Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt - Grady Hendrix

grudnia 21, 2025

Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt - Grady Hendrix

"Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt" to historia młodych ciężarnych dziewcząt umieszczonych w odosobnionym ośrodku, w którym mają 'zniknąć' dla społeczeństwa i najbliższych, aby nie gorszyć ich swoim widocznym 'grzechem'. Pozostają tam anonimowe, pozbawione swojej prawdziwej tożsamości aż do porodu, po którym mogą wrócić do swoich rodzin, oczywiście zrzekając się wcześniej praw do dziecka.


Książka ta określana jest jako horror i to jest horror, ale nie jako gatunek, ale jako historia, którą przedstawia. Mnie złapała za serce bardziej niż niejeden dramat, a przy końcówce w ruch poszły chusteczki. I od razu zaznaczam, jeżeli przeraża Was grubość tej pozycji to zapewniam, jak zaczniecie czytać, to zatopicie się w lekturze i nawet nie zauważycie jak szybko te strony będą znikały. To, co czyni tę książkę tak przejmującą, to fakt, że dramat bohaterek to nie wymysł. Tło powieści to prawdziwa historia. Domy dla 'upadłych' młodych dziewcząt istniały naprawdę. Rodzina pozbywała się w ten sposób problemu, porzucała jak niepotrzebną, zepsutą rzecz. Nieważne czy ciąża pochodziła z błędu, niewiedzy biologicznej, czy gwałtu. To te młode dziewczyny były uznawane za skażone. Wina była z góry przypisana im, nie oprawcom. I w tym kryje się ten horror. W społeczeństwie, które doprowadziło do tego, że dziewczyny musiały szukać pomocy w czymś nadprzyrodzonym. Tytułowe czarownictwo to metafora. „Czarownicami” stają się te, które nie godzą się na upokorzenie, które próbują odzyskać kontrolę nad własnym życiem i wspierają się nawzajem mimo narzuconego im milczenia. Magia jest symbolem siły, tej, którą dziewczęta muszą w sobie odnaleźć. To nie tyle pogoń za nadprzyrodzoną mocą, ile próba odzyskania własnego głosu, własnej wartości, człowieczeństwa.

Wielkie ukłony i brawa dla autora, który zmieszał elementy historyczne, obyczajowe i nadprzyrodzone w sposób, który nie rozbijał narracji, lecz ją pogłębiał. Ponadto sposób w jaki opisywał bohaterki, ich autentyczność, która mnie tak poruszała było mistrzowskie. Opisany poród jednej z dziewczynek, potraktowanej jak 'kawał mięsa' był dla mnie emocjonalnie naprawdę trudny. Zresztą cała historia mocno mnie dotknęła, emocjonalnie wręcz przeczołgała.


Przejmująca, wciągająca, momentami bolesna, ale też niezwykle potrzebna. Czyta się ją naprawdę szybko. Wiem, że zostanie we mnie na długo. POLECAM!
"Żywica" Ane Riel

grudnia 28, 2020

"Żywica" Ane Riel

Nie ocenia się książki po okładce, ale dobra, przyciągająca uwagę okładka to ogromna zaleta i duża szansa, że o książce nie zapomnimy i jeżeli nie od razu, to kiedyś na pewno po nią sięgniemy. Tak było ze mną i "Żywicą" Ane Riel. Książka - na szczęście - okazała się bardzo ciekawa, nietuzinkowa i godna polecenia! Spędziłam z nią całe tegoroczne święta Bożego Narodzenia i nie żałuję ani minuty spędzonej na jej czytanie.
 

Co się dzieje, jeśli kochasz kogoś tak bardzo, że chcesz go zatrzymać przy sobie za wszelką cenę, w bezpiecznym miejscu?

Rodzina Haarder mieszka na odosobnionej, porośniętej świerkami małej wysepce i z rzadka kontaktuje się z obcymi. Mieszkańcy sąsiedniej wyspy uważają ich za dziwnych, ale nie wtrącają się w ich życie. Gdy ojciec zgłasza śmierć 9-letniej córki, szanują ich żałobę i coraz mniej się interesują tym, co się dzieje w odosobnionym domostwie.

