lutego 28, 2019

"Gdyby nie Ty"

"Gdyby nie Ty"
Książka Moniki Sawickiej, "Gdyby nie Ty", podobała mi się do pewnego momentu - tak mniej więcej do polowy książki. Byłam naprawdę zaciekawiona historią bohaterki, nie mogłam się od niej oderwać, przeżywałam ją, a potem ... wyszło jak wyszło.
Tak, Kochani, to będzie kolejna recenzja, w której trochę marudzę, trochę narzekam, bo niestety, nie zostałam usatysfakcjonowana.


Eliza przeżyła piekło. Nie pozwoli, żeby jej córkę spotkało to samo.

Eliza ma za sobą traumę, która zaważyła na całym jej życiu. Pokonała ciężką chorobę i przeszła piekło, o którym nikt nie wie. Wspomnienia są na tyle bolesne, że wolałaby zostawić je tylko dla siebie. Jednak kiedy jej córka chce rozpocząć życie u boku mężczyzny, w którym Eliza rozpoznaje swojego oprawcę, nie może milczeć. Będzie zmuszona do tego, aby zdradzić najgłębiej skrywany sekret i opowiedzieć o koszmarze, jaki przeżyła.

W jaki sposób udało jej się wyrwać z piekła? 
Czy zdoła poradzić sobie z traumą?

Główną bohaterką powieści Moniki Sawickiej jest Eliza. Dorosła, doświadczona przez życie kobieta, która zmuszona jest cofnąć się 20 lat wstecz i opowiedzieć swoją dramatyczną historię. A wszystko po to, aby uchronić swoją córkę...

lutego 25, 2019

Soraya - Magia olejków

Soraya - Magia olejków
Opis producenta:
Odświeżającą i wygładzająca, przyjemna w aplikacji olejkowa mgiełka została stworzona, abyś
zawsze miała pod ręką możliwość szybkiej i wygodnej pielęgnacji. Zaskoczy Cię lekką formułą, bogatą w miliony kropelek drogocennych olejków, która natychmiast poprawia komfort skóry i sprawia, że jest wyraźnie gładsza, aksamitna i miękka w dotyku.
 
Mgiełka nie pozostawia olejkowej warstwy, przynosi przyjemne uczucie odświeżenia. To sprawia, że jest idealną formą pielęgnacji ciała nie tylko na upalne dni.

lutego 23, 2019

"Nauczyciel tańca"

"Nauczyciel tańca"
Uwielbiam filmy z tańcem w tle. Bardzo lubię musicale, filmy o tancerzach, nawet Bollywood czasem obejrzę, (jak mam tak dużo czasu;)), pewnie dlatego tak ciągnie mnie do książek z tą tematyką. Niestety jeszcze żadna mnie nie usatysfakcjonowała. Z reguły są płytkie, bez jakiegokolwiek wyczucia muzyki, tak jakby pisarze nie umieli przenosić na papier tak delikatna i ulotna materie jak taniec. Najlepszym przykładem takiego muzyczno-tanecznego gniotu był dla mnie "Dance Sing Love. Miłosny układ". Kiedy więc zobaczyłam na bibliotecznej półce "Nauczyciela tańca" Anny Dąbrowskiej, z wahaniem, ale i zaciekawieniem oraz nadzieją na dobra fabułę, wypożyczyłam go.

lutego 20, 2019

Instagram - KONKURS

Instagram - KONKURS


Kochani, 
zapraszam Was na mojego Instagrama, na którym trwa konkurs z zestawem do hybryd. 
Polecam serdecznie :)


https://www.instagram.com/femina_domi/

lutego 20, 2019

"Kruche szczęście"

