kwietnia 07, 2021

"Żona więźnia" Maggie Brookes

Tajemnica skrywana przed Nazistami.
Uczucie wystawione na straszliwą próbę.
Oparta na prawdziwych wydarzeniach poruszająca opowieść o miłości na śmierć i życie.

Życie Izabeli, charakternej Czeszki z Vražnégo, zmienia się z dnia na dzień wraz z pojawieniem się brytyjskiego jeńca wojennego, kaprala Billa Kinga. Ukrywany przed rodzicami związek, zorganizowany naprędce ślub – Bill nie potrzebował czasu, aby zrozumieć, że życie z Izabelą będzie dalekie od nudy. Nie spodziewał się jednak, że potoczy się ono w taki sposób.

Świeżo upieczeni nowożeńcy organizują ucieczkę, ale wpadają w ręce nazistów. Izabela, przebrana w mundur żołnierza, trafia wraz z Billem do niemieckiego obozu w Lamsdorf. Ukrywa swoją płeć oraz świadomie skazuje się głód, cierpienie i upokorzenie. A także na ciągły strach przed zdemaskowaniem.

Kobieta z miłości jest w stanie zmusić swoje ciało do niewyobrażalnego wysiłku. Bill wie, że bez wahania mógłby oddać za nią życie. Poświęcają się dla miłości, która połączyła ich tak nieoczekiwanie, a w której każdy kolejny dzień niesie śmiertelne niebezpieczeństwo.


Omawiana dziś książka to jedna z tych powieści, którą trudno mi jednoznacznie ocenić. "Żona więźnia" opowiada historię miłości młodziutkiej Czeszki do angielskiego jeńca wojennego i jest inspirowana prawdziwymi bohaterami. Para poznaje się gdy mężczyzna zostaje przydzielony do pracy w gospodarstwie matki dziewczyny. Młodzi, chociaż pochodzą z różnych światów, mówią różnymi językami, zakochują się w sobie. Izabela to sprytna osóbka, która chcąc być bliżej Billa, wymyśla, że będzie brała u niego lekcje angielskiego. Fortel okazuje się trafny i umożliwia młodym legalne spotkania. Kiedy miłość zakiełkowała w nich na dobre, Izabela wymyśla kolejny plan, którego efektem jest ślub i ucieczka. Niestety, szybko schwytani nie zdążyli się sobą nacieszyć. Aby nie zostać rozdzielonymi Izabela postanawia udawać niemego chłopaka. Dzięki temu para nie zostaje rozdzielona i wspólnie udają się do obozu dla jeńców Od tego momentu jej życie zależy od wtajemniczonych współwięźniów. 

Dla mnie "Żona więźnia" to opowieść o determinacji i prawdziwej przyjaźni w najtrudniejszych czasach. Miłość między bohaterami była dla mnie słabo wyczuwalna, nie uwierzyłam jej, natomiast akty przyjaźni zdecydowanie mnie kupiły i moim zdaniem wysuwały się na pierwszy plan opowieści. To właśnie bohaterowie drugoplanowi stają się tymi, na których skupiamy wzrok. Ich historie, poświęcenie i wsparcie udzielane Izabeli mogło i chwytało za serce.  

To co burzy moja dobrą opinię o książce to zbyt ułagodzone warunki, w których bohaterowie żyją. Mało wiadomo o ich obozowej rutynie, ale za to wiemy, że co chwilę dostają paczki żywnościowe. Poza małymi wyjątkami nie czuć grozy sytuacji, w jakiej znajdowali się bohaterowie. Najlepszym, najprawdziwszym dla mnie momentem w całej książce jest marsz śmierci. Wydaje mi się, że autorka poświęciła mu najwięcej uwagi i to on wzbudził we mnie najwięcej emocji. Był chyba najprawdziwszym momentem w całej opowieści Maggie Brookes.

Książkę z pewnością czyta się bardzo dobrze, szybko i z ciekawością jak się skończy. Dla mnie trochę zbyt lekko, zbyt 'arkadyjsko', niemniej polecam wyrobić sobie własną opinię.
Ocena: -6/10

21 komentarzy:

  1. Tematyka bardzo ciekawa, szkoda że książka w ogólnym rozrachunku dosyć słabo wypada.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Twojej recenzji wynika, że książka wypadła średnio. Nie wiem, czy sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Być może sięgnę, wszak takiej literatury nigdy chyba dość. Ale jeszcze sięgnę - nie mówię nie :) POzdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Być może książka dla mojej mamy, ja mam ostatnio przesyt tematyką IIWŚ, choć powieści historyczne bardzo lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo, że książka wypada średnio to jednak chciałabym wyrobić sobie o niej własne zdanie. Dam jej szansę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś tak sceptycznie podchodzę do tego typu książek. Z racji studiów czytałam sporo (Ty zresztą też) potwornych pozycji, które opisywały obozową rzeczywistość tak, że zatykało dech. Bo to była czysta prawda. Dziś na rynku co chwilę pojawia się kolejna opowieść "na faktach autentycznych". Romantyzuje się losy więźniów, odciągając - moim zdaniem - uwagę od warunków, świata, w którym przyszło mi żyć. Nie kupuję tego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja bym z ciekawości ją przeczytała i wydała swoją opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że szybko się ją czyta ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo książek o tej tematyce jest zbyt lekkich.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  10. Na razie nie planuję czytać tej książki. Obecnie nie ciągnie mnie do takiej tematyki, ale może w dalszej przyszłości się zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie takie "zbyt ułagodzone warunki", o których piszesz zakłamują historię. Anglojęzyczny czytelnik, który ma niewielką wiedzę historyczną utwierdza się w błędnych przekonaniach...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie lubię lekko napisanych książek o wojnie. Wydaje mi się, że ukrywanie swojej płci w obozie było raczej mało możliwe...

    OdpowiedzUsuń
  13. Mimo wszystko, chcę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. ja raczej średnio lubię taką tematykę:) więc póki co podziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ją w panach. Kiedyś....

    OdpowiedzUsuń
  16. Tematycznie zapowiada się dość ciekawie- jak wpadnie mi w ręce przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że książka nie spełnia oczekiwań.

    OdpowiedzUsuń
  18. na razie nie mam jej w planach.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatnio przeszłam się po księgarni i widzę nowy nurt książek z gatunku "literatura obozowa", a mianowicie "Żona kogośtam". Niestety, to nie mój klimat i książkę sobie odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Spodziewałam się mocniejszej lektury, lecz mimo to spędziłam z książką wspaniałe chwile.

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.

Copyright © Femina domi , Blogger