Żywica to wstrząsająca i zarazem wzruszająca kronika stopniowego upadku i szaleństwa, do którego może doprowadzić ludzi lęk przez kolejną utratą i traumą.
(Wydawnictwo Zysk i S-ka)

Autorka w swojej książce postawiła na opisy i bohaterów. Gdyby nie mocna, brutalna, miejscami szokująca treść mogłabym powiedzieć, że to była poetycka książka...

W "Żywicy" nie ma szybkiej akcji, fabuła toczy się raczej spokojnie i powoli (choć z elementami dynamiki), skupiając się na drobiazgach, które dla wielu mogą być nudne i monotonne. Te szczegóły składają się na obraz rozwijającego się szaleństwa. Tutaj wydarzenia są epizodami, ukazującymi życie w odosobnieniu, z dala od rozwijającej się cywilizacji, z dala od sąsiadów, sam na sam z tragicznymi wydarzeniami i bólem, które w pewnym momencie zakrzywiają obraz rzeczywistości, pozostawiając pole do wynaturzeń. 

Rodzina Haarder żyje sobie spokojnie, nie wadząc nikomu na małej wyspie, oddalonej od głównej jedynie krótkim przesmykiem. Autorka zapoznaje nas z życiem małego Jensa, którego największą miłością jest przekazane mu przez ojca umiłowanie natury. Ojciec Jensa to stolarz, który fachu uczy także synów. Utrzymują się z różnych napraw, sprzedaży choinek, stolarki. Gdy ojciec umiera, umiera również część duszy chłopca, bardzo mocno związanego z tatą. Od tego momentu wraz ze starszym bratem Mogensem zmuszeni są zastąpić ojca i zapewnić byt swojej rodzinie. Niestety, wkrótce potem z domu ucieka brat Jensa, który nie potrafi i nie chce żyć dłużej w odosobnieniu. Autorka opowiada o tych wydarzeniach bez większych emocji, bez nacisku. To my czytelnicy widzimy, jak te wydarzenia wpływają na młodego chłopaka, to my musimy czytać między wierszami i dostrzegać, jak wielki wpływ na rozwój emocjonalny i psychiczny ma sposób życia, w którym od urodzenia znajduje się Jens. On nie potrafi i tak naprawdę nie chce wyrwać się z niego, nie chce niczego zmieniać. I właśnie to jest kluczem powieści, o którym czytamy w opisie książki.    


Zaglądanie w psychikę bohaterów, odkrywanie ich motywów, podążanie za ich niezrozumiałym zachowaniem to czynniki, które sprawiały, że ciężko było mi powieść odłożyć na bok. Kiedy Jens zakłada rodzinę, mamy nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że jego życie będzie proste, ale szczęśliwe. Czytając jesteśmy świadkami szczęścia, które niestety nie trwa długo, przerwane wypadkiem, które na zawsze zmieniło tę rodzinę. Nie wiemy w jaki sposób doszło do wypadku i kto jest za niego odpowiedzialny, podejrzani są wszyscy - świetnym posunięciem jest oddanie głosu każdemu bohaterowi i uczynienie narratorem każdego z nich, przy czym głównym pozostaje mała Liv - córka Jensa.  

Autorka dawkuje nam wiedzę, nie podaje wszystkich szczegółów, świetnie wprowadza atmosferę napięcia, jednocześnie odkrywając przed nami patologię zachowań rodziny Haarder. Uwidocznione jest to przede wszystkim w sposobie wychowywania Liv. Towarzyszymy małej dziewczynce w poznawaniu świata, które przedstawia jej ojciec - mrok zabiera cierpienie, kradzież jest usprawiedliwiona itp. Historia w "Żywicy" opowiadana jest w sposób, który wymaga od nas skupienia, który nie narzuca oceny bohaterów, pozwala nam je poznawać, zagłębiać się w psychikę, poznawać motywy, ale robi to bardzo powoli.  

