października 22, 2021

"Boginie" Alex Michaelides

"Boginie" Alex Michaelides

 Wszyscy skrywamy tajemnice, nawet przed sobą.



Dla Mariany Andros – terapeutki grupowej walczącej z własnymi demonami przeszłości – Cambridge to miejsce, gdzie poznała swojego męża. Dla jej siostrzenicy Zoe to tragiczna scena morderstwa jej najlepszej przyjaciółki. W murach uniwersytetu, gdzie ożywają wspomnienia, Mariana poznaje tajne stowarzyszenie młodych dziewczyn – Boginie. Jego członkinie są wstrząśnięte zabójstwem jednej z koleżanek. Grupa jest pod wpływem enigmatycznego profesora Edwarda Foski. Mariana jest pewna, że pomimo iż Foska ma alibi, to on jest sprawcą zabójstwa.


Obsesja Mariany na punkcie udowodnienia winy Fosce wymyka się spod kontroli, grożąc zniszczeniem jej wiarygodności, a także najbliższych relacji. Kobieta jest zdeterminowana, by powstrzymać zabójcę, nawet jeśli będzie ją to kosztowało wszystko – łącznie z własnym życiem.


Oczekiwania i nadzieje jakie pokładałam w najnowszej książce autora "Pacjentki" były płonne. Po lekturze zostało mi poczucie całkowitego zawodu. Nie znalazłam w niej żadnego punktu, wątku, bohatera, który byłby dla mnie interesujący.

Główną bohaterką, która próbuje rozwikłać tajemnicę śmierci przyjaciółki swojej siostrzenicy Zoe jest Marianna. Terapeutka, która sama powinna zasiąść na leżance u jakiego psychologa, bo ewidentnie nie radzi sobie z życiem po śmierci męża. Początek opowieści był obiecujący - poznajemy Marianne w pracy, poznajemy jej pacjentów, tworzy się pewna tajemnicza atmosfera, która mija wraz z wyjazdem bohaterki do Cambridge, w którym rozegrała się wspomniana wcześniej tragedia. 

Autor bardzo dużo czasu poświęcił 'boginiom', nudnym, monotonnym, powtarzającym się wspomnieniom mitologicznych bogiń, które w książce odzwierciedlało grono wybranych studentek, zrzeszonych wokół młodego profesora Fosci. Zafiksowanie Marianny na próbach udowodnienia winy profesora mocno mnie irytowała, zresztą całe zachowanie kobiety było irytujące i wręcz błagało o wprowadzenie jakiegoś zrównoważonego bohatera, który wprowadziłby do fabuły trochę zdroworozsądkowości. 


Nie można odmówić "Boginiom" pewnej filmowości. Myślę, że ta historia odnalazłaby się na dużym ekranie, na którym plastyczność opisów, a także nadanie bohaterom aktorskich twarzy uczyniłaby z niej ciekawszy produkt niż sama książka. Dla mnie dochodzenie do prawdy przez terapeutkę potrzebującą terapeuty było zbyt naiwne, wątek bogiń - naiwno-nudny, wyjaśnienie nie warte męczenia się z całą książką. 

Wszyscy, bądź prawie wszyscy zachwyceni są zakończeniem, które wymyślił autor. Faktycznie, trzeba przyznać, że trudno jest się go domyślić. Mnie nie przyszło do głowy, ale czy było logiczne? Raczej chodziło o stworzenie czegoś kontrowersyjnego, co czytelnik zapamięta. Podejrzewam, że spore grono osób za miesiąc nie będzie pamiętało kto w ogóle był bohaterem książki i co się w niej stało, ale zapamięta zakończenie.
Ocena: 5/10

października 19, 2021

"Czytam i decyduję. Przygoda w kanałach" Izabela Michta

"Czytam i decyduję. Przygoda w kanałach" Izabela Michta


Oprawa twarda
Stron: 64
Premiera: 29 września
Wiek: 6+

Antek zgubił cenny breloczek – prezent od Walusia, swojego najbliższego przyjaciela. By go odnaleźć, udaje się do kanałów. Kogo tam spotka? Jakie przeżyje przygody? Czy odzyska zgubę? I jak ta sytuacja wpłynie na przyjaźń chłopców?
Czytam i decyduję to seria o wielu liniach fabularnych. O tym, jak potoczą się przygody rodzeństwa Zosi i Antka, zadecyduje czytające dziecko. Przy ponownym czytaniu bohaterowie mogą trafić w nowe miejsca, spotkać inne osoby, a historia może zakończyć się zupełnie inaczej.
Czytając i decydując, dzieci nie tylko przeżywają przygody wspólnie z Zosią i Antkiem, lecz także poznają konsekwencje własnych wyborów.


