czerwca 25, 2022

#opiniaOli. Nowe przygody Bolka i Lolka. Łowcy tajemnic

#opiniaOli. Nowe przygody Bolka i Lolka. Łowcy tajemnic

Bolek i Lolek to prawdziwi łowcy tajemnic!

Co kryje się we wnętrzu wielkiej jaskini nieopodal pola namiotowego? Czy na osiedlu grasują złodzieje
psów? Skąd wzięli się Indianie w samym środku miasta? Bolek i Lolek z zapałem podejmują się
rozwiązania każdej zagadki i zwykle wychodzi z tego niezła draka. Jednak dzięki szalonym pomysłom zawsze udaje im się uratować skórę.

Dobra zabawa gwarantowana!


W tym tomie chłopcy przeżywają przygody rodem z filmów science - fiction. Razem z Bolkiem i Lolkiem zostajemy czerwonoskórymi, budujemy kryjówkę czy wybieramy się do lasu. Okazuje się że lepiej jest spać w domu niż samemu na dworze, i że dobrze jest być przygotowanym na wszystko. Wspólnie także biwakujemy i szukamy psa pewnej pani...


Bardzo podobały mi się nowe przygody Bolka i Lolka. Nie mogłam się oderwać od czytania. Przeżywałam opisywane historie razem z bohaterami. Rekomenduję tę książkę także dorosłym czytelnikom bo podczas czytania na pewno przypomną sobie beztroski czas dzieciństwa. 
Polecam :)
Ocena: 9/10

czerwca 23, 2022

Jestem otchłanią - Donato Carrisi

Jestem otchłanią - Donato Carrisi
„Śmieci wyrzucane przez człowieka opowiadają jego prawdziwą historię. Bo, w przeciwieństwie do ludzi, śmieci nie kłamią”.

Sprzątający mężczyzna wie, że właśnie w tym, co ludzie wyrzucają, kryją się ich najgłębsze sekrety. A on umie interpretować każdy wyrzucony do kosza przedmiot. I potrafi je wykorzystywać do znajdowania swoich ofiar. Żyje zgodnie z utrwalonym rytmem, bo jedynie w ten sposób może pozostać niewidzialny, być cieniem na obrzeżach świata. Tylko w rzadkie, ale jakże pamiętne wieczory pozwala sobie na odstępstwa od swoich nawyków.
Wszystko zmienia się, gdy na widok tonącej dziewczynki nie może się oprzeć impulsowi i ratuje jej życie, a tym samym naraża się na to, że przestanie być niewidzialnym, oraz na gniew człowieka ukrywającego się za zielonymi drzwiami.
Największym jednak zagrożeniem jest to, że uratowana dziewczynka ściąga na niego uwagę kobiety, kto nie spocznie, dopóki nie wypełni swojej misji. I jest coraz bliżej.


Widząc najnowszą książkę Donato Carrisi wiedziałam, że prędzej, czy później ją przeczytam. Do dziś pamiętam wrażenie jakie wywarła na mnie genialna powieść "W labiryncie". Ona i "Pacjent" Fitzka to moje ulubione thrillery. Umiejętność odwrócenia fabuły tak, żeby pozostała logiczna, a jednocześnie absolutnie niespodziewana dla czytelnika to znak rozpoznawczy obu książek. Byłam bardzo ciekawa, jaka treść kryje się za tą charakterystyczną, przyciągającą wzrok okładką książki "Jestem otchłanią".

Tym razem, włoski autor, zabrał nas w emocjonalną podróż po smutnym dzieciństwie. Po dzieciństwie, które pozostawia ślad na całe życie. Traum z najmłodszych lat często nie da się zapomnieć, wymazanie ich z pamięci jest nie lada sztuką, raczej rzadko kończącą się pozytywnie. Często nasze doświadczenia z dzieciństwa definiują nas jako dorosłych. Tak było i tutaj. Główny bohater to postać wzbudzająca współczucie. Nie jest łatwo czytać o odrzuceniu przez matkę, o maltretowaniu... Nawet gdy autor otwiera coraz więcej mrocznych szufladek z życia bohatera trudno nam go potępiać. Stajemy się swoistymi świadkami rozwoju osobowości człowieka skrzywdzonego, jego przeistoczenie się w potwora, a mimo to, ciągle widzimy w nim ofiarę. 

Wraz z głównym bohaterem poznajemy też szereg postaci pobocznych, które mają wpływ na życie naszego sprzątającego mężczyzny, najważniejsi z nich to: dziewczynka z fioletowym kosmykiem oraz łowczyni much. Każda z nich powoli otwiera drzwi do swojego świata, który łączy się z życiem mężczyzny. Fakt, iż są to osoby bezimienne jest znamienny, wręcz symboliczny. Ofiary dorosłych, ofiary rówieśników, ofiary przypadków... Ofiara jest bezimienna, chociaż kryje w sobie mroczne, smutne, czy wręcz traumatyczne tajemnice. Emocje, które nami targają podczas lektury są prawdziwe, to one oraz umiejętności pisarskie autora powodują, że trudno jest się od książki oderwać. Mimo, że...