Czytając powieść Ane Riel miałam w pamięci genialny dla mnie thriller psychologiczny "Córka króla moczarów". Podobna bezwarunkowa miłość dziecka do rodzica, niezachwiana wiara w jego słowa i zapewnienia. "Żywica" to smutny obraz postrzegania świata przez dziecko uwarunkowane wychowaniem oraz ukazanie matki, której miłość do mężczyzny przysłania patologię jego zachowań. To co mnie najbardziej poruszyło w "Żywicy" to powolne odkrywanie rozwoju szaleństwa i przejmujący obraz dziecka, które musi w nim żyć. 
Polecam!
Ocena: 8+/10

Sprawdza się powiedzenie: "Dania: mały kraj - wielka literatura"

Okruchy gorzkiej czekolady. Serce na wietrze - Elżbieta Sidorowicz

sierpnia 29, 2020

Okruchy gorzkiej czekolady. Serce na wietrze - Elżbieta Sidorowicz


Jedną z najlepszych książek zeszłego roku były "Okruchy gorzkiej czekolady. Morze miłości":

Książka Elżbiety Sidorowicz wyzwoliła mnóstwo moich emocje. Czytając ją płakałam i cierpiałam razem z bohaterką. Przeszłam swoiste katharsis, strona po stronie, mierząc się z bólem nierealnej postaci. Historia opisana w "Okruchach gorzkiej czekolady" sponiewierała mnie emocjonalnie. Dobór słów sprawiał autentyczny ból, smutek, tęsknotę. Musiałam przerywać lekturę, bo czytane słowa trafiały mnie jak strzały. Musiałam przerwać, przetrawić, przelać łzą, by ponownie do niej wrócić. Elżbieta Sidorowicz zaczarowała mnie słowem. Autorka posiada ogromną umiejętność przelewania na papier skrajnych emocji i uczuć. To jak poprowadziła fabułę, skupiając się na tym, co dzieje się w głowie złamanej życiem bohaterki to było mistrzostwo. 

Nie zdziwi więc Was zapewne gdy napiszę, że najbardziej oczekiwaną książką i jednocześnie będącą tą, której najbardziej się obawiałam była kontynuacja "Okruchów...", czyli "Serce na wietrze". Z drżeniem sięgnęłam po tę liczącą ponad 700 stron powieść. I wiecie co? Przeczytałam ją szybciej niż inne, o połowę cieńsze.


Myślała, że wszystko stracone.
I wtedy znowu dostrzegła promienie słońca.

W liceum plastycznym, w którym uczy się Ania, pojawia się nowy nauczyciel matematyki. Niezwykle przystojny, a zarazem bardzo wymagający i o paskudnym charakterze. Uczniowie z miejsca nazywają go Potworem. Dla Ani miniony rok był szczególnie trudny. Teraz, kiedy wydawało się, że powoli odzyskuje spokój, uderzają w nią kolejne wydarzenia. Pola, najlepsza przyjaciółka, wyjeżdża do Londynu, a nowy nauczyciel wzbudza w niej autentyczne przerażenie. Nieoczekiwanie, w trudnych okolicznościach, matematyk udziela jej pomocy.

Przez przypadek Ania poznaje Gutka i tak trafia do grupy Dworzec skupiającej młodych artystów. To otwiera nowy rozdział w życiu dziewczyny. Michał, zakochany w Ani, cierpliwie czeka na sygnał z jej strony, a Potwór z każdym dniem staje się mniej straszny. Relacje coraz bardziej się komplikują, a Ania nie potrafi do końca rozpoznać swoich uczuć…
"Jak się tu znaleźliśmy?" Philip Bunting

stycznia 30, 2020

"Jak się tu znaleźliśmy?" Philip Bunting

Dzieci mają to do siebie, że gdy tylko zaczynają mówić - buzia nie przestaje im się zamykać;) Ciekawi świata, ciekawi ludzi, interesują się wszystkim, co ich otacza. Do pewnego momentu wiedza, którą sami mamy wystarcza, aby zaspokajać ich ciekawość. Z czasem staje się to coraz trudniejsze. Odkrywasz, rodzicu, jak mało wiesz i jak mało Cię już interesuje! Odkąd moja córka zaczęła płynnie czytać pytań takich, na które trudno mi odpowiedzieć powstało bardzo bardzo dużo. Wikipedia i strony naukowe stały się moją codziennością, bo nie zwykłam zbywać pytań, ale się nad nimi pochylać, i tym samym samej rozszerzać swoją wiedzę. Ostatnio ciekawe miałyśmy dysputy o ewolucji człowieka i Bogu. Ciężko dorosłej osobie zrozumieć, że to nie są wykluczające się teorie, a co dopiero dziecku. 

