Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czwarta Strona Kryminału. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czwarta Strona Kryminału. Pokaż wszystkie posty
W szponach - Izabela Janiszewska

maja 28, 2024

W szponach - Izabela Janiszewska

Po stracie ojca sześcioletni Beniamin razem z matką przeprowadzają się do domu na przedmieściach. Wkrótce chłopiec nawiązuje niepokojącą relację z nowym przyjacielem.

Wydaje się, że tajemniczy kompan istnieje tylko w wyobraźni dziecka, ale gdy niewinne zabawy zamieniają się w serię przerażających zdarzeń, rodzi się pytanie: czy zagadkowy przyjaciel nie jest jednak człowiekiem z krwi i kości?

Co tak naprawdę dzieje się wokół Julii i jej syna? I czy wszystko nie zaczęło się wiele lat wcześniej, gdy ojciec nastoletniej Heli postanowił wymierzyć sprawiedliwość tym, którzy skrzywdzili jego córkę?

Pełen napięcia i poczucia zagrożenia thriller o tym, do czego zdolni są ludzie, którzy znajdą się w szponach gniewu.


"W szponach" Izabeli Janiszewskiej zaskoczył mnie... grozą. Nastawiałam się na typowy thriller, a otrzymałam mroczną tajemnicę, aurę tajemniczości, wręcz nadprzyrodzoności. Gdybym miała porównać początek powieści do innej prozy to porównałabym do książek Sagera. To jest duży, ale i zasłużony komplement.

Główną bohaterką jest Julia, której mąż został zamordowany podczas napadu. Samotnie wychowująca syna kobieta zamieszkuje w jego rodzinnym domu. Już pierwsze wydarzenia wprowadzają atmosferę grozy, a to za sprawą niewidzialnego przyjaciela 6-letniego Beniamina. Autorka bardzo dobrze wykreowała te momenty i faktycznie można poczuć na ciele gęsią skórkę.

Wydarzenia w książce dzieją się nie tylko w teraźniejszości, ale również w przeszłości. Retrospekcje pokazują dramatyczne wydarzenia pewnej brutalnie zgwałconej młodej dziewczyny oraz chęć zemsty i odwetu jej ojca. Jako czytelnicy wiemy, że te sprawy się łączą, ale nie jest łatwo domyślić się pełni powiązań. 

To co przykuwa największą uwagę to bohaterowie. Każdy, czy to pierwszo-, czy drugoplanowy zdaje się z pozoru całkowicie niewinny, jednak z biegiem czasu nasza perspektywa, nasz ogląd sytuacji zmienia się. Zaczynamy podejrzewać, że każda z postaci może mieć coś na sumieniu. Co ciekawe, autorka tak misternie poprowadziła akcję, że czytając mamy wrażenie, iż każdy z bohaterów wpływa na los innej osoby, zaciska niewidzialną pętlę, a każde wydarzenie, każda podjęta decyzja ma swoje konsekwencje. Jakie? Kto tak naprawdę jest tu winny, a kto jest ofiarą dowiecie się z książki. Ja jestem pod wrażeniem umiejętności uplecenia z pojedynczych nitek całej pajęczyny.
POLECAM!


Inne książki autorki:
Dom obok - Klaudia Muniak

grudnia 03, 2023

Dom obok - Klaudia Muniak

Chciała zrobić im niespodziankę. Dlatego nie mówiła, że przyjeżdża. Jednak Milena nie zastała w domu ani rodziców, ani nastoletniej siostry, Laury. By dostać się do ogródka, gdzie spodziewa się znaleźć klucz do drzwi, prosi o pomoc sąsiadów, rodzinę Nowickich. Tę samą, która jakiś czas temu była zamieszana w zaginięcie młodego chłopaka.

Milena budzi się w zamkniętym pokoju. Pamięta niewiele. Brak klucza, rozładowany telefon, zgubiony pierścionek, noc u Nowickich i drogę na parking. Później nie ma już nic.

Tak zaczyna się koszmar dziewczyny więzionej przez człowieka, który podda ją niewyobrażalnym torturom. Jaki ma cel? I czy Laurze uda się odnaleźć siostrę, nim ta wyda z siebie ostatni krzyk?

W „Domu obok” kryje się zło. Bo nawet to, co stworzone z dobrych pobudek, w nieodpowiednich rękach może siać ból, zniszczenie i śmierć.


