stycznia 15, 2022

"Obca kobieta" Magdalena Majcher

Weronika ma pewien mroczny sekret, który zdeterminował całe jej życie. Pod maską spokojnej bibliotekarki ukrywa błędy i grzechy młodości. Nie planowała dzieci. Uważała, że nie nadaje się na matkę, ale los zdecydował za nią, stawiając na jej drodze Huberta i jego córkę Oliwię.



Dziesięć lat później Hubert odchodzi. Weronika z dnia na dzień staje się dla Oliwii tym, kim właściwie zawsze była – obcą kobietą. A może jednak nie? Może nie trzeba urodzić, żeby zostać matką?


Czy o kobiecie, która prawie 10 lat wychowuje dziecko swojego partnera można powiedzieć, że jest obca?

Czy kobieta, którą partner zdradził, porzucił i zabronił kontaktów z dzieckiem, które się prawie dekadę wychowywało wart jest chociaż cienia skrupułów kobiety?

Oczywiście, że nie rodząc dziecka, ale je wychowując i kochając nie można być 'obcą'.
Oczywistym powinno być, że facet, który myśli przyrodzeniem i nie ma skrupułów w stosunku do nas nie zasługuje nawet na to byśmy my o nich chociaż pomyśleli.

Weronika to kobieta, którą uformowała jedna decyzja - jaka? Z pewnością tak jak ja od razu ją odgadniecie, autorka nie wysiliła się na nic oryginalnego. Otóż, ta Weronika wchodzi w związek z mężczyzną po przejściach, który sam wychowuje maleńką córeczkę. Nie formalizują związku, żyją w tzw. konkubinacie, mieszkając razem i wychowując małą Oliwię. Po dziewięciu latach ten czuły, kochany mężczyzna zmienia się w podążającego za pieniądzem, niedbającego szczególnie o więzi rodzinne, faceta. No i ten facet, jak łatwo się domyślić, nawiązuje biurowy romans. Mamy tutaj do czynienia z inną niż zwykle sytuacją, ponieważ to nie mężczyzna odchodzi, zostawiając żonę i dzieci, ale kobieta MUSI odejść, opuszczając nie tylko partnera i mieszkanie, ale także przybraną córkę. Facet, jak to facet. Zakochany w nowej kobiecie, nie chce mieć nic wspólnego ze 'starą', nie chce też by 'stara' miała kontakt z JEGO dzieckiem.

Narracja w utworze toczy się dwubiegunowo, teraźniejszość przeplata się z przeszłością. Jesteśmy świadkami pierwszych spotkań Huberta i Weroniki, śledzimy ich próby stworzenia związku, szoku kobiety na wiadomość, że Hubert nie jest sam. Ponieważ wiemy jak to się skończy, znamy przyszłość, to przeszłość staje się nudnym przerywnikiem współczesnych wydarzeń. Jeżeli nie jesteście uczuleni (tak jak ja) na pierdołowatość bohaterek, o których skrupułach wobec niewartego ich człowieka musimy czytać, to spokojnie przebrniecie książkę i być może będziecie nawet usatysfakcjonowani z przeczytanych stron. Niestety, dla mnie Weronika jest ucieleśnieniem najgorszej, stereotypowej bohaterki, która irytuje czytelnika przemyśleniami: czy aby na pewno chce podjąć działanie, które jest dla jej dobra (w tym wypadku i dziecka) i sprawić przykrość facetowi, który ją zdradził o porzucił.

Mogłabym jakoś przeboleć naiwność Weroniki, gdyby książka była lepiej napisana. Niestety, największym jej minusem jest brak emocji, a to już zupełna ją dyskwalifikuje. Opowieść Magdaleny Majcher nie wzbudziła we mnie żadnych głębszych uczuć poza irytacją na główną bohaterkę. Sposób przedstawienia wydarzeń jest taki jakby autorka opisywała nam historię powstania chleba - choć i tam można by pewnie znaleźć więcej pasji, niż emocji i uczuć w "Obcej kobiecie"... Na dodatek, również negatywny, cała historia jest przewidywalna. Mroczna tajemnica bohaterki jest tak łatwa do odgadnięcia, że nazywanie jej mroczą i tajemnicą to jakiś oksymoron.