Nasza biblioteczka z miesiąca na miesiąc powiększa się o kolejne tytuły popularnonaukowe, dostosowane do wieku i percepcji dziecka. Na kanwie ostatnich zainteresowań mojej córki, wzbogaciliśmy się o książkę Wydawnictwa Zysk i Ska "Jak się tu znaleźliśmy", której autorem jest Philip Bunting.

"Wróżka Prawdomówka" Matt Haig

stycznia 13, 2020

"Wróżka Prawdomówka" Matt Haig

Wszędzie i wszystkim polecam książkę "Chłopiec zwany Gwiazdką", którą uważam za najpiękniejszą, najlepszą, najbardziej wzruszającą książkę świąteczną jaką w życiu przeczytałam. Wzbudziła ona we mnie ogrom emocji, czytałam, wzruszałam się i dalej czytałam. Niezwykle poruszająca i chociaż bajkowa to jakże realistyczna opowieść o chłopcu, który został Świętym Mikołajem. Gdy więc na polskim rynku, dzięki Wydawnictwu Zysk i Ska ukazała się najnowsza książka autora "Chłopca zwanego Gwiazdką", Matta Haiga, nie mogłam po nią nie sięgnąć. "Wróżka Prawdomówka" to mała, wręcz kieszonkowa książeczka o wróżce, która nie mogła kłamać. Wydanie jest bardzo ładne i dopracowane. Twarda okładka, połyskujący brokat, a w środku urzekające ilustracje, które stanowią 50% książeczki. 
Zabawna i urocza opowieść o wróżce, która jak koty, co muszą miauczeć, musiała mówić prawdę. Każdego dnia i gdziekolwiek by się znalazła. Ten przymus był jej przekleństwem. Co się stało, że pewnego razu pokochała swe życie i siebie? 

Zielony Kapelusz i jego czereda - Weronika Kurosz

listopada 26, 2019

Zielony Kapelusz i jego czereda - Weronika Kurosz

Dzikie zwierzęta nie muszą chodzić do szkoły ani do pracy, nie wynoszą śmieci, nie zrywają się z łóżek na dźwięk budzika… Cóż za cudowne beztroskie życie! Ale czy na pewno? Zwierzęta, podobnie jak ludzie, zakładają rodziny, budują domy, troszczą się o dzieci, zastanawiają się, co będą jadły. Często to, co robią, jest pożyteczne dla innych. Pracować można na wiele różnych sposobów, a w przyrodzie każdy ma swoje zadanie. Aż dziw bierze, jak to jest wszystko wspaniale zorganizowane. Zapraszamy Cię na niezwykłą wycieczkę. Polecimy do lasu, na pola oraz łąki i przyjrzymy się codziennemu życiu zwierząt. Czasami będzie zabawnie, czasami niebezpiecznie. A któż tam się jeszcze kręci? Dwunożny Zielony Kapelusz? Pomaga on leśnej czeredzie, a może przeszkadza i czyni szkodę? Bądź odważny, wejdź w leśną dzicz i przekonaj się sam!


Weronika Kurosz to autorka, która dwa lata temu zachwyciła nas, mnie i córkę, książką "Leśni bracia". Niezwykle pasjonująca opowieść o przygodach dwóch braci, którzy jak to w życiu, raz się kłócą, czasem biją, ale zawsze mogą na sobie polegać. Książka ta, jest wciąż na naszej półce, gdyż córka bardzo lubi do niej wracać, a napisanie przygód, które po dwóch latach się jeszcze nie znudziły to nie lada sztuka. Dlatego, kiedy tylko zobaczyłam w zapowiedziach  Wydawnictwa Zysk i Ska nową książkę autorki od razu wiedziałam, że musimy ją mieć. I to była bardzo dobra decyzja!


Weronika Kurosz, w swojej najnowszej odsłonie, przenosi nas do świata zwierząt. Poznajemy prawdziwą, nie lukrowaną stronę zwierząt, ich zwyczaje, upodobania, 'normalne' życie. Towarzyszymy im w polowaniach, obserwujemy troskę o potomstwo, dostrzegamy podobieństwo do naszego, ludzkiego życia. Autorka w każdym rozdziale zapoznaje czytelników z urywkiem codzienności konkretnego zwierzęcia, a po nim umieszcza krótkie o nich ciekawostki. Jednak to co najważniejsze, pisze w tak interesujący i potrafiący przykuć uwagę małego czytelnika sposób, że moja córka nie mogła się od książki oderwać.  Dynamiczna akcja i wplecione w nią ciekawe informacje to jej znak rozpoznawczy.

