo zgrabnie. Weronika Mathia skłania czytelnika do ciągłego analizowania i typowania zarówno motywu jak i sprawcy.
Podobało mi się, że autorka stawia na emocje, napięcia między bohaterami i stopniowe odkrywanie tajemnic. Dzięki temu historia wydaje się bardziej realistyczna, ale jednocześnie momentami miałam wrażenie, że wszystko toczy się zbyt wolno. Są w książce fragmenty, które budują nastrój, ale niekoniecznie popychają fabułę do przodu. Czasem wręcz ja stopują, przez co czułam chęć przekartkowywania.
Jeśli chodzi o postacie, są raczej stonowane, niejednoznaczne, ale niestety nie zapadają w pamięć.
Mimo minusów odebrałem "Chłód" jako solidny thriller psychologiczny, który bardziej działa klimatem niż akcją. To raczej propozycja dla osób lubiących spokojniejsze, bardziej refleksyjne historie niż dla tych, którzy oczekują ciągłego napięcia i spektakularnych zwrotów akcji. Nie jest to Fitzek ani Carrisi, ale na weekendowe wieczory polecam, bo to solidna dawka rozrywki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.