Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Pirce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Pirce. Pokaż wszystkie posty
"Tu i teraz" Ewa Pirce

marca 29, 2020

"Tu i teraz" Ewa Pirce


Noelle nie potrafi odnaleźć się w życiu. Jej świat rozpadł się w dniu, w którym wszystko, co kochała, zostało jej brutalnie odebrane. Mimo że ma dopiero dwadzieścia pięć lat uważa, że już przegrała. Jedyne ukojenie znajduje w samookaleczaniu, a i to już jej nie wystarcza.
Jednak kiedy myśli, że już nic nigdy nie będzie dobrze, na jej drodze pojawia się on, Charlie.
Charlie dostrzega Noelle. Jako jedyny naprawdę ją widzi. Może dlatego, że sam przeżył podobną historię do tej, która dręczy ją. A może dlatego, że Noelle ma w sobie coś, co bardzo go pociąga.
Dwoje życiowych rozbitków, dwie trudne przeszłości, które być może połączą się w jedną przyszłość, chyba że zło znowu da o sobie znać.
Wodospad może wszystko zmyć i pozwolić zapomnieć o tym, co było. Jednak nie można bez końca stać pod strumieniem wody. Prawda?
Najnowsza książka Ewy Pirce zwróciła moją uwagę samym swoim opisem. Nie będę ukrywała, że lubię książki, które wywołuję w człowieku całą gamę emocji. Dzięki nim przeżywam swoiste katharsis, przejmując się kimś kogo nigdy nie spotkałam w rzeczywistości, a którego los tak bardzo mnie przejął. Opis powieści Ewy Pirce sugerował, że tak właśnie będzie. Niestety, nie do końca w moim przypadku tak było.
5 tytułów, które na pewno przeczytam. Premiery luty/marzec

lutego 18, 2020

5 tytułów, które na pewno przeczytam. Premiery luty/marzec

W przerwie między jedną, a drugą recenzją postanowiłam podzielić się z Wami moją topką tytułów, na które czekam, i które chcę przeczytać. Książki, które prezentuję to premiery - luty/marzec. Kolejność wg daty premiery.


1. Bez zobowiązań, Paulina Wysocka-Morawiec, Wydawnictwo Jaguar
Premiera 12.02

Barwna i wyrazista, pełna napięcia opowieść o poszukiwaniu miłości. Dla miłośniczek książek Mony Kasten. Poznany przypadkowo mężczyzna… Emocje, których nie można poskromić…

Sytuacja, jakich wiele – dziewczyna przyjeżdża na studia do dużego miasta. W akademiku dzieli pokój ze współlokatorką. Do stypendium dorabia pracą w pubie. Ma przyjaciół, ale nie chce angażować się w żaden związek, nauczona gorzkim doświadczeniem. Gorzkim i… strasznym. Przypadkiem na imprezie w klubie studenckim poznaje chłopaka. Jest trochę starszy niż ona i bardzo pewny siebie. Nie bawi się w subtelności, zwłaszcza że iskrzy między nimi od samego początku.



Ona, po zastanowieniu, składa mu pewną propozycję.
On się zgadza na nietypową umowę. 
Jednak życie toczy się drogami, których nie sposób przewidzieć i w jakimś momencie sytuacja wymyka się spod kontroli…
"Dopóki nie zajdzie słońce. Część 2" Ewa Pirce