"Zielony Kapelusz i jego czereda" to nie jest książka łatwa. Ponieważ autorka nie lukruje rzeczywistości, dzieci są świadkami jak działa krąg życia, czyta o polowaniu, przeżywa śmierć zwierzątek, a jednocześnie ją oswaja, rozumie, że tak jest i tak być musi. Mamy tu także do czynienia z sytuacjami zabawnymi - można by rzec, samo życie. W książce pojawia się również i odgrywa bardzo ważną rolę, tajemniczy, tytułowy Zielony Kapelusz... Książka została opatrzona urokliwymi ilustracjami, które przywołują wspomnienia dawnych bajek; są mocnym punktem i dużą zaletą omawianej lektury.


Podsumowanie: Szczerze polecam Wam tę niezwykle interesująca, wciągającą i pouczająca, ale w ciekawy sposób, książkę dla młodszych i starszych.
Ocena mojej córki: 9/10
Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności - Elżbieta Sidorowicz

października 17, 2019

Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności - Elżbieta Sidorowicz

Książka Elżbiety Sidorowicz wyzwoliła mnóstwo moich emocje. Czytając ją płakałam i cierpiałam razem z bohaterką. Przeszłam swoiste katharsis, strona po stronie, mierząc się z bólem nierealnej postaci. Historia opisana w "Okruchach gorzkiej czekolady" sponiewierała mnie emocjonalnie. Dobór słów sprawiał autentyczny ból, smutek, tęsknotę. Musiałam przerywać lekturę, bo czytane słowa trafiały mnie jak strzały. Musiałam przerwać, przetrawić, przelać łzą, by ponownie do niej wrócić. Elżbieta Sidorowicz zaczarowała mnie słowem. Autorka posiada ogromną umiejętność przelewania na papier skrajnych emocji i uczuć. To jak poprowadziła fabułę, skupiając się na tym, co dzieje się w głowie złamanej życiem bohaterki to było mistrzostwo. 
Życie nie jest słodką pralinką. Życie to czasem gorzka czekolada. Skąd wiadomo, która nam się przytrafi?
Rodzice nastoletniej Ani decydują się kupić stary, zrujnowany dworek na peryferiach miasta. Gdy rozpoczynają remont i modernizację domu, wszystko zdaje się iść ku dobremu. Jednak nic nie jest w stanie zatrzymać biegu wydarzeń...
Ania, uzdolniona uczennica liceum plastycznego, zostaje zupełnie sama w wielkim, pustym, nienadającym się do życia domu. Bez wody, gazu, telefonu. I bez kogokolwiek bliskiego. Świat malarstwa, muzyki, poezji, wszystko, co było dla niej ważne, przestaje istnieć. Jak pogodzić się ze stratą? Jak żyć?

"Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" to słodko-gorzka opowieść o utraconym raju i o mozolnym odbudowywaniu go z drobin piasku. O dumie, godności, przyjaźni. O samotności. I o miłości, potężnej jak śmierć
.


"Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" to historia nastoletniej Ani, która staje w obliczu największej tragedii swojego życia - śmierci ukochanych rodziców. Dziewczyna w jednej chwili zostaje na świecie sama. Musi zmierzyć z bólem, odtrąceniem, zdawać by się mogło, najbliższej po nich osobie. Fabuła książki opiera się na emocjach i uczuciach głównej bohaterki. Pomiędzy różnymi, życiowymi wydarzeniami, przenosimy się do głowy i myśli dziewczyny. Tak naprawdę ogromna część książki to strumień świadomości Ani, jej rozmowy, a właściwie ciągła walka, z Bogiem, próby zrozumienia i zaakceptowania rzeczywistości - zupełnie jakbyśmy zatapiali się w czyimś pamiętniku.