Antek to młody, bystry, chłopak, który pewnego dnia gubi prezent od najlepszego przyjaciela Walusia. Prezentem jest breloczek: srebrna kostka, która wpada do kratki ściekowej. Antek staje przed kłopotem i ogromnym dylematem - co zrobić? Jak odzyskać utracony skarb?

Książka Izabeli Michty niesie ze sobą wiele rozwiązań i wiele możliwości. To opowieść z nieliniową fabułą, w której czytelnik decyduje, jak postąpi bohater bajki. Wyboru należy dokonać spośród dwóch przedstawionych możliwych rozwiązań. Każda podjęta decyzja niesie ze sobą konsekwencje... i kolejne możliwości kolejnych wyborów. "Przygoda w kanałach" przekazuje władzę nad fabułą dzieciom, które mogą czytać książkę wielokrotnie, zmieniając w niej wcześniej podjęte decyzje.


Pod względem wizualnym książce nie można niczego zarzucić. Twarda okładka chroni przed uszkodzeniami, a kolorowa czcionka pomaga nie zagubić się w opowieści. Ilustracje w książce - duże i kolorowe są uzupełnieniem treści, jej integralną częścią. Tekst przeplata się z kolorowymi rysunkami, obrazującymi tekst bajki. 

Czytam i decyduję to bardzo ciekawa propozycja dla młodych czytelników, wprowadzająca swoiste novum w świat książek dla dzieci. Oddaje ona losy bohaterów w ręce czytającego, na niego, cedując dalsze losy chłopca i konsekwencje podjętych decyzji. Moja córka nie mogła odłożyć książki dopóki nie wypróbowała wszystkich możliwych rozwiązań, bardzo jej się podobała możliwość współtworzenia historii. Polecam książkę do samodzielnego czytania dzieciom, bądź rodzicom czytającym swoim pociechom, którzy dzięki tej jednej bajce, za każdym razem będę odkrywali w niej nowe treści.


października 16, 2021

"Malwinka i Lusia. Skarb na końcu tęczy" Kasia Keller

"Malwinka i Lusia. Skarb na końcu tęczy" Kasia Keller

 Malwinka i Lusia wyruszają w kolejną podróż do świata wyobraźni!

Tym razem dziewczynka i alpaka udają się na drugą stronę tęczy. Czy rzeczywiście znajduje się tam prawdziwy skarb, a olbrzymów należy się bać? Przewodnikiem po tej części niesamowitego świata zostaje przypadkowo spotkany… skrzat Skarbek!

Takiego duetu jak Malwinka i Lusia nigdzie nie znajdziecie! Czterolatka dzięki swojej bogatej wyobraźni tworzy światy, w których przeżywa niezwykłe przygody. Jej towarzyszką jest Lusia – ukochana pluszowa alpaka. To dzięki niej, na co dzień nieśmiała i strachliwa dziewczynka, podejmuje zaskakujące wyzwania! Postać Malwinki pomoże najmłodszym dzieciom zaakceptować siebie i pokaże, że dzięki wyobraźni już tylko krok dzieli nas od niezwykłej przygody!

Każde z opowiadań o Malwince i Lusi to świetna okazja do poruszenia ważnych tematów. Świat wyobraźni sprawia, że trudne rzeczy stają się znacznie prostsze, a pozorne problemy rozwiązuje się tu znacznie szybciej.