...podczas czytania wszystko wydaje się być dla nas jasne, logiczne i przewidywalne. Moc książki "Jestem otchłanią" kryje się w kreacji bohaterów i w powolnym łączeniu zależności między występującymi w niej postaciami. Puzzle początkowo zdają się nie mieć przed nami żadnych sekretów, skupiamy się na psychice bohaterów i ich historiach. Dajemy się uwieść prostocie fabuły, ponieść trudnym emocjom, współczuciu, by nagle otworzyć oczy ze zdziwienia, wrócić do przeczytanych zdań, aby sprawdzić, czy wszystko dobrze zrozumieliśmy. W końcu z podziwem kręcimy głową bo autor po raz kolejny zastosował plot twist, którego się nie spodziewaliśmy, który ma ręce i nogi, i który spowodował, że 'normalny' thriller, w którym główną rolę odgrywa krzywda dzieci okazał się bardzo dobry.

czerwca 19, 2022

Balsam, oliwka, a może mleczko?

Balsam, oliwka, a może mleczko?

Nie wiem, jak u Was, ale dla mnie czas letni to zmaganie z suchą skórą. Po zimnych miesiącach, być może ze starości🙈 moja skóra woła - NAWILŻAJ. Gdy kończy się zima sięgam więc po oliwkę, którą uwielbiam. Nakładana na jeszcze wilgotną skórę wspaniale nawilża. Skóra, wbrew pozorom, w ogóle się nie lepi. Oliwka szybko się wchłania, pozostawiając uczucie przyjemnego, miękkiego, ładnie pachnącego ciała. Gdy jednak przychodzi lato mam ochotę na mleczka, lub balsamy, których zapach delikatnie utrzymuje się na ciele dłuższy czas. Tutaj stawiam na kosmetyki pielęgnacyjne Avon, które mnie jak najbardziej satysfakcjonują zarówno działaniem, jak i ceną.

Ostatnio coraz częściej sięgam po balsamy, które mają swoje perfumowe odpowiedniki, jak np. balsam i perfum Attraction, o którym niedawno pisałam (perfumy Attraction), czy również przeze mnie lubiany Perceive. Można wtedy powiedzieć, że jestem wręcz otoczona swoim ulubionym zapachem;) Nie polecam tego codziennie, bo jednak możemy się nim znudzić ;)

Ciekawym wyborem są także balsamy brązujące. Niestety, ja powinnam unikać słońca, więc raczej nigdy nie cieszę się piękną, naturalną opalenizną, chyba, że złapaną przypadkowo. W swoim czasie sięgałam po balsamy i mleczka brązujące, ale nie byłam zadowolona. Trudno jest równomiernie nałożyć balsam, a co gorsza (gorsza dla mnie) zapach mnie odstręcza. Mam wrażenie, że wszystkie tego typu środki pachną tak samo intensywnie i po prostu brzydko. 

Natomiast ciekawszym pomysłem są balsamy rozświetlające, które bardzo delikatnie nadają skórze połysk, nie tracąc na innych właściwościach.

Oprócz balsamów do wyboru mamy także mleczka, które na lato są odpowiedniejszym wyborem. Mleczka składają się przede wszystkim z wody i nawilżających substancji odżywczych, posiadają bardziej płynną, lżejszą konsystencję, która idealnie sprawdza się właśnie latem. Balsamy są cięższe i bardziej treściwe, a wybór odpowiedniego (wyszczuplające, regenerujące, na cellulit itd. itp.) może przyprawić o ból głowy. Pamiętajmy jednak, że najważniejsza jest po prostu pielęgnacja, a czym - czy to będzie oliwka, balsam, czy mleczko - to już nasz indywidualny wybór i preferencje :)


A czego Wy używacie latem? Macie swój ulubiony produkt, czy tak jak ja sięgacie po różne?

czerwca 17, 2022

Opowiedz mi swoją historię - Katarzyna Janus

Opowiedz mi swoją historię - Katarzyna Janus

Losy ludzkie, czasami najbardziej zaskakujące i dramatyczne, potrafią jednak mieć szczęśliwy finał, podobnie jak poplątane wstążki można rozplątać i ułożyć na swoim miejscu.

Matylda Wiśniewska jest psychologiem klinicznym i pracuje w szpitalu. Jednak los jej nie oszczędza. Jednego dnia dowiaduje się, że nie jest córką swojego ojca, a już następnego odchodzi od niej mąż. Kobieta ma wrażenie, że jej świat się wali. Natalia Krzyżanowska jest piękną dziewczyną, od dzieciństwa zakochaną z wzajemnością w koledze z klasy, Kajetanie. Tuż przed maturą okazuje się, że oboje zostaną rodzicami, na dodatek spodziewają się bliźniąt. Łącząca ich miłość okazuje się wyjątkowa. Tymczasem okrutny los nie daje młodym spokoju, Kajtek ginie w wypadku motocyklowym. Obie kobiety spotykają się w szpitalu…

Dawno nie czytałam książki, w której tyle by się działo - tutaj, niestety, to nie jest zaleta. 

Autorka włożyła w fabułę dużo, naprawdę dużo nieszczęść, nieszczęśliwych zdarzeń, problemów, trosk, przypadków. Miałam wrażenie, że każda strona przynosi kolejną 'bombę', co niestety szybko przestało robić wrażenie, a stało się groteskowe. Zastanawiałam się, co może przytrafić się bohaterom czego jeszcze autorka nie wykorzystała. Okazywało się, że w tej kwestii - naprawdę sporo - Katarzyna Janus potrafiła wymyślić.