Elżbieta Sidorowicz napisała książkę, której nie można przeczytać 'na raz', którą trzeba sobie dawkować. I chociaż miejscami można odnieść wrażenie, że jest przefilozofowana to jednak dawno, naprawdę dawno nie czytałam powieści, która wywołałaby we mnie taką burzę emocji. Nie przesadzę, jeżeli napiszę, że ta książka mną wstrząsnęła, trafiła prosto w serce. Autorka niezwykle autentycznie oddała ból i tęsknotę bohaterki. Zwracanie się Ani do nieżyjących rodziców było poruszające. Ciężko było nie płakać.

"Mamo, poprowadź mnie przez tę samotność. Chociaż nie, jak mogę niepokoić ją, niech najpierw wypocznie. Po całym życiu, po wszystkich trudach, po śmierci. Nie mogę jej teraz zaprzątać sobą. Niech zyska spokój. Niech odpocznie. Nie będę jej niczym martwić. Mamusiu bądź szczęśliwa. Gdziekolwiek jesteś. Bądź szczęśliwy, tato. Dam sobie radę. Tak długo, jak długo będę umiała. Potem po prostu do was przyjdę"
 ***
"Czy jestem tchórzem? czy tchórzostwem jest lęk przed życiem? Czy tchórzostwem jest myśl o śmierci? Co niby miałabym powiedzieć? Byliście dla mnie wszystkim i straciłam wszystko? Byliście moim życiem. Nie umiem wyobrazić sobie innego życia. Straciłam wszystko. Straciłam was."
***
"Gdzie jesteście? Czemu nie przyjdziecie po mnie, nie zabierzecie mnie stąd? Nie mam gdzie zanieść mojego płaczu, nie mam domu, nie mam was, nie mam nikogo (...) Nie zostawiajcie mnie samej. Kogo mam błagać? Boga, który mi was zabrał, czy was, którzy ode mnie odeszliście? Nie wrócicie do życia, więc weźcie mnie w swoją śmierć"

Czy biorąc pod uwagę wrażenie, jakie wywarła na mnie ta książka jest ona pozbawiona wad? Nie, oczywiście, że nie. Jeżeli skupimy się tylko na wydarzeniach, które rozgrywają w powieści to znajdziemy parę nielogiczności. Główna bohaterka, Ania, to nastolatka, niepełnoletnia uczennica liceum, dziewczyna, która za zgodą prawnej opiekunki oraz psychologa zamieszkuje zimą w domku odciętym od wody, z psującym się piecem, którego jej rodzice nie zdążyli w pełni wyremontować. Co więcej, mimo, iż wydarzenia dzieją się współcześnie, nie posiada telefonu komórkowego. Aby zadzwonić do opiekunki musi iść do knajpki w centrum miasta. Jesteśmy więc świadkami jej zmagań z nieprzystosowanym do życia domem, z traumą po śmierci rodziców, a także rozczarowaniami i problemami w życiu osobistym. 

Morze miłości to książka, która dobitnie pokazuje wielkie cierpienie oraz drogę jaką trzeba przejść by móc po niej dalej żyć. Uświadamia, że czasem obcy ludzie są nam bliżsi, a bliscy są nam zupełnie obcy. Książka pokazuje też jaką siłę ma przyjaźń i jak ta przyjaźń bywa smutno weryfikowana; jest to także powieść o samotności. Dla mnie jednak była to przede wszystkim poruszająca najczulsze struny serca opowieść o sile miłości dziecka do rodziców.

Podsumowanie: Książka Elżbiety Sidorowicz to niezwykle poetyckie dzieło. Dobór słów przywodzi na myśl najpiękniejsze dzieła literatury. Moje serce pękało na równi z sercem bohaterki, staczałam razem z nią każdą bitwę z Bogiem. Współczułam, współodczuwałam i ciągle miałam w głowie myśl, aby ta książka nigdy nie stała się moją lub córki rzeczywistością. Przejmująca, autentyczna w emocjach i uczuciach. Polecam!
Ocena: 9/10

"Jestem śmiertelnie ranna, muszę gdzieś zanieść mój skowyt, muszę gdzieś zabrać mój płacz, niech nikt mnie nie widzi, niech mnie nikt nie podnosi, nie pyta. Niech mnie zostawi w spokoju. Nie będę tak umierać na cudzych oczach."