Sięgając po najnowszą powieść Klaudii Muniak, bałam się. Nie treści, ale kolejnego rozczarowania. Thrillery autorki nie do końca trafiają w mój gust, a mimo to, skuszona dobrymi opiniami i intrygującym opisem, nie mogłam się powstrzymać. I bardzo dobrze zrobiłam. "Dom obok" to do tej pory najlepsza powieść autorki. Dam się porwać szaleństwu i na kilka wieczorów zapomnieć o bożym świecie, śledząc z wygodnej kanapy wydarzenia rozgrywające się w 'domu obok'.

Tym razem Klaudia Muniak postawiła na całkowite szaleństwo, którego my - czytelnicy stajemy się niemymi świadkami. Milena, główna bohaterka postanawia odwiedzić swoją rodzinę, co ma być dla nich niespodzianką. Na miejscu zastaje pusty i ciemny dom, a to dopiero początek jej koszmaru... Na tym zakończę opisywanie fabuły, nie chcąc za dużo zdradzać. Wspomnę tylko, że to co dzieje się dalej z jednej strony jest obrzydliwe, a z drugiej intrygujące. Zastanawiamy się nad motywami, które długo pozostają skrywane. Z drugiej strony mamy śledztwo prowadzone przez przez siostrę Mileny, Justynę. Ten wątek daje nam wytchnienie od mocnych scen z udziałem przetrzymywanej Mileny.

Cała powieść jest bardzo dobrze napisana. Świetnie stopniowane napięcie, intrygująca zagadka, ciekawi bohaterzy. Autorka potrafiła wzbudzić moją ciekawość i utrzymać ją do ostatnich stron. Naprzemienna narracja pomagała w zachowaniu zainteresowania oraz jak wspomniałam pozwalała odetchnąć od brutalności. Jednym słowem - POLECAM!



Inne książki autorki:


Noc, w której zniknęła - Lisa Jewell

lipca 21, 2023

Noc, w której zniknęła - Lisa Jewell

Wszystko zaczęło się już pierwszego dnia, kiedy znalazłam kartonowy znak przybity do płotu. Ktoś napisał na nim: „Kop tutaj”.

Tak właśnie zrobiła.

W ten sposób pisarka kryminałów, Sophie, trafiła na sprawę zaginięcia nastolatki z Upfield Common. Kobieta przeprowadziła się w te okolice ze swoim partnerem, który w lokalnej szkole objął posadę dyrektora. Jednak tęsknota za Londynem sprawia, że nie potrafi odnaleźć się w nowym otoczeniu. Za sprawą tajemniczej wiadomości miejsce to staje się dla niej zdecydowanie bardziej intrygujące.

Dwa lata wcześniej 19-letnia Tallulah wyszła na randkę, zostawiając synka pod opieką swojej matki. Wtedy Kim widziała córkę po raz ostatni. Poszukiwania zaginionej doprowadziły kobietę do Mrocznego Domu, w którym feralnego wieczoru dziewczyna była na imprezie. Wszystko wskazywało na to, że wyszła stamtąd w towarzystwie partnera. Nie udało się ustalić, jakie były dalsze losy tej dwójki.

Tajemnicze zaginięcie, opuszczona rezydencja, rodzinne sekrety i niewyleczone traumy składają się na opowieść przyprawiającą o dreszcze. Lisa Jewell z wyczuciem opowiada o niszczącej sile obsesji i tych, którzy stają się jej ofiarami.


"Noc, w której zniknęła" to dla mnie nie thriller, ale obyczajówka, nie oznacza to oczywiście czegoś gorszego. Było naprawdę wciągająco, chociaż samą zagadkę odgadłam dość szybko.

Trzy czasy i trzy bohaterki: Tallulah, która z partnerem nie wraca z imprezy, jej mama Kim, opiekująca się wnukiem, a synkiem dziewczyny, oraz pisarka Sophie. Bohaterek (i bohaterów) jest więcej, ale te trzy postacie wysuwają się na plan pierwszy. Obserwacja wydarzeń z trzech perspektyw, retrospekcje i powracanie do przeszłości zaginionej dziewczyny powodują, że fabuła wciąga i trudno się od niej oderwać. Generalnie jednak, nie jest zbyt skomplikowana i trudna do rozszyfrowania.

Wydarzenia opisane w książce toczą się na przestrzeni około dwóch lat. W 2017 roku Tallulah wychodzi na randkę ze swoim chłopakiem, ojcem jej dziecka. Kolacja we dwoje kończy się imprezą w domu znajomej ze szkoły, z której już nie wracają. Dwa lata później, do tego miasteczka wprowadza się Sophie, której partner został dyrektorem szkoły z internatem. Na terenie swojego nowego lokum, znajduje ona pewien zakopany w ziemi przedmiot, dzięki któremu śledztwo w sprawie zaginięcia dziewczyny rusza na nowo.