Maliwnka i Lusia to bohaterki opowieści dla przedszkolaków, które stworzyła niezwykle utalentowana Kasia Keller. Autorka książki tworzy historie dla dzieci, nastolatków, a także dorosłych. Zawsze z wielką ciekawością i przyjemnością sięgam po jej książki, i jeszcze na żadnej się nie zawiodłam. Tak jest i tym razem. "Malwinka i Lusia. Skarb na końcu tęczy" to cudowne opowieści, okraszone wspaniałą dawką humoru dostosowaną do wieku małoletniego czytelnika oraz przygodami, które ogarnie i przeżyje wraz z Malwinką każdy mniejszy i większy przedszkolak.

"Malwinka i Lusia. Skarb na końcu tęczy" to druga opowieść o przygodach dziewczynki, której wyobraźnia jest nieograniczona. Tym razem rezolutna dziewczynka wraz z nieodłączną Lusią wybiorą się na drugi koniec tęczy, będą zmagały się ze złym dniem spowodowanym... okularami, a także poznają tajemniczą nową koleżankę. 

Życie Malwinki jest kolorowe, pełne przygód i niezwykle pasjonujące. To jej ciekawość i wyobraźnia pozwalają na niesamowite podróże, które odbywa z niezastąpioną maskotką, alpaką Lusią. Nie oznacza to jednak, że nie trapią jej problemy, owszem, trapią. Jak każdy młody człowiek i ciekawski przedszkolak napotyka na trudności, miewa kłopoty czy przytrafiają jej się przykrości Potrafi, jednak, sobie z nimi radzić - w końcu od czego jest wyobraźnia. To ona podsuwa różne rozwiązania i pozwala oderwać się od niemiłych myśli. 

Dla mnie przygody Malwinki to apoteoza wyobraźni. Autorka robi świetną robotę, przy okazji przypominając rodzicom, że wyobraźnię dziecka trzeba kształtować i dbać, by za szybko dzieci jej nie utraciły. Czytajmy im książki, które je zaciekawią i rozbudzą fantazję. Dajmy im materiały do cudownej zabawy, możliwość przeżywania przygód; czytajmy i przeżywajmy je razem z nimi. "Malwinka i Lusia" nadają się do tego idealnie. 

października 15, 2021

"Córka króla moczarów" Karen Dionne

"Córka króla moczarów" Karen Dionne

 "Jeżeli chcesz w tym roku przeczytać jeden thriller, niech to będzie Córka Króla Moczarów".

Clare Mackintosh, autorka Pozwolę ci odejść

"Córka Króla Moczarów jest tak dobra, jak dobry może być tylko thriller".
The New York


Tak, między innymi, była rekomendowana książka Karen Dionne "Córka Króla Moczarów". I powiem Wam, to prawda! Ten thriller to petarda. Wielopoziomowa, wielopłaszczyznowa opowieść, od której nie można się oderwać. Porywająca w swój subtelny sposób, wciągająca w zawiłości ludzkiego umysłu historia zniewolenia, ślepej miłości dziecka, wielowymiarowego postrzegania rzeczywistości. Majstersztyk wśród thrillerów psychologicznych, jeden z lepszych i ciekawszych jakie w życiu czytałam!

Znakomity thriller psychologiczny, połączenie „Dziewczyny z tatuażem” i „Pokoju”.
Jego bohaterką jest Helena Pelletier, która dorastała w całkowitym odosobnieniu w domku na trzęsawiskach na Górnym Półwyspie w amerykańskim stanie Michigan. Jej idolem i niedoścignionym wzorem jest ojciec, który nauczył ją polować, tropić i żyć na łonie natury. W końcu jednak dziewczyna zaczyna rozumieć, że z matką są w rzeczywistości na bagnach więzione, a ojciec kontroluje całe ich życie. Helena decyduje się na ucieczkę, dzięki czemu ojciec trafia do więzienia o zaostrzonym rygorze.
Helena układa sobie życie pod nowym nazwiskiem; nikt nie zna jej przeszłości. Kiedy po piętnastu latach ojciec ucieka z pilnie strzeżonego więzienia i ukrywa się na moczarach, kobieta wie, że tylko ona może go wytropić. I dopaść, zanim on dopadnie ją.

https://mediarodzina.pl/prod/1491/Corka-Krola-Moczarow

Ogromnym plusem powieści jest jej sugestywna narracja. Prowadzona w pierwszej osobie, przez kobietę, która urodziła się w niewoli, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Przeszłość, która ją dopadła, każe jej wrócić pamięcią do wydarzeń, które chciała wymazać ze swojej pamięci.

