"To będą piękne święta" Karolina Wilczyńska

grudnia 17, 2019

"To będą piękne święta" Karolina Wilczyńska


Bardzo ciężko było mi się zabrać za książkę świąteczną Karoliny Wilczyńskiej po tym, jak dowiedziałam się, że jest to część cyklu, o którego istnieniu tylko słyszałam. Skoro jednak dobrowolnie zgłosiłam się do recenzowania książek świątecznych Czwartej Strony i na dodatek zostałam do tego wybrana to, de facto, nie miałam innego wyjścia, jak się do tego zabrać. No i się zabrałam... I przeżyłam niezwykle miłe rozczarowanie. Była to druga z 5 przeczytanych lektur ze świętami w tle, która zrobiła na mnie naprawdę pozytywne wrażenie. Prawdziwa! Autentyczna! Realistyczna! Życiowa! Trochę gorzka, ale wracająca nadzieję, smutna, ale pokazująca, że los w każdej chwili może się odmienić. Nie ma nic ze sztywności pozostałych książek, a krótkie opowiadania sprawiały, że kolejne przeczytane kartki przewijały się w mgnieniu oka.
Zanurz się w lekturze i odkryj swoje miejsce na ziemi. Być może będzie nim właśnie Jagodno!

Jagodno to urokliwa miejscowość położona w Górach Świętokrzyskich, gdzie smaki życia odmieniają się przez wszystkie przypadki. Z jego mieszkankami doświadczamy na równi radości i smutku, miłości i nienawiści, namiętności i samotności. W nadchodzące święta splotą się losy wielu kobiet, bo wszystkim nam towarzyszą podobne uczucia i pragnienie szczęścia. Każdej z bohaterek poświęcony jest osobny rozdział. Poznamy je bliżej i będziemy mogły poczuć się jak jedna z nich!

Ta książka to nie tylko poruszający literacki prezent dla ciebie lub bliskiej osoby, zawiera także kolorowe zdjęcia i praktyczne porady! Razem z bohaterkami oraz czytelniczkami Stacji Jagodno przygotuj niepowtarzalne dekoracje według zawartych w każdym rozdziale instrukcji. Poznaj sekrety, dzięki którym stworzysz idealną broszkę na prezent, świąteczne ozdoby na stół czy piękne szydełkowe gwiazdki.

Spędź ten wyjątkowy czas z nami!

"Z kajetu Kajetana. Pogromcy Pogora" Kasia Keller

grudnia 14, 2019

"Z kajetu Kajetana. Pogromcy Pogora" Kasia Keller

Mam pewną zasadę, której do tej pory zawsze się trzymałam. Nie czytam książek dla dzieci, co do których mam podejrzenia graniczące z pewnością, że nie będę nadawały się dla mojej 6-latki. Kiedy jednak okazało się, że autorka tak chwalonej przeze mnie książki "W koło Macieju" wydała kolejną, nie mogłam się powstrzymać. Uznałam, że najwyżej będzie to, po prostu, książka dla mnie. I tak zostałam przeniesiona do czasów szkolnych, które pamiętam już jak przez mgłę. Mimo to, łatwo zauważyć, iż nie jest to szkoła z moich, nawet tych mglistych wspomnień, tylko współczesna, w której podwórkowe spotkania i zabawy zostały zastąpione wirtualnymi. To, co pozostałe niezmienne to np. nadal dobrze funkcjonujące nadawanie dzieciakom przez dzieciaki przezwisk.

Stary kajet należał kiedyś do dziadka, a jeszcze wcześniej – do pradziadka. Kajetan dostał go w prezencie na dziesiąte urodziny. Od tej pory opisuje w nim wszystkie zdarzenia warte zapamiętania.
Takie, jak historia Pogora, czarnego charakteru z gry komputerowej, który sieje spustoszenie wszędzie tam, gdzie się pojawi. Kłopot w tym, że sceneria gry zaczyna niepokojąco przypominać… okolicę, w której mieszka Kajetan, a do tego pewnego wieczoru Pogor opuszcza sieciowe rewiry!
Czy uczniom miejscowej podstawówki uda się wspólnie pokonać złośliwego psuja? Czy wykażą się pomysłowością, odwagą i refleksem także w realnym świecie?