 *Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.
"Abecadło Pierdziołki"

października 09, 2019

"Abecadło Pierdziołki"

"Abecadło Pierdziołki" to piąta z cyklu książka o Panu Pierdziołce z krótszymi i dłuższymi rymowankami, które w dużej mierze znamy z dzieciństwa. 

Tym razem to nie nasz kultowy bohater spadł, lecz z szafy spadło mu abecadło do kieszeni, a on pogmerał, powybierał i ułożył po swojemu literki. Literkom przyporządkował wiersze, wierszyki, rymowanki, powtarzanki… Będzie więc znowu śmiech, chichotanie, figle i zabawa, ale przy okazji także nauka. Bo oto na przykład dowiemy się, kim był Wincenty Priessnitz, który „wymyślił prysznic i odtąd ludzie nie chodzą w brudzie” i co ma wspólnego Mikołaj Rej z gęsiami – nikt nie będzie się nudził!


Do tej pory tylko słyszeliśmy o Pierdziołkowym cyklu, dopiero teraz trafiła w nasze, moje i córki ręce, ale niestety w nich nie zostanie...

Podsumowanie września i zapowiedzi października

października 01, 2019

Podsumowanie września i zapowiedzi października



JESIEŃ 
 
Czy Wy również zauważyliście przyspieszenie czasu? Mam wrażenie, że jak kończą się wakacje to czas dostaje nagłego speed'u. Nawet się nie obejrzymy i zaraz będą święta Bożego Narodzenia. Póki co cieszmy się początkiem jesieni, która na razie jest wyjątkowo piękna, co sprzyja dłuższym i krótszym spacerom. A jak wiadomo na spacerach znajduje się skarby, z których my w domu robimy różne dekoracje, Wy zapewne również? Czasem mi żal, kiedy widzę pełno dzieciaków zgromadzonych przy kasztanowcu na osiedlu, niszczących to drzewko dla zdobycia kasztana, żal mi ponieważ wystarczyłoby, żeby rodzice wzięli ich dalej na spacer, czy na przejażdżkę rowerową i bez narażania zdrowia zdobyliby ich całe garście. My swoje już zebraliśmy więc niedługo zabierzemy się za tworzenie kasztanowych figurek. Polecamy również wykonanie jesiennych lampionów ze słoików, czy liściasto gałązkowych bukietów 😊
"Lady Almina i prawdziwe Downton Abbey" Hrabina Carnarvon

września 14, 2019

"Lady Almina i prawdziwe Downton Abbey" Hrabina Carnarvon

Kochani, 13 września na ekrany kin wchodzi pełnometrażowy film "Downton Abbey", który jest ściśle związany z książką "Lady Almina i prawdziwe Downton Abbey. Utracone dziedzictwo zamku Higclere", która premierę będzie miała 17.09. Książka przedstawia historię tytułowego zamku Highclere oraz jego mieszkańców, skupiając się przede wszystkim na najsłynniejszej z nich - Lady Alminie, piątej hrabinie Carnarvon.


"Kolejna osoba, którą spotkamy w niebie" Mitch Albom

lipca 29, 2019

"Kolejna osoba, którą spotkamy w niebie" Mitch Albom

"Kolejna osoba, którą spotkamy w niebie" jest kontynuacją powieści "Pięć osób, które spotykamy w niebie". Zastanawiałam się, czy nie umieścić w jednej recenzji opinii obu książek, ale uznałam, że są na tyle inne, i na tyle poruszające, że należą im się dwa osobne wpisy.
 
"Kolejna osoba, którą spotkamy w niebie" opowiada historię Annie – dziewczynki, którą bohater pierwszej powieści, Eddie, uratował, poświęcając swoje życie, co rozpoczęło jego niesamowitą podróż w niebie.

Po latach Eddie i Annie znów się spotkają. Annie ginie w wypadku i tym razem to Eddie będzie jedną z pięciu osób, która nauczy ją, że każde ludzkie życie ma sens, a każde zakończenie jest również początkiem czegoś nowego.

"Pięć osób, które spotykamy w niebie" Mitch Albom

lipca 26, 2019

"Pięć osób, które spotykamy w niebie" Mitch Albom

W niebie każdy spotyka pięć osób — powiedział nagle Niebieski Człowiek. — Przekonasz się, że wszystkie te osoby nie bez powodu pojawiły się w twoim życiu. Wtedy mogłeś nie znać tego powodu. Po to jest niebo. Żeby zrozumieć sens życia na ziemi.

Optymistyczna i poruszająca opowieść o przebaczeniu, zgodzie i miłości autora bestsellero­wych "Wtorków z Morriem" i "Zaklinacza czasu".

Eddie jest starszym człowiekiem, który przez niemal całe swoje życie pracował w obsłudze technicznej wesołego miasteczka na brzegu oceanu. Gdy pewnego dnia dochodzi do awarii, Eddie ginie, ratując małą dziewczynkę i dostaje się do nieba. Spotyka tam pięć osób, które w różnych okresach wpłynęły na jego życie. Każda z nich nauczy go jednej rzeczy, która pomoże mu zrozumieć sens jego życia i pogodzić się ze sobą
.
"Siedmiopiętrowa góra" Thomas Merton

lipca 18, 2019

"Siedmiopiętrowa góra" Thomas Merton

Wiara, Bóg, religia - to nie są łatwe tematy. Mówienie o wierze publicznie też raczej nie jest popularne, a ja dziś chciałabym Wam troszkę o wierze opowiedzieć. Nie będzie to jednak traktat o mojej wierze, a o dochodzeniu do wiary Thomasa Mertona. Wydawnictwo Zysk i S-ka wydało w maju niezwykle ciekawą książkę, autobiografię Thomasa Mertona (1915-1968) - pisarza, poetę, katolickiego księdza, trapistę w opactwie Gethsemani. "Siedmiopiętrowa góra", bo taki tytuł nosi ta książka, opublikowana została pierwszy raz w 1948 roku i odniosła ogromny sukces wydawniczy. Wszystko za sprawą jej autora i bohatera.
https://www.instagram.com/femina_domi/
"Znak kukułki" Anna Bichalska

czerwca 12, 2019

"Znak kukułki" Anna Bichalska


W swoim życiu przeczytałam bardzo wiele książek. Dużą jej część stanowiła, dość specyficzna, literatura rosyjska, jednak z całą świadomością i pewnością mogę stwierdzić, iż takiej książki jak "Znak kukułki" jeszcze nie czytałam. Jakby ktoś mnie spytał, jaka to była książka, bez wahania odpowiedziałabym, że .... dziwna.
Dawno, dawno temu znaleziono mnie na skraju lasu. Nikt nie wiedział, skąd się tam wzięłam. Nikt nie wiedział, kim jestem...

Alina od lat cierpi na zaburzenia snu. Jako dziecko została adoptowana, ale nie wie, kim była wcześniej. Przybrany ojciec Aliny, dawniej dziennikarz, przed śmiercią zostawia list i artykuły związane z jej odnalezieniem ponad dwadzieścia lat temu. Okazuje się, że przed laty zajmował się sprawą dziwnych zaginięć dzieci. W rozwikłaniu zagadki własnej przeszłości Alinie towarzyszy jej nowa lokatorka- tajemnicza Greta. Kim jest? Jakie skrywa tajemnice? I co łączy Alinę, Gretę, małą dziewczynkę o wielkiej wyobraźni, znanego współczesnego reżysera i pewną zapomnianą międzywojenną pisarkę?

"Znak kukułki" to opowieść o odmienności i poszukiwaniu własnej tożsamości. O wychodzeniu z traumy i samoakceptacji. I o opowieściach, które potrafią ocalać.

"Pierwsza zagadka. Nasze życie przed przyjściem na świat"

czerwca 10, 2019

"Pierwsza zagadka. Nasze życie przed przyjściem na świat"


Uwielbiam książki popularnonaukowe. Uwielbiam takowe programy, uwielbiam wszelkie ciekawostki i widzę, że moja córka również - co bywa kłopotliwe i pokazuje mi jak mało jeszcze wiem o świecie ;) Z wielką przyjemnością i ciekawością sięgnęłam więc po nowość Wydawnictwa Zysk i S-ka "Pierwsza zagadka. Nasze życie przed przyjściem na świat".


Format: 120 x 190 mm                 
Stron: 200                        
Okładka: twarda               
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Małgorzata Rost                              
Wydanie: wyd. 1           
ISBN: 978-83-8116-623-2                       
Sugerowana cena det.: 32,90 zł