Podsumowując, ciekawy temat poruszony powierzchownie i przewidywalnie. Stereotypowa bohaterka, brak emocji i chyba ogólny brak pomysłu ugryzienia tematu spowodowały, iż zaliczam godziny z 10.01.2022 roku spędzone z tą książką za doszczętnie zmarnowane.

25 komentarzy:

  1. Mojej koleżance by przypadła do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie sięgnę, w tym wypadku raczej nie ;-) . Pozdrawiam Femina domi :-) .

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dobrze to znam... nie znoszę gdy książka mnie rozczarowuje. Tak samo mam wtedy poczucie zmarnowanego czasu, który mogłabym przeznaczyć np. na czytanie innej książki. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie... szkoda, że trzeba coś przeczytać, by się o tym przekonać ;)

      Usuń
  4. Szkoda, że się rozczarowałaś. Tej książki Magdy nie miałam jeszcze czasu przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli jednak ksiązka nie jest warta przeczytania? A zapowiadała sie ciekawie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam tę książkę, ale jeszcze jej nie czytałam. Szkoda, że jesteś rozczarowana lekturą tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też żałuję. Liczyłam na całą masę emocji...

      Usuń
  7. Szkoda, że książka Cię rozczarowała. Na szczęście rzadko kiedy sięgam po tego typu literaturę, więc pewnie i tak nie miałabym okazji się zawieść.

    OdpowiedzUsuń
  8. Raczej nie sięgnę, skoro książka rozczarowuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie rozczarowała, ale może Tobie przypadłaby do gustu :)

      Usuń
  9. Szkoda, że książka wypadła tak słabo. Sama jej jeszcze nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, zdarza się i tak... Na szczęście po niej trafiłam na bardzo fajną książkę innej polskiej autorki:)

      Usuń
  10. OOO nie, mam uczulenie na takie książki. Taki temat, skądinąd bardzo ciekawy i chyba nieczęsty, wymaga emocji! W dodatku stereotypowa i powierzchowna literatura obyczajowa w ogóle mnie nie interesuje, jeśli już chcę sięgać po ten gatunek to szukam czegoś oryginalnego. Inna rzecz, że jako osoba po sądowych przejściach nie znoszę ludzi, którzy wahają się czy pójść drogą walki "bo sprawię mu przykrość", "bo zranię jego uczucia", "bo może się mną zainteresuje jeśli będę grzeczna i posłuszna", "bo może sam zmieni zdanie", "bo może już za chwilę, dosłownie za chwileczkę, już za rogiem, już za rok, już za dziesięć lat zrozumie co jest najlepsze dla niego/dziecka etc." Jak rany... Zawsze mnie to dobija i nie lubię czytać takich rozterek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie! Też już nie mogę tego czytać. Od razu mi ciśnienie skacze ;)

      Usuń
  11. Szkoda, że książka nie wywołuje emocji, bo na to liczyłam. Mam ją w planach, ale już nie kusi tak jak wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może w Tobie wzbudzi, bardzo Ci tego życzę :)

      Usuń
  12. Zawsze czytam negatywne recenzje na Lubimy Czytać, więc wiem już, co to za "mroczna tajemnica". Nie mam ochoty czytać tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też gdy się waha,m nad jakąś książką to czytam negatywy na LC :D

      Usuń
  13. Szkoda, że temat niezbyt dobrze wykorzystany.

    OdpowiedzUsuń

Witaj na moim blogu. Będzie mi bardzo miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i dodasz go do obserwowanych. Zostaw również adres swojego miejsca, z przyjemnością Cię odwiedzę.

Copyright © Femina domi , Blogger