Helena Pelletier to żona i matka 2 dzieci, córeczek. Prowadzi własną działalność, tworząc naturalne dżemy, które sprzedaje w internecie oraz miejscowych sklepach. Trochę dzika, mająca problemy w kontaktach międzyludzkich, jednak bardzo kochająca zarówno męża jak i córeczki. Nikt, nawet oni, nie wiedzą jak tragiczną ma za sobą przeszłość. Wymyślona na potrzeby nowego życia tożsamość, nijak się ma do rzeczywistości. Helena jest córką uprowadzonej młodziutkiej dziewczyny oraz jej porywacza. Od urodzenia żyjąca na mokradłach, nie widząc innych ludzi, żyjąc dziko, z porywczym ojcem i zahukaną matką, nie zdaje sobie sprawy z dziwności i nietypowości takiego życia. Nie znając innego, nie wie, że może inne wieść.


Główna bohaterka jest osobą niezwykle fascynującą, genialnie sportretowaną przez Karen Dionne. W jednej osobie autorka pokazuje nam siłę manipulacji oraz krótkowzroczność i ufność dziecka. Helena widzi jak ojciec traktuje jej matkę, jego niestabilność emocjonalną, porywczość, odczuwa na własnej skórze, a mimo to potrafi on tak zmanipulować rzeczywistość, tak oddziaływać, że mimo wszystko pozostaje on w jej oczach istotą wręcz uwielbianą. To on pokazuje Helenie otaczający 'świat', to on uczy ją polować, tropić, przeżyć. To on jest zawsze obok. Matka to osoba, która jest w kuchni, ktoś nieważny, z którą nie odczuwa żadnej więzi. Dopiero późniejsze wydarzenia uświadamiają jej, że ta matka była i jest kimś ważnym, kimś kto po cichu pomagał, był obok... Ciężko jednak, nagle po 14 latach odrzucić wszystko w co się wierzyło, co się kochało, aby postąpić właściwie.

Opuszczam wzrok na ojca. Rozumiem, że robił okropne rzeczy. Mógłby odsiedzieć sto wyroków dożywocia, a i tak sprawiedliwości nie stałoby się zadość. Tamtej nocy był jednak tylko tatą, moim tatą.

Matka to kobieta pozbawiona nadziei, wypełniająca swoja rolę, cicha w swoim strachu, jest nam jej ogromnie żal, kiedy czytamy jak jest traktowana zarówno przez ojca jak i przez córkę. Tragizm sytuacji jest przytłaczający, czy jednak można winić dziecko, nie znające prawdy, że zachowuje się tak a nie inaczej? Dziecko to istota, która dopiero poznaje dobro i zło, to rodzice uczą je rozpoznawać i stawać po właściwej stronie, jeżeli więc od małego ma się złe wzorce to trudno wymagać by postępowało inaczej. Trzeba także pamiętać, że w świecie dziecka miłość do rodzica jest ogromna i ślepa. Kilka dobrych wydarzeń jest w stanie przysłonić całe codzienne zło, którego jest - często nieświadomym tego - świadkiem.


Autorka w tej ponad 300 stronicowej powieści porusza mnóstwo interesujących wątków, takich jak zniewolenie, postrzegania świata przez dziecko, humanitaryzm - czy śmierć może być aktem miłosierdzia(?), przypadkowość życia/fatum, skutki podjętych decyzji itd. 
Gorąco POLECAM!

Śmierć Łowcy nie jest jednak moją winą. Znalazł się w złym miejscu o niewłaściwym czasie, tak jak ktoś, kto ginie w wypadku drogowym, strzelaninie czy w samobójczym zamachu bombowym.