Intryga, którą wymyśliła Jewell, tak jak pisałam, nie jest bardzo zagmatwana. Owszem parę rzeczy mnie zaskoczyło, ale generalnie główna zagadka była raczej prosta do odgadnięcia. Niemniej, sposób pisania autorki, retrospekcje, i powolne ukazywanie więzi łączących bohaterów sprawia, że od książki naprawdę trudno się oderwać, a jej lektura, mimo braku spektakularnego suspensu zostawia nas z satysfakcją z jej przeczytania.

Nie wybitna, ale przyzwoita lektura na wakacyjne popołudnia na ławeczce ;)
Wybaczam ci - Remigiusz Mróz

listopada 12, 2021

Wybaczam ci - Remigiusz Mróz


Ina Kobryn prowadzi spokojne, uporządkowane życie. Spełnia się w pracy, wraz z mężem stara się o dziecko i właściwie nie ma powodów do zmartwień. Wszystko zmienia się, gdy pewnej nocy siada przed laptopem i dostrzega, że mąż nie wylogował się ze swojego konta na Facebooku. Jej wzrok pada na krótką wiadomość o treści „wybaczam ci”, pochodzącą od nieznajomej dziewczyny.

Bagatelizuje sprawę, ale gdy budzi się rano, okazuje się, że nadawczyni popełniła samobójstwo na samym środku placu Konstytucji w Warszawie. Ina stara się odnaleźć wiadomość, ta jednak znika bez śladu. Mąż zaś twierdzi, że nie ma pojęcia, kim jest dziewczyna, która odebrała sobie życie, ani co stało się z wiadomością.

Ina zaczyna odkrywać, że to nie jedyna tajemnica, którą ukrywał przed nią partner…


Ma człowiek kilka książek do zrecenzowania. Ten człowiek sam je wybrał, cieszył się, kiedy przyszły. I tak sobie leżą i czekają na chwilę wolnego. Pech chce, że człowiek pracuje w bibliotece... i trach, przychodzą nowości. Pracować z zamkniętymi oczami się nie da, więc z pracy wychodzi z książką nadprogramową. W końcu, można zerknąć w autobusie, a nuż będzie beznadziejna i kłopot z głowy. Nie jest. Droga się kończy, a człowiek żałuję, że musi wysiadać.

Kolacja zjedzona, a myśli krążą wokół "Wybacz mi". Autor jest sprytny. Nie kończy rozdziałów tak, że można odłożyć książkę na później. Nie da się. Trzeba czytać. Zdarzenia ciekawe, humor postaci przedni - ups - chyba jest noc, trzeba iść spać. 

Poranek, śniadanie, książka, autobus. Hmmm droga jakby krótsza niż zwykle

Wieczór, noc, północ - przeczytane. No Panie Mróz, brawo. Takie zakończenia to ja lubię 😁

A teraz trochę bardziej merytorycznie.

Remigiusz Mróz stworzył klasyczny thriller, w którym rozwiązanie jednych tajemnic ciągnie za sobą następne, a często te niby rozwiązane, nie do końca takie się okazują. Osią "Wybaczam ci" jest wiadomość, którą dostaje mąż głównej bohaterki, a której treść jest tytułem powieści. Mąż, oczywiście, wypiera się znajomości z młodą śliczną dziewczyną, która notabene, tej samej nocy ginie, po czym sam zapada się pod ziemię. Ina odkrywa, że wszystko wokół jej męża było pisane palcem po wodzie, ale nie poddaje się, a twardo podąża za kolejnymi tajemnicami, w czym dzielnie towarzyszy jej chłopak siostry. 

Największym minusem powieści była dla mnie naiwna postać głównej bohaterki, czyli Iny. Wiadomo, że bez tego nie powstałaby powieść, niemniej jej postawa w stosunku do męża była dla mnie przesadnie poprawna. Nie wiem, czy w normalnym życiu zdarzyłaby się taka anielska żona, która mimo odkrywania coraz to nowych kłamstw, nadal tak wiernie obstawiałaby niewinność męża. Mało przekonywająco wypadł również wątek mafii wietnamskiej, takiej mało strasznej.


