Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Pruchnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewa Pruchnik. Pokaż wszystkie posty
W cieniu dobrych drzew - Ewa Pruchnik

lutego 14, 2022

W cieniu dobrych drzew - Ewa Pruchnik


Dwadzieścia dni eterycznej, chwytającej za serce miłości. Dwadzieścia dni otulonych zapachem deszczu i muzyką płynącą spod palców niewidomej dziewczyny. W czasach, kiedy świat podzielony był żelazną kurtyną, życie na krótką chwilę splotło ze sobą los dziewczyny z Polski i chłopaka z Ameryki.

Herakles Papadopoulos, uwielbiany przez studentów charyzmatyczny profesor Uniwersytetu Harvarda, miał oficjalną przeszłość, którą zaspokajał ciekawość ludzi. Zawierała prawdę, tyle że nie całą. Przyszedł w końcu taki moment, gdy musiał ujawnić część niedopowiedzianej historii, zrzucając z barków lata półprawd i tłumionej miłości.

Joanna była młodą dziewczyną żyjącą wraz z ojcem i babką w domu ocienionym liśćmi kasztana. W dzieciństwie los odebrał jej matkę oraz wzrok, oddając w zamian niezwykły talent muzyczny. Muzykę z zapałem wygrywała pośród nocy. Nocą zaczarowała tajemniczego nieznajomego, który niczym duch wkradł się do serca i zmienił całej jej życie... Opowieść o istocie miłości zdolnej przełamywać wszelkie uprzedzenia, o przyjaźni na całe życie, o kocie – świadku pewnego sekretu, i o tym, że definiują nas dwie rzeczy: dziedziczenie, czyli przeszłość ukryta w genach, i nasze tajemnice.


Ewa Pruchnik stworzyła piękny, oniryczny obraz miłości, która położyła się cieniem na życie bohaterów. Pablo Neruda napisał kiedyś, bardzo mądre słowa: Miłość jest taka krótka, zapominanie jest tak długie. Dokładnie tak jest w przypadku bohaterów "W cieniu dobrych drzew". Heraklesa i Joannę połączyła muzyka. Ona grała, on słuchał. Bliskość dwóch dusz, które więcej dzieliło niż łączyło. On, nie znający polskiego, który przybył do Polski na chwilę, chwilę, która zmieniła całe jego życie. Ona, niewidoma, znająca jedynie swój dom i cmentarz, na którym odwiedzała matkę. Ich spotkanie jest niezwykłe, owiane tajemnicą, niedopowiedzeniem, sennym majakiem. On jest jak duch, który nie wykonuje żadnego ruchu, jest niewidoczny dla oczu, ale widoczny dla wszystkich zmysłów Joanny. Oniryzm ich spotkań jest piękny. Jakże przyjemnie było składać litery w słowa, a słowa w zdania. Zapadłam się w tej części powieści, oderwałam od swojej rzeczywistości z ciekawością, oczekując rozwinięcia i opowiedzenia o Duchu.

Autorka podzieliła powieść na dwie części. W pierwszej poznajemy Joannę i jej smutne życie, ograniczone do dwóch miejsc i dwóch osób, które dodatkowo za sobą nie przepadają (ojciec i babcia). Jej poukładane życie burzy tajemniczy nieznajomy, który nocami zakrada się przez okno i słucha jak ona gra. To piękna część tej powieści, jak wspominałam, wciągnęła mnie w swój subtelny obraz, który z przyjemnością pochłaniałam, ale jak to bywa w życiu, przyszła proza życia. Nie napiszę co, mam nadzieję, że sami zechcecie się przekonać. Po tej prozie życia poznajemy bliżej męskich bohaterów. Z obłoków sennych, pewnej ułudy, schodzimy na ziemię i przyglądamy się życiu Heraklesa. Ta część jest dłuższa i dla mnie była mniej porywająca. Miejscami niedorzeczna, ale w swym końcowym wydźwięku piękna.


"W cieniu dobrych drzew" to utwór, który opowiada trudną historię młodych, naznaczonych tragedią ludzi. Płyniemy z nimi przez lata, poznając historię krótkiej, ale niezwykłej miłości oraz to jaki wywarła na nich wpływ. Jej ogromną zaletą jest pióro autorki. Niezwykle przyjemnie czytało mi się tę unurzaną w muzyce klasycznej opowieści. Historia tu opowiedziana jest przewrotna, pokazująca, że miłość przełamuje wszelkie bariery i tylko od nas zależy, jak pokierujemy swoim życiem, bo nie zawsze dostaje się drugą szansę.
P.S. Okładka to dodatkowy, duży plus.