Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filia. Pokaż wszystkie posty
Alter - Marcel Moss

stycznia 13, 2026

Alter - Marcel Moss

Pewnego pięknego wieczoru zasiadłam na swoim ulubionym fotelu. Na stoliczku czekał przygotowany napar czarnej herbaty z cytryną i imbirem, a w ręku miałam książkę, którą wielu uznało za najlepszą w dorobku pisarza. "Alter" Marcela Mossa przyciągnął mnie pozytywnymi opiniami oraz ciekawą okładką. I aż do ostatniej strony był to jedyny pozytywny aspekt tej powieści... 


Książka zaczyna się od poznania bohatera, który nie wie gdzie jest i co robił, ale wie, że robił coś złego bo zdarza mu się to cyklicznie i UWAGA - do tej pory nic z tym nie zrobił. Gubi świadomość raz na tydzień, ale nie wpadł na pomysł by się temu bliżej przyjrzeć., pójść do lekarza, psychiatry, dać się związać/zamknąć w domu Nic to, że po tych 'atakach' dowiaduje się o popełnionych w tym czasie morderstwach. Mówi się trudno i żyje się dalej ;) W końcu, akurat wtedy gdy zaczyna się ta powieść, próbował coś ze sobą zrobić otóż... próbował się upić, przecież każdy rozsądny człowiek, gdy podejrzewa się o mordowanie to aby temu zaprzestać, upija się - logiczne ;) Nie będę zdradzała dalszych losów tego poranka, chociaż rozmowa z wielokrotnie zgwałconą (przez niego) kobietą jest tak denna, co niestety pokazuje, że psychologia postaci leży i płacze.

Niestety Ten niewielki fragment powieści bardzo dobrze reprezentuje całą powieść.

Logika - brak
Psychologia postaci - brak
Dialogi - sztuczne
Fabuła - brutalna, bez napięcia. Miejscami duszną i pełna seryjnych morderców skorelowanych w 1 ciele i tu jest problem, bo od początku znamy sprawcę.

Zakończenie z lekkim plot twistem, ale takim na siłę, żeby się coś jeszcze zadziało.

Wspomnijmy jeszcze o stróżach prawach, Malwinie o 2 nazwiskach i Błażejowi, których relację można streścić w 1 zdaniu: od nienawiści do 'miłości' tylko 1 (króciutki) krok.

"Alter" Marcela Mossa to dla mnie jedno z większych rozczarowań wśród thrillerów ostatnich lat. Choć książka ma ciekawy punkt wyjścia, jej realizacja jest pełna chaosu i niewykorzystanego potencjału. Bohaterowie wypadają mało wiarygodnie i sztucznie. 
Jednym zdaniem? Ciekawy pomysł źle zrealizowany.
Kolaborantka - Barbara Wysoczańska

lipca 22, 2025

Kolaborantka - Barbara Wysoczańska

W mroku okupacji, gdy człowieczeństwo gaśnie, miłość staje się cichym aktem buntu.

Stefania i Adam poznają się w niecodziennych okolicznościach. Ona – zagubiona panna z dobrego domu, on – ambitny inteligent. Choć Adam ratuje dziewczynę z opresji wyłącznie z poczucia przyzwoitości, ich przypadkowe spotkanie pozostawia w obojgu głęboki emocjonalny ślad. Po latach spotykają się ponownie. Stefania jest już Stellą von Ulfeldt – żoną austriackiego arystokraty i nazisty, a Adam – cenionym w całej Europie etnologiem. Tym razem spotkanie tych dwojga przeradza się w gorący romans, lecz los ponownie ich rozdziela. Na krótko przed wybuchem wojny Stella wraca do Krakowa. Podczas okupacji przejmuje kawiarnię należącą wcześniej do żydowskiej rodziny, co umożliwia jej nawiązanie bliskich relacji z Niemcami i prowadzi do podpisania przez kobietę volkslisty. Gdy do Krakowa przybywa również Adam, oboje stają przed trudnym wyborem. Czy uczucie z przeszłości może przetrwać w świecie, gdzie każdy krok grozi śmiercią lub zdradą?

Wojna to ból i śmierć, i nic więcej. Ale walczyć trzeba, bo tak nakazuje honor.

Naziści niszczą nasze symbole narodowe, depczą naszą historię i kulturę. Pozbawiają nas praw i swobód. Unicestwianie polskości trwa każdego dnia pod płaszczykiem tworzenia nowego lepszego świata. Rozstrzelania i łapanki są niemal codziennością.

Przedstawiam największe czytelnicze rozczarowanie 2025 roku.