Książkę czyta się fenomenalnie szybko, ponieważ większość powieści to akcja - reakcja oraz dialogi - świetne! Ina i jej prawie-szwagier Gracjan to duet, którego rozmowy co chwilę wywoływały mój śmiech. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że tak dobrze będę się bawiła przy powieści p. Mroza. Totalny relaks i przyjemnie spędzony czas, z tajemnicami, które nie pozwalały mi oderwać się od książki. Zakończenie? Takie, jakie tygryski lubią najbardziej. Mam nadzieję, że autorowi nie przyjdzie do głowy pisanie kontynuacji;)

Polecam, mimo wspomnianych minusów :)
Wrzask - Izabela Janiszewska

kwietnia 19, 2020

Wrzask - Izabela Janiszewska

Gdy pewnego dnia wydawnictwo Czwarta Strona zaproponowała mi do recenzji, cyt. "najgłośniejszy kryminalny debiut tego roku", nie mogłam przejść obojętnie. Pomyślałam - sprawdzam! I, Kochani, jak dobrze, że miałam tę możliwość bo dzięki niej zapoznałam się ze świetną książką - kryminałem, na absolutnie światowym poziomie. Jeżeli podobał się Wam "Kasztanowy ludzik", czy "Czerwień" to mówię Wam - "Wrzask" jest lepszy!

Genialny seryjny morderca i para śledczych, która nie cofnie się przed niczym, by go schwytać… Kryminalny debiut roku!
Niezależna reporterka Larysa Luboń wpada na trop sadystycznego sponsora, mężczyzny płacącego studentkom za brutalny seks. Tymczasem ekscentryczny policjant Bruno Wilk usiłuje rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci młodej dziewczyny, która niepokojąco przypomina mu pewną sprawę sprzed lat. Każde z nich jest całkowicie oddane swojej pracy i zrobi wszystko, aby dotrzeć do prawdy. Niezależnie od ceny, którą przyjdzie im po drodze zapłacić. Na zawsze połączy ich osoba tego trzeciego – mężczyzny pozbawionego sumienia, więźnia własnych obsesji. Tylko jak mogą odnaleźć człowieka, który od lat oficjalnie nie istnieje? 

Dobra matka - Małgorzata Rogala

listopada 06, 2017

Dobra matka - Małgorzata Rogala

Pamiętacie moje pierwsze spotkanie z książką Małgorzaty Rogali? "Ważka" zdecydowanie nie zdobyła mojej przychylności. Miałam do niej sporo zarzutów. Wszystkiego było tam za dużo. Czytanie fabuły, w której każdy z każdym był w jakiś sposób powiązany było męczące. Pod recenzją pojawiły się jednak głosy by się nie zniechęcać i spróbować z pozostałymi tomami z serii. Tak też zrobiłam. Wybrałam "Dobrą matkę", która zaciekawiła mnie swoim opisem. W książce para policjantów Agata Górska i Sławek Tomczyk, pracują nad rozwiązaniem sprawy morderstw młodych kobiet, matek, które łączyła 'miłość' do mediów społecznościowych, na których nieustannie dzieliły się prywatnością swoją i swoich dzieci. Obie kobiety tuż przed śmiercią otrzymały także wiadomość o treści: „bądź dobrą matką”. 


Mimo, iż sam opis fabuły zdradza nam dlaczego kobiety zginęły, książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem; do końca nie wiemy kto jest mordercą i dlaczego wybrał motyw taki, a nie inny. W powieści mamy również poruszony wątek prywatnego życia pary głównych bohaterów, który niezwykle zgrabnie został wpleciony w oś utworu. Bohaterowie zostali bardzo dobrze przez autorkę nakreśleni. Czujemy do nich sympatię i  kibicujemy w szybkim rozwiązaniu sprawy. Wielką zaletą powieści pani Rogali - widoczną zarówno w "Dobrej matce", jak i "Ważce" - jest umiejętne łączenie wątku kryminalnego z obyczajowym. W omawianej powieści dotyczy to przede wszystkim aspirant Górskiej, która przy rozwiązywaniu sprawy morderstwa matek, ma okazję zmierzyć się ze swoją przeszłością.

"Dobra matka" Małgorzaty Rogali to dobry kryminał, z ciekawie poprowadzoną zagadką kryminalną. Para głównych bohaterów z pomocą kolegów z wydziału sprawnie przeprowadza śledztwo i podąża, (a my wraz z nimi), znalezionymi tropami. Czujemy się zdecydowanie usatysfakcjonowani tak prowadzonym wątkiem. Wątek obyczajowy, który jak wspominałam odgrywa w powieści równie istotną rolę, nie przysłania toczonego śledztwa, ale jest interesującym dopełnieniem powieści.