"Kruche szczęście"
"Kruche szczęście" to książka, zaczynająca się, jak wychwalana przeze mnie "Dziewczyna z gór". Mamy tutaj niby szczęśliwe i zgodne małżeństwo oraz dziecko, które nagle znika, porwane, wg wszelkiego prawdopodobieństwa, przez kogoś z rodziny. Ale przez kogo i dlaczego? Książka mnoży jeszcze parę innych intrygujących pytań: dlaczego dwoje wykształconych, młodych ludzi rozkłada nad dzieckiem naprawdę przesadny parasol ochronny? Dlaczego rodzina Kyry nie uczestniczy w jej życiu? Dlaczego David o porwanie syna oskarża byłą żonę? Co takiego wydarzyło się w życiu obojga, że nie chcą o tym rozmawiać?

lutego 12, 2019

"Koszmary zasną ostatnie"

"Koszmary zasną ostatnie"
Dzielicie literaturę na damską i męską? Ja raczej nie, przecież zawsze znajdzie się jakiś miłośnik romansu, czy miłośniczka horroru, czyli gatunków, które stereotypowo nie powinny ich interesować. A mimo to, ostatnio przeczytaną książkę: "Koszmary zasną ostatnie" Roberta Małeckiego, zaliczyłabym właśnie do literatury męskiej. Powieść ta jest trzecią, czyli ostatnią częścią serii o Marku Benerze. Na wstępie muszę uprzedzić, iż czytałam ją w oderwaniu od pozostałych części, a to z tej prostej przyczyny, że nie wiedziałam o ich istnieniu. Ale zupełnie nie przeszkadzało mi to w lekturze, nie czułam specjalnego deficytu brakiem przeczytania wcześniejszych.

lutego 08, 2019

"Winna" ALicja Sinicka

"Winna" ALicja Sinicka

Przyjemnie dostać w swoje ręce książkę, która do przeczytania zachęca już samym wyglądem. Okładka "Winnej" Alicji Sinickiej jest bardzo fotogeniczna i mimo pewnego minimalizmu, (a może dzięki niemu), bardzo intrygująca. Autorka zadebiutowała książką "Oczy wilka", której nie miałam jeszcze przyjemności czytać, ale która również zachwyca mnie ciekawą okładką. Tak jak nie lubię twarzy spozierających na mnie z książek, tak w tych przypadkach, grafikowi udało się mnie do nich przekonać. "Oczy wilka" z tego, co wiem, stały się niezłym bestsellerem, a po pierwszych recenzjach, które miałam okazję zaobserwować, wygląda na to, iż "Winna" powtórzy ten sukces. Nie ukrywam jednak, że moja recenzja doda tutaj troszkę dziegciu...  


Pragnęła miłości
Pragnęła szczęścia
Wpadła w pułapkę

Wendy jest winna, bo brała udział w wypadku, w którym zginął jej brat.
Jest winna, bo zdradził ją mężczyzna, którego pokochała.
Jest winna, bo kiedy poznała Jima, myślała, że będzie zupełnie inny.
Wendy jest winna, bo miała nadzieję, że nowa miłość wyleczy jej złamane serce. Z tego powodu ludzie, których kochała i którzy tak boleśnie ją zranili, znajdą się w niebezpieczeństwie. Czy Wendy będzie mogła ich obronić?


Główną bohaterką powieści Alicji Sinickiej jest Wendy, młoda dziewczyna pracująca na uczelni, doktorantka psychologii, córka bogatych rodziców, która wiele lat temu brała udział w wypadku, w wyniku którego zmarł jej młodszy braciszek. Cala rodzina bardzo mocno to przeżyła, każdy jej członek radzi sobie z tym na swój sposób. Wendy znosi to prawdopodobnie najgorzej, gdyż czuje się WINNA. Uważa, że również jej ojciec, nie mówiąc tego wprost, obwinia ją o ten wypadek. Na domiar złego dowiaduje się, że jej ukochany mężczyzna ja zdradził. Natłok zdarzeń, w tym poznanie Jima, wojskowego, który zdaje się być plastrem na jej bolączki, niskie poczucie własnej wartości oraz poczucie winy, prowadzą do ciągłych rozważań, które bohaterka strona po stronie, z rozdziału na rozdział, snuje na łamach książki.