Matylda, główna bohaterka książki jest psychologiem. W książce została przedstawiona jak osoba dająca sobą manipulować, wykorzystywać się i działać pod wpływem impulsu. W relacji z pewnym bohaterem była przedstawiona jak pensjonarka, a nie kobieta wykształcona, z bagażem doświadczeń, wiedzą itp. Absolutnie sprawdziło się w jej przypadku powiedzenie, że szewc bez butów chodzi. Niby psycholog, ale zupełnie nie potrafiący dojść ze sobą do ładu.

Ciekawszą i lepiej sportretowaną postacią była Natalia. Wywodząca się z patologicznej rodziny dziewczyna, co i rusz dostawała nie kamień, a głaz trosk i kłód rzucanych pod nogi. Zdecydowanie najbardziej doświadczona bohaterka. Chyba, że do postaci Magdy dodamy problemy jej faceta, wtedy się wyrównuje ;)


Bo oprócz kobiet, w książce byli i mężczyźni. Także ich autorka nie oszczędzała. Powiem tak, nikt w tej książce nie (ma)miał normalnego życia, nawet pewien 10-latek, którego autorka obdarzyła  zachowaniem i mentalnością 5-latka. Zachowanie w obliczu pewnych wydarzeń zupełnie nie pasowała do jego wieku. Dodam jeszcze, że wątek ten, (i nie tylko ten), nie doczekał się rozwinięcia i zakończenia.  Był taką kroplą, po której fabuła zaczęła być dla mnie śmieszna i groteskowa.

"Opowiedz mi swoją historię" to historia, strona po stronie zapisywana, przeróżnymi problemami. Spokojnie można by z nich stworzyć ze trzy, cztery, a nawet i pięć powieści. Bohaterowie to zlepek wad i zalet, bez rozwinięcia ich osobowości, motywów, głębszych opisów. Wszystko działo się na zasadzie: bach, bach, bach - koniec. Nie było nawet czasu, żeby kogoś polubić, czy się zirytować - chociaż, COFAM, postać Magdy wywoływała u mnie irytację ;) 

Czy tego oczekiwałam? Nie. Czy historia mnie usatysfakcjonowała? Nie. Czy wywołała emocje? Głównie uśmiech... politowania, poczucie straconego czasu i refleksję, że niestety, co za dużo to niezdrowo. Książkę polecam tym, którzy lubią szybko przeczytać i jeszcze szybciej zapomnieć. 

czerwca 09, 2022

Dopóki biegnę - Terri Blackstock

Dopóki biegnę - Terri Blackstock
Casey zna prawdę. Ale prawda jej nie uwolni.
DNA Casey Cox na miejscu zbrodni jest wszędzie. Nie ma sensu wyjaśniać wszystkiego policji – już kiedyś bardzo się na niej zawiodła. Musi uciec, zanim ją złapią… albo stanie się jeszcze coś gorszego. Prawda nie ma tu już żadnego znaczenia.

Ale jaka jest prawda? To pytanie dręczy Dylana Robertsa, naznaczonego zespołem stresu pourazowego i wyniszczonego przez wojnę kombatanta, wynajętego, by znaleźć Casey. Sprowadzenie kobiety może pomóc mu odżyć. Chociaż fakty na miejscu zbrodni wydają się mówić wszystko, to szczegóły zabójstwa są niespójne, a podejrzana nie pasuje do profilu mordercy. Ale czy ten zniekształcony obraz przypadkiem nie sprawił, że Dylan stał się nieobiektywny? Skoro Casey jest niewinna, to dlaczego ucieka?

Przyglądanie się jej przeszłości i obciążającym ją dowodom nasuwa sprzeczne wnioski: albo kobieta jest morderczynią-psychopatką, albo altruistyczną bohaterką…

Biblioteki mają jeden duży plus, przechadzając się między półkami mogła znaleźć prawdziwe czytelnicze perełki, bądź zupełnie nieznanych wcześniej autorów. "Dopóki biegnę..." Terri Blackstoct nie jest perełką, ale całkiem zgrabną i wciągającą opowieścią kryminalno-obyczajową.

Główna bohaterka, Casey, to młoda dziewczyna, która w dzieciństwie przeżyła śmierć ukochanego ojca, którą zakwalifikowano jako samobójstwo. Casey nie wierzy w to, czuje, że za jego śmiercią stały osoby trzecie. Na skutek tych wydarzeń przestała ufać policji. Gdy więc pewnego dnia znajduje swojego przyjaciela martwego wie, że musi uciekać, bo nikt nie uwierzy w jej niewinność. Jej śladem rusza wynajęty przez rodzinę Dylan...

Książka Terri Blackstock jest bardzo ciekawie skonstruowaną powieścią. Mamy w niej do czynienia z historią Casey - jej ucieczki, tajemniczą śmierć ojca, historię Dylana i jego poszukiwania Casey oraz dodatkowe zdarzenia, które przytrafiają się dziewczynie podczas ucieczki.
"Dopóki biegnę..." nie jest wybitną historią, ale na tyle ciekawą i wciągającą, że bardzo chętnie do niej wracałam. Mamy w niej wstawki (nie)wiary w Boga, wplecione tragiczną historię porwania oraz obraz nieustraszonej bohaterki, która pomoc innym stawia ponad swoje dobro. Wstawki opatrzności boskiej nie są nachalne, dla mnie było to ubogacenie fabuły bardzo rzadko stosowane w powieściach kryminalnych.