W utworze mamy poruszonych wiele aktualnych tematów: upublicznianie naszego życia prywatnego poprzez portale społecznościowe, molestowanie, działalność agencji, które żerują na naiwności młodych dziewcząt ... Nie czujemy jednak przesytu mnogością tematów. Wszystko w powieści składa się w logiczną całość. Książkę czyta się bardzo szybko, ze sporym zainteresowaniem, do końca nie będąc pewnym kto stoi za śmiercią młodych kobiet. 

Podsumowanie: Rasowy kryminał z bardzo dobrze poprowadzoną akcją i zgrabnie wplecionym wątkiem obyczajowym. Wielbiciele gatunku, jak również osoby, które nie przepadają za typowymi kryminałami będą usatysfakcjonowani. Polecam.
Ocena: 8/10
Ważka - Małgorzata Rogala

sierpnia 12, 2017

Ważka - Małgorzata Rogala

Pierwsze książkowe spotkanie z autorem, którego wcześniejszych powieści nie znamy jest podszyte niepewnością, ale i nadzieję. Czy książka nam się spodoba? Czy styl pisania będzie nam odpowiadał? Czy fabuła będzie wciągająca? Czy obietnica świetnej lektury, którą wyczytaliśmy na okładce się spełni? A na okładce książki Małgorzaty Rogali czytamy takie słowa: "Ważka" - z wielowątkową fabułą, sympatyczną parą głównych bohaterów i wyrazistym tłem obyczajowym to jedna z tych powieści, od których nie sposób się oderwać. A na końcu i tak okaże się, że autorka skutecznie wywiodła czytelników w pole. Tomasz Radochański (nowalijki.blogspot.com).

Czyż takie słowa nie są zachęcające?


"Ważka" Małgorzaty Rogali jest trzecią częścią cyklu, którego bohaterami są starsza aspirant Agata Górska oraz komisarz Sławek Tomczyk. Mimo, iż autorka miejscami nawiązuje do poprzednich części to jednak brak lektury wcześniejszych tomów zupełnie nie przeszkadza w czytaniu "Ważki". Fabuła książki kręci się wokół śmierci dziennikarza, człowieka bez skrupułów, którego moralność i etyka zawodowa są co najmniej wątpliwe.

Musze przyznać, że początkowo lektura "Ważki" bardzo mnie męczyła. Natłok bohaterów, powiązanych ze sobą różnorakimi więzami utrudniał mi zagłębienie się w zagadce. Co chwila musiałam cofać się, aby przypomnieć sobie danego bohatera, który pojawiał się w kolejnym kontekście. Miałam wrażenie, że czytam kryminalną wersję "Mody na sukces", w której każdy z każdym jest skoligacony. Po początkowych trudnościach, zorientowaniu się kto z kim i dlaczego się zna było łatwiej. Lektura była ciekawa, ale niestety mało wciągająca.

Kryminalna część książki przeplatała się z częścią obyczajową, w której główni bohaterowie przyciągali się i odpychali, chcieli być razem, ale im nie wychodziło. Połączenie to, na szczęście, wypadło bardzo udanie i co najważniejsze naturalnie. Wątków w książce jest jednak dużo więcej, dla mnie, za dużo. Przez mnogość różnych historii ucieka nam główny wątek zabójstwa. W książce brakuje napięcia, oczekiwania, zastanawiania się kto zabił. Co chwila czytamy i dowiadujemy się czegoś nowego o kolejnym bohaterze, który jest związany z tym wcześniejszym, a z nim będzie związany kolejny, który również będzie miał coś wspólnego z tym pierwszym. Trzeba jednak przyznać, że autorka ciekawie łączyła w bohaterach zarówno pierwiastek dobra jak i zła. Nikt nie jest taki, jak nam się na pierwszy rzut oka wydaje. Każdy niesie w sobie tajemnicę i posiada drugie oblicze, co sprawia, że nie możemy nikogo z nich wykluczyć z grona podejrzanych. 


Największym minusem "Ważki" jest brak napięcia; nie mamy chęci do zarwania nocy aby się dowiedzieć, co będzie dalej. Mamy za to dobrze, powiedziałabym nawet rzemieślniczo skonstruowaną fabułę, która krok po kroku prowadzi do rozwiązania. Zakończenie, chociaż w zamyśle miało być pewnie zaskakującym i nieoczekiwanym, to niestety nie wzbudza specjalnych emocji. Ot, tak po prostu, koniec historii.  
   
