maja 29, 2021

Najlepsze książki na Dzień Dziecka

Najlepsze książki na Dzień Dziecka
Najlepszy prezent dla dzieci na urodziny, imieniny, Boże Narodzenie, czy Dzień Dziecka? Oczywiście  - książka. Ponieważ na rynku czytelniczym panuje prawdziwy urodzaj powieści, bajek i bajeczek przeznaczonych dla naszych pociech, z pewnością wielu rodziców czuje się zagubionych, gdy przychodzi do wyboru tej jednej. 

Dlatego przychodzę dziś z kilkoma polecajkami najlepszych, wg mnie, mojej córki oraz dziewczyn z bookstagrama, książek dla dzieci. 

Nie wiecie jaką książkę podarować dziecku? 
Nie szkodzi, skorzystajcie z poniższej ściągi.



„Kocia Szajka”
 to cykl kryminałów dla dzieci, który ukazuje się pod skrzydłami wydawnictwa Agora. Do tej pory został wydany jeden tom „Kocia Szajka i zagadka zniknięcia śledzi”, o którym Wam zaraz opowiem, ale na 16 czerwca 2021 roku planowana jest premiera drugiej części „Kocia Szajka i ucho różowego jelenia”.

Akcja książki ma miejsce w Cieszynie i jest to o tyle ważna informacja, że autorka – Agata Romaniuk – umieściła elementy lokalnej gwary. Zostaje obrabowany sklep spożywczy, i ginie zapas śledzi na bankiet u burmistrza. Pierwsze podejrzenia padają na Kocią Szajkę, ale zwierzęta są tak rozleniwione i łagodne, że buntowniczo przestępczy żywot pozostaje w sferze marzeń. Koty okazują się natomiast świetnym wsparciem dla działań policji. Jak rasowi detektywi analizują ślady i przeprowadzają proces dedukcji, aby wytropić sprawcę.

Kiedy byłam dzieckiem bardzo lubiłam czytać kryminały i ta książka ma wszelkie znamiona dobrej powieści detektywistycznej dla dzieci. Jest przygoda, jest zagadka jest humor i nieco zwariowani, niekonwencjonalnie działający koci detektywi.

Wydawca rekomenduje cykl dla dzieci w wieku 6-8 lat, aczkolwiek ja przesunęłabym widełki do 10 lat.

EFEREZMA


Miesiąc temu, swoją drugą książkę pt. "Ekstra-Staś ratuje świat”, wydał Tomasz Piotr Nowaczyk.
Nie zastanawiałam się ani chwili i zamówiłam. Nie żałuję, wręcz przeciwnie polecam wszystkim! Dzięki tej książce poprawa nastroju murowana :) Nawet nastolatkom przypadła do gustu, a jak wiemy, to bardzo wymagająca grupa czytelników.

Głównym bohaterem jest sześcioletni Staś, który zamienia się w superbohatera, kiedy nikt nie widzi. Jego misją jest uratowanie świata. ;) Jak to bywa z misjami, nie zawsze kończą się powodzeniem. Przecież najważniejsze są szczere chęci pomocy. Dzięki pomysłom małego superbohatera naśmialiśmy się całą rodziną co nie miara. Każda z historii jest oparta na wydarzeniach, które mogą zdarzyć się u każdego w domu. Dzięki temu jest jeszcze zabawniej.

Książka podzielona jest na rozdziały. Każdy z nich opowiada odrębną i przezabawną historię Stasia i jego rodziny. W każdej z nich pojawia się oczywiście morał. Warto czytać na głos razem z dziećmi i rozmawiać o sytuacjach, które są opisane w książce. To bardzo zbliża i daje wspólny temat do dyskusji i żartów. Powiedzonko Ekstra-Stasia i charakterystyczne ilustracje Marcina Skoczki, pozostaną jeszcze długo w naszej pamięci. Największy ubaw wywołał w nas „nocnik”, który pisze tata Stasia. Jesteście zdziwieni? Koniecznie musicie przeczytać przygody Ekstra-Stasia i dowiedzieć się o co chodzi ;) Książka zdecydowanie dla każdego.

Z czystym sumieniem polecam Wam książkę „Ekstra-Staś ratuje świat” Tomasza Piotra Nowaczyka.
Idealna na prezent.

MAMO POCZYTAJ SOBIE
http://mamopoczytajsobie.blogspot.com/
https://www.instagram.com/mamopoczytajsobie/


Szalone kury pana Dropsa, Ala Hanna Murgrabia
Pola, Klementyna, Gertuda i Emma - to cztery rezolutne kury, podwórko należy do nich. Kokoszki bronią swojego terenu przed psem, wnukami pana Dropsa i białą zjawą. Aby dobrze wykonać swoją misję konieczny jest plan, taki wydrapany pazurem, złożony z kilku punktów. Pola jest przywódczynią to ona nadaje akcjom odpowiednie kryptonimy, Klementyna uwielbia grzebać a jej życiowym celem jest znalezienie jak największej rosówki. Gertruda wyciąga logiczne wnioski czym niejednokrotnie zaskakuje przyjaciółki, a Emma jako najmłodsza musi się jeszcze bardzo dużo nauczyć. Każda kura ma cechę która czyni ją wyjątkową.

Fabuła tej książki jest tak przyjemna, a kury tak sympatyczne że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Humor sytuacyjny niejednokrotnie powodował rodzinny wybuch śmiechu podczas czytania.

Piękne wydanie w formacie A4, w sztywnej okładce sprawi że książka posłuży nam na lata. Czarno-białe ilustracje wykonane przez Klaudię Murgrabia pojawiają się na każdej stronie. Prosta kreska zdecydowanie podkreśla, że jednak najważniejsza jest treść.

Przesłanie tej książki jest bardzo wartościowe i właściwie w każdym z 5 opowiadań się ono pojawia. Nie wolno oceniać kogoś tylko po wyglądzie, który różni się od naszego. By wyrobić sobie o kimś zdanie należy go najpierw poznać. Bo chociaż jest inny może stać się naszym przyjacielem.

BOOK W MKesie
https://www.instagram.com/book_w_mkesie/
https://www.facebook.com/mamawmkesie
Lubimy czytać


"Tarmosia" Tomasz Samojlik 
Biorąc tę książkę wiedziałam, że Helenka (córka) będzie chciała mieć ją do czytania przed snem. Czytaliśmy po kilka stron, bo jeżeli byłoby po całym rozdziale ona by już nie pamiętała, więc trzeba dostosować ilość czytania do dziecka (wiadomo każde dziecko jest inne).

Mnóstwo zabawy dała nam postać, która non stop nadużywała określenia PANIE DZIEJU, ale to musicie sami odkryć, kogo mamy na myśli. Podpowiem, że córka jak tylko zaczynałam kwestie tego bohatera/ki to miała uśmiech przy już zasypiających oczkach. Kochani, przed wami historia małej borsuczki o imieniu Tarmosia.

Wraz z rodziną przeżywają takie przygody, że głowa mała, ale jak w każdej bajce wszystko kończy się dobrze. Tarmosia ma wspaniałą rodzinę, ale czasem trzeba wyściubić nosek poza miejsce określone przez tatę i zobaczyć, co kryje się w innym miejscu.