Ocena: 9+/10

października 11, 2021

"Schronisko w Podgórowie" Joanna Tekieli

"Schronisko w Podgórowie" Joanna Tekieli

Ewa i Mariusz to małżeństwo z prawie dwudziestoletnim stażem. W ich związek wkradła się rutyna, oboje mają wrażenie, że się od siebie oddalili. Pod wpływem znalezionego w sieci ogłoszenia decydują się na prawdziwą życiową rewolucję: sprzedają mieszkanie w mieście i kupują stare schronisko w maleńkiej miejscowości Podgórowo. Wydaje im się, że największą trudnością będzie przystosowanie się do nowych, dość surowych warunków życia oraz przedłużające się remonty, ale los szykuje dla nich wyzwania, których nie przewidzieli…

"Schronisko w Podgórowie" to życiowa opowieść o trudach codzienności, nieoczekiwanych zwrotach, radzeniu sobie z przeciwnościami. To także świetne przedstawienie silnej kobiety, która nie tylko się nie poddaje, ale która przez niesprzyjające wydarzenia staje się silniejsza. Mnie najnowsza powieść Joanny Tekieli przekonała. Mam nadzieję, że przekona i Was.

Powieść Joanny Tekieli to historia normalnej, zwykłej polskiej rodziny, która postanawia całkowicie zmienić swoje życie. Głównymi postaciami tej historii są Ewa i Mariusz - małżeństwo z długoletnim stażem oraz trójką dzieci. Mieszkają w niezbyt dużym mieszkaniu w mieście, powoli się od siebie oddalając. Widząc ogłoszenie o sprzedaży, w niezwykle okazyjnej cenie, domu, który był kiedyś górskim schroniskiem, Mariusz upatruje w tym szansę na odmianę swojego losu. Chce wyremontować dom i otworzyć agroturystykę. Do swojej wizji przekonuje wkrótce żonę. Remont i wizje sielskiego życia zbliżają małżonków...

... A przynajmniej tak wydaje się Ewie. 

Autorka doprowadziła w powieści do dwugłosu mężczyzny i kobiety, który pokazywał całkowicie odmienny - przez nich - odbiór rzeczywistości. Czytając miałam wrażenie, że dotykam życia prawdziwych ludzi. Mężczyzna, chcący uchodzić za samowystarczalnego nie przyznaje się do pożyczek i pomocy fachowców, kobieta, myśli, że wspólna praca i codzienne przebywanie ze sobą zbliża i niejako cementuje związek. Ile razy słyszeliście, że remont jest najlepszym sprawdzianem dla miłości i związku? Ja to słyszałam od każdego kto kiedykolwiek przeprowadzał generalny remont mieszkania, ba! Wiem to też po sobie;) W powieści "Schronisko w Podgórowie" remont doprowadza do (nie)oczekiwanych wydarzeń. Oczekiwanych, gdyż autorka daje fabułą do zrozumienia, co się wydarzy, ale nieoczekiwanych dla Ewy. 

To, co mnie urzekło w tej opowieści to mądrość bohaterki i prawdziwość jej zachowania. Autorka nie odziera Ewy z autentyczności, nie ubiera jej w pelerynę superbohaterki. Rzuca jej kłody pod nogi, z którymi ta musi sobie poradzić, a jednocześnie pozwala i dobrze opisuje emocje, które nią targają. W powieści mamy zawarte różne oblicza miłości, w tym miłości macierzyńskiej, tak do małych dzieci, jak i tych dorosłych. "Schronisko w Podgórowie" to opowieść o dojrzałości i jej braku, o odpowiedzialności i ucieczce od niej. To także opowieść o tym, że w życiu trzeba liczyć głównie na siebie, ale też pomagać i nie stronić od przyjmowania pomocy. 