Książkę czyta się szybko; zwroty akcji i fakt, że bohaterowie są 'w drodze' sprawia, że ciągle coś się dzieje. Na pewno jest to bardzo dobra propozycja na niedziele balkonowe popołudnie, ale uprzedzam - to dopiero pierwsza część i ona nie daje nam wszystkich odpowiedzi ;) Mnie jednak to wystarczy, nie będę sięgała po kolejną, chyba że za jakiś czas. Jednak na pewno sięgnę po nowsze książki autorki, bo bardzo spodobał mi się jej styl pisania.

czerwca 02, 2022

Co się stało z Mirandą Huff - Javier Castillo

Co się stało z Mirandą Huff - Javier Castillo
Widzę Cię. Gdy był już tak blisko domku w Hidden Spring, że dostrzegł zapalone światła, Ryan odczytał SMS-a. Nie wiedział jeszcze, że to ostatnia wiadomość od Mirandy.

Małżeństwo scenarzystów z Los Angeles przechodzi poważny kryzys. Za namową terapeuty decydują się spędzić weekend z dala od cywilizacji. Mężczyzna dociera na miejsce i na podjeździe widzi zaparkowany samochód. W środku nikogo nie ma, w łazience ślady walki, a na podłodze plamy krwi. Gdzie jest Miranda? Gdy Ryan zgłasza policji zaginięcie żony, sprawy zaczynają się komplikować. Wkrótce nieopodal miejsca jej zniknięcia detektywi odnajdują zwłoki młodej kobiety. W tym samym czasie do redakcji „Los Angeles Times” trafia taśma filmowa, która miała nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Policja wznawia sprawę zaginięcia kobiety sprzed kilkunastu lat. Czy uda się odkryć, co łączy Paulę Hiks i Mirandę Huff? Czy za zniknięciem kobiet stoi ta sama osoba? I kto tak naprawdę jest ofiarą, a kto oprawcą?


Ona i on. Miłość i nienawiść. 
Miranda i Ryan to małżeństwo, które postanowiło zawalczyć o swój rozpadający się związek. Terapia ma im pomóc na nowo rozniecić płomień miłości. Za namową terapeuty postanawiają spędzić weekend z dala od cywilizacji aby spróbować naprawić swoją relację. Wszystko się komplikuje już pierwszego dnia, gdy Ryan zamiast żony zastaje w domku krew. Co się stało z jego żoną, Mirandą?

Powieść Javiera Castillo to naprzemienna relacja bieżących wydarzeń oraz retrospekcje. Historia opowiadana jest z perspektywy kilku osób, Ryana, Mirandy, ich przyjaciela James'a, którego historia, a właściwie tajemnica, okazuje się równie interesująca jak sprawa zaginięcia Mirandy, jest również tajemnicza sprawa tajemniczej kobiety, Pauli. 


"Co się stało z Mirandą Huff" to obraz małżeńskiej patologii, trochę przestroga uświadamiająca, że nigdy nie tak naprawdę nie wiemy, kim jest, albo kim się stanie druga osoba i to dotyczy tak samo małżonków, jak i przyjaciół. Autor dokonał ciekawego doboru problemów, który urozmaicał... kinem :)

Fabuła jest wciągająca, chociaż wydarzenia nie należą do tych wprawiających w osłupienie. Nie ma tu spektakularnych zaskoczeń, wszystko dzieje się logicznie i pewnych rzeczy spokojnie można się domyśleć. Niemniej napisana jest tak, że chce się czytać dalej i trudno się od niej oderwać. Krótkie rozdziały pisane z perspektywy różnych osób, retrospekcje, które dotyczą różnych wydarzeń oraz sekrety, które zaczynają wyglądać na światło dzienne w zupełności mnie, jako fankę thrillerów zaspokoiły. 



maja 29, 2022

Odzyskany los - Marzena Rogalska

Odzyskany los - Marzena Rogalska

Inspirująca historia o nadziei kiełkującej na gruzach dawnego świata.

Któż mógłby przypuszczać, że gdy tylko ucichnie wojenna zawierucha, Karla porzuci bezpieczny Londyn dla niepewnej przyszłości w stalinowskiej Polsce? I kto mógł podejrzewać, że ta decyzja na dobre odmieni jej życie i sprawi, że nareszcie znajdzie w nim sens i cel? Czy odnajdzie po latach swoją dawną miłość? Jak wychowana w dostatku młoda kobieta poradzi sobie w zgrzebnej rzeczywistości PRL-u?

Karla staje się mimowolnym świadkiem historii trudnych powojennych lat. Na kanwie jej barwnego, prywatnego życia splatają się wątki najważniejszych wydarzeń powojennej Polski, nieoczekiwanie odmieniając losy jej i jej bliskich. A mądra szkoła Emila i Dorothy pozwala jej na to, by w najtrudniejszych chwilach zachować to, co najważniejsze: własną godność.
Marzena Rogalska w znakomitym zwieńczeniu swojej tetralogii o dziejach Karli Linde jak nikt opowiada o kobiecej sile, ludzkiej przyzwoitości, o lojalności wobec najbliższych, i o tym, czego wszyscy przecież pragniemy – odnalezieniu sensu życia.