W pewnym momencie do nory obok wprowadzają się inne zwierzęta i robią przy tym mnóstwo hałasu, co będzie z takiej lokatorki? Dlaczego zamieszkali akurat obok borsuczej rodzinki to też należy do was żeby odkryć, ale podkreślam, że jak ludzie mają swoje przyzwyczajenia, postępowanie, zwyczaje tak zwierzęta, jakie poznaje Tarmosia też są różne.

W książce widzimy sposób funkcjonowania przy innych zwierzętach, uczymy się ich zwyczajów, zachowań, klimatu, jakie potrzebują do rozmnażania się. Pokazany jest problem złego wpływu człowieka na przyrodę i to, co w niej żyje. Poznajemy piękne okolice Puszczy Białowieskiej. Tolerancja, pomoc innym, szacunek, życzliwość, empatia i wiele cudownych cech, jakie możemy przekazać naszym dzieciom.

Na koniec rekomendacja ode mnie i mojej córki:


"100 sukienek. Jeśli magia działa" to powieść dla dziewczynek, które lubią połączenie baśni z disneyowskimi, silnymi bohaterkami. Z jednej strony mamy nawiązanie do Kopciuszka, z tymże dziewczynka nie jest gnębiona przez przybrane siostry, a inne zawistne służki, a z drugiej nie ma tu typowego wątku ratowania przez 'księcia'. Słodka Buźka (główna bohaterka) świetnie radzi sobie sama.

Powieść Susan Maupin Schmid jest na wskroś magiczna, tajemnicza i przygodowa. Język, którego używa autorka jest przystępny, widać i czuć, że Schmid ma codzienny kontakt z dzieckiem, (książka jest dedykowana jej córce). "100 sukienek. Jeśli magia działa" to książka dla współczesnych dziewczynek, które idąc na bal zabierają ze sobą magiczny miecz, albo czarodziejską różdżkę, aby być przygotowaną na ewentualny atak zła.

Książka jest dla dzieci 7+, które uwielbiają gdy ciągle coś się dzieje, a akcja ciekawie się rozwija. Razem z córką szczerze polecamy małym i trochę większym wielbicielkom magii.

Dla nastolatków polecamy książkę "Czwarta władza szóstej B" Adama Studzińskiego


Autor w swojej książce uwypukla mechanizmy rządzące współczesnym dziennikarstwem: pogonią dziennikarzy za sensacją, nie zważaniem na krzywdę innych. Pokazuje także problemy, dotyczące młodych ludzi: nękanie, podział na lepszych i gorszych ze względu na status majątkowy, emigrację zarobkową rodziców, samotność, podatność na słowa. Wszystkie te tematy nie są nachalne. Wynikają z fabuły, i chociaż są tłem powieści to ją uwiarygadniają. Autor bardzo dobrze bo bardzo prosto pokazuje jak media manipulują faktami. Treści książki podane przez Adama Studzińskiego z naszą małą pomocą będą zrozumiałe nie tylko dla nastolatków, ale i dla dzieci młodszych.

"Czwarta władza szóstej B" nie tylko nas przestrzega przed ślepą wiarą mediom, ale pokazuje także, że mogą one uczynić coś dobrego, mogą przyczynić się do szerzenia dobra. Ciekawym dodatkiem do powieści jest także wątek kryminalny. Tutaj już nic nie zdradzę, zachęcając do sięgnięcia po książkę Adama Studzińskiego. Zapewniam, spodoba się ona nie tylko Waszym dzieciom, ale i Wam.


Mam nadzieję, że nasza mała ściąga przyda się Wam przy wybieraniu prezentu dla dziecka :)

maja 27, 2021

"Kres czasów" Marzena Rogalska

"Kres czasów" Marzena Rogalska
Porywająca historia, wielkie uczucie w przededniu dziejowej burzy. Czy miłość przetrwa wszystko?

Karla po zdanej maturze może wreszcie spełnić swoje marzenie i ruszyć w świat. Po krótkich wakacjach w Paryżu trafia do Anglii, by zamieszkać we wspaniałej posiadłości, otoczona zbytkiem i przyjmowana przez najlepsze towarzystwo. Nie daje się jednak zwieść uwodzicielskiej łatwości życia. Szybko przekonuje się, że piękne angielskie dwory skrywają ponure tajemnice, a arystokratyczne tytuły nie przesądzają o prawości charakterów. Beztroskie życie lub wierność sobie - oto wybór, przed którym u progu dorosłości staje dziewczyna. W Karli rodzi się bunt. Trudno jej już liczyć na pochłoniętą własnymi romansami Kathy, listy i telefoniczne rozmowy to za mało, by ukoić tęsknotę za Jankiem, a ukochany ojciec po raz pierwszy zdaje się coś przed nią ukrywać. Tymczasem dobiegające ze świata wieści nie wróżą niczego dobrego, ale nikt z jej bliskich, prócz ojca, nie chce wierzyć w nieuchronność nadciągającej wojennej zawieruchy…


UWAGA możliwe spoilery!

"Kres czasów" to drugi tom cyklu: Karla Linde. Pierwszy, czyli "Czas tajemnic", mnie wprost zachwycił. Jak pisałam w recenzji: 

"Czas tajemnic" to powieść, w której prawdziwie odczujemy klimat przedwojennej Polski. Będziemy świadkami nie tylko historii kraju, ale także historii rodziny, ich wzajemnych nierzadko trudnych relacji. Poznamy ich tajemnice, będziemy świadkami śmierci, radości, rozłąki, pierwszej miłości, czyli wszystkiego, co może nas spotkać w prawdziwym życiu. Bardzo się cieszę, że to nie jest jednotomowa historia, czekam na kontynuację (...). 

No i się doczekałam, a co najważniejsze - nie zawiodła mnie!
Marzena Rogalska pięknie i bardzo sugestywnie odmalowuje czasy oraz społeczeństwo okresu przedwojennego. Śledzimy je przede wszystkim na przykładzie społeczności angielskiej. 

Karla po zdaniu matury wyjeżdża do Anglii, w której ma spędzić wakacje życia w towarzystwie Dorothy oraz swojej przyjaciółki Kathy. Wraz z nią poznajemy konwenanse rządzące anglikami, ich stosunek do życia, wychowywania, który jest tak różny do tego, które w Polsce, dzięki ojcu, przeszła Karla. To tutaj uwydatniają się różnice między podejściem do życia jej i Kathy. Obserwujemy jak z nastolatki, podlotka, zmienia się w pewną siebie, mającą swoje poglądy, kobietę.

W dalszym ciągu jesteśmy pełnymi podziwu świadkami, jak mądrze postępuje Emil, jak rozsądnie podchodzi do wychowywania córki. To w jaki sposób traktuje Karlę przekłada się na ich wzajemną piękną, pełną szacunku relację. To Emil - ojciec pokazuje i objaśnia jej świat, pozwalając samodzielnie myśleć i wyciągać wnioski, zachęca do szukania własnej drogi i nie pozostawania bierną wobec świata i swojego losu. Kładzie nacisk na jej rozwój, który w przypadku wojny pozwoli jej przetrwać. Ten wątek, czyli relacja między dzieckiem, a rodzicem, jest zdecydowanie moim ulubionym. 