Historia, którą stworzyła Joanna Tekieli jest niezwykle dojrzała; dojrzała i autentyczna. Mogłabym jeszcze wiele o niej napisać, gdyż zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie, ale nie chcę odbierać Wam przyjemności z jej poznawania.
POLECAM, dajcie porwać się "Schronisku w Podgórowie"!
Ocena: 8+/10



października 09, 2021

"Zatruty ogród" Alex Marwood

"Zatruty ogród" Alex Marwood

ROZCZAROWANIE,

tak jednym słowem mogę określić moje spotkanie z rzekomo genialnym thrillerem - Stephen King na okładce książki informuje: Jeśli istnieje lepszy thriller napisany w XXI wieku, żaden nie przychodzi mi do głowy. Ojj Stephanie, mogę Ci wskazać i 10 lepszych, dużo lepszych thrillerów. "Zatruty ogród" w ogóle ciężko mi nazwać thrillerem. To raczej cięższa obyczajówka, w której nacisk położony został na zmiany psychiczne, które zaszły w ludziach, czy raczej dzieciach, które praktycznie całe życie spędziły w sekcie.


Zbiorowe samobójstwo stu członków odizolowanej od świata sekty czekającej na apokalipsę wstrząsa opinią publiczną. Nieliczni, którzy przetrwali masakrę, muszą nauczyć się żyć od nowa poza zamkniętą społecznością.

TAM, GDZIE DORASTAŁA ROMY, JEŚLI KTOŚ UMARŁ, JUŻ NIGDY WIĘCEJ SIĘ O NIM NIE MÓWIŁO…
Romy, ocalała z masakry, wciąż z przestrachem ogląda się za siebie. Wpojono jej, że zewnętrzny świat jest niebezpieczny, przerażający i godny pogardy. Jednak Romy szybko uczy się życia na zewnątrz, „między Martwymi”. Jest w ciąży, musi więc być czujna i ostrożna, próbując odszukać swoich krewnych.

DELIKATNI. NIEBEZPIECZNI. ZABÓJCZY.
Zniknięcie siostry, która jako nastolatka opuściła rodzinny dom, by dołączyć do sekty, położyło się cieniem na życiu Sarah. Gdy opieka społeczna kontaktuje się z nią, prosząc, by zajęła się dwójką nastolatków – rzekomo dziećmi jej nieżyjącej siostry, Sarah przyjmuje dziwne rodzeństwo pod swój dach. Ale czy może zaufać nastoletnim Eden i Ilo? Czy Sarah nie popełnia błędu?
Co naprawdę zdarzyło się na farmie? Jaki los czeka ocalałych członków sekty? Co grozi nienarodzonemu dziecku Romy? Czy przywódcy sekty przeżyli i z ukrycia śledzą poczynania niedawnych wyznawców?

Dopiero gdy ułożymy sobie w głowie, że nie czytamy thrillera, zaczynamy doceniać jej inne aspekty, trzeba bowiem przyznać, że autorka bardzo ciekawie pokazała życie w sekcie i trafnie przedstawiła  rzeczywistość po jej opuszczeniu. 

Bohaterami powieści Alex Marwood są Eden i Ilo - nastolatkowie, którzy całe swoje życie spędzili w sekcie, Sarah, siostra ich matki, która przyjęła ich pod swój dach oraz Romy, najbardziej tajemnicza bohaterka, starsza siostra nastolatków, jedyna dorosła, która przeżyła masakrę. Fabuła powieści dzieje się w dwóch ramach czasowych. Mamy współczesność po-sektową, w której  towarzyszymy bohaterom w ich próbach zaklimatyzowania się w nowej rzeczywistości oraz retrospekcje, które pokazują życie w sekcie. Aby zrozumieć ich zachowanie musimy poznać ich przeszłość i dotychczasowe życie, a ono było specyficzne. Specyficzne było też życie pozostającej na 'wolności' Sarah, która dla odmiany wychowała się w domu 'sekty' chrześcijańskiej. Dzieciaki wraz z Romy nie znają najnowszych nowinek technologicznych, żyją w przekonaniu zbliżającej się katastrofy, dlatego trudno im funkcjonować 'normalnie'. 