Konkursy

grudnia 09, 2019

Konkursy

 
Kochani, z okazji 3 000 obserwatorów na IG, zapraszam Was serdecznie do toczących się tam konkursów. Jeden ucieszy Was, a drugi Wasze dzieci :)

Rozdanie 1/

Rozdanie 2/

*post informacyjny


"Szczęście przy kominku" Gabriela Gargaś

grudnia 08, 2019

"Szczęście przy kominku" Gabriela Gargaś

Parę dni temu skończyła się moja kolejna przygoda z książką świąteczną. Tym razem wybór mojej córki padł na "Szczęście przy kominku" Gabrieli Gargaś. Gdyby to ode mnie zależało, i dalej podążałabym tropem najładniejszych okładek, na pewno bym po nią jeszcze nie sięgnęła. Wiem, że są jej zwolennicy. Widziałam zachwyty na IG, ale mnie nieodmiennie, gdy tylko na nią spojrzę, kojarzy się ze świętami Wielkanocnymi i jajkami w koszyczku...  
Poznaj pełną świątecznego ciepła opowieść, która w te Święta może przydarzyć się również tobie.
Wśród urokliwych, pokrytych śnieżnym puchem ulic kryje się wyjątkowe miejsce, gdzie rodzą się piękne opowieści – „Antykwariat z książką i kawą”. To tu, wśród opasłych tomów, przy kubku gorącej herbaty z sokiem malinowym czeka na ciebie Bunia, gotowa, by wesprzeć radą i dobrym słowem. Kiedy z nieba spadają wielkie płatki śniegu, a na choinkach migoczą światełka, w przerwie między świątecznymi przygotowaniami antykwariat odwiedzą okoliczni mieszkańcy. Przyjdą nie tylko na zakupy, ale również ze swoimi troskami i problemami. Czy ta wizyta odmieni ich życie?
Cuda naprawdę się zdarzają. Wystarczy tylko uwierzyć w magię Świąt!

Po przeczytaniu czwartej książki świątecznej mogę stwierdzić, że ich ewidentnie wspólną cechą jest mnogość bohaterów. Tradycyjnie więc i tutaj mamy ich cały przekrój, chociaż nieco mniejszy niż to miało miejsce u p. Trojanowskiej, czy p. Szarańskiej. Wszyscy bohaterowie skupieni są wokół kawiarnianego antykwariatu prowadzonego przez Bunię - starszą panią, która w odpowiednim momencie przygarnie, wesprze dobrym, mądrym słowem, nienachalnie wskaże właściwą drogę. Miejsce, które wykreowała autorka było prawdziwie ciepłe i przytulne, czytając człowiek aż żałuje, że takiego nie zna i nie może ogrzać się w jego murach. To tutaj odpoczywa i nabiera sił młoda matka, która nie radzi sobie z nową życiową rolą, tutaj także zawędrował jej mąż, który nie potrafi się w tym wszystkim odnaleźć. Podobał mi się ten wątek bo był bardzo życiowy. Która matka po urodzeniu pierwszego dziecka nie przeżyła szoku jaką to zmianę niesie w życiu? Która potrafiła od razu wszystko ogarnąć? Tutaj na dodatek dochodzi teściowa, ciekawa kobieta bardzo dbająca o swojego synka.

U Buni schronienie znalazła także jej wnuczka Dorota, którą autorka mocno skrzywdziła i ukazała w wyjątkowo krzywym zwierciadle. Młoda, naiwna, robiąca dzióbki do telefonu, która dla 'najfajniejszego' chłopaka jest w stanie przyjąć poniżenie i upodlenie. Tak naiwna i rozpuszczona, że aż nierealna. Na szczęście Bunia potrafiła sobie z nią poradzić, bo jej syn, a ojciec Doroty zajęty był roztrząsaniem tego, jaką była kiedyś dobrą córeczką itp.  Oczywiście, nie obyło się bez pewnych tajemnic, które poznacie, wkraczając do tej historii.