Podsumowanie: Dobrze skonstruowana fabuła z dużą liczbą bohaterów, których nie można jednoznacznie podzielić na dobrych i złych. Połączenie wątku kryminalnego z obyczajowym udane. Brak napięcia powoduje jednak, że lektura jest mało wciągająca. 
Ocena: 6/10
"Świt, który nie nadejdzie" Remigiusz Mróz

marca 17, 2017

"Świt, który nie nadejdzie" Remigiusz Mróz


"Świt, który nie nadejdzie" jest pierwszą powieścią Remigiusza Mroza, którą miałam okazję przeczytać. Autor umiejscowił akcję książki w przedwojennej Warszawie, co stanowi jej niewątpliwą zaletą i jest magnesem, który mnie zaciekawił i przyciągnął. 

Opis fabuły z oficjalnej strony autora (http://remigiuszmroz.pl/swit/): 
Były pięściarz, Ernest Wilmański, to człowiek bez przeszłości. Stracił wszystko, co miał do stracenia. W poszukiwaniu nowego życia wyjechał do stolicy, jednak znalazł się w złym czasie i w złym miejscu. Zanim zaczął rozglądać się za pracą, praca znalazła jego i… nie miała nic wspólnego z uczciwym zarobkiem. Wilmański wbrew swojej woli został wciągnięty w świat Banników, grupy przestępczej, która swą nazwę zawdzięcza temu, że z przeciwnikami rozprawia się tak, jak robił to słowiański demon – topiąc ich w baniach.
Ernest wspina się po gangsterskiej drabinie, nie spodziewając się, że jedna kobieta może pokrzyżować wszystkie jego plany. Ani że zjawy z przeszłości dopomną się o uwagę… 


Nie jestem historykiem, ale jako czytelnik muszę przyznać, że autor przekonał mnie do opisywanej rzeczywistości. Rys historyczny zdaje się być dobrze odzwierciedlony, co sprawia, że czytając książkę czułam atmosferę i oczyma wyobraźni widziałam Warszawę okresu międzywojennego. Autor bardzo plastycznie i sprawnie przedstawia oraz opisuje rzeczywistość tego okresu. To bardzo duży plus tej książki. Kolejnym plusem jest sama fabuła. Ukazanie bohatera, któremu nie udaje się rozpocząć życia na nowo uczciwie pracując, okazało się świetną okazją do przedstawienia tzw. półświatka. Bohater wzbudza naszą sympatię kibicujemy mu, ale .... do pewnego momentu. Ilość zamachów na jego życie, wskrzeszeń, nieudanych zabójstw, na dodatek otwarte zakończenie przywodzą na myśl innych bohaterów, takich jak Rambo, czy Feniks ;) Pan Mróz stworzył bohatera, który przeżywa dosłownie wszystko; niestraszne mu kule, czy ciosy. Podnosi się z każdego upadku, co w pewnym momencie staje się kuriozalne i powieść traci na atrakcyjności, stając się komiksem dla dorastających chłopaków, którzy lubują się w niezniszczalnych bohaterach. Trzeba jednak przyznać autorowi, iż stworzył historię, którą dobrze i szybko się czyta. Pan Mróz ma zdecydowanie lekkie pióro, sporą wyobraźnię i dobry warsztat więc czytanie "Świtu" nie było specjalnie uciążliwe, sprawiało nawet do pewnego momentu przyjemność, bo później niestety raczej śmiech i politowanie.

Pierwsze spotkanie z Panem Mrozem delikatnie rozbudziło mój czytelniczy apetyt na kolejne, więc sięgnęłam po inną książkę tego autora - "Behawiorystę" i niestety do niej też będę miała parę uwag ;) To co się nasuwa po przeczytaniu obu to fakt, iż autor ma dużą wyobraźnię, która podsuwa mu różne rozwiązania, motywy, wydarzenia, które pisarz mógłby odsiewać, a nie wykorzystywać wszystkie, które akurat przyszły mu do głowy. Podsumowując: "Świt, który nie nadejdzie" jest sprawnie napisaną powieścią, którą szybko się czyta, pozostawiającą jednak niedosyt, trochę rozbawienia i rozczarowanie, że tak realistycznie przedstawiona atmosfera i rzeczywistość otaczająca bohaterów, nie pokrywa się z realistycznie przedstawionymi wydarzeniami.

Ocena 6/10