Marzena Rogalska stanęła na wysokości zadania. Zakończenie serii o Karli Linde było kwintesencją dobrego pisarstwa, w którym nie brakowało dramatów, radości, trudów życia, świetnie odtworzonego tła historycznego, wyrazistych bohaterów. Powiedzieć, że się zaczytałam to mało, całkowicie przeniosłam się w czasy powojenne i towarzyszyłam Karli w nowej dla niej rzeczywistości. "Odzyskany los" to była prawdziwa, czytelnicza uczta.

UWAGA! Możliwe spoilery.

Karla Linde, którą po wojnie nic i nikt nie trzyma w Anglii, wraca do Polski. Jedynymi bliskimi osobami jakie przeżyły są: Józia, ciotka Anna, mecenas Szułdrzyński oraz ... Janek Donimirski. Rzeczywistość w kraju jest dla Karli bardzo zaskakująca i niestety okazuje się brzemienna w skutkach. Autorka nie oszczędza naszej bohaterki, nie lukruje rzeczywistości. Pokazuje łańcuch wydarzeń, zależności między ludźmi, trudną powszedniość oraz absurdy PRL. W poprzednich tomach, zawsze na pierwszym planie oprócz Karli, był jeszcze inny znaczący bohater. Dobra dusza stojąca zawsze murem za Karlą. Czasem Emil, jej ojciec, innym razem Dorothy. W "Odzyskanym losie" takim aniołem stróżem staje się ciotka Anna. Bardzo mi się ta postać podobała. Jej stanowczość, pomysłowość, ale też szlachetność przypominała wspomnianą Dorothy. Bardzo się cieszę, że autorka znowu postawiła na silne bohaterki, a nie bohaterów.

I właśnie wyrazistość bohaterów to ogromny plus powieści. Nie ma tu miałkości, każdy jest 'jakiś' i każdy jest ważny, choć niektórzy pozostają w cieniu, czekając na swój czas, który obejmuje w książce 50 lat. Bałam się, że autorce nie wyjdzie zabieg tak dużego rozciągnięcia fabuły, ale obawy okazały się płonne. Fabuła jest prowadzona zgrabnie, rzeczowo i wciągająco. Choć po skończeniu stwierdzam, że te 50 lat minęła jak w życiu, za szybko;) Trudno było mi się rozstać z tą naprawdę dobrą powieścią. Klimat tej części przypomniał mi pierwszy, najlepszy w moim mniemaniu tom cyklu. Tak jak tam, tak i tu przeniosłam się do książki, po prostu dałam się jej wchłonąć. Byłam z Karlą w Krakowie, Zakopanem, Anglii... 


To co mnie urzekło i to za co jestem wdzięczna autorce to nie farbowanie rzeczywistości. Autorka nie boi się śmierci, czy samotności bohaterów. Nie wprowadza na siłę 'jednorożców' i nie przykrywa wydarzeń tęczą. Autorka postawiła na rzeczowość, uczciwość dziejową i prawdę życiową. A prawdą jest, że żyjemy i umieramy, łączymy się z kimś, rozstajemy, popełniamy błędy, żyjemy samotnie. 

"Odzyskany los" czytałam z prawdziwą przyjemnością, trochę porównywalną z przyjemnością czytania "Dobrego wychowania" Amora Towlesa, a może i większą bo dotyczyła Polski. Szczerze polecam całą sagę o Karli Linde bo to naprawdę dobra literatura.


maja 26, 2022

Wiosenne zapachy

Wiosenne zapachy

Kiedyś pora roku nie miała dla mnie znaczenia. Ulubiony perfum, czy woda toaletowa towarzyszyły mi wiosną, zimą, latem, aż do znudzenia bądź wykończenia buteleczki. Obecnie, być może na skutek starzenia;) nie każdy zapach pasuje mi w danej porze roku. Nagle ulubione perfumy, które towarzyszyły mi całą zimę, zaczęły przeszkadzać, ciążyć, i odwrotnie - letnie owocowe zapachy, zimą przestały mi odpowiadać.

Kiedyś już pisałam, że najbardziej lubię zapachy z Avonu. Od lat jestem im wierna, gdyż zarówno cenowo, jak i trwałością, bardzo mi odpowiadają. Wybór jest bardzo duży, a pachnące strony w katalogu wiernie oddają ich rzeczywisty zapach, więc przed kupnem nowego mogę sobie go sprawdzić. 

Tak jak pisałam na początku, od pewnego czasu nie każdy zapach odpowiada mi w każdą porę roku, ba! Czasem wybór zapachu uzależniam id pogody ;) Obecnie stawiam na lekkie zapachy z nutą owocu bądź delikatnie 'kremowe'. Od początku wiosny, a właściwie tych cieplejszych dnia, najbardziej pasują mi:

AVON ATTRACTION

  • Kategoria: drzewno-owocowa
  • Kompozycja: zapach na specjalne okazje
  • Główne nuty zapachowe: jeżyny, piżmo, ambra waniliowa

Woda perfumowana Attraction dla Niej to wyjątkowo trwały zapach o uwodzicielskiej mocy. Kusi nutami jeżyn, tajemniczej orchidei i magnetyzującego piżma, a całość otula aromatyczna waniliowa ambra. Ta kompozycja zmysłowo podkreśli twoją atrakcyjność i nie da o sobie zapomnieć.