Cała powieść to wewnętrzna 'psychoautoanaliza' jaką przeprowadza Wendy. Narracja 1-osoba sprawia, że trafiamy do duszy bohaterki, która więcej myśli niż robi, czy mówi. Czytając książkę miałam wrażenie, że czytam pamiętnik pacjentki poddawanej psychoanalizie. I to nie byłoby złe, gdyby nie trwało od pierwszej do ostatniej strony. Dialogów między bohaterami mamy tam znacznie mniej niż 'dialogów' jakie prowadzi sama ze sobą Wendy. Do połowy książki aż tak bardzo mi to nie przeszkadzało. Byłam ciekawa, co się wydarzy, a że coś się wydarzy było pewne. Myślałam, że autorka wymyśli coś podobnego do zdarzeń z powieści "Przyszłość ma twoje imię" Elżbiety Rodzeń. Czytaliście?

Czy tak się stało, czy nie, oczywiście nie napiszę by nie psuć Wam zabawy ;) Ale muszę przyznać, że mnie książka Alicji Sinickiej rozczarowała. Czekałam na wielki finał, o którym pisały blogerki na Instagramie, na wielkie zaskoczenie, ale nic takiego nie nastąpiło. Autorka bardzo sprawnie prowadziła fabułę, widać jej porządne pisarskie rzemiosło, ale to powodowało, że właściwie od razu można się było domyślać, z którym bohaterem będą 'problemy'. To było tak czytelne, że dziwi mnie, iż inni byli tym tak bardzo zaskoczeni. Widać, że autorka próbowała mylić tropy, ale to nie wyszło. Być może moje zamiłowanie i namiętne czytanie thrillerów spowodowało, że pewne rzeczy były oczywiste i nie dałam się nabrać. Jedyne, co mogło spowodować zdziwienie, (i u mnie spowodowało), to był motyw. Na szczęście wszystkie niuanse zdają się pasować, nie są zbytnio wyolbrzymione i od początku do końca układają się w miarę racjonalnie i logicznie.


Autorka w swojej powieści zawarła i powiązała ze sobą trzy główne motywy: winę, którą czujemy, z którą staramy się żyć, i która ma ogromny wpływ na nasze życie, romans, który ma być lekarstwem na nieszczęśliwą miłość oraz wątek sensacyjny, który jednak na dobrą sprawę trwa tylko chwilę. Każdy z tych wątków ma w sobie coś interesującego, niestety ten pierwszy jest mocno 'przegadany' i przysłaniający całość. Wydarzenia są tłem, dodatkiem do wiecznego umartwiania się bohaterki. Muszę przyznać, że w połowie książki przeskakiwałam już akapity, a nawet całe strony bo miałam dość czytania rozterek wewnętrznych bohaterki, która więcej sobie 'wyobrażała' i dopowiadała niż miało to miejsce w rzeczywistości. Swoją drogą była to dość irytująca postać, mojej sympatii nie zdobyła.

"Winna" jest powieścią mocno analityczną i psychologiczną, wręcz powiedziałabym, iż jest swoistą pisemną psychoterapią bohaterki, z filozoficznymi wstawkami. Dużo miejsca zajmuje np. dogłębne opisanie relacji Wendy z ojcem. I to byłoby ciekawe, gdyby nie zajmowało praktycznie całej książki. Za dużo tego. Minusem były też sceny intymne, których opis miejscami, (oczywiście nie każdy), był dość infantylny i śmieszny. Książka, ze względu na wątek sensacyjny, może się jednak podobać. Wystarczyłoby zmniejszenie objętości powieści poprzez wyrzucenie paru kolejnych przemyśleń bohaterki, aby cała powieść zyskała na atrakcyjności.

Podsumowanie: Jeżeli wolicie przemyślenia od akcji, rozważania od dialogów, zagłębianie się w psychikę bohatera, romans z nutą sensacji to powieść "Winna" z pewnością Wam się spodoba. Mojego serca nie zdobyła, a czy zdobędzie Wasze przekonajcie się sami :)
Ocena: 6/10

Premiera 13.02
Copyright © Femina domi , Blogger