W tym tomie ścieżki ojca i córki fizycznie się rozchodzą. Karla, jak wspomniałam, przeżywa wakacje życia - choć to dość szerokie pojęcie, które niekoniecznie skrywa to, o czym mogliście pomyśleć. Emil z kolei wraca do Polski i do praktyki lekarskiej, przeżywając własne, poważne problemy.

Mamy tutaj poruszony również problem oceny sytuacji światowej. Jedni bagatelizują to, co się dzieje, nie wierzą, że coś może zagrażać ich bezpieczeństwu, a inni szukają sposobów na uchronienie swoich dzieci i majątku. W tym tomie autorka zdecydowanie poważniej prowadzi narrację, wzbudza w czytelniku niepokój i choć nie brakuje jeszcze beztroski i zabawy to wyraźniej czuć zagrożenie, w które nie każdy chce uwierzyć.

Szczerze polecam Wam zaznajomienie się z cyklem Marzeny Rogalskiej, który wciągnie Was, zachwyci, i który zanim się obejrzycie przeczytacie, z utęsknieniem zerkając na datę kolejnego.
Ocena: 8/10



maja 23, 2021

"Sowniki" Kamila Bryksy

"Sowniki" Kamila Bryksy

Rodzinna tajemnica ze spowitej mgłą podlaskiej wsi

Śmierć ukochanej żony w wyniku wypadku jest dla Bernarda końcem dotychczasowego życia. Od tamtej chwili nie potrafi stanąć na nogi. Pod wpływem impulsu wyjeżdża z Białegostoku do rodzinnej wioski Weroniki – aby poznać jej bliskich, miejsca, w których dorastała, i choć przez chwilę poczuć się znów blisko niej…

Pojawienie się mężczyzny w Sownikach wywołuje konsternację wśród mieszkańców. Mimo zaskoczenia opowiadają mu historie zaginięć kobiet, które wstrząsnęły przed laty lokalną społecznością. Bernard zaczyna podejrzewać, że żona celowo trzymała go z dala od rodzinnych stron. Czy naprawdę znał ją tak dobrze, jak mu się wydawało?

W swojej debiutanckiej powieści Kamila Bryksy znakomicie odmalowuje klimat podlaskiego miasteczka, w którym wszyscy się znają, a jednocześnie ukrywają przed sobą mnóstwo sekretów.


Po przeczytaniu książki dość długo zastanawiałam się, co o niej napisać. Niestety, nie wywołała we mnie większych emocji, mimo iż akcja była dość dynamiczna, a autorka starała się cały czas podtrzymywać aurę tajemniczości. Skąd więc ta obojętność na wydarzenia?

Zacznijmy od bohaterów. 
Główną postacią "Sowników" jest Bernard, którego poznajemy w najgorszym momencie życia. Mężczyzna  od kilku miesięcy jest w totalnej rozsypce z powodu tragicznej śmierci żony. Pewnego dnia, w chwili nagłego olśnienia, postanawia pojechać do rodzinnego miasteczka zmarłej żony i poznać jej ojca. Okazuje się, że nie przez lata małżeństwa poznał pobieżnie jedynie jej siostrę. Wizyta w Sownikach nie przebiega tak, jak chciałby tego Bernard, więc po jednym dniu się poddaje i chce wyjeżdżać. Wtedy odkrywa pierwszą tajemnicę, czy raczej zalążek tajemnicy, który szybko się rozwija i uzmysławia mu, iż chyba nie poznał swojej żony za dobrze.

W powieści mamy kilku narratorów. Czytając dowiadujemy się, kto w danej chwili prowadzi historię. Bywa to męczące. Wolę gdy jest to rozwiązane podpisaniem danego fragmentu imieniem bohatera. Wracając jednak do samej historii i tła. Mamy tutaj bardzo dobrze oddaną wieś, jej klimat i mieszkańców. Opisy są plastyczne; miejscami można poczuć jakbyśmy na równi z bohaterami przemierzali Sowniki. Tajemnicze zaginięcia wzbudzają niepokój i ciekawość, ale brakowało mi opowiedzenia się autorki po konkretnym gatunku. Mamy tutaj elementy thrillera, kryminału, ale przede wszystkim obyczajówki. Całość jest zgrabnie połączona, ale nie intryguje tak, jak powinna. Zapał do czytanej fabuły opadł mi bardzo szybko i niestety zakończenie też tego nie poprawiło. Nie było efektu wow, ale jest to na pewno porządnie sporządzona powieść, której warto dać szansę, w końcu Wasze odczucia mogą być zupełnie inne :)
Ocena 6/10



maja 18, 2021

"Biel" Małgorzata Oliwia Sobczak

"Biel" Małgorzata Oliwia Sobczak
 Pewnego zimowego poranka z okna sopockiej kamienicy skacze studentka prawa. Ślady na jej ciele wskazują, że przed śmiercią młoda kobieta była krępowana i duszona. Na miejsce zdarzenia przybywa prokurator Leopold Bilski, który po sprawie w Kartuzach wrócił do Trójmiasta. Tropy wiodą do środowiska nocnych klubów, które kryją mroczne pragnienia i tajemnice głęboko osadzone w przeszłości.


Trzeci tom mrocznej serii "Kolory zła"

UWAGA możliwe spoilery!

Trochę się naczekaliśmy na zamykającą serię "Kolory zła" książkę "Biel". Czy było warto? Myślę, że większość osób powie TAK. Fani kryminału powinni być usatysfakcjonowani, chociaż do bardzo dobrej "Czerwieni", moim zdaniem, było daleko.

Tym razem, wspólnie z Leopoldem Bilskim zagłębiamy się w świat prostytutek i nocnych klubów, i to w dwóch płaszczyznach czasowych - współcześnie i cofając się do lat '90. Nasz główny bohater próbuje rozwikłać dwie zagadki: pierwszą współczesną, czyli tajemnicę samobójstwa studentki oraz drugą - śmierci ojca, który w czasach PRL prowadził tragicznie zakończone śledztwo w sprawie zabójstwa prostytutki. Sprawy podobne, ale czy na pewno ze sobą powiązane? Dla mnie obie historie były ciekawe, chociaż w pewnym momencie ton powieści nadawała przeszłość, spychając współczesne wydarzenia na margines.

Od razu przyczepię się, że nie było nawiązania do początkowego, uczelnianego, tropu, który podjęli śledczy - brakowało mi zakończenia tego wątku. Nie bardzo przypadło mi także do gustu rozdzielenie prokuratora Bilskiego ze śledczymi, Pająkiem i Kitą. Chłopaki często występowali solo i były to fragmenty, które uważam za słabe. Wyciąganie ich świata prywatnego, który nic nie wnosi i niczego nie dodaje poza kolejnymi fragmentami powieści rozciągającymi ją, były wg mnie niepotrzebne. Spokojnie można było je z książki wyciąć. Trochę naiwnie wyszedł też dla mnie sensacyjno-hollywoodzki finał ostatniej akcji. 