AVON PUR BLANCA HARMONY

  • Kompozycja zapachowa: kwiatowo-piżmowa
  • Kategoria: świeży, zmysłowy, idealny na co dzień
  • Nuty zapachowe: soczysta gruszka, czarujący fiołek, zmysłowe piżmo

Szczęście to życie w harmonii ze sobą - zatrzymaj się i wczuj się w tę chwilę. Nasz najnowszy zapach z bestsellerowej linii Pur Blanca stworzyliśmy zainspirowani poczuciem pełni i równowagi w każdym momencie życia. Poczujesz tu świeże, soczyste nuty gruszki, urzekającą woń fiołka z jaśminowym akcentem i ciepłą, zmysłową bazę piżma i cedru.


AVON LILY SOFT MUSK

  • Kompozycja: kwiatowa
  • Kategoria: uniwersalny letni zapach na każdą okazję
  • Główne nuty zapachowe: biała lilia, frezja, zmysłowe piżmo

Poczuj delikatne muśnięcie rajskiego ogrodu z naszą nową wodą toaletową Lily Soft Musk. Bukiet otwiera się słodką jak miód frezją i wyrazistym hiacyntem, by później rozwinąć tajemnicze nuty konwaliowe i woń dumnej białej lilii. W bazie zapachu poczujesz ponętne piżmo i lekko korzenną wanilię na drewnie kaszmirowym.
***********

Konsultantką marki nie jestem, ale klientką, jak już kiedyś wspomniałam, tak. Obecnie dostęp do kosmetyków Avon jest naprawdę bardzo łatwy, każdy może zamówić sobie, czy swoim bliskim to, na co ma ochotę. Jeżeli jednak chcielibyście rozpocząć współpracę, spróbować i zostać konsultantkami to jest to oczywiście możliwe.
Znam osoby, które od wielu lat mają swój 

maja 23, 2022

Jesteśmy Twoi - Anna Ficner-Ogonowska

Jesteśmy Twoi - Anna Ficner-Ogonowska

Poruszająca serce opowieść o wszystkich obliczach miłości.

Spotkali się w chmurach. Każde z innego świata, na co dzień dzielił ich ocean. I choć nigdy więcej mieli się nie zobaczyć, los ponownie połączył ich w niespodziewany sposób. Wykorzystali drugą szansę. Opowieść o ich miłości to historia jak z bajki. Każdy o takiej marzy.

Ida i Tom chcą jednak czegoś więcej. Chcą stać się rodziną. To naturalne i pozornie banalne pragnienie staje się dla nich najtrudniejszym życiowym wyzwaniem.

Czy wspólny cel i wsparcie najbliższych wystarczą, by pokonać przeszkody? Co musi się wydarzyć, by Ida i Tom zrozumieli, że miłość ma niejedno oblicze?

Anna Ficner-Ogonowska uważnie i z niespotykaną czułością opisuje najskrytsze marzenia zwykłej-niezwykłej kobiety i siłę miłości mężczyzny, który zrobi wszystko, by uszczęśliwić swoją ukochaną. To historia, która rozbudza nadzieję i przywraca wiarę w niemożliwe.
Anna Ficner-Ogonowska stworzyła powieść, w której nawet prawdziwa miłość między dwojgiem ludzi nie jest gwarancją szczęścia. Małżeństwo nie oznacza happy endu, a stanowi preludium problemu. Tym razem w centrum powieści mamy marzenie o posiadaniu dziecka i niemożność jego spełnienia. Zanim jednak na kartach książki przejdziemy do sedna tego problemu, poznajemy Idę i Toma, którzy spotykają się w zaskakujących okolicznościach. Autorka postawiła na kilka zbiegów okoliczności, czy jak ktoś woli próbę udowodnienia, jak dużą rolę odgrywa w naszym życiu przeznaczenie. Ona, czyli Ida jest wydawcą, on - Tom jest prawnikiem. Ona ma problemy i ciągle wspomina swoją budowę, porównując się do idealnej siostry, on akceptuje i kocha zarówno jej ciało, jak i umysł. Mnie, jako czytelniczkę denerwowało to ciągłe wypominanie swojej nieidealnej figury, ile można...

Poznanie się dwojga głównych bohaterów, prowadzi do poznania ich rodzin, z których każde ma swoje własne problemy. Przyjemnie było być częścią ciepła, którym emanowała główna bohaterka i jej mąż, oaza spokoju i wręcz nierealny ideał mężczyzny. Mimo to tekst w powieści był męczący. Powieść jest baaardzo rozwleczona zarówno opisami, jak i powtórzeniami przemyśleń i rozterek bohaterów. Spokojnie można było wyciąć 1/4 tekstu i nie męczyć czytelnika, w kółko tym samym. Na dodatek dialogi między bohaterami mocno uwierały mnie swoją sztucznością. Chociaż problemy były życiowe to język zbyt wymyślny. 


Bardzo trudno było mi się wbić w powieść Anny Ficner-Ogonowskiej. Miejscami czytało mi się ją bardzo dobrze, z ciekawością, jednak kolejne wynurzenia bohaterów, ich monologi wewnętrzne wstrzymywały moją dalszą lekturę. Wprowadzenie kolejnych problemów i bohaterów nie rozwiązywało mozolnego przebijania się przez tekst. Początek oraz druga połowa powieści były najciekawsze i najlepiej napisane. Proces starania się o dziecko wywołał we mnie ambiwalentne uczucia, był chyba ze wszystkich zawartych w książce wątków najlepiej poprowadzony. To on rozbudzał emocje, wywołał nawet łezkę w moim oku. Czułam tęsknotę bohaterów, ich smutek, niepewność. Autorka bez wielkich słów potrafiła oddać uczucia kotłujące się w sercach bohaterów. Niestety i tutaj zdarzało się autorce popłynąć z przesadyzmem. Czasem wystarczy jedno dobre zdanie zamiast dwóch stron jałowych.

Książka, jako całość, nie wywołała we mnie wielkich emocji, kilkadziesiąt stron spokojnie bym z niej wyrzuciła. Doceniam jednak podejście do tematu bezpłodności i możliwości walki z nią. Był to najciekawszy i najlepiej napisany wątek. "Jesteśmy Twoi", jako całość oceniam +5/10. Czas spędzony z powieścią nie całkiem był stracony. Polecam książkę Waszej samodzielnej ocenie :)



maja 16, 2022

Bestseller - Kasia Keller. Patronat medialny

Bestseller - Kasia Keller. Patronat medialny
Hania, po sromotnej porażce pisarskiego debiutu, skrywa się w domu po babci, licząc na to, że w piekielnej głuszy Zadubia odnajdzie spokój i siłę do dalszej pracy twórczej. Ale diabli nadali panią Czesię, która wie lepiej, co jest dla Hani dobre. Ilekroć na siebie wpadają, a zdarza się to dość często i nigdy przypadkowo, pani Czesia zawsze ma dla niej porady na udane życie. I to nie tylko towarzyskie, czy zawodowe, ale również to bardziej prywatne. Mało tego, ma nawet dla Hani idealnego kandydata na męża. Cóż z tego, że Hania wcale nie zamierza wychodzić za mąż?

Bestseller to powieść pełna dobrego humoru, gagów sytuacyjnych i wartkiej akcji. Historia Hani i pani Czesi z całą pewnością, skutecznie i trwale, poprawi humor nawet najwybredniejszym czytelnikom.

W dzisiejszych czasach uśmiech jest na wagę złota. Rosnąca inflacja, ceny, które przyprawiają o zawał serca, praca, która nie dla wszystkich jest przyjemnością. Natłok obowiązków i powinności potrafi przyćmić radości dnia codziennego. Nic więc dziwnego, że większość ludzi wracając do domu ma ochotę na herbatę i fotel, czyli po prostu chwilę spokoju i relaksu. Kasia Keller w swojej najnowszej, komediowej odsłonie, dodaje do tego nie szczyptę, a całą garść dobrego humoru, dzięki któremu wieczór po ciężkim dniu jest już tylko przyjemnością.

"Bestseller" to komedia obyczajowa, do której podchodziłam trochę jak pies do jeża. Miałam już do czynienia z tym gatunkiem i różnie nam się układały relacje. Często książka zawierały gagi i dowcipy, ale mnie one bardziej niesmaczyły niż rozśmieszały. W przypadku "Bestsellera" było inaczej. Humor Kasi Keller znałam z książek dla dzieci i bardzo mi odpowiadał, więc z wahaniem, ale zabrałam się za czytanie. Na kartach książki poznałam Hanię, młodą, niespełnioną pisarkę, która w odziedziczonym po babci domku próbuje napisać bestseller. Próbuje to najlepsze określenie, bo jej plany często psuje sąsiadka, pani Czesia. Zwariowana, starsza kobieta, której celem jest wyswatanie Hani z jej wnukiem oraz pomoc - niekoniecznie mile widziana przez młodą kobietę. Pani Czesia to osoba specyficzna, nadająca kolorytu całej powieści. Jej pomieszane powiedzonka naprawdę mnie bawiły, a sposób bycia, choć irytujący wywoływał mój uśmiech. 

Przeskakująca przez płot pani Czesia to nie jedyna bohaterka powieści "Bestseller". Przeciwwagą dla szaleństwa starszej pani był spokój i opanowanie Hani. Bardzo mi się podobało, iż wariactwo nie pokonało fabuły, a było jego ubarwieniem. Kasia Keller znalazła miejsce w swojej powieści także na miłość i to zarówno w wydaniu statecznym, jak i szalonym.  

Muszę zaznaczyć, iż "Bestseller" to nie jest powieść, opierająca się tylko na gagach. Mamy tutaj także dobrze zarysowaną krótką historię życia młodej pisarki. Co istotne, oprócz dowcipu mamy także morał - podążaj za marzeniami i nigdy się nie poddawaj. Życie pisze różne scenariusze i czasem to, co wydaje się klapą, przeszkodą okazuje się naszym stopniem do sukcesu. 

Fabuła, rodzaj humoru oraz bohaterowie sprawiają, że książkę Kasi Keller mogę polecić zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom. Spodoba się Wam, Waszym mamom oraz babciom. Dzięki pobytowi w Zadubiu, z wszędobylską sąsiadką Czesią, choć na chwilę zapomnicie o problemach dnia codziennego i po prostu się pośmiejecie. Dla mnie "Bestseller" stanowił czystą, przyjemną rozrywkę i jako taką serdecznie Wam ją polecam. 



