stycznia 18, 2022

"Nie jest za późno" Agnieszka Olejnik. Niezatarte ślady pierwszej miłości

"Nie jest za późno" Agnieszka Olejnik. Niezatarte ślady pierwszej miłości
Taka miłość nie zdarza się dwa razy

Po raz pierwszy rozmawialiśmy w Nowy Rok. Właściwie tamtego styczniowego dnia zaczęła się nasza historia, choć oczywiście dla mnie to był ciąg dalszy. Bo widzieliśmy się już wcześniej.

Już wtedy wiedziałam.

Teraz tu wracam. Wiem, że nikt na mnie nie czeka, a jednak czuję tremę. Serce wali mi jak oszalałe, jakby pewne, że jesteś blisko. Minęło kilka lat, a ja wciąż nie zdołałam się od Ciebie uwolnić. Może to już czas, Bruno?
Czy kiedykolwiek wybaczysz mi to, co Ci zrobiłam
Ona – dziewczyna z bogatego domu, zawsze w grupie koleżanek, ciesząca się życiem. On – musi walczyć o siebie i bliskich. Po raz pierwszy spotkali się w liceum, kiedy wszystko było jeszcze możliwe. Nigdy wcześniej nie byli szczęśliwsi. I nigdy później…


Po kilku czytelniczych porażkach, czy pisząc dyplomatycznie: niespełnionych nadziejach, w moje ręce trafiła książka, która sprawiła mi naprawdę miłą niespodziankę. Chociaż wiekowo raczej nie jestem targetem ww. powieści to jednak zostałam absolutnie 'ustrzelona' i urzeczona fabułą, emocjami, sposobem pisania autorki, Agnieszki Olejnik. 

Więc jak to jest? - rozmyślałam. Istnieje jakiś rodzaj chemii, którą się od razu wyczuwa i której nie sposób zignorować? Czy rację mają ci nieliczni, co wierzą w dwie połówki pomarańczy? 
Może na całym świecie jest tylko jeden taki mężczyzna, który idealnie do mnie pasuje, i z nikim innym nie zaznam tego rodzaju szczęścia, nikt inny nie dopełni mnie w taki sposób ani nie da mi spełnienia?

"Nie jest za późno" to opowieść o pierwszej miłości - trudnej, pięknej, dającej siłę, ale też pełnej niewiadomych, strachu, wstydu. To też opowieść o różnych kolorach życia, które niestety, nie dla wszystkich jest jednakowo piękne i kolorowe. 

Głównymi bohaterami powieścią są Anika oraz Bruno, dwoje nastolatków, stojących u progu dorosłości. Oboje są także naprzemiennymi narratorami w książce, ukazującymi toczące się wydarzenia swoimi oczami. Anika to bogata, mądra dziewczyna, a Bruno to przedwcześnie dorosły chłopak, którego największym marzeniem jest pomoc matce, by ta po napaści męża (ojca Bruna) stanęła na własne nogi i stała się samodzielna. Chłopak nie ma czasu na zabawę, prywatki, spotkania ze znajomymi. Dla niego liczy się szkoła i dom, a w domu niesamodzielna mama. Mimo, iż oboje pochodzą z dwóch różnych światów, ich drogi pewnego dnia się łączą. Pierwsze nieśmiałe uczucie, pierwsze trzymanie za rękę, pierwszy pocałunek. Wszystko to autorka opisuje bardzo leciutko, z ogromną wrażliwością i uważnością na to ulotne, piękne uczucie. 

Niezwykle przyjemnie, mimo smutnego tła, czytało mi się powieść p. Olejnik. Cała zanurzyłam się w historię dwojga młodych, niedoświadczonych osób, czekając z niecierpliwością aż zły los się odmieni i szczęście się do nich uśmiechnie. "Nie jest za późno" to powieść tak nieskażona sztucznością, pośpiechem, że jej poznawanie było czystą przyjemnością. Oczywiście, irytowało mnie, iż drogi bohaterów zamiast się schodzić, coraz bardziej się rozchodziły, ale wynikało to z faktu, iż naprawdę ich polubiłam, a autorka naprawdę wystawiała naszą cierpliwość na próbę ;) 

To dziwne: kochać wyobrażenie o kimś. Być zakochanym w tym wszystkim, czego o Tobie nie wiem, co sobie tylko wymyśliłam. Tęsknić za kimś, kto jest tylko marzeniem, kto nigdy nie był mój i zawsze mi się wymykał.

Polecam wszystkim, którzy mają dość zseksualizowanych powieści z gatunku new adult, którzy lubią ładnie napisane trudne historie o młodych wartościowych ludziach.

stycznia 15, 2022

"Obca kobieta" Magdalena Majcher

"Obca kobieta" Magdalena Majcher

Weronika ma pewien mroczny sekret, który zdeterminował całe jej życie. Pod maską spokojnej bibliotekarki ukrywa błędy i grzechy młodości. Nie planowała dzieci. Uważała, że nie nadaje się na matkę, ale los zdecydował za nią, stawiając na jej drodze Huberta i jego córkę Oliwię.



Dziesięć lat później Hubert odchodzi. Weronika z dnia na dzień staje się dla Oliwii tym, kim właściwie zawsze była – obcą kobietą. A może jednak nie? Może nie trzeba urodzić, żeby zostać matką?


Czy o kobiecie, która prawie 10 lat wychowuje dziecko swojego partnera można powiedzieć, że jest obca?

Czy kobieta, którą partner zdradził, porzucił i zabronił kontaktów z dzieckiem, które się prawie dekadę wychowywało wart jest chociaż cienia skrupułów kobiety?

Oczywiście, że nie rodząc dziecka, ale je wychowując i kochając nie można być 'obcą'.
Oczywistym powinno być, że facet, który myśli przyrodzeniem i nie ma skrupułów w stosunku do nas nie zasługuje nawet na to byśmy my o nich chociaż pomyśleli.

Weronika to kobieta, którą uformowała jedna decyzja - jaka? Z pewnością tak jak ja od razu ją odgadniecie, autorka nie wysiliła się na nic oryginalnego. Otóż, ta Weronika wchodzi w związek z mężczyzną po przejściach, który sam wychowuje maleńką córeczkę. Nie formalizują związku, żyją w tzw. konkubinacie, mieszkając razem i wychowując małą Oliwię. Po dziewięciu latach ten czuły, kochany mężczyzna zmienia się w podążającego za pieniądzem, niedbającego szczególnie o więzi rodzinne, faceta. No i ten facet, jak łatwo się domyślić, nawiązuje biurowy romans. Mamy tutaj do czynienia z inną niż zwykle sytuacją, ponieważ to nie mężczyzna odchodzi, zostawiając żonę i dzieci, ale kobieta MUSI odejść, opuszczając nie tylko partnera i mieszkanie, ale także przybraną córkę. Facet, jak to facet. Zakochany w nowej kobiecie, nie chce mieć nic wspólnego ze 'starą', nie chce też by 'stara' miała kontakt z JEGO dzieckiem.

Narracja w utworze toczy się dwubiegunowo, teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Jesteśmy świadkami pierwszych spotkań Huberta i Weroniki, śledzimy ich próby stworzenia związku, szoku kobiety na wiadomość, że Hubert nie jest sam. Ponieważ wiemy jak to się skończy, znamy przyszłość, to przeszłość staje się nudnym przerywnikiem współczesnych wydarzeń. Jeżeli nie jesteście uczuleni (tak jak ja) na pierdołowatość bohaterek, o których skrupułach wobec niewartego ich człowieka musimy czytać, to spokojnie przebrniecie książkę i być może będziecie nawet usatysfakcjonowani z przeczytanych stron. Niestety, dla mnie Weronika jest ucieleśnieniem najgorszej, stereotypowej bohaterki, która irytuje czytelnika przemyśleniami: czy aby na pewno chce podjąć działanie, które jest dla jej dobra (w tym wypadku i dziecka) i sprawić przykrość facetowi, który ją zdradził o porzucił.

Mogłabym jakoś przeboleć naiwność Weroniki, gdyby książka była lepiej napisana. Niestety, największym jej minusem jest brak emocji, a to już zupełna ją dyskwalifikuje. Opowieść Magdaleny Majcher nie wzbudziła we mnie żadnych głębszych uczuć poza irytacją na główną bohaterkę. Sposób przedstawienia wydarzeń jest taki jakby autorka opisywała nam historię powstania chleba - choć i tam można by pewnie znaleźć więcej pasji, niż emocji i uczuć w "Obcej kobiecie"... Na dodatek, również negatywny, cała historia jest przewidywalna. Mroczna tajemnica bohaterki jest tak łatwa do odgadnięcia, że nazywanie jej mroczą i tajemnicą to jakiś oksymoron.


Podsumowując, ciekawy temat poruszony powierzchownie i przewidywalnie. Stereotypowa bohaterka, brak emocji i chyba ogólny brak pomysłu ugryzienia tematu spowodowały, iż zaliczam godziny z 10.01.2022 roku spędzone z tą książką za doszczętnie zmarnowane.

stycznia 14, 2022

"Anioł z Warszawy" Lea Kampe. Irena Sendlerowa - kobieta, która inspiruje

"Anioł z Warszawy" Lea Kampe. Irena Sendlerowa - kobieta, która inspiruje


ONA NIOSŁA NADZIEJĘ NAJSŁABSZYM. ON DAWAŁ JEJ SIŁĘ.

Warszawa, 1940 rok. Gdy naziści tworzą getto w okupowanej stolicy, Irena nie zamierza siedzieć z założonymi rękami. W jego murach zamknięto przecież tysiące osób potrzebujących pomocy… Jej pomocy. Dzięki wsparciu przyjaciół dziewczyna wyprowadza żydowskie dziecko na aryjską stronę – najpierw jedno, potem drugie, a później kolejne. Nadaje im nową tożsamość, a prawdziwe nazwiska zapisuje na bibułkach, które potem starannie ukrywa.

Wie, jak wiele ryzykuje, ale każdego dnia wraca do getta. Bo za jego murami pozostał ktoś jeszcze, ktoś najbliższy sercu Ireny – Adam, miłość jej życia…

Niezwykła historia Ireny Sendlerowej, jednej z największych bohaterek XX wieku, którą wreszcie możemy poznać taką, jaka była: pełną pasji, niezłomną i gotową do poświęceń. Poruszająca opowieść o sile charakteru i uczuciu, które rozkwitło w cieniu wojny.

Dzięki swojej odwadze ocaliła tysiące dzieci.
Czy uda jej się ocalić także miłość?

Lea Kampe przełożyła na stronice książki historię, którą każdy powinien poznać, i która nigdy nie może być zapomniana. Opisała ludzkim językiem niezwykłe wydarzenia, które były udziałem zwykłych-niezwykłych ludzi. Chociaż podtytuł mówi, iż jest to historia miłości i bohaterstwa Ireny Sendlerowej, to tak naprawdę dotyczy dużo większego kręgu osób, bez których nie udałoby się uratować tylu istnień.

Historia Ireny Sendlerowej jest mi dobrze znana, ale gdy tylko jest okazja czytam ją po raz kolejny, za każdym razem, czując podziw dla niej i jej współpracowników. Dla mnie jest ona dowodem miłości do bliźniego, tego że nawet w najgorszych czasach można zachować w sobie człowieczeństwo. Na pewno charakteryzowała ją niezwykła odwaga, hart ducha oraz niezłomność. Ale za nią stało o wiele więcej osób, dzięki którym udało się uratować z piekła 2,5 tyś. osób, w tym głównie dzieci. Sama zawsze powtarzała, że bez pomocy innych nie udałoby jej się działać na tak szeroką skalę. Ludzie codziennie narażali życie swoje i swoich bliskich, by pomóc innym. Często tę pomoc nieśli też nastolatkowie.

Książka Lei Kampe, jak sugeruje podtytuł, miała być nastawiona na przedstawienie miłości Ireny i Adama. Faktycznie, funkcjonuje ona w książce, jednak jest wtopiona w całą historię. Irena Sendler, nawet jakby nie miała obok siebie Adama, pomagałaby Żydom. Czytając ich historię, nie sposób nie zauważyć, że to ona jest tą stroną silną, zdeterminowaną, to na niej zdawał się opierać Adam, a nie odwrotnie. Generalnie należy dodać, że życie prywatne Sendlerowej nie było proste - ona  i on = miłość aż po grób. Tutaj był jeszcze mąż w obozie jenieckim i parę perturbacji, które koniec końców nie skończyły się jak w amerykańskim filmie, ale tego z tej książki już się nie dowiecie. Tutaj mamy etap miłości tych dwoje.

Polecam Waszej uwadze książkę "Dzieci Sendlerowej" Tilar J. Mazzeo, która była jedną z lektur, na których bazowała autorka "Anioła z Warszawy".

stycznia 07, 2022

"Będziesz tego żałować" Alicja Sinicka. Nie żałowałam!

"Będziesz tego żałować" Alicja Sinicka. Nie żałowałam!

Uciekała przed niebezpieczeństwem. Azyl okazał się pułapką.

Po brutalnym ataku na jej najlepszą przyjaciółkę Iga nie czuje się już bezpiecznie w swoim mieszkaniu. Zmęczona ciągłym oglądaniem się za siebie i przeczuciem, że jest obserwowana, decyduje się na przeprowadzkę.
Osiedle Marzeń kusi ją obietnicą bezpieczeństwa. Wysokie mury, nowoczesny system ochrony i zamknięta społeczność, która doskonale ją rozumie. Musi tylko zgodzić się na kilka zasad, które na pierwszy rzut oka wydają się dość ekscentryczne. Czego jednak nie robi się dla spokoju?
Po kilku tygodniach zostają jej przedstawione nowe zasady. Bardziej... specyficzne. Jaką cenę będzie musiała zapłacić za to, aby schować się przed całym światem?


Cóż za miła niespodzianka!
W końcu w moje ręce trafiła książka Alicji Sinickiej, którą przeczytałam z prawdziwym zainteresowaniem, wręcz nie mogłam jej odłożyć! W końcu fabuła, która przykuwa uwagę tajemnicą, bohaterami, sposobem stopniowania napięcia, a nie erotyką, seksem itp. 

Akcja kręci się wokół Igi, to ona jest główną bohaterką powieści, kobietą, która po napaści na swoją przyjaciółkę, - która nota bene, chciała ją przed czymś ostrzec - przeprowadza się na tajemnicze, zamknięte Osiedle Marzeń. Początkowo mierzymy się z tajemniczą napaścią, typujemy napastnika, bliżej poznajemy bohaterki, ich koligacje rodzinne, przyjaciół, pracę... wszystko zdaje się być ważne. Wraz ze zmianą zamieszkania Igi, do powieści wkradają się nowe, ciekawe wydarzenia. Osiedle nie jest zwykłym miejscem. Tajemnice i regulamin, który poznaje Iga jest intrygujący, a mieszkańcy specyficzni.

Autorka bardzo dobrze zazębia fabułę, potrafi utrzymać napięcie, kierować tropy na fałszywe tory. Chociaż pewne rozwiązania nie są wielką niespodzianką, jako czytelnicy pewnych rzeczy domyślamy się szybciej niż bohaterka, to cała główna zagadka okazuje się na tyle pogmatwana, że sama bym takiego rozwiązania nie odgadła. 

Alicja Sinicka stworzyła ciekawy, nowoczesny thriller, który od początku do końca utrzymuje bardzo dobre tempo, napięcie i zaciekawienie czytelnika. Nie ma zbędnych postaci, czy niepotrzebnych epizodów. Widać, że autorka miała pomysł i krok po kroku go realizowała. Brawo. Cieszę się, że  sięgnęłam po "Będziesz tego żałować". Tytuł absolutnie nieadekwatny do wrażeń, wynikających z treści. POLECAM!


Inne książki autorki:

stycznia 04, 2022

Gdy za dużo seksu. "Szelest" Magdalena Sobczak

Gdy za dużo seksu. "Szelest" Magdalena Sobczak
Dziennikarka Alicja Grabska dostaje zlecenie przetestowania mobilnej aplikacji Place to Rest, prowadzącej do zagadkowych miejsc na mapie Trójmiasta. W czasie kolejnego z wypadów, w lesie nieopodal sopockiej Łysej Góry, natyka się na ciało zamordowanej młodej kobiety. Czy śmierć zadana ofierze stanowiła karę? A jeśli tak, to za co? Dochodzenie prowadzone przez detektywa Oskara Korde łączy sprawy śmierci nastolatki i studentki dziennikarstwa. Morderca nie zostawił na miejscu przestępstwa żadnych śladów, jedynym tropem pozostaje karta pamięci z zapisanym na niej enigmatycznym filmikiem. Wspólne śledztwo Grabskiej i Kordy wiedzie do mrocznego, pełnego tajemnic i erotyzmu świata, w którym przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Wyrazista bohaterka „Szelestu” emanująca kobiecością.


To było słabe. 
W porównaniu do trylogii Kolory zła, to było złe. 
Oczywiście możecie się ze mną nie zgadzać, możecie mi nie ufać. Zawsze najlepiej przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie, chociaż - uprzedzam - ja żałuję poświęconego tej książce czasu.

Główna bohaterka to kobieta z przeszłością. Traumatyczne zdarzenie z lat nastoletnich odcisnęło na niej mocne piętno. Alicja stawia w życiu na luźne związki i przygodny seks. Zawodowo jest niespełnioną dziennikarką; zamiast ważkich tematów, poważnych reportaży, pisze o modzie i innych błahych sprawach. Gdy dostaje zadanie opisania nowej aplikacji również nie jest zadowolona. Place to Rest ma wskazywać użytkownikom ciekawe miejsca na mapie Trójmiasta. Okazuje się, że Alicję doprowadza do zwłok młodej dziewczyny.

Temat, którego podjęła się Małgorzata Oliwia Sobczak wydaje się ciekawy, wręcz nowatorski, ale co z tego, kiedy fabułę przykrywa bohaterka, mająca problemy ze swoją seksualnością. 'Lubiąca' ostry, szybki, przygodny seks Alicja jest w powieści kobietą fatalną. Wszystkim się podoba i wszyscy chcieliby ją mieć. Co takiego oprócz urody w sobie ma? Ciężko powiedzieć, niemniej nikt nie może się jej oprzeć. Wejście, czy wyjście z pracy jest wyzwaniem, bo już czeka kolega. Nawet kelner chętnie odpowiada na sygnały bohaterki, proponując numerek w godzinach pracy. Zdecydowanie ta 'pikanteria' zabiła cały potencjał fabuły. A fabuła w utworze toczy się dwutorowo. Jesteśmy świadkami zdarzeń z przeszłości (rok 1990) oraz tych współczesnych (2018). Przeszłość była bardziej interesująca, zawierała jedyny ciekawie zapowiadający się wątek jakim była przemoc domowa i jej sprawca, czyli mąż Alicji. Niestety w miarę rozwoju akcji odczuwałam coraz większy brak pomysłu na rozwój bohatera. Jego uczynki pozbawione były logiki w odniesieniu do poznanych kolejnych wydarzeń.

Rozbawiło mnie włączenie do powieści policjantów z wcześniejszych książek, których sposób wypowiadania się - 'policyjny slang' - mocno pokłuł mnie w oczy. Ich udział ograniczył się tylko do kilku wyróżniających się tekstów, które nie wiedzieć po co zostały wprowadzone. Taki epizodzik, który pasował jak pięść do oka. Innym ciekawym epizodem było przygotowanie przez detektywa prowadzącego śledztwo, Oskara Kordę, kolacji - ceviche z kałamarnicy. Jak na osobę, która ciągle pracuje, ciekawe wydaje się posiadanie w domu świeżego mango, cienko krojonych steków z kałamarnicy itp. produktów, które raczej rzadko występują, ot tak, w lodówce, czekając aż ktoś będzie miał czas przygotować z nich potrawę. Chyba powinnam zmienić myślenie o polskich policjantach - kawalerach ;) Oczywiście, można nazwać to czepianiem się, dla mnie było po prostu gwoździem do trumny słabej książki, z pokręconym zakończeniem i brakiem logiki w kreowaniu bohaterów.


Podsumowanie: Powieść opierała się na seksie w różnych jego wariantach: wykorzystanie, pornografia, przygoda i przygodność, morderstwa. Nie zabrakło również - a jakże - przemocy domowej. Brak logiki niektórych zdarzeń, brak umiejętności stopniowania napięcia, na siłę tworzone tajemnice, bohaterka, jak z najgorszych powieści - piękna, na widok której mężczyźni od razu ściągają spodnie (a przynajmniej bardzo by chcieli), policjanci od czapy, zakończenie, przy którym pokręciłam z politowaniem głową. No cóż, jak się zapewne domyślacie: NIE POLECAM.

stycznia 01, 2022

Podsumowanie 2021 roku

Podsumowanie 2021 roku

Powoli kończymy kolejny normalny - nienormalny rok.
Dla mnie był on w pewnym sensie przełomowy, ponieważ wiązał się z powrotem do pracy.

Blogowo było bardzo dobrze. Nie mam wrażenia, że piszę tylko dla siebie. Bardzo dziękuję wszystkim, tym anonimowym, którzy wpadają po cichu i tym znajomym, którzy zostawiają po sobie ślad - dziękuję, że wpadacie, czytacie, dzielicie się swoimi przemyśleniami, opiniami. Ponoć blogi powoli umierają, ale mam nadzieję, że jeszcze długo tak się nie stanie. 

Poniżej przedstawiam najchętniej czytane w zeszłym roku posty:


W 2021 roku objęłam swoim patronatem 3 wyjątkowe książki. Każda jest inna, każda wnosi coś innego, każdą szczerze polecam.

Niestety, nie wszystkie przeczytane książki okazały się strzałami w 10. Niektóre były to strzały prosto w zęby. Teksty wypalające gałki oczne, niepotrzebne kolejne tomy, nudne, rozwleczone fabuły, wręcz obrażające szare komórki. Powodów, dla których niektóre powieści nie zdobyły mojej aprobaty było wiele. Poniżej top 5 najgorszych, których z pewnością NIE POLECAM (kolejność przypadkowa):
Na blogu ukazały się również wywiady m.in z pisarką Moniką Magoską-Suchar oraz post z cyklu - czego o mnie nie wiecie - '5 książkowych faktów o mnie'

Blog to także Instagram, który bardzo lubię, i na który serdecznie zapraszam. Jak widać próbowałam iść w ciepłe barwy na fotografii, ale chyba wolę te zimne, które mam teraz;) Niestety jest to aplikacja, która rządzi się swoimi prawami. Jednak mimo, iż obecne zasięgi leżą i kwiczą z żalu, bo są o dobrą połowę mniejsze niż były to nie zamierzam go opuszczać - chyba już się od niego uzależniłam ;)  


Na koniec chciałam Wam życzyć

zdrowia, uśmiechu, pomyślności,
każdego dnia dużo radości,
w pracy sukcesów, bez zbędnych stresów.
Portfela grubego i szczęścia wielkiego!
Szczęśliwego Nowego Roku!




grudnia 30, 2021

"Tomasz Niefart. Gacie na łopacie" Kasia Keller

"Tomasz Niefart. Gacie na łopacie" Kasia Keller

Wakacje się skończyły, więc czas wrócić do szkoły. W przypadku Tomasza Niefarta – urodzonego pechowca – oznacza to tylko jedno – nowe pasmo szkolnych i towarzyskich porażek! Totalna kompromitacja i dokumentna publiczna żenada tylko czekają, by podłożyć mu nowy kolec! Co tym razem przytrafi się Tomaszowi? Na przykład kompromitacja przed dziewczynami podczas meczu piłki nożnej i upokorzenie na zawodach pływackich. Jedno trzeba przyznać – Niefart znowu będzie na ustach wszystkich!

Myślisz, że Ty masz pecha? Przeczytaj historie z życia Tomka. Już sam fakt, że nazywa się Tomasz Niefart skazał go na porażkę… tak przynajmniej twierdzi sam Tomasz.



Pomysł na bohatera - typowego nastolatka, dla którego każda sytuacja może stać się prawdziwą życiową tragedią, okazał się strzałem w 10. Aby jednak tak się stało potrzebne było poczucie humoru oraz znajomość 'funkcjonowania' nastolatków. Kasia Keller posiada jedno i drugie, dlatego kolejną część perypetii Tomasza czyta się z równym zainteresowanie, jak pierwszą. 

Książka zawiera dziewięć historii - dziewięć różnych opowieści o naszym niefartownym chłopcu. Wydarzenia, w obliczu, których autorka stawia chłopca, są zabawne oraz zaskakujące. W tytułowej historii, "Gacie na łopacie", nasz Tomek zostaje zaproszony na zawody w pływaniu rangi międzyszkolnej. Niespodziewanie na basenie znika mu worek z ręcznikiem i ubraniami... co było dalej? Przeczytajcie sami, to tylko jedna z wielu opowieści, które Was i Wasze dzieci rozbawią. 

Pechowe przygody Tomka widzimy w zabawnej dla czytelnika otoczce, która pozwali spojrzeć dość wrażliwym na swoim punkcie nastolatkom, z dystansem i przymrużeniem oka na siebie i różne, spotykające ich sytuacje. Cieszę się, że powstał bohater, który bez zadęcia i moralizatorstwa odbija na kartach książki ich zachowanie. Mam nadzieję, że takie książki nie tylko zachęcą do czytania, ale przy okazji do krytycznego spojrzenia na samych siebie. Nawet jeżeli opowieści o Tomaszu Niefarcie nie skłonią nastolatków do refleksji to z pewnością wywołają u nich uśmiech.



grudnia 27, 2021

"Dziewczyna z gór. Śniegi" Małgorzata Warda

"Dziewczyna z gór. Śniegi" Małgorzata Warda

Ofiara porwania, Nadia, po wielu latach decyduje się ujawnić policji swoją tożsamość. W wyniku tego następuje ciąg dramatycznych zdarzeń.

Śnieżna burza pogrąża w chaosie górskie miasteczko, utrudniając prowadzenie śledztwa, a w tym czasie wychowywana poza światem Nadia wraca do cywilizacji. Tam musi stawić czoła mediom i policji. Pojawiają się wątpliwości, czy jest ofiarą porwania, czy może od lat świadomie kieruje własnym losem.

Porywacz pozostaje nieuchwytny. Pojawiające się tropy sugerują jego śmierć, ale czy Jakub na pewno nie żyje? I kim właściwie jest? Przestępcą czy może człowiekiem, który w końcu nauczył się kochać?

Z pozoru oczywiste oceny przestają być jednoznaczne, a ludzkie emocje zdają się nie podlegać zasadom winy i kary.


Po co autorka po trzech latach wraca do książki i pisze dalsze losy bohaterów? Nie wiem. Nie rozgryzłam tego, drugi tom nie dał mi, niestety, odpowiedzi na te pytania. 

UWAGA, możliwe spoilery!

"Dziewczyna z gór. Śniegi" to ciąg dalszy opowieści o Nadii, porwanej w wieku 11 lat dziewczynce. Teraz - 15 lat później - jest ona już dorosłą kobietą, która miała wiele okazji i możliwości, by uciec od swojego porywacza. Dlaczego tego nie zrobiła? Jak odnalazła się w nowo-starej rzeczywistości? Jak zareagowali jej rodzice? Autorka bardzo pobieżnie odnosi się do tych pytań. Druga część nie wnosi niczego nowego do historii Nadii, nie jest żadną wartością dodaną. Jak dla mnie, jest zupełnie niepotrzebnym zapełnieniem kartek historyjkami, które bezrefleksyjnie czytamy, by dowiedzieć się, że czeka nas jeszcze tom trzeci.
 
"Śniegi" to pewne wybrane, pourywane retrospekcje życia w górach z porywaczem; sytuacje, które się wydarzyły, a które niczego do opowiadanej historii nie wnoszą, niektóre są powtórzeniami, inne doprecyzowują obraz 'normalnego' życia Jakuba i Nadii. Małgorzata Warda oprócz ww. opisuje poszukiwania Jakuba, jego próby przeżycia oraz obecną sytuację Nadii. Niestety, jest to tak lakoniczne i pozbawione jakiejkolwiek głębi, że przez powieść się płynie bez głębszych rozważań czy refleksji. To, co w pierwszym tomie było siłą, czyli zmuszenie czytelnika do zmierzenia się z sumieniem, tutaj w ogóle nie ma miejsca. Dziecko wraca po wielu latach do domu, a w powieści, w zachowaniu bohaterów tego nie widać i nie czuć.


Zastanawiam się, po co właściwie powstał drugi tom? Pierwszy był genialny, stawiał pytania, drugi jest dla mnie o niczym. Mamy tutaj płytką relację rodzinną - autorka w zasadzie w ogóle nie podjęła się próby psychologizacji postaci. Bohaterowie są płytcy, nierealni, są bytami na papierze, którzy nie wzbudzają emocji. To, co mogło być atutem drugiego tomu, próba wniknięcia w głowy rodziców, ukazanie ich emocji, tutaj w ogóle nie ma miejsca. Zarówno matka, jak i ojczym są w tle. Niby ważni, ale jakby ich w ogóle nie było. Na dodatek, autorka nie powstrzymała się przed schematycznym, przewidywalnym, znanym z każdej nudnej obyczajówki romansem głównej bohaterki. 

Dla mnie ta książka to rozczarowanie, strata czasu i trochę odarcie pierwszego tomu z jej największych pozytywów. Żałuję, że autorka wróciła do "Dziewczyny z gór". Dobre rzeczy lepiej zostawić, a nie na siłę je ulepszać, czy na kanwie sukcesu tworzyć kolejne, które przeważnie są gorsze i psują obraz całości.

grudnia 19, 2021

"Wielka księga Mikołajka" Goscinny&Sempe

"Wielka księga Mikołajka" Goscinny&Sempe

Cały świat Mikołajka i jego kumpli w księdze pełnej niespodzianek!

Otwórzcie okienka i klapki, żeby odkryć blaski i cienie burzliwego życia Mikołajka i wszystkich jego kumpli: Alcesta, który ciągle je, Ananiasza pupilka naszej Pani, Gotfryda, który ma strasznie bogatego tatę i dom z basem, czy Euzebiusza, który lubi dawać w nos, ale tylko kolegom.

"Wielka księga Mikołajka" to zbiór krótkich zabawnych sytuacji, dowcipów, humoresek, żartobliwych tekstów, dopełnianych niepodrabialną kreską Sempe. 

Urok najnowszej odsłony przygód Mikołajka polega na niespodziankach, które kryją się na praktycznie każdej stronie tej jakże starannie wydanej książki. Mamy tu okienka do uchylenia, drzwi do otwarcia, kopertę do zajrzenia, zasłony i jeszcze mnóstwo innych zakamarków, których odkrywanie sprawi fanom Mikołajka wiele radości. Sytuacje zamieszczone w "Wielkiej księdze Mikołajka" są znane z wcześniejszych przygód chłopaka, dla dzieci, które go nie znają mogą się wydać dziwne, nieśmieszne, czy nieciekawe. Dla nich sugeruję podrzucenie pierwszej książki przygó Mikołajka. 

Jeżeli znacie małego (lub dużego😉) fana przygód tego zabawnego łobuziaka z Francji, to z pewnością warto rozważyć w ramach prezentu dla niego tę właśnie książkę ☺️ 

grudnia 14, 2021

"Hunter" L.J. Shen

"Hunter"  L.J. Shen

Hunter to pierwszy tom serii Boston Bells L.J. Shen. Poznaj dwoje nieustraszonych łowców i dowiedz się, które z nich zwycięży!

Sailor miała w życiu jeden jasny cel – i znajdował się ON na samym środku tarczy strzelniczej. Ciężka praca i skupienie dały jej wymarzoną szansę na wyjazd na olimpiadę, gdzie jej łucznicze umiejętności zostałyby zauważone i docenione. Jednak aby osiągnąć to, co zaplanowała, nie może sobie pozwolić na rozproszenie uwagi. A to oznacza: żadnych imprez, żadnych zobowiązań i przede wszystkim – żadnych chłopców. Dlatego propozycja, którą złożył jej znany playboy i dziedzic rodzinnej fortuny, całkowicie ją zaskoczyła. W zamian za sponsorowanie jej kampanii i wsparcie kariery miałaby zamieszkać z nim na najbliższe pół roku. Tylko dlaczego niemal dorosły mężczyzna miałby potrzebować niani? I czemu upiera się, że musi nią być właśnie Sailor?

Hunter również nie jest zachwycony tym pomysłem. Czeka go sześć miesięcy czyśćca. To jego jedyna szansa na udowodnienie ojcu, że potrafi zachowywać się dorośle i odpowiedzialnie, oraz na zachowanie należnego mu dziedzictwa. Tak oto najbardziej zepsuty, rozpustny i zblazowany chłopak w Bostonie ląduje w jednym mieszkaniu z bezkompromisową, upartą i nieustępliwą Sailor. Hunter nawet nie przypuszczał, jak trudno będzie mu dotrzymać wszystkich warunków kontraktu.


Jak głosi powyższa notka wydawcy, szykuje się kolejny tom serii, w której ukazał się "Hunter". Dla mnie jednak pierwszy będzie jednocześnie ostatnim. Mój umysł, moje oczy, moje poczucie literackiej estetyki nie przyjmą więcej tego, co otrzymałam od autorki na łamach "Huntera". 

Powieść zaczyna się sceną, po której byłam pewna, że więcej tej książki nie otworzę. Zaczęło się jak w najgorszym koszmarze sceną, w której Hunter, obudzony przez kolegów wkłada magiczny paluszek w kobietą. Paluszek jest magiczny bo ledwo to robi, a kobieta wije się z rozkoszy. Druga kobiecina, która także skusiła się na naszego tytułowego bohatera w tym samym czasie - nie potrzebuje paluszka. Wystarczy jej... noga. Tak, kochani, kobiecina zadowala się na nodze Huntera. Mamy dwie szczęśliwe za jednym zamachem. Co ma takiego w sobie nasz bohater, że kobiety są chętne, zwarte - czy raczej rozwarte - i gotowe ledwo obok nich przejdzie? Nie wiem. Nie odkryłam tego na żadnej z 414 stron.