Przechodząc do plusów nie sposób nie docenić stylu pisania autorki. Nie byłam nigdy świadkiem rozmów 'branżowych' przestępców, czy policjantów, ale jeżeli wyglądają tak jak to zostało pokazane w książce to choć dla mnie brzmiały sztucznie, z pewnością uwiarygadniały całą fabułę. Wydarzenia, zarówno te współczesne, jak i retrospekcje były prowadzone logicznie i czytało się je z niesłabnącym zainteresowaniem, mimo, iż spokojnie można było się domyślić rozwiązania sprawy z przeszłości. Tutaj, jak dla mnie nie było żadnego zaskoczenia, bo zabieg taki jest znany z innych kryminałów. Natomiast powiązanie go ze współczesnymi wydarzeniami - świetne, a co najważniejsze nie oderwane od rzeczywistości. Rzeczowo i logicznie wyjaśniane kolejne wątki za co duży plus.

Na koniec słówko o bohaterach. Niestety, nasz prokurator trochę 'skapciał', brakowało mu charyzmy, charakteru, był co najmniej niewyraźny. Asesor Górska stanęła na wysokości zadania, choć przez większą część powieści była jedynie figurantką. Za rolę drugoplanową można jej przyznać fabularnego Oscara.

Tak jak pisałam na wstępie, fani kryminałów mogą się czuć usatysfakcjonowani, chociaż, porównując do poprzednich części, ta była dla mnie najsłabsza, najmniej emocjonująca. Niemniej, zagadka kryminalna dobrze poprowadzona, logicznie i rzeczowo wyjaśniona.
Ocena: 6/10

Tom 1 "Czerwień"
Tom 2 "Czerń"

Czytaliście? Macie w planach? Którą część jest wg Was najlepsza?

maja 16, 2021

"Człowiek, który wiedział za dużo. Dlaczego zginęli Jaroszewiczowie" Monika Góra

"Człowiek, który wiedział za dużo. Dlaczego zginęli Jaroszewiczowie" Monika Góra
Sierpień 2020 roku. Przed warszawskim sądem okręgowym rozpoczyna się proces oskarżonych o zabójstwo premiera Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji Solskiej. Mają nimi być członkowie działającego w latach 90. gangu karateków z Radomia. Sprawa ma jednak drugie dno, a ustalenia policji i prokuratury wydają się niewiarygodne. Z domu Jaroszewiczów nie skradziono bowiem najcenniejszych przedmiotów. Jak wynika natomiast z sekcji zwłok, sprawcy przez długie godziny torturowali premiera, jednocześnie opatrując mu rany, zmieniając ubranie i podając leki. Niemal na pewno próbowali go zmusić do wyjawienia jakichś informacji.
Monika Góra szuka odpowiedzi na pytania, dlaczego przez wiele lat policja i prokuratura nie potrafiły wskazać winnych zbrodni. Jak to możliwe, że dopiero teraz na światło dzienne wychodzą fakty, które nigdy nie zostały ze sobą połączone? Czy kolejny raz przed oblicze sądu trafili ludzie, którzy nie popełnili tej zbrodni?

Reportaż Moniki Góry wciąga i niepokoi, brawurowo odsłaniając sprawy, które polskie elity przez dekady zamiatały pod dywan.


Niektóre prawdziwe historie przerażają bardziej niż fikcja…

I tak też było w przypadku tej książki. Zapewne większość z Was (ja również) jesteśmy za młodzi, by pamiętać, te czasy, więc pewnie spora część osób ominie ten tytuł, odpuści go. Po co czytać coś, co wydarzyło się przed naszymi urodzinami? A jednak ja Wam tę książkę polecam i to z dwóch powodów. Po pierwsze ta historia jest niezwykle ciekawa i niezwykle przerażająca. Jak to możliwe, że premier(!) i jego żona zostają bestialsko zamordowani w swoim własnym domu? Ludzie na szczycie władzy, jedni z najważniejszych w państwie, a jednak spotyka ich coś takiego? Co wiedzieli? Co ukrywali? Historia praktycznie nie do uwierzenia. A po drugie, bo ona ciągle trwa. Nie do uwierzenia jest fakt, że mamy 2020 rok i nadal nie jesteśmy pewni tego co się stało. Przed sądem stają ludzie oskarżeni o tę zbrodnię, ale chyba nikt nie wierzy, że to prawdziwi zbrodniarze. 

Piotr Jaroszewicz i jego żona zginęli w swojej willi. Nie zostali ograbieni, więc wątek rabunkowy od razu upada. On został uduszony, ona zastrzelona, ale nim do tego doszło premier Jaroszewicz był brutalnie torturowany. Ktoś mocno się natrudził aby się nad nim pastwić, ale jednocześnie od razu nie zabić. Czy to ma związek ze wspomnieniami, które premier spisywał, a których nigdy nie odnaleziono? A może ma z tym coś wspólnego żona premiera, którą wprost o udział w zbrodni oskarżył syn Jaroszewicza, ale w takim razie dlaczego sama też zginęła? Kto po tylu latach nadal nie chce, by prawda wyszła na jaw?

Monika Góra jest naszym przewodnikiem po historii Jaroszewiczów, toczącego się śledztwa i jego niejasności. Czytając, co i rusz, będziecie kręcić z niedowierzaniem głową. Autorka, opisując prawdę stworzyła kryminał i sensację w jednym. Prawdziwa historia, która przebija niejedną współczesną opowieść powstałą tylko i wyłącznie w wyobraźni pisarza. Monika Góra cofa się także do czasu przed podjęciem funkcji premiera przez Piotra Jaroszewicza. To są bardzo ważne informacje, bo pokazują macki władzy, która wznosi wybranego człowieka coraz wyżej, aż do spektakularnego upadku, a w tym przypadku brutalnej śmierci. Obraz przedstawiony przez Monikę Górę jest smutny. Prawda nie jest najważniejsza, a ci co powinni o nią walczyć, być bezstronni, też są pociągani tymi niewidzialnymi mackami. Smutny obraz naszego państwa, policji, prokuratury. Lata mijają a widoku na lepsze nie ma. Czy kiedyś dopiszemy zakończenie tej historii? Oby. Na jaw wychodzą nowe fakty, ale czy wystarczy determinacji? Pożyjemy, zobaczymy.
POLECAM.

maja 12, 2021

"Tomasz Niefart. Skazany na porażkę" Kasia Keller

"Tomasz Niefart. Skazany na porażkę" Kasia Keller

Myślisz, że Ty masz pecha? Przeczytaj historie z życia Tomka. Już sam fakt, że nazywa się Tomasz Niefart skazał go na porażkę… tak przynajmniej twierdzi sam Tomasz.

Te pełne humoru historie sprawią, że będziesz kibicować Tomkowi zarówno w szkole, w domu jak i podczas jego spotkań z przyjaciółmi. Wszystkie te przygody łączy wspólny mianownik – są totalną porażką naszego bohatera. Chłopiec, jak typowy nastolatek, odbiera każde niepowodzenie jako koniec świata i śmierć towarzyską.

Przekonaj się, czy rzeczywiście tak jest.


Tomasz Niefart, bohater najnowszej książki Kasi Keller, to NASTOLATEK z krwi, kości i emocji. Chłopak, dla którego opinia rówieśników odgrywa ogromną wręcz życiową sprawę, i który każde niepowodzenie mocno przeżywa. A ponieważ nazwisko ma dość niefartowne to na jego karb składa swojego życiowego 'pecha', wierząc, że inne dałoby mu lepszy start w życiu. 

Książka podzielona jest na kilkustronicowe rozdziały urozmaicane świetnymi, trochę komiksowymi ilustracjami. Każdy rozdział jest opowieścią o innym pechowym dniu, które idealnie ilustruje podejście do życia nastolatków. Moja córka, jeszcze nie nastolatka, czytając zastanawiała się, czemu on się tak wszystkim przejmuje? Co jest złego w tym, że posiada misia i koledzy się o tym fakcie dowiedzieli? Mam nadzieję, że za kilka lat będzie miała podobne podejście i dystans, którego naszemu Tomaszowi bardzo brakuje. 


Książka powstała z genialnej zabawy słowem: Tomasz Niefart - To masz niefart. I jest to zdanie, które nasz Tomek często słyszy od swoich kolegów: ty to masz niefart. Często oczywiście ten pech zdarza się na własne życzenie Tomasza, ale on woli zwalić je na przeznaczenie, bo czy Niefarta mogą spotykać dobre rzeczy? Kasia Keller idealnie odtwarza uczucia młodych ludzi dzięki czemu ta książka może im pomóc otworzyć oczy na pewne sprawy i nabrać niezbędnego do życia dystansu. Nie jest jednak zbiorem morałów. To zgrabnie napisana powieść z życia nastolatka, która rozbawi i młodszego i starszego czytelnika. 

Opowieści w książce są życiowe i zabawne. Scenki życia rodzinnego - jakby wyjęte z naszych domów - przedstawione zostały w bardzo przystępny, odpowiedni dla małoletniego czytelnika sposób. Niedługie rozdziały, śmieszne, komiksowe, czarno-białe ilustracje spowodują, że nawet zapalony antyczytacz da radę przebrnąć przez książkę Kasi Keller. Śmiem nawet twierdzić, że zrobi to z przyjemnością, i uśmiechem na ustach. Mnie, jako mamie i mamie nie-nastolatki bardzo przyjemnie  czytało się historie z życia Tomasza i jego rodzinki. Duży plus przyznaję autorce za umiejętność wejścia w skórę nastolatka oraz za ładną polszczyzną, a mimo to dostosowaną do wypowiedzi starszego dziecka. 
POLECAMY!

Pozostałe książki Kasi Keller dla starszych dzieci:

maja 09, 2021

Jak pomóc dziecku w powrocie do szkoły?

Jak pomóc dziecku w powrocie do szkoły?

Ponownie, w przeciągu ostatnich dwóch lat, zaczynamy wszystko od nowa. My - dorośli - mamy problem z powrotem do normalności, proszę sobie więc wyobrazić, jak ciężko muszą przeżywać to dzieci. Zadomowione i przystosowane do domowego kieratu i zdalnego nauczania po raz kolejny muszą zostawić swoją bezpieczną przestrzeń i wrócić na łono szkoły i klasy. Czy może wyjść z tego coś dobrego? Czy można ten proces przeżyć bezboleśnie? Jak pomóc dziecku ogarnąć nowo-starą rzeczywistość, i czy wiek ucznia ma w tej sytuacji jakieś znaczenia? 


1. 04 maja, po kolejnym lockdownie, do szkół wróciły najmłodsze dzieci. Czy możesz, Kasiu, nam - rodzicom - podpowiedzieć, w jaki sposób możemy pomóc dzieciom odnaleźć się i zmniejszyć ich stres związany z powrotem do szkół?

Najlepszym rozwiązaniem będzie pomóc im własnymi opowieściami - wyciągamy sytuacje z naszego życia, w których my odczuwaliśmy stres i opowiadamy o tym dziecko. Oczywiście trzeba pamiętać o kilku zasadach:

  • musi być to sytuacja w miarę prosta, żeby dziecko ją zrozumiało
  • najlepiej, aby była to sytuacja prawdziwa, do której będziemy wracać regularnie w opowieściach
  • musi kończyć się pozytywnym morałem, by dziecko wyciągało z niej naukę

Dla przykładu opowiem swoją historię, tą którą dzielę się z synem.

Byłam pracownikiem administracyjny, ale bardzo chciałam zacząć robić coś innego. Nadarzyła się okazja, aby prowadzić szkolenie. Niestety, nie miałam zbyt dużej wiedzy z zakresu tego, jak szkolić. Dostałam prezentację i kilka dni na przygotowanie się. Noc przed śniło mi się, że w trakcie szkolenia, przewróciłam się i złamałam nogę. Rano byłam okropnie przerażona, zestresowana, bałam się. Z jednej strony chciałam to zrobić, ale z drugiej strony wiedziałam, że nie dam rady. Usiadłam za komputerem i przeklikałam całą prezentację, odczytując tylko to, co było na slajdach. Ani razu się nie podniosłam. Gdy wszyscy wyszli z sali to po prostu stwierdziłam, że muszę coś z tym zrobić, że jeśli chcę prowadzić szkolenia to muszę nauczyć się wszystkiego od podstaw. W taki oto sposób dziś, już od 4 lat, non stop prowadzę szkolenia. Rozwinęłam się, poszłam na kursy, nie poddałam się! Poświęciłam mnóstwo swojej ciężkiej pracy, żeby dojść do tego momentu, w którym teraz jestem.

Jest to historia, która pokazuje, że ja - dorosła mama, również mogę się bać, mogę odczuwać stres, mogę odczuwać lęk i wszystkie te emocje we mnie będą, mimo to zmotywuję się, pójdę do przodu, żeby osiągnąć swój cel. To samo tłumaczę mojemu dziecku, że da sobie radę w życiu ze wszystkim, czego tylko zapragnie.


2. A jak poradzić sobie w sytuacji, gdy jednak dziecko wstaje rano i mówi, że nie chce iść do szkoły?

Jeśli dziecko rano wstaje i nie chce iść do szkoły to nie możemy mu w żadnej sposób tego odpuścić, niestety. Możemy spróbować w jakiś sposób złagodzić ten dzień. Ja, np. zaproponowałam mojemu dziecku, że w pierwszych tygodniach szkoły postaram się w każdym tygodniu RAZ odebrać go wcześniej ze szkoły. I tego się trzymamy.

Kolejną rzeczą jaką można zrobić to dać dziecku jakąś małą rzecz. Mnóstwo jest małych zabawek, które można wepchnąć do piórnika, żeby dziecko miało je zawsze przy sobie. Mój syn zabrał ze sobą 3 figurki super bohaterów, które będą przy nim jak nie będzie miał ochoty z nikim rozmawiać. Wtedy po prostu chwilę pobawi się tymi figurkami, będzie miał zajęcie. To co zabiera ze sobą z domu, w jakiś sposób psychicznie łączy go z tym domem, daje poczucie bezpieczeństwa.

Z pójścia do szkoły urządzić takie mini święto, w którym pozwalamy dziecku decydować, czyli - wieczorem pozwolimy mu zadecydować o ubraniach na następny dzień. Niech sobie wybierze jakąś rzecz typu czapkę, gumki do włosów albo spinki, coś takiego extra, czego na co dzień nie pozwalamy naszemu dziecku nosić, albo idźmy razem do sklepu i kupmy jakieś super odlotowe skarpety kolorowe i niech dziecko następnego dnia zabierze je do szkoły.

Następnie wymyślmy poranny rytuał. Niech dziecko zadecyduje co chce rano zrobić. Mój syn lubi rano wstać i posłuchać razem ze mną muzyki, którą sam wybiera. Czasami śpiewamy, czasami trochę tańczy, to zależy od tego jaki ma humor, ale to jest taki jego rytuał, który nastraja go na lepszy, bardziej pozytywny dzień.

Kolejną, bardzo ważną rzeczą w niwelowaniu stresu jest jedzenie. Jeśli dziecko nie lubi jeść w szkole, zadbajmy o to, żeby wstać wcześniej i wspólnie zjeść jakieś pyszne śniadanie. Jeśli nie lubi jeść w domu, a woli zjadać posiłek w szkole, to dajmy mu w tym pierwszym tygodniu albo przez pierwsze dwa tygodnie coś extra. Porzućmy wszystkie nasze nawyki, że dzieci powinny się odżywiać zdrowo. Jeśli twoje dziecko kocha pączki, kup mu te pączki. Kup mu dzisiaj, kup mu jutro i kup mu w piątek! Niech ma tych pączków przez cały tydzień 'po kokardę', ale niech się z nich ucieszy, niech ma ze sobą coś extra. Nie pozwalasz swojemu dziecku pić soków? One są tylko od święta? Zrób mu święto. Niech dziś do szkoły, wyjątkowo, zabierze sok. Coś innego, powodującego u niego odrobinę lepszy nastrój, dzięki czemu poczuje, że to jego pójście do szkoły jest dla nas takim drobnym świętem.

Kolejna rzecz - kontakt z nauczycielem. Możesz z nauczycielem porozmawiać, czy wysłać do niego wiadomość, na temat tego, że martwisz się, jak twoje dziecko poradzi sobie w szkole. Prosisz aby nauczyciel miał je na oku, a jeśli zauważy coś niepokojącego niech się z tobą skontaktuje. Rodzice mogą także zaproponować, na te najbliższe 2 miesiące szkoły, różne atrakcje. Za chwilę zrobi się ciepło i wiele atrakcji będzie dostępnych. Dzieci mogą wybrać się do kina, ZOO, teatru, zwiedzić miejskie parki, czy pójść do biblioteki. Jeśli wasz nauczyciel nie jest zbyt dobry w organizowaniu takich rzeczy spróbujcie zrobić to sami. Poszukajcie, jakie w okolicy są atrakcje, przygotujcie wszystko, dowiedzcie się i wyślijcie do nauczyciela gotową propozycję, może wtedy łatwiej będzie mu z niej skorzystać. Dzięki temu zapewni waszemu dziecku frajdę, a wtedy ono na pewno poczuje się lepiej, Nasze dzieci, po tylu miesiącach siedzenia w domu, naprawdę są żądne tych atrakcji, potrzebują ich, każdemu poprawiają humor.

Warto odpuścić sobie rozmawianie o ocenach. Dajmy dzieciom dwa, a nawet trzy tygodnie na zaklimatyzowanie się. Jeżeli dziecko nie nauczy się na czas tabliczki mnożenia, albo nie będzie mu tak sprawnie szło odejmowanie, naprawdę, nie przejmujmy się tym. Trudno, takie czasy nastały. Mamy całe lato, mamy mnóstwo miesięcy, żeby ten materiał nadrobić. Jeśli szkoła będzie się kończyła w tym roku i okaże się, że dziecko ma jakieś zaległości to będziemy nad tym myśleć później, będziemy pracować w domowych warunkach, w takich, w których nasze dziecko będzie się czuło komfortowo. Nie ma co na razie naciskać na oceny. Trzeba potraktować je z przymrużeniem oka i dać dziecku czas.

3. Jakie jeszcze mogą wystąpić problemy związane z powrotem do środowiska szkolnego i jak powinniśmy sobie z nimi radzić?

Na ten moment mogą się w szkole pojawić setki, jak nie tysiące problemów. Będą one najróżniejsze. To będzie rywalizacja między dziećmi, wyżywanie się na innych, bo jakieś dziecko będzie miało zły humor, przechwalanie się, kto, co ma i za ile.

Ja opowiadam mojemu dziecku o swoich życiowych sytuacjach. Ja też pracuję z ludźmi, których nie lubię, za którymi nie przepadam, i z którymi w życiu bym się nie zakolegowała. Wiadomo, muszę okazywać tym ludziom szacunek, ale absolutnie nie muszę się z nimi kolegować, nie muszę rozmawiać z nimi na tematy prywatne. Nauczyciel nigdy nie może zmusić dziecka do tego, żeby zakolegowało się z kimś, z kim tej więzi nie czuje i jej nie ma. Najlepiej jest na temat tych wszystkich sytuacji rozmawiać. I tu znów wrócę do storytellingu. Możemy opowiadać dzieciom, jakie NAM zdarzały się przypadki w szkole. Przypomnijcie sobie, jak to było kiedyś, czy nikt z was nigdy się nie śmiał? Na pewno się śmiał, bo ktoś miał ładniejsze buty, a ktoś brzydsze, ktoś miał prostsze zęby, a u kogoś wyglądały one inaczej. I sami nieraz byliśmy ofiarami szyderstw, więc rozmawiajmy z naszym dzieckiem, tłumaczmy mu, że nie ma się tym co przejmować. Trzeba znać swoją wartość, w dalszym ciągu dążyć do celu i szanować siebie.

Zawsze po rozmowie o czymś złym zapytajcie: a co było fajne? Co było miłe? Byliście na dworze? Pani śpiewała z wami piosenkę? Mieliście smaczny obiad w szkole? Dzieci się do siebie uśmiechały? Poznałeś kogoś nowego? Zawsze starajcie się wyciągać te pozytywy.

4. Czy stres/lęk jest odczuwany przez dzieci w różnym wieku tak samo, czy może ma on znaczenie i dzieci starsze lepiej sobie poradzą z kolejną zmianą w życiu? A może jest właśnie odwrotnie i to młodszym łatwiej będzie się ponownie dostosować?

Moim zdaniem nie ma różnicy, jeśli chodzi o wiek, a poziom stresu i poziom adaptacji. Każdy człowiek jest zupełnie inny i każdy człowiek inaczej do tego podchodzi - są tacy, których stres motywuje do działania i są tacy, których stres kompletnie paraliżuje i mogą dużo trudniej sobie z nim radzić. Trzeba próbować różnych metod, do skutku. Myślę, że w tym momencie każdy człowiek będzie miał problemy z powrotem do rzeczywistości niezależnie czy będzie miał 7 lat, czy 37. Mi będzie bardzo ciężko wrócić do pracy stacjonarnej po prawie roku pracy zdalnej.

Trzeba cały czas rozmawiać, cały czas obserwować dziecko i próbować być w stałym kontakcie z nauczycielem, tak żeby zauważyć pierwsze niepokojące objawy.

5. Jak rozmawiać z dziećmi, żeby chciały nam opowiedzieć o swoich lękach, emocjach, szkolnej rzeczywistości?

Bardzo ważnym elementem jest powrót dziecka do domu. Nie może być tak, że dziecko wróci, a rodzic usiądzie i zrobi mu przesłuchanie: a jak było? A rozmawiałeś z kimś? A bawiłeś się? A zjadłeś? A było ci ciepło? A było ci zimno? A było ci wygodnie? A pani, co mówiła? A co się działo? A co robiliście?

Nie, nie, nie! 

Pamiętajcie, że nasze dzieci z powodu stresu i z powodu zmiany jaka nastąpiła będą odczuwały fizyczne zmęczenie, więc rodzic ma obowiązek, aby zadbać przez pierwsze 2, 3 tygodnie - to będzie taki czas, kiedy organizm na nowo przyzwyczai się do funkcjonowania w innym środowisku - zadbać o to, żeby dzieci miały święty spokój po powrocie ze szkoły, mogły poleżeć, porobić coś, co je relaksuje. Nie pozwalasz zbyt często oglądać bajek swojemu dziecku? Zrób tym razem wyjątek Wymyśl sposób na relaks i regenerację sił fizycznych. Opowiadajcie historie, mówcie o tym, co wam się przydarzyło w ciągu dnia. Wtedy dziecko też się otworzy i też zacznie opowiadać o sobie. Ja opowiadam o każdym najdrobniejszym szczególe, np. o tym, że pani listonosz przyniosła dzisiaj list i psy strasznie szczekały. Dzięki temu moje dziecko rozumie, że ono też może opowiedzieć mi o wszystkim.

Zawsze między rodzicem a dzieckiem musi następować zasada wzajemności.


6. Na koniec powiedz jeszcze, ile może trwać ponowna adaptacja uczniów do środowiska szkolnego?

Myślę, że nie jesteśmy w stanie określić czasu, potrzebnego do adaptacji, ale wydaje mi się, że 3, 4 tygodnie to taki rozsądny czas, żeby przyzwyczaić się do nowych nawyków. Teoretycznie w naszym mózgu wszystkie połączenia jakie się tworzą, gdy wykonujemy kolejne rzeczy, stają się naszymi nawykami po ok. 21 dniach wykonywania tych rzeczy regularnie Możemy więc przyjąć, że po ok. miesiącu regularnego chodzenia do szkoły, gdy codziennie od poniedziałku do piątku będzie ta sama rutyna, powinien poczuć się pewniej, bardziej komfortowo, ale jak już wspomniałam, każdy jest inny.

Każdy człowiek ma inne potrzeby, jedni są typowymi domatorami, inni czują się jak ryba w wodzie w dużym towarzystwie i w otoczeniu innych ludzi. Także tu musimy obserwować dziecko i bardzo indywidualnie do tego podchodzić - absolutnie nie porównywać z innymi dziećmi, absolutnie w tym momencie nie naciskać na naukę, zadbać o to, żeby nasze dziecko czuło się dobrze, spokojnie, komfortowo. Pamiętać, żeby było ubrane w to co chce, jadło to co chce, mogło odpocząć po szkole, czuło się w naszym towarzystwie zrelaksowane. Jak trafi się gorszy dzień spokojnie opowiedzcie dziecku o tym, co się dzieje, kiedy to wam trafia się gorszy dzień. Każdy z nas tak ma.


Bardzo dziękuję Kasi za cenne informacje i porady. 
Mam nadzieję, że znajdziecie wśród nich inspiracje, które pomogą Wam i sprawią, że dziecięcy stres związany z powrotem do szkoły szybko stanie się przeszłością.

P.S. Jeżeli uważacie ten post za wartościowy to udostępnijcie go, może pomoże innym rodzicom :)

*zdjęcia: pixabay.com

maja 05, 2021

Maj na Instagramie

Maj na Instagramie

Kochani, dzisiaj chciałam polecić Wam dwie swoje akcje, które organizuję na Instagramie. Pierwsza wiąże się z nagrodami, a druga z zabawą i satysfakcją.


1. ROZDANIE

Maj jest dla mnie miesiącem wyjątkowym więc mam dla Was wyjątkowy konkurs.

Do wygrania jest komplet kosmetyków naturalnych marki UMAMI, wartości ok. 300zł, a do tego książka, którą możecie sobie sami wybrać. 

Zasady są banalnie proste, mam więc nadzieję, że weźmiecie udział. Serdecznie zapraszam!


2. @ksiazkoholik_pl

To mój nowy profil instagramowy, ALE jedyny w swoim rodzaju, bo łączący miłość do  książek i fotografii. Co miesiąc nowe wyzwanie fotograficzne dla ksiazkoholikow. Wystarczy zrobić zdjęcie, pasujące do tematu, dodać odpowiednie hasztagi i tym samym dać się zauważyć. Codziennie jest szansa na znalezienie się na tablicy książkoholika.


Pierwszym fotograficznym wyzwaniem jest temat: "MAJÓWKA KSIĄŻKOHOLIKA"
Od Was zależy jak je zrozumiecie i zinterpretujecie 😉
Jedyny warunek - na zdjęciu musi być książka/część książki/strona/czytnik itp.
oraz hasztagi
#ksiazkoholik_pl
#majksiazkoholika


Zapraszam Was serdecznie do jednego i drugiego wydarzenia :)

maja 04, 2021

"Bibliotekarka z Saint-Malo" Mario Escobar

"Bibliotekarka z Saint-Malo" Mario Escobar
Nowa powieść Maria Escobara, autora bestsellerów „Kołysanka z Auschwitz” i „Dzieci żółtej gwiazdy”.

Taki list mógł napisać tylko ktoś, kto kocha książki miłością bez granic.
Jocelyn Ferrec, bibliotekarka i pasjonatka literatury, boryka się z samotnością po tym, jak jej ukochany mąż Antoine wyruszył na front. Nie mija wiele czasu, kiedy kobieta staje w obliczu kolejnego dramatu. Latem 1940 roku do Saint-Malo wkraczają wojska niemieckie, a ich brutalne prześladowania mają dotyczyć także biblioteki, w której pracuje Jocelyn.

Niemiecki kapitan Hermann von Choltiz otrzymuje odgórny nakaz zniszczenia wszelkich wywrotowych książek w Saint-Malo. Utrudnia to fakt, że jest ON wielkim miłośnikiem literatury ze słabością do wspaniałej bibliotecznej kolekcji Jocelyn. Między tą dwójką nawiązuje się zupełnie nierealna przyjaźń. Książki ich łączą, jednak wojna dzieli.

Swoje przeżycia Jocelyn opisuje w liście do słynnego pisarza Marcela Zoli, którego książki zajmują szczególne miejsce w jej sercu i księgozbiorze. Rozpoczyna przepiękną korespondencję o przepełnionym tragicznym szaleństwem świecie, w którym zmuszona jest żyć, ale w którym miłość jest w stanie pokonać nawet wojnę.


Mario Escobar to pisarz, który dał się poznać polskim czytelnikom dwiema bardzo dobrze przyjętymi książkami: "Kołysanka z Auschwitz" oraz "Dzieci żółtej gwiazdy". Z wykształcenia jest historykiem specjalizującym się w historii najnowszej. Autor ogromnej ilości książek i artykułów na temat Inkwizycji, Reformacji i sekt religijnych. Mario Escobar jest także redaktorem "Nueva historia para el debate", oraz współpracownikiem "National Geographic Historia". "Bibliotekarka z Saint-Malo" to jego kolejne dzieło, które, jak sądzę, dorówna popularnością pozostałym.

Wraz z książką "Biblioterkarka z Saint-Malo" przenosimy się do francuskiego, tytułowego miasteczka Saint-Malo, w którym żyją Jocelyn oraz Antoine'a. Młode małżeństwo, które w drodze na miesiąc miodowy do Paryża dowiaduje się, że wojna już puka do ich drzwi. Po powrocie, Antoine, policjant, zostaje powołany do służby wojskowej, a do mieszkania małżonków, w którym pozostała Jocelyn zostaje zakwaterowany niemiecki oficer SS. 

Rzeczywistość przedstawiona przez Escobara nie jest tu tak dramatyczna jak w książkach przedstawiających codzienność wojenną np. w Polsce. Francja szybko się poddała, więc represje nie były tutaj tak dramatyczne jak w innych krajach Europy. Niemniej, na pewnie nie była to sielanka. Głód, wywózki Żydów, kolaboracja, ruch oporu, przesłuchania, zdrady - tutaj również miały miejsce i zostały dość dobrze odtworzone, Niemniej akcja skupia się wokół biblioteki. To co spędza sen z powiek głównej bohaterki to książki. Jocelyn jest bibliotekarką, kiedy dowiaduje się o liście książek zakazanych, które naziści chcą zniszczyć nie może się z tym pogodzić. Zniszczeniem ksiąg kieruje Herman von Choltiz, który staje się niejako aniołem stróżem kobiety. 


Powieść Marco Escobara czyta się bardzo dobrze, jest napisana pięknym językiem, zawiera mądre i przemyślne frazy, dla niektórych pewnie frazesy, które czytałam wielokrotnie, bo skłaniały mnie do przemyśleń. Wydarzenia zawarte w książce bywają zarówno dramatyczne, jak i pełne nadziei, choć miejscami i mało logiczne. Pokazują, że wróg może być przyjacielem, a sąsiad naszym 'katem'. Nie ma tu niczego odkrywczego, wszystko już było, a jednak bardzo dobrze i płynnie mi się ją czytało. Mam jedynie zastrzeżenia do pewnej naiwności zdarzeń. Miejscami autor mocno odpłynął od rzeczywistości.

To nie jest książka, która zmieni Wasze życie, którą będziecie tygodniami przeżywali, ale nie jest też stratą czasu. Jeżeli macie wolne popołudnie to możecie po nią sięgnąć i przenieść się do małego miasteczka, w którym bibliotekarka próbuje uratować swoją miłość - książki, pozostać uczciwą względem swoich uczuć, pomagać i walczyć z tymi, którzy rozpętali piekło na ziemi. 
Ocena: 6+/10



maja 01, 2021

"Bunt mas" José Ortega y Gasset

"Bunt mas" José Ortega y Gasset

 Jedno z najważniejszych dzieł myśli społecznej XX wieku

„Bunt mas” to książka ceniona przez psychologów i socjologów na całym świecie. Stanowi swoistą biblię na temat zachowań różnych ludzkich zbiorowości, a w szczególności ukazuje wizję autora na temat buntu, który ma oddzielić naszą epokę od całej wcześniejszej historii. Pozycja ta, której twórcą jest wybitny hiszpański filozof i pisarz, José Ortega y Gasset, nieustannie pozostaje jednym z najbardziej wpływowych dzieł XX wieku.

„Masy możemy zdefiniować jako zjawisko psychologiczne, nie musi to być koniecznie tłum złożony z indywidualnych jednostek.”


„Masy to ludzie przeciętni. W ten sposób to, co było jedynie ilością, tłumem, nabiera znaczenia jakościowego; staje się wspólną społeczną nijakością. Masy to zbiór ludzi nie wyróżniających się niczym od innych, będących jedynie powtórzeniem typu biologicznego”.


José Ortega y Gasset (1883-1955) − hiszpański filozof i autor książek. Absolwent Uniwersytetu Deusto (Deustuko Unibertsitatea) w Bilbao oraz Uniwersytetu Centralnego (La Universidad Central) w Madrycie. Studiował także w Niemczech, co wywarło duży wpływ na obrany przez niego później kierunek filozoficzny, który nazywano racjowitalizmem. Opiera się on przede wszystkim na racjonalnym sposobie poznania rzeczy, przy założeniu, że życie jednostkowe jest tylko fragmentem życia jako takiego. Dziś jako najważniejsze jego dzieło podaje się „Bunt mas”, które pomimo znacznego upływu czasu, odkąd zostało napisane, nie zestarzało się ani trochę.


Typ człowieka, o którym pisze hiszpański filozof - człowiek masy/masowy - to osoba, która niczym szczególnym się nie wyróżnia, jest 'taki jak wszyscy'. Charakteryzuje się pospolitością, tym, że niczego od siebie nie wymaga, bo jest zadowolony z tego kim jest. 

„Masy to zbiór ludzi niewyróżniających się niczym od innych, będących jedynie powtórzeniem
typu biologicznego”.

Mimo, iż człowiek masy to człowiek inteligentny, posiadający sprawny umysł to zamyka się na wszelkie jego możliwości. Nie chce się wychylać. Zapatrzony i zasłuchany w konkretne slogany, puste słowa bezmyślnie je powtarza. Co gorsza, będąc dumnym ze swojej przeciętności wymaga jej od innych. Nie jest w stanie znieść osób wybitnych. Według hiszpańskiego filozofa Jose Ortegi y Gasset’a owa masa to wspomniana przeciętność, a „człowiek masy” przez swoją psychiczną budowę przypomina rozpieszczone dziecko, narzucające wszystkim wokół swoje „wrodzone barbarzyństwo”. Jego potrzeby duchowe sprowadzone są do minimum, za to gwałtownie wzrastają potrzeby materialne, co ostatecznie, jak prorokuje autor, doprowadzi do upadku moralnego.

O nadchodzącej władzy „człowieka masy” mówiło bardzo wielu pisarzy, w tym Aleksander Hercen i Fiodor Dostojewski. W Rosji spowodowało ono klęskę, załamanie się państwowości i dawnej kultury. Przyjście do władzy nowego typu człowieka towarzyszyło bezsensownym i bezlitosnym rosyjskim buntom. Polecam książkę Michaił Bułhakowa "Psie serce", w której możemy odnaleźć bohaterów, których można określić mianem "człowiek masy". Bułhakowa najbardziej interesowało starcie nowych jednostek z przedstawicielami tradycyjnej, wysokiej kultury, a także zachowanie tych przedstawicieli w nowej sytuacji, uwarunkowanej przez pojawienie się „masowego człowieka” z jego agresywną postawą
w stosunku do wszystkiego i wszystkich, z czym i z kim przyszło mu się zetknąć.

Wracając jednak do książki Ortegi, Bunt mas opisuje powstanie nowego typu człowieka jednocześnie go charakteryzując:

„W diagram psychologiczny współczesnego człowieka masowego możemy więc wpisać dwie podstawowe cechy: swobodną ekspansję życiowych żądań i potrzeb, szczególnie w odniesieniu do własnej osoby, oraz silnie zakorzeniony brak poczucia wdzięczności dla tych, którzy owo wygodne życie umożliwili.”

Jak twierdzi Ortega:
„Człowiek wybitny tym różni się od pospolitego, że ten pierwszy ma duże wymagania wobec siebie samego, natomiast ten drugi, zachwycony swoją osobą, niczego od siebie nie wymaga, będąc zupełnie zadowolony z tego, kim jest”.


Skusicie się na poznanie człowieka, którego powstanie przewidział hiszpański filozof?
Copyright © Femina domi , Blogger