Nastawiona na dobrą powieść historyczną, która wyszła spod pióra chwalonej i polecanej autorki, zaczęłam czytać "Kolaborantkę". Jakież było moje zdziwienie gdy po rozpoczęciu lektury zdałam sobie sprawę, że otrzymałam historyczny harlequin. Nie pod względem fabuły, ale konstrukcji zdań, użytych sformułowań i opisów jakby żywcem wyjętych z kiepskich romansów. 

Miłość i fascynacja od pierwszego wejrzenia, gubienie się w pięknych oczach, bycie na granicy szaleństwa w trakcie intymnego zbliżenia i kilka innych, które są równie wyświechtane jak zwrot 'rollercoster emocji'. Do tego dochodzi naiwność i infantylność bohaterów oraz słabiutkie, romantyzowane tło historyczne, a przypominam, że większość opowieści dzieje się w czasie II wojny światowej w Polsce! Natomiast w powieści mamy ten czas potraktowany bardzo po macoszemu. 

Nie będzie to chyba spoilerem gdy napiszę, że wyjątkowo łagodnie obchodziła się wojna z bohaterami. Ba! Główna postać damska nie tylko specjalnie nie ucierpiała, ale i zdobywała co tylko i kogo chciała bo taka była piękna, że żaden osobnik płci męskiej nie mógł jej się oprzeć. Po co powstają takie powieści? Czemu odbieramy dramatyzm tych okrutnych czasów? Nie wiem. Dla mnie było to śmieszne, bo wychodzi na to, że wystarczyło być pięknym i już można było uratować setki ludzi i to nawet niespecjalnie się sprzedając, bo nasza bohaterka, początkowo, dostawała co chciała 'na ładne oczy' [tutaj wznoszę swoje do nieba].

Zamiast powieści historycznej o kolaborantce mamy płytki, wyświechtany melodramat miłosny, który baaardzo powoli rozkręca się, aby następnie zawieść swoim podejściem do tematu II wojny światowej. Chociaż autorka dokładnie umiejscawia fabułę w czasie i przestrzeni, nie sili się na żadne uwiarygodnienie. Brakuje detali, które uczyniłyby opisy okupowanego Krakowa bardziej autentycznymi, co w rezultacie czyni tło historyczne w tej powieści nieważną dekoracją. Całkowicie zmarnowany potencjał, który mógłby nadać głębi, autentyczności i wzbudzać w czytelniku prawdziwe uczucia. 

"Kolaborantka" nie niesie żadnego napięcia, nie wzbudza emocji, nie sprawia, że po skończonej lekturze o niej myślimy, nie wzbudza żadnych dylematów, ot kolejny wojenny, słaby romans, próbujący udawać, że jest czymś więcej niż płytką opowieścią o relacji dwójki osób.
Przepraszam - Marcel Moss

kwietnia 05, 2025

Przepraszam - Marcel Moss

W uporządkowane życie Tessy i Mariusza wkrada się chaos, gdy ich pięcioletnia córka zostaje porwana, a następnie brutalnie zamordowana przez nieznanego sprawcę. W trakcie żmudnego policyjnego śledztwa wspierają ich najlepsi przyjaciele – Julita i Ben.

Julita wierzy, że ma wszystko, czego potrzeba jej do szczęścia: kochającego męża, satysfakcjonującą pracę i upragnionego synka. Pewnego dnia wraca do pustego domu i znajduje na stole kartkę, na której widnieje jedno słowo: „PRZEPRASZAM”. Początkowo bagatelizuje wiadomość. Wkrótce jednak nachodzi ją nieznajomy, który wyjawia jej szokujące fakty na temat Bena.

W jednej chwili spokojne, przewidywalne życie Julity wywraca się do góry nogami. Zdesperowana kobieta, w tajemnicy przed policją, rozpoczyna poszukiwania męża i próbuje zdobyć odpowiedzi na dręczące ją pytania. W tym celu zanurza się w mroczną, krwawą przeszłość Bena…

KIM TAK NAPRAWDĘ JEST CZŁOWIEK, KTÓREMU JULITA BEZGRANICZNIE UFAŁA?
DLACZEGO ZNIKNĄŁ?
I JAKIE MA TO POWIĄZANIE Z BRUTALNYM MORDERSTWEM TROJGA DZIECI SPRZED 22 LAT?


Jak można najkrócej opisać moje odczucia po lekturze "Przepraszam? Zbrutalizowana, mało realna fabuła, epatująca okrucieństwem bez myśli przewodniej.

Mam na swoim czytelniczym koncie kilka książek Marcela Mossa. Jedne podobały mi się bardziej, drugie mniej. Doceniałam przede wszystkim próby pokazania jak różne czynniki – rodzina, rówieśnicy, internet – wpływają na młodych ludzi. Niestety, w "Przepraszam" nie udało mu się tego powtórzyć.

Powieść składa się z kilku bohaterów, a każdy z nich ma swoje tajemnice. Gdyby nie brutalne zabójstwo małej dziewczynki zapewne nigdy nie ujrzałyby one światła dziennego. Marcel Moss próbował zagmatwać fabułę tak, aby czytelnik nie domyślił się końcowego rozstrzygnięcia. I to mu się udało. Jednak zamiast zaskakiwać czytelnika w inteligentny sposób, fabuła jest tak zagmatwana, że miałam wrażenie, iż sam autor stracił z oczu cel książki. Z każdą stroną odnosiłam wrażenie, że jedyne o co chodzi to o zaskoczenie czytelnika bez myśli przewodniej, jakiejś logicznej koncepcji. Przeplatanie wydarzeń teraźniejszych tymi z przeszłości jedynie wydłużało lekturę. Oprócz szczegółowych, brutalnych, nieprzyjemnych opisów nie wniosło niczego ciekawego. W mojej opinii miało to tylko zapchać fabułę, żeby po prostu książka za szybko się nie skończyła. Dla mnie było to epatowanie brutalnością i okrucieństwem bez specjalnego pomyślunku, bez koncepcji, byle było, byle zaszokować czytelnika.


W powieści nie ma ani jednej 'normalnej' osoby. Nie ma nikogo kto czegoś by nie ukrywał, albo nie związał się z kimś kto nie mrocznych sekretów. Ogólnie mamy w powieści do czynienia z patologią, która pod swoją patologiczną warstwą ma kolejną patologiczną warstwę. Jak na jedną powieść jest tego za dużo. Muszę przyznać, że w pewnym momencie nie czytałam już tej książki z ciekawością: co będzie dalej, tylko: co autor jeszcze wymyślił, czego tu jeszcze nie było.

Dla mnie słaba książka, do szybkiego zapomnienia.
Zbieracze borówek - Amanda Peters

lutego 18, 2025

Zbieracze borówek - Amanda Peters

Dobitna i klarowna - „The New Yorker”, uznana za jedną z najlepszych książek 2023 roku.
Idealna dla fanów Celeste Ng i Ann Patchett! – Amazon, uznana za jedną z najlepszych książek 2023 roku.

Wstrząsająca opowieść o rozdzieleniu rodziny rdzennych Amerykanów. Peters jest mistrzynią w tworzeniu postaci, do których od razu się przywiązujemy. Eric Nguyen, „The New York Times Book Review”.

Najdotkliwszy ból jednej rodziny. Najmroczniejszy sekret drugiej.

Maine, lata 60. XX wieku. Pewnego upalnego dnia sześcioletni Joe obserwuje swoją młodszą siostrę Ruthie, siedzącą na jej ulubionej skale na skraju pola borówek, podczas gdy ich rodzina, pochodząca z plemienia Mikmaków z Nowej Szkocji, zbiera owoce. Tego popołudnia Ruthie znika bez śladu. Jako ostatnia osoba, która ją widziała, Joe będzie wiecznie prześladowany przez żal, poczucie winy i wyobrażenia tego, jak mogło wyglądać jego życie, gdyby nie doszło do tragedii.

Norma dorasta na zamożnych przedmieściach jako jedyna córka zgorzkniałych rodziców. Jest bystra, nad wiek dojrzała i ma w głowie pełno pytań, których nie wolno jej zadawać – pytań o jej brakujące zdjęcia z okresu niemowlęctwa, śniadą skórę, realistyczne sny o spędzaniu czasu przy ognisku w ciepłych objęciach, które nawiedzają ją noc w noc. Norma przeczuwa, że istnieją sprawy, o których rodzice jej nie mówią, lecz rozwikłanie tajemnic, które skrywali przed nią, odkąd była małą dziewczynką, zajmie Normie dziesiątki lat.

„Zbieracze borówek” to poruszająca opowieść o niesłabnącej nadziei, niezachwianej miłości i sile rodziny – nawet w obliczu tragedii i zdrady.


Powyższy opis książki zdradza całą fabułę. 
To nie jest zarzut, to czyste stwierdzenie faktu. Jednak siła "Zbieraczy borówek" nie opiera się na zwrotach akcji, odkrywanych przez czytelnika tajemnicach. Tutaj tajemnice są tylko dla bohaterów, my wszystko wiemy. Siła tej książki tkwi w ukazaniu życia wewnętrznego bohaterów, zapętlenia w wydarzeniu, na które nie mieli wpływu, a który wywarł na ich całym życiu niezatarte piętno. Gdy już wsiąkniemy w opowieść Amandy Peters, na równi z bohaterami przeżywamy pewnego rodzaju żałość z tego jak ułożyło się ich życie, ale też chcemy nimi potrząsnąć, powiedzieć, że nie jest za późno, by zacząć żyć...

Początkowo bałam się, że cała książka będzie opierała się na powtarzaniu tego samego: obserwowaniu świata wewnętrznych emocji członków dwóch rodzin. Dość długo i trochę w kółko kręciliśmy się wokół tematu porwania. Mimo, iż mała Norma nie wiedziała co się dzieje w jej główce, skąd wspomnienia, które 'mama' nazywa snami, my jako czytelnicy wiedzieliśmy, więc czytanie kolejnych stron o tym zaczynało być męczące. Opowieść, na szczęście, w końcu ruszyła. Norma dorosła i zaczęła budować swoje życie. Fascynujące było obserwowanie jak dzieciństwo wpływa na jej decyzje. To samo miało miejsce w jej biologicznej rodzinie. Mamy tam bohatera tragicznego. Takiego, którym, jak wspomniała na początku, chce się potrząsnąć, przemówić do rozumu. 

Amanda Peters prostymi środkami przekazuje czytelnikowi całą gamę emocji. Nie boi się trudnych rozwiązań. Nie boi się prawdy, nie łagodzi. Pokazuje prawdę i prawda ta dotyczy także tego jak traktowani byli rdzenni mieszkańcy; w tym przypadku dotyczy to Indian. Po tym jak trudny los ich spotkał, znikąd nie otrzymali pomocy, znikąd ratunku. Byli ludźmi drugiej kategorii. Odebrano im dziecko i odebrano możliwość jego poszukiwań to i wiele innych rzeczy wzbudzało mój sprzeciw. 

Polecam Wam książkę "Zbieracze borówek", która w pięknej twardej oprawie mieści historię, która poruszy Wasze serca. Moje poruszyła.
Dom do wynajęcia - Marcel Moss

lipca 22, 2024

Dom do wynajęcia - Marcel Moss

„Mamy trzy dni na podjęcie decyzji. Inaczej rezerwacja przepadnie” - słyszy Amanda od Vincenta, gdy ten pokazuje jej ofertę wynajmu nowoczesnego domu u podnóży gór. Początkowo kobieta nie jest przekonana do wyprowadzki z dużego miasta. Partner przekonuje ją jednak, że zmiana otoczenia pomoże im umocnić ich związek.

Wkrótce zakochani wprowadzają się do ogromnej, otoczonej lasem posiadłości. Przez pierwsze tygodnie Amanda oswaja się z nową rzeczywistością i zaprzyjaźnia z mieszkającą w domu obok parą. Gdy zaczyna wierzyć, że wszystko zmierza ku dobremu, dzieje się coś, co zapoczątkowuje bieg nieprzewidzianych zdarzeń.

Amanda musi stawić czoła nie tylko czyhającemu za murami domu zagrożeniu, ale i własnym kłamstwom. Szybko przekonuje się, że nawet najlepsze zabezpieczenia domu nie uchronią jej przed błędami przeszłości i okrutną prawdą. A ta pod żadnym pozorem nie może wyjść na jaw.

TEN PIĘKNY, NOWOCZESNY DOM MIAŁ BYĆ DLA NAS AZYLEM. A STAŁ SIĘ PRZEKLEŃSTWEM.


Kiedy zaczęłam czytać najnowszą powieść Marcela Mossa nieustannie do mej pamięci wracała książka "Dom po drugiej stronie jeziora" Sagera. Niestety, w przypadku jednej, jak i drugiej nastąpiło czytelnicze rozczarowanie....

Para głównych bohaterów oparła swój związek o seks. Czytając miałam wrażenie, że oni nic więcej nie robią poza myśleniem o seksie, sekszeniem i dążeniem do sekszenia. Nuda. Początek można spokojnie przekartkować - nie dzieje się NIC. Potem autor zaczyna wprowadzać retrospekcje, ale ona nie wnoszą wiele więcej emocji, po prostu urozmaicają monotonię głównego wątku. Dopiero w miarę rozwoju fabuły, po kolejnych xdziecięciu kartkach coