kwietnia 19, 2021

"Malwinka i Lusia" Kasia Keller

"Malwinka i Lusia" Kasia Keller

Nowa seria dla wesołych przedszkolaków. Poznajcie Malwinkę. Ta czterolatka jest nieśmiała i wygląda jak wiele dziewczynek w jej wieku: ma niesforne, brązowe loczki i nosi okulary. Na rękach Malwinki jest Lusia, ukochana pluszowa alpaka. Myślę, że dużo dziewczynek ma pluszowe alpaki, ale drugiego takiego duetu jak Malwinka i Lusia - nie znajdziecie.

Czterolatka dzięki swojej bogatej wyobraźni tworzy światy, w których przeżywa niezwykłe przygody. Gdy dorośli nie patrzą, zabawki i przedmioty wokół Malwinki ożywają, a alpaka jest jej nieodłączną towarzyszką . To właśnie często Lusia ma w sobie dość odwagi, aby sterować latającym dywanem albo stawić czoła piratom. Lusia to całkowite przeciwieństwo Malwinki – jest dzielna, waleczna i cały czas pełna optymizmu.


"Malwinka i Lusia" to książka zawierająca trzy opowiadania przeznaczone dla przedszkolaków, ale jak pokazało życie, również nieco starsze dzieci przeczytają ją z przyjemnością i ciekawością. Główną bohaterką książki Kasi Keller jest tytułowa Malwinka - czteroletnia, pełna życia dziewczynka, z którą każde dziecko będzie chciało się zaprzyjaźnić. Dziewczynce zawsze i wszędzie towarzyszy najlepsza przyjaciółka, maskotka Lusia, lama, która nie jest taką zwykłą zabawką. Gdy nikt nie patrzy Lusia ożywa i towarzyszy swojej przyjaciółce w niezwykłych przygodach.

Malwinka to dziewczynka przeniesiona z życia na karty książki. Nie lubi kąpieli, miewa złe humory, kłóci się z przyjaciółką. To co ją jednak wyróżnia to olbrzymia wyobraźnia, która zmienia się w prawdziwą magię. Chociaż, wydaje mi się, że gdy tylko poświęcimy dzieciom trochę uwagi i będziemy rozbudzali ich wyobraźnię, np. czytając książki, to i one będą przeżywały takie magiczne wydarzenia. 


Wracając, jednak, do lektury.
Każda przygoda opisana w książce niesie ze sobą przesłanie i naukę, ale nie nachalną, a delikatnie wplecioną, naturalnie wyłaniającą się z kart opowieści. Autorka, Kasia Keller, jak nikt inny potrafi dostosować treści i język w swoich książkach do konkretnej grupy wiekowej dzieci. Tutaj mamy do czynienia z opowiadaniami dla młodszych. Wydarzenia i słownictwo są zrozumiałe, jasne i nie wymagają dodatkowych tłumaczeń. 

"Malwinka i Lusia" to książka, którą bez obaw możemy czytać swoim dzieciom bądź podarować ją komuś w prezencie. Piękne, kolorowe, pozytywne ilustracje są wspaniałym uzupełnieniem opowiadanych, porywających historii. Krótkie, acz treściwe, wciągną maluchy w magiczny świat, w którym zabawki ożywają, a codzienne wydarzenia mogą być tylko zaczątkiem do przeżycia fascynującej przygody.
POLECAMY!

kwietnia 16, 2021

Wywiad z pisarką Moniką Magoską - Suchar

Wywiad z pisarką Moniką Magoską - Suchar


Monika Magoska - Suchar: rocznik 1983, urodzona w Krakowie, ukończyła prawo na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Prywatnie mama zwariowanej trójki. Wciąż dekoruje swoje mieszkanie, jest zakupoholiczką. Z braku czasu pisze po nocach. Lubi mroczne lub otwarte zakończenia, które pozostawią zaintrygowanego czytelnika w niedosycie (finałową scenę z „Przeminęło z wiatrem” uważa za mistrzostwo).


Niedawno ukazała się książka "Więzień namiętności", już wkrótce będzie miała premierę "Prowincja grzechu", można rzec, że idziesz jak burza. Skąd czerpiesz kolejne pomysły na fabułę?

Nie trzeba mi dużo, by stworzyć podwaliny nowej historii. Czasem jest to artykuł w prasie, plotka w tabloidzie, scena w oglądanym właśnie z mężem serialu, rozmowa z blogerami i przyjaciółmi. Inspiracja jest wszędzie. Cały świat nią jest, przez co moja głowa pęka od pomysłów. Brakuje mi tylko czasu na realizację ich wszystkich.

Dlaczego akurat literatura erotyczna/romans?

Zaczynałam od literatury fantasy, ale mocno osadzonej w romansie. Ponieważ zaobserwowałam wielkie zainteresowanie literaturą kobiecą, a także chciałam spróbować napisać coś sama, wybrałam to, w czym czuję się najlepiej – historie o miłości i namiętności. Zmieniłam tylko realia na współczesne. Nie żałuję. Taki rodzaj literatury ma duże wzięcie, nie można narzekać na brak zainteresowania. Zdecydowanie łatwiej dotrzeć do czytelników, ale i wydawców niż w przypadku fantastyki.

Jak to się stało, że w ogóle zaczęłaś pisać?

Zaczęło się od liceum, kiedy to na nudnych lekcjach pisałam powieści z koleżanką z ławki. I tak mi zostało na całe lata. Wydanie pierwszej książki i wejście w krąg książkowego światka tylko podsyciło moją chęć wychodzenia do ludzi z moimi pomysłami.

Która z Twoich powieści jest tą ulubioną, a jeśli nie ma takiej to może jest ukochany bohater?

Obecnie zdecydowanie jest to Ambasador. To romans sensacyjny, a główny bohater – Peter Kelly – to moja wersja Bonda. Bond dla kobiet. Jest przystojny, zabawny, umie znaleźć się w każdej sytuacji, a także kocha na zabój. Czego chcieć więcej. Mam nadzieję, że Peter skradnie Wasze serca, tak jak skradł moje i pewnej arabskiej księżniczki.

Jak rodzina i znajomi reagują na to co piszesz?

Mój mąż i moja mama bardzo mi kibicują. Mam też sporą rzeszę fanów wśród znajomych, za co jestem im bardzo wdzięczna. Wsparcie motywuje.

Zasiadając do pisania masz już w głowie cały plan na książkę i po prostu go realizujesz, czy tworzysz fabułę na bieżąco?

W moim wypadku planowanie się nie sprawdza. Mam bardzo ogólny zarys akcji, a dopracowuję go dopiero w trakcie pisania. Nie jestem w stanie zrobić konspektu przed powstaniem książki. To nierealne, bo i tak by się nie sprawdził. Moje postacie robią co chcą 😊


Masz jakieś nawyki, przyzwyczajenia związane z pisaniem, coś bez czego nie zasiadasz do pisania?

Dotychczas pisałam w nocy. Miałam wtedy spokój i ciszę, których za dnia nie sposób doświadczyć w moim domu. Jednak pandemia zmodyfikowała to przyzwyczajenie. Ze względu na przemęczenie piszę kiedy tylko mam chwilę. Czasem nawet podczas lekcji zdalnych dzieci siadam, by dopisać kilka zdań.

Co czytasz prywatnie? Masz ulubionego pisarza?

Ostatnio dominuje u mnie literatura kobieca, ale nadal zdarza mi się sięgać po fantastykę. Na przykład obecnie jestem w trakcie lektury Diuny i jestem zachwycona. Moim ukochanym pisarzem niezmiennie pozostaje Andrzej Sapkowski. Cenię także Meghan March, Vi Keeland czy Peleope Ward.

Wyznaczasz sobie jakieś pisarskie cele?

Owszem. Początkowo moim marzeniem było wydać powieść w dobrym wydawnictwie, potem rozszerzyłam listę wydawców, u których chciałam, by wyszły moje książki, co także się spełnia. Teraz pracuję nad tym, by móc utrzymywać się z pisania. Wybrałam je jako ścieżkę zawodową.

Ilu książek w tym roku możemy się jeszcze spodziewać?

Łącznie z Więźniem namiętności powinny ukazać się cztery (Prowincja grzechu, Ambasador, Szantaż). Niestety nie mam wpływu na kalendarze wydawnicze.

Czego Ci życzyć w związku z Twoim pisarsko-zawodowym życiem?

Cierpliwości. Łączenie pracy w domu z opieką nad trójką maluchów i nauczaniem zdalnym bywa wyczerpujące 😉

I tej cierpliwości oraz nieustającej weny z całego serca Ci życzymy.
Bardzo dziękuję za rozmowę.


A Waszej uwadze, kochani, polecam stronki autorki

*****

Na koniec zapraszam serdecznie na mój profil instagramowy - @femina_domi, na którym można wygrać egzemplarz książki "Więzień namiętności"

kwietnia 14, 2021

"Pipo. Najsilniejsza dziewczynka na świecie" Amelie Dumoulin

"Pipo. Najsilniejsza dziewczynka na świecie" Amelie Dumoulin
Poznajcie Pipo, najsilniejszą dziewczynkę na świecie. Pipo ma 11 lat, rude włosy i grubego szczura Sprinterka. Nie ma za to mamy. A jej tatko, marynarz i szpieg, wyruszył w rejs pełen przygód. Dziewczynka nie chodzi do szkoły, mieszka w garażu i opiekuje się pewną staruszką. Nagle jej życie się zmienia. Pipo traci dach nad głową i dowiaduje się, że ma przyrodnią siostrę, o której istnieniu nie miała dotąd pojęcia. Dziewczynka wyrusza więc w podróż, by ją odnaleźć…

Niezwykła i mądra opowieść o tym, że przed problemami nie zawsze da się uciec w świat marzeń. Ale zawsze można sobie z nimi poradzić. Nawet jeśli nie wszystko jest takie, jak sobie wyobrażaliśmy.


Jaka bohaterka wyłania wam się z  powyższego opisu? Jeżeli odpowiedzieliście: Pippa Pończoszanka, to zdecydowanie macie rację. Inspiracja tą bohaterką aż bije po oczach. 

Pipo ma 11 lat, rude włosy, przyjaźni się ze zwierzętami i wykazuje się niespotykaną siłą. Na dodatek została porzucona przez ojca marynarza, przyjaźni się z pewnym rodzeństwem i nie chodzi do szkoły. Jak widzicie mamy, de facto, do czynienie ze współczesną wersją Pippi, tylko niestety, gorszą. Dla mnie to była marna podróbka, ale przejdźmy do treści.

Pipo ma 5 lat, gdy tata podrzuca ją do nieznajomej starszej kobiety, która, jak można wywnioskować ze słów ojca, była jego kochanką. W przeciągu 6 lat, które Pipo spędza z kobietą wiele się zmienia. Ich dom pozostaje jedynym w okolicy, kobieta zamyka się w swoim świecie, spędzając dni na fotelu i wpatrywaniu się w okno. Obraz miasta, w którym żyje Pipo z panią Helenką jest na wskroś katastroficzny. Puste ulice, brak sąsiadów, ziemia nasiąknięta benzyną. Wyobraźnia podsuwa niezwykle smutne widoki, jak z filmów opisujących rzeczywistość po kataklizmie. Dziewczynka spędza lata na ukrywaniu się przed pracownikami socjalnymi, którzy doglądają starszą panią i przynoszą jej gotowe posiłki. Rozmawia jedynie z udomowionym szczurem oraz parą szopów. Wszystko się zmienia za sprawą ucieczki szczura Sprinterka. Dziewczynka wychodzi z domu na poszukiwanie i spotyka parę dzieci, które wcześniej jedynie podglądała z okna mieszkania. Rodzi się piękna przyjaźń, jednak radosne dni nie trwają długo. Wkrótce nadciągają kłopoty. Starsza pani zostaje przeniesiona do domu opieki, a jej dom ma zostać zrównany z ziemią. 

Nie będę wam opowiadała dalszego ciągu, ale zapewniam, że sporo jeszcze w książce się dzieje. Chciałabym natomiast zwrócić uwagę na pewne kwestie, które mnie do tej opowieści ustosunkowały negatywnie. Po pierwsze należy sobie odpowiedzieć na pytanie, dla kogo dedykowana jest książka Amelie Dumoulin. Dla mnie jest to książka z dziecięcymi bohaterami, ale napisana dla dorosłych. Wydawnictwo wskazuje graniczny wiek na 9+, który jest w moim mniemaniu zbyt zaniżony. Moim zdaniem, tej książki, dzieciaki w tym wieku, nie powinny czytać samodzielnie. Jeżeli chcemy podarować ją dziecku to takiemu w wieku min. 11/12 lat. 

- Antonio, to prawda, że swego czasu nieźle się razem bawiliśmy...
- Ty byłaś doświadczoną kobietą, a ja zakochanym młokosem...
(ojciec Pipo do p. Helenki) s.14

- Ale ślicznotka, ale sexy!
(Pipo o sobie) s.18

- Gdzie mógł się zaszyć ten wypierdek?
***
- Przez niego się spóźniłam. Dupek!
***
- Czy i ja skończę jak stara?
s. 26
+
wszechobecna, zwłaszcza w końcowej fazie książki - cholera.
(wszystko z ust dziewczynki)

Pipo przez to, iż większość życia musiała sama o sobie zadbać zachowuje się jak dorosła; jest sprytna, odważna, zaradna. Jak to się mówi, nie daje sobie w kaszę dmuchać. Samotna, ale nie smutna. Potrafi sobie poradzić w każdej sytuacji, w zasadzie dorośli nie są jej potrzebni. Oczywiście, to tylko płytkie spojrzenie na bohaterkę, w jej obrazie jest głębia, ale czy dostosowana do sugerowanego wieku czytelnika? Nie sądzę.

Narrację w książce mamy trzecioosobową, przerywaną wtrąceniami autora. To jest kolejna rzecz, która mnie nie przekonuje i uważam ją za zbędną. Na szczęście jest wyodrębniona innym kolorem czcionki, co ułatwi dzieciom zorientowani się w tekście. 

Kochani, jeżeli miałabym oceniać tę książkę ze swojej czytelniczej perspektywy, zapewne wypadłaby lepiej. Niestety, jest ona skierowana do małoletnich czytelników i jako takiej wystawiam jej ocenę 3/10

Podsumowując, nie polecam tej książki dla dzieci młodszych niż 11 lat. W zasadzie rekomenduję wam sięgnięcie do pierwowzoru, czyli do Pippi Pończoszanki, a "Pipo" pozostawiam z naszą negatywną opinią waszej rozwadze. 

kwietnia 11, 2021

"Smoki" Tamara Macfarlane

"Smoki" Tamara Macfarlane
Jedne są szlachetne i pomocne, a inne – złowrogie i niebezpieczne. Kryją się w głębinach mórz i oceanów, zamieszkują mroczne jaskinie i niedostępne szczyty gór. Niektóre potrafią latać, inne pływać, jeszcze inne pełzają jak węże. Ale wszystkie posiadają nadprzyrodzone moce.

Ta przepięknie ilustrowana księga smoków zaprowadzi cię prosto do ich niezwykłego świata. Znajdziesz tu szczegółowe opisy najważniejszych gatunków smoków z całego świata. Poznasz najciekawsze legendy i podania dotyczące tych magicznych stworzeń. Dowiesz się, jak je rozpoznać, wyśledzić, schwytać… albo narysować. Wejdź do zaczarowanej krainy smoków i zobacz najbardziej niesamowite stwory z każdego zakątka świata.
Tylko uważaj na ogniste podmuchy!


Dzisiaj o książce "Smoki", która wyszła spod skrzydeł Wydawnictwa Dragon, któremu nigdy nie można nic zarzucić pod względem wizualnym wydawanych pozycji dla dzieci. Tak było też w przypadku "Smoków" Tamary Macfarlane. Twarda, przyciągając wzrok okładka ze złotym tytułem w połączeniu z ilustracjami Alessandry Fusi daje książkę, która cieszy oko małego i dużego czytelnika. Książka podzielona jest na rozdziały, które później ułatwią dzieciom wyszukanie wybranych treści. Mamy w "Smokach" także indeks oraz bardzo przydatny słowniczek trudniejszych wyrazów. Bez niego treść w niektórych miejscach byłaby zbyt trudna dla dzieci w zrozumieniu.


W książce znajdziemy podział na smoki europejskie, azjatyckie oraz smoki świata. Jedne są dobre, pomocne, przyjazne, a inne złowieszcze i zdecydowanie niebezpieczne. Jak się okazuje to te europejskie są bardziej złowrogie, a te azjatyckie czują silniejszą więź z człowiekiem. Różnorodność omawianych smoków jest podkreślana ilustracjami. Tak sugestywny obraz, dokładne, najważniejsze informacje, legendy oraz opis konkretnych stworzeń nie był zamieszczony chyba jeszcze w żadnej książce, a przynajmniej żadnej mi znanej. Zatopienie się w lekturze jest fascynujące. Fani niecodziennych stworów, mitów i legend na pewno będą usatysfakcjonowani. A gdy dzieci zaznajomią się i poznają bliżej te mityczne fascynujące stwory będą mogły zaprojektować własnego.


"Smoki" to książka skierowana do dzieci od ok 6 lat. Ponieważ niektóre opowieści i obrazki są dość mroczne, lepiej żebyśmy młodszym dzieciom towarzyszyli przy lekturze. Myślałam, że książka Tamary Macfarlane będzie zbiorem kilku historyjek o smokach, ale to tylko ułamek prawdy, gdyż otrzymujemy zaskakującą, elegancko wydaną prawdziwą encyklopedię wiedzy o tych mitycznych stworach.
Kochani - polecamy.

@femina_domi

kwietnia 07, 2021

"Żona więźnia" Maggie Brookes

"Żona więźnia" Maggie Brookes
Tajemnica skrywana przed Nazistami.
Uczucie wystawione na straszliwą próbę.
Oparta na prawdziwych wydarzeniach poruszająca opowieść o miłości na śmierć i życie.

Życie Izabeli, charakternej Czeszki z Vražnégo, zmienia się z dnia na dzień wraz z pojawieniem się brytyjskiego jeńca wojennego, kaprala Billa Kinga. Ukrywany przed rodzicami związek, zorganizowany naprędce ślub – Bill nie potrzebował czasu, aby zrozumieć, że życie z Izabelą będzie dalekie od nudy. Nie spodziewał się jednak, że potoczy się ono w taki sposób.

Świeżo upieczeni nowożeńcy organizują ucieczkę, ale wpadają w ręce nazistów. Izabela, przebrana w mundur żołnierza, trafia wraz z Billem do niemieckiego obozu w Lamsdorf. Ukrywa swoją płeć oraz świadomie skazuje się głód, cierpienie i upokorzenie. A także na ciągły strach przed zdemaskowaniem.

Kobieta z miłości jest w stanie zmusić swoje ciało do niewyobrażalnego wysiłku. Bill wie, że bez wahania mógłby oddać za nią życie. Poświęcają się dla miłości, która połączyła ich tak nieoczekiwanie, a w której każdy kolejny dzień niesie śmiertelne niebezpieczeństwo.


Omawiana dziś książka to jedna z tych powieści, którą trudno mi jednoznacznie ocenić. "Żona więźnia" opowiada historię miłości młodziutkiej Czeszki do angielskiego jeńca wojennego i jest inspirowana prawdziwymi bohaterami. Para poznaje się gdy mężczyzna zostaje przydzielony do pracy w gospodarstwie matki dziewczyny. Młodzi, chociaż pochodzą z różnych światów, mówią różnymi językami, zakochują się w sobie. Izabela to sprytna osóbka, która chcąc być bliżej Billa, wymyśla, że będzie brała u niego lekcje angielskiego. Fortel okazuje się trafny i umożliwia młodym legalne spotkania. Kiedy miłość zakiełkowała w nich na dobre, Izabela wymyśla kolejny plan, którego efektem jest ślub i ucieczka. Niestety, szybko schwytani nie zdążyli się sobą nacieszyć. Aby nie zostać rozdzielonymi Izabela postanawia udawać niemego chłopaka. Dzięki temu para nie zostaje rozdzielona i wspólnie udają się do obozu dla jeńców Od tego momentu jej życie zależy od wtajemniczonych współwięźniów. 

Dla mnie "Żona więźnia" to opowieść o determinacji i prawdziwej przyjaźni w najtrudniejszych czasach. Miłość między bohaterami była dla mnie słabo wyczuwalna, nie uwierzyłam jej, natomiast akty przyjaźni zdecydowanie mnie kupiły i moim zdaniem wysuwały się na pierwszy plan opowieści. To właśnie bohaterowie drugoplanowi stają się tymi, na których skupiamy wzrok. Ich historie, poświęcenie i wsparcie udzielane Izabeli mogło i chwytało za serce.  

To co burzy moja dobrą opinię o książce to zbyt ułagodzone warunki, w których bohaterowie żyją. Mało wiadomo o ich obozowej rutynie, ale za to wiemy, że co chwilę dostają paczki żywnościowe. Poza małymi wyjątkami nie czuć grozy sytuacji, w jakiej znajdowali się bohaterowie. Najlepszym, najprawdziwszym dla mnie momentem w całej książce jest marsz śmierci. Wydaje mi się, że autorka poświęciła mu najwięcej uwagi i to on wzbudził we mnie najwięcej emocji. Był chyba najprawdziwszym momentem w całej opowieści Maggie Brookes.

Książkę z pewnością czyta się bardzo dobrze, szybko i z ciekawością jak się skończy. Dla mnie trochę zbyt lekko, zbyt 'arkadyjsko', niemniej polecam wyrobić sobie własną opinię.
Ocena: -6/10

kwietnia 03, 2021

Wesołych Świąt Wielkanocnych

Wesołych Świąt Wielkanocnych

 


 Wesołych Świąt

marca 30, 2021

"Zabójcza przyjaźń" Alice Feeney

"Zabójcza przyjaźń" Alice Feeney
Kiedy w małym sennym Blackdown zostaje zamordowana młoda kobieta, Anna Andrews ma wraz z ekipą wiadomości jechać tam, by nakręcić relację. Chociaż reporterka wychowała się w tym miasteczku, wcale nie ma ochoty do niego wracać. Zmienia jednak zdanie, kiedy odkrywa, że ofiarą jest jedna z jej przyjaciółek z dzieciństwa. Na miejscu okazuje się, że śledztwo prowadzi Jack Harper, były mąż Anny. Nadkomisarz podejrzewa, że ma ona związek z tym przestępstwem, lecz wkrótce ślady zaczynają prowadzić do niego samego. 

Jedno jest pewne – jeśli dana historia ma dwie wersje, to znaczy, że ktoś kłamie.


Alice Feeney napisała thriller, któremu z pozoru niewiele można zarzucić. Mamy kłamstwa w słowach i czynach każdego z bohaterów, mamy ich tajemnice, mamy motywy i mamy kilka zabójstw. A mimo to, mnie ta opowieść nie wciągnęła, a rozwiązanie zgadłam po kilkudziesięciu pierwszych stronach.
Copyright © Femina domi , Blogger