Dzięki Buni jesteśmy także świadkami rodzącego się powoli związku, albo raczej relacji, między mężczyzną, niezadowolonym ze swojego życia, z którym de facto nic nie robi a samotną matką. Ten wątek przeradzał się w inny, jakże istotny, pokazujący jak ważnym w rodzinie może być ... dziadek i jak niełatwe decyzje stoją przed kochającymi, ale nie dającymi sobie rady z opieką, osobami. Tutaj mieliśmy piękną relację wnuczki i dziadka. Więzią, która miała wpływ na całe życie, i która została tu cudownie pokazana.

Gabriela Gargaś ma to do siebie, że potrafi słowem pisanym przekazywać bardzo ważne wartości. Buduje zdania, które nas zatrzymują, które każą się nad sobą zastanowić. Wywołują refleksję, zmuszają do przemyśleń. Tutaj również mamy z tym do czynienia. Mamy piękne, mądre słowa, których w pewnym momencie miałam dość. Czytamy pewne zdania, jesteśmy w fabule i zamiast rozpocząć nowy wątek musimy przebrnąć przez jakąś maksymę. Dla mnie było to zbyt nachalne.

"Szczęście przy kominku" to mądra opowieść o ludziach z wadami i zaletami, a każdy wątek z widocznym i bardzo czytelnym morałem. Mnie zmęczyły wypisywane złote myśli, oraz wątek samotnego ojca, który jest doprawdy świętym człowiekiem. Trochę lukrowana rzeczywistość, ale cóż, w końcu to książka świąteczna.
"Dopóki nie zajdzie słońce. Część 2" Ewa Pirce

grudnia 05, 2019

"Dopóki nie zajdzie słońce. Część 2" Ewa Pirce

W końcu, w moje ręce trafiła druga część książki "Dopóki nie zajdzie słońce". Mimo, iż ocenę ogólną dałam pierwszej części 6+, czyli książka dobra, to część osób uznało, że mi się nie podobała. Nic bardziej mylnego. Może nam się książka podobać, i jednocześnie możemy zauważać jej słabe strony. Jak mogliście przeczytać w recenzji, bardzo spodobał mi się styl pisania Ewy Pirce. Wciągnięcie w akcję od pierwszej strony i umiejętność utrzymania napięcia i ciekawości w czytelniku, to były jej zalety. Również kreacja bohaterów - bez tzw. ściemniania, przypadła mi do gustu. Nic więc dziwnego, iż byłam bardzo ciekawa jak dalej potoczy się akcja. Obawiałam się jednak, że autorka pójdzie w stronę pisarzy amerykańskich i stworzy samotnego - wszechmocnego bohatera, który się ze wszystkim i wszystkimi rozprawi. Na szczęście nie do końca tak było. Chociaż autorka pisze trochę po hollywoodzku, to jednak zachowuje w tym trochę więcej racjonalności. 
Najcięższa walka, jaką toczymy w życiu, to walka z samym sobą.
Życie znaczy bliznami nie tylko nasze ciała, ale i dusze, a ta Samuela jest wyjątkowo okaleczona. Nosi w sobie wiele ran, również takich, które nie zdążyły się jeszcze zabliźnić. Wydaje się jednak, że w końcu i dla niego los przygotował szczęśliwe zakończenie. Wszystko idzie ku lepszemu, a Sam zaczyna odkrywać, czym jest radość. Jednak w najmniej oczekiwanym momencie życie po raz kolejny udowadnia, jak bardzo potrafi być nieprzewidywalne i okrutne.
Po latach bitew o siebie, swoją rodzinę i przyszłość Samuel staje oko w oko z demonami przeszłości, które postanowiły zetrzeć w proch to, o co tak uparcie walczył.
Czy znajdzie w sobie dostatecznie dużo siły, by stanąć do ostatniego, decydującego starcia?