Najciekawsze w powieści "Zatruty ogród" jest ukazanie życia w zamkniętej społeczności (sekcie), która ewoluuje, zmienia się w twór, który zjada własnych twórców. Rozdziały temu poświęcone czytałam z prawdziwą ciekawością, dlatego najciekawszą dla mnie postacią była Romy. Była ona także, najbardziej niejednoznaczną moralnie bohaterką, kobietą, która ukrywa wiele tajemnic, a jedocześnie osobą na wskroś przesiąknięta sekciarską ideologią. Autorka powolutku odkrywa przed nami misję i plany Romy, które wpłyną na całą jej rodzinę. Nadmienię, iż śmieszny dla mnie był fakt, że bohaterka nie wie jak wyglądają współczesne telefony, że posiadają dostęp do internetu, ale potrafi prowadzić samochód - gdzie i jak się tego nauczyła nie wiadomo, ot, taka nielogiczność.


Powieść Alex Marwood to solidne pisarstwo, ale bez fajerwerków i nagłych zwrotów akcji. Mamy tutaj ukazany dramat młodych ludzi, którzy potrzebują solidnej terapii. Dla mnie powieść "Zatruty ogród" była dramatem obyczajowym, nie thrillerem, z zakończeniem, którego można się domyślić wcześniej.
Ogólnie można przeczytać, ale bez szału.
Ocena: 5/10

października 04, 2021

"Smocze jajo" Paweł Gołuch - recenzja patronacka i konkurs

"Smocze jajo" Paweł Gołuch - recenzja patronacka i konkurs

PREMIERA 05.10.2021

Kto pokona smoka? 
Jaką tajemnicę skrywa król Władysław? 
I gdzie podziało się smocze jajo?

Pewnego razu do wsi Cicha Woda przybywa królewski goniec z ważnym obwieszczeniem: król wyznaczył wysoką nagrodę za przegonienie smoka, który co dzień atakuje mury zamku. Na ochotnika zgłasza się ubogi Janek. Cała sprawa okazuje się jednak bardziej skomplikowana, niż ktokolwiek się spodziewał. A smok może mieć poważny powód, że tak się zachowuje.

Ilość stron:
80
Oprawa: twarda + UV
Ilustracje: Marcelina Gradowska
Format: 203x254


"Smocze jajo" to powieść bardzo starannie i pięknie wydana przez Wydawnictwo Dreams. Twarda oprawa, śliskie strony, będące ilustracjami dla tekstu Pawła Gołucha, przyciągają wzrok zarówno dorosłego, jak i dzieci. Ilustracje Marceliny Gradowskiej są proste, staranne, w stonowanych kolorach, idealnie dopasowane do tekstu, który... zaskakuje... 

... zaskakuje formą, która okazuje się wierszem. Nie ma tu na siłę pisanych rymów. Tekst jest płynny, logiczny, świetnie napisany. Podziwiam autora, bo domyślam się, że napisanie bajkowego wiersza nie należy do najprostszych rzeczy. "Smocze jajo" oprócz tego, że jest napisane wierszem, jest także podzielone na części, tworząc spójną, bardzo wciągającą historię Janka, który jako ochotnik wyrusza aby pokonać, zagrażającemu królestwu, smoka. Sprawa jednak okazuje się dużo bardzo skomplikowana niż to się na pierwszy rzut oka wydaje.


Bajka Pawła Gołucha to książka o odwadze i zaufaniu. Głównym bohaterem jest wspomniany Janek - prosty, ubogi chłopak, który dobrowolnie naraża się na śmierć, zgłaszając się na ochotnika, który będzie walczył ze smokiem. Prostoduszny, przyjaźnie nastawiony do świata chłopak, dzięki swojemu wielkiemu sercu zdobywa zaufanie tego, który okazuje się nie tyle prowodyrem wydarzeń, co ofiarą. W swoich działaniach Janek nie będzie odosobniony, wspomoże go osóbka, po której, w pierwszym momencie, z pewnością by się tego nie spodziewał.

"Smocze jajo" to książka wielowarstwowa, poruszająca kilka ważnych i wartościowych kwestii. To nie tylko wspomniana odwaga i zaufanie, ale także wykorzystanie i krzywdzenie niewinnych istot w imię swoich celów, czy uzmysłowienie czytelnikowi, że pozory często mylą. Ciekawym bohaterem, a raczej bohaterką jest tutaj także księżniczka Karolina. Silna i równie jak Janek odważna dziewczyna, dla której sprawiedliwość jest cenniejsza niż decyzje ojca. 