Na moim Instagramie -> @femina_domi trwa właśnie rozdanie, w którym możecie wygrać egzemplarz książki, a do tego inną wybraną przez siebie oraz świeczkę sojową, serdecznie zapraszam :)

maja 10, 2022

Dary losu - Hanna Szczepanowska

Dary losu - Hanna Szczepanowska

Rok 1935
Kornelia Makowska, córka warszawskiego okulisty i jej dwie przyjaciółki zdają maturę w prywatnej szkole dla dziewcząt i przymierzają się do wkroczenia w dorosłość.
Tymczasem wyjeżdżają do dworku ciotki Kornelii, do Warki, małego miasteczka nad Pilicą.
Poznają tam dwóch młodzieńców, porucznika Maurycego Skimunta i lekarza, Borysa Muszyńskiego.
Wybucha płomienny romans pomiędzy Maurycym i Kornelią, o której marzy również młody lekarz.
Lato mija im na zabawach, pływaniu po jeziorze i wycieczkach samochodowych.
Pewnego dnia jednak dochodzi do tragedii…

Rok 2012
Klementyna, wnuczka Kornelii, lekarki, która w latach 50-tych przeprowadziła się do włoskiego Sorrento, dowiaduje się o istnieniu pałacyku w Michałowie, który właśnie odziedziczyła jej rodzina. Wraz z mamą i córką wracają do Polski, aby poznać swoje korzenie. Chociaż wojna zatarła wiele śladów, kobiety docierają do pałacyku i postanawiają go odnowić.
Pomaga im w tym grupa młodych archeologów amatorów.
Piękne okoliczności przyrody i miła atmosfera sprawiają, że do głosu dochodzą uczucia.
Niestety, sprawy znowu się komplikują…

Piękna opowieść o kilku pokoleniach kobiet, pokonywaniu przeciwności i poplątanych ścieżkach losu.


Odnosząc się do opisu książki, a właściwie jego ostatniego zdania - nie, to nie była piękna opowieść, raczej nudna i przegadana, jedynie z czym się zgadzam to, że losy bohaterów były poplątane i to przesadnie.

Powieść skończyłam czytać już jakiś czas temu, ale tak jak trudno było mi brnąć przez historię zapisaną w "Darach losu", tak potem ciężko było mi się zabrać za opisanie swoich odczuć po skończonej lekturze. Tak więc późno, ale zapraszam w końcu na wymęczone zdania napisane przez zmęczony tą historią umysł.

Książka podzielona jest na dwie strefy czasowe. Pierwsza, od razu zaznaczę, że ciekawsza, to czasy przedwojenne, a dokładnie rok 1935. Małe miasto i grupa młodych ludzi, która korzysta z życia i wakacji. Kornelia, główna bohaterka to młoda, mądra dziewczyna, przypominająca mi trochę Karlę z serii książek Marzeny Rogalskiej. Kornelia i jej kuzynka zakochują się w tym samym mężczyźnie Maurycym. Do paczki należy także ich przyjaciółka, oraz znajomy Maurycego - Borys. Wspólnie spędzany czas jest beztroski, pełen śmiechu i zabawy. Doceniam, że autorka starała się także przemycić, powstające nastroje antyżydowskie. W końcu beztroska się kończy i dochodzi do tragedii. Napiszę tak, gdyby autorka trzymała się tych faktów, gdyby rozbudowała tło historyczne mielibyśmy bardzo dobrą powieść w stylu wspomnianej powieści o Karli Linde. Niestety, autorka rozbudowywała opisy, przemyślenia, nic nie wnoszące nudne akapity o niczym, które zapełniały kolejne strony, a mnie zniechęcały do lektury. 

Druga część posiada wszystkie wady pierwszej, nie wyjaśniając nawet pewnych spraw z przeszłości. Dodatkowo wprowadza wątek kontrowersyjny, który pasuje jak wół do karety i naprawdę do tej pory nie potrafię zrozumieć po kiego grzyba autorka go wymyślała. Mamy tutaj do czynienia z potomkiniami Kornelii, które po śmierci babci wracają do Polski i próbują poznać jej przeszłość. Tyle stron i tak mało faktów. Dlaczego doszło do pewnych wydarzeń, dlaczego inne skończyły się tak, a nie inaczej - nie dowiemy się. Nie było na to miejsca (trochę ironizuję). Było za to miejsce na mocno naciągnięte zbiegi okoliczności i  kontrowersję w końcówce. 

Mocno zmęczyła mnie powieść, która z opisu jawiła się, jako świetna obyczajówka z rodzinną tajemnicą w tle. Niestety, trudno mi wskazać zalety tej powieści, oprócz przyjemnej okładki. Naprawdę nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Brakowało mi spójnego pomysłu na fabułę. Miałam wrażenie, że autorka przelewa myśli na papier (tzw. lanie wody), a pomiędzy wplata dialogi i wydarzenia. 

Nie polecam. Dla mnie pióro autorki męczące, a książka jako całość nudna. Ponieważ jednak ilu czytelników, tyle opinii, być może Wasze wrażenia będą zupełnie inne :)
Copyright © Femina domi , Blogger