grudnia 05, 2019

"Dopóki nie zajdzie słońce. Część 2" Ewa Pirce

W końcu, w moje ręce trafiła druga część książki "Dopóki nie zajdzie słońce". Mimo, iż ocenę ogólną dałam pierwszej części 6+, czyli książka dobra, to część osób uznało, że mi się nie podobała. Nic bardziej mylnego. Może nam się książka podobać, i jednocześnie możemy zauważać jej słabe strony. Jak mogliście przeczytać w recenzji, bardzo spodobał mi się styl pisania Ewy Pirce. Wciągnięcie w akcję od pierwszej strony i umiejętność utrzymania napięcia i ciekawości w czytelniku, to były jej zalety. Również kreacja bohaterów - bez tzw. ściemniania, przypadła mi do gustu. Nic więc dziwnego, iż byłam bardzo ciekawa jak dalej potoczy się akcja. Obawiałam się jednak, że autorka pójdzie w stronę pisarzy amerykańskich i stworzy samotnego - wszechmocnego bohatera, który się ze wszystkim i wszystkimi rozprawi. Na szczęście nie do końca tak było. Chociaż autorka pisze trochę po hollywoodzku, to jednak zachowuje w tym trochę więcej racjonalności. 
Najcięższa walka, jaką toczymy w życiu, to walka z samym sobą.
Życie znaczy bliznami nie tylko nasze ciała, ale i dusze, a ta Samuela jest wyjątkowo okaleczona. Nosi w sobie wiele ran, również takich, które nie zdążyły się jeszcze zabliźnić. Wydaje się jednak, że w końcu i dla niego los przygotował szczęśliwe zakończenie. Wszystko idzie ku lepszemu, a Sam zaczyna odkrywać, czym jest radość. Jednak w najmniej oczekiwanym momencie życie po raz kolejny udowadnia, jak bardzo potrafi być nieprzewidywalne i okrutne.
Po latach bitew o siebie, swoją rodzinę i przyszłość Samuel staje oko w oko z demonami przeszłości, które postanowiły zetrzeć w proch to, o co tak uparcie walczył.
Czy znajdzie w sobie dostatecznie dużo siły, by stanąć do ostatniego, decydującego starcia?
Dopóki nie zajdzie słońce - Ewa Pirce

września 11, 2019

Dopóki nie zajdzie słońce - Ewa Pirce

Autorkę książki "Dopóki nie zajdzie słońce" znam głównie z facebook'a i prężnie tam działającej grupy, zrzeszającej fanów twórczości Ewy Pirce. Zachwyty nad dotychczas wydanymi powieściami zaintrygowały mnie, gdy więc nadarzyła się okazja zrecenzowania najnowszej książki autorki, bez chwili wahania, zgłosiłam się. Książka jest pierwszą częścią, co jak wiecie, nie stanowi dla mnie plusa, a raczej minus. Licząc jednak, że się nie zawiodę przymknęłam na to oko. Okładka, gdy nie zna się jeszcze treści książki, wypada dość pozytywnie, chociaż czuję już spory przesyt gołymi klatkami. Przyciąga wzrok, intryguje, zapowiada ciekawą zawartość. Niestety, gdy zapoznajemy się z treścią, ta okładka zaczyna kłuć w oczy. Bohater nijak ma się do przedstawionego modela. Człowiek wykreowany na mężczyznę z krwi i kości, mającego naprawdę poważne problemy, żołnierz, zupełnie nie współgra mi z wymuskanym modelem z okładki. Ale, że nie ocenia się książki po okładce, przejdźmy do meritum...


Jeden rozkaz, jedna chwila, jedna śmierć.
To właśnie całkowicie i bezpowrotnie zmieniło życie Samuela Remseya. Przeszłość, którą chciał za sobą zostawić, nie pozwalała o sobie zapomnieć, pustosząc jego serce i umysł. Złamany, zraniony i pogrążony w smutku zapomniał o tym, co powinno stać się jego siłą – o rodzinie. Bez przerwy prowokował śmierć, śmiejąc jej się w twarz. Jednakże wszystko, co robimy, wraca do nas ze zdwojoną mocą. Przyszedł w końcu czas, że śmierć zadrwiła z niego. Został zepchnięty na samo dno egzystencji. Czekał na zgubę. Lecz zamiast tego otrzymał pomocną dłoń. Dzięki danej mu szansie uwolnił się od widm dnia wczorajszego, budując na nowo swoje życie.
Pozorny spokój zaburzyła jednak osoba, która jako jedna z niewielu była w stanie w ciągu minuty zarówno go rozśmieszyć, jak i wyprowadzić z równowagi. Była jak mina przeciwpiechotna – niepozorna, ale cholernie niebezpieczna.
Czy mężczyzna z tak burzliwą przeszłością jest w stanie pokochać? Czy zdoła otworzyć serce przed kobietą, która nie wierzy w miłość i nie chce jej w swoim życiu? Czy tych dwoje podda się przeznaczeniu, czy nieustannie będzie z nim walczyła?