Na 80 stronach Paweł Gołuch zamieścił bardzo dużo mądrej i ciekawej treści. Mamy interesujących bohaterów, nagłe zwroty akcji, dynamiczną fabułę, a nawet romantyczne porywy serca. "Smocze jajo" z pewnością przypadnie do gustu małym fanom przygód i to zarówno chłopcom, jak i dziewczynkom.

Polecamy z całego serca!


ROZDANIE

Zapraszam na rozdanie, w którym do wygrania jest nowiutki pachnący egzemplarz "Smoczego jaja". Drugi egzemplarz jest do wygrania na Instagramie. Udział można brać w obu miejscach ☺️

ZASADY:

1. Napisz w komentarzu (tu lub na fb) dla kogo grasz.

2. Będzie mi miło i zwiększysz swoje szanse, jeżeli udostępnisz ten post na swoim profilu lub blogu.

Czas trwania: 05.10-10.10
Książkę wysyła Wydawnictwo.


października 03, 2021

"Ty albo żadna" Magdalena Kordel

"Ty albo żadna" Magdalena Kordel

 Nad domem babki Adeli gromadzą się czarne chmury. To pewnie sprawka nietoperza, którego pojawienie się zawsze zwiastuje kłopoty. Halina, do tej pory przez wszystkich uważana za zmarłą, niespodziewanie staje w drzwiach i jak się okazuje, nie zamierza opuścić miasta. Ewelina nie może znaleźć odpowiedniego momentu, by podzielić się z rodziną tym, co leży jej na sercu. Jagna czuje się oszukana przez Mateusza, Rutę i cały świat.



Adela zaczyna rozumieć, że nadszedł czas zmierzyć się z przeszłością i wyjawić skrywaną przez pokolenia rodzinną tajemnicę. Czy opowie, co zdarzyło się we dworze, którego atmosferę tak bardzo pragnie odtworzyć? Przed czym tak naprawdę usiłował uchronić swoje wnuczki dziadek Konstanty? I czy mu się to udało?


"Ty albo żadna" to druga część serii Tajemnice autorstwa Magdaleny Kordel.
O moich odczuciach po pierwszej części "Zanim wyznasz mi miłość" możecie przeczytać pod tym linkiem: tom 1 "Zanim wyznasz mi miłość" Magdalena Kordel.

Kochani, już na wstępie zaznaczę, że ten tom podobał mi się bardziej niż pierwszy. Była akcja, były wydarzenia, coś się działo. Najważniejszy plus przyznaję książce za bardzo ciekawe retrospekcje i wydarzenia dotyczące babki Adeli sprzed wojny, gdy była ona dzieckiem. Z wielką przyjemnością zanurzałam się w ten świat, poznawałam rodzinę Adeli, zauroczając się jej dziadkiem. Bardzo żałuję, że ten przeszły świat był tak przez autorkę skąpiony. Zdecydowanie było go za mało. Na szczęście teraźniejszość przestała być nudnym i rozwlekłym opisem a stała się fabułą z wydarzeniami, które chciało się czytać.

W tym tomie poznajemy tajemnicę Eweliny - nazbyt łatwowiernej kobiety, mierzymy się z emocjami młodych bohaterów, Mateusza i Ruty, oraz przypatrujemy się niezwykłej więzi łączącej Adelę z Muszką. Magdalena Kordel i tym razem prowadzi fabułę niespiesznie, miejscami naiwnie, ale tym razem nie jest to prowadzenie nudne. Akcja idzie do przodu, pojawiają się wydarzenia, jest akcja i emocje bohaterów. Jednak mimo wszystko, po przeczytaniu dwóch tomów twierdzę, że spokojnie można było skompresować je w jeden dobry aniżeli rozdrabniać się na dwa przeciętne. Z zakończenia, a właściwie jego braku wnioskuję, że czeka nas kolejna część. Przeczytam, chociaż nie czekam na niego z wypiekami i niecierpliwością. 
A Wy sięgniecie po tę serię? A może już przeczytaliście?
Ocena: 6/10



Copyright © Femina domi , Blogger