Nie będę rozpisywała się o fabule bo jest tak prosta i schematyczna jak konstrukcja cepa. Facet - półbóg, zaliczający wszystko co się rusza. Dziewczyna - nie chcem, ale muszem się z nim zadawać, ale szybko, oczywiście, zmiana na chcem. Mogłabym zrozumieć konstrukcję bohaterów, gdyby napisał ją facet, tutaj jakoś trudno mi zaakceptować stworzenie takich bohaterów przez kobietę. Rzekłabym nawet, że to szkodliwy obraz, które młode dziewczyny niech czytają przez palce albo wcale. Oczywiście obraz zblazowanego typa, którego ze wszystkich opresji ratują pieniądze rodziców miał być przykrywką jego wewnętrznych, emocjonalnych problemów, braku opieki i ciepła rodzinnego bla bla bla.


Myślałam, że nie przeczytam już gorszej książki niż "Gordian" Melissy Darwood, a tu niespodzianka, poziom ten sam osiągnięty. Dla mnie to kolejny tani porn z kobietami, które wychodzą na głupie i łatwe, a facet to myślący kasa i przyrodzeniem machomen. Jakiś pozytyw na koniec? Całkiem przystojna okładka ;)

Czytajcie na swoją odpowiedzialność. Nie polecam.

grudnia 13, 2021

"Po drugiej stronie raju" Beata Zdziarska

"Po drugiej stronie raju" Beata Zdziarska
Ewa i Mateusz są małżeństwem, któremu nieźle się powodzi. Luksusowy apartament w centrum miasta, dwa samochody, dobra praca. Do szczęścia brakuje im właściwie tylko… szczęścia. Kiedy pewnego dnia postanawiają zawalczyć o nieco zetlałe uczucie między nimi, okazuje się, że los trzymał dla nich w zanadrzu coś, czego woleliby nigdy nie doświadczyć.


Powiem Wam, że wybierając do recenzji książkę Beaty Zdziarskiej nie spodziewałam się, że zrobi na mnie TAKIE wrażenie. Okładka i opis nie oddają dramatu, jaki rozgrywa się na kartach powieści "Po drugiej stronie". Dodatkowo książka napisana jest plastycznym językiem, z wydarzeniami, które niejednokrotnie zaskoczą, ale nada będę bardzo życiowe i autentyczne.

Bohaterami książki jest młode małżeństwo - Ewa i Mateusz. Ludzie po trzydziestce, spełniający się zawodowo, ona w korporacji, on w firmie budowlanej. Niestety, ich wzajemna relacja nie jest już tak satysfakcjonująca. Małżonkowie żyją razem, ale tak naprawdę tylko obok siebie. Ich uczucie się wypaliło, mają odmienne priorytety, zainteresowania, na dodatek nie dogadują się ze swoimi teściami. W takim życiowym rozkroku spada na nich nieszczęście. Okazuje się, że życie przygotowało dla nich dużo większy cios niż mogliby sobie to wyobrazić. Mateusz zaczyna chorować...

Powieść Beaty Zdziarskiej czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Autorka napisała naprawdę dobrą, życiową obyczajówkę, w której nie ma ani jednorożców, ani tęczy. Tutaj mamy życie w swojej brutalnej odmianie. Życie, które pozornie było dla bohaterów szczęśliwe, i które nagle się odwróciło. Zarówno Ewa, jak i Mateusz są tutaj bardzo dobrze nakreśleni. Każde z nich zmaga się z emocjami, niemocą, sumieniem. W tym momencie autorka wyprowadza z cienia rodziców oraz przyjaciół młodego małżeństwa, ciekawe postacie, które odegrają w powieści bardziej lub mniej istotną rolę. 


To, co mnie się podobało to fakt, że autorka nie ubarwia świata przedstawionego, nie wmawia, że będzie dobrze, trzyma się faktów, które nie zawsze czytelnikowi się podobają. Co więcej, nie ma tutaj także kryształowych bohaterów. Nie ma truizmu w stylu: cierpienie uszlachetnia, czy miłość pokona wszelkie przeszkody. Mamy za to trudne decyzje, walkę sumienia, wybory, które czytelnikowi mogą się nie spodobać, ale których nie może potępiać, bo nigdy nie wie, jak zachowałby się w danej sytuacji. Największym atutem powieści Beaty Zdziarskiej jest jej brutalna realność. 

Ciekawym zabiegiem jest oddanie narracji dwóm kobietom, Ewie i jej teściowej Zofii, co pozwala spojrzeć na życie bohaterów i późniejszy, rozgrywający się w nim dramat z dwóch różnych perspektyw. 
POLECAM!

Trudna to była obyczajówka, pełna moralnych wątpliwości i walki sumienia, ale przez to też bardzo ciekawa. Naprawdę nie mogłam się od niej oderwać dopóki nie skończyłam. 
Polecam!
Ocena: 9/10
Copyright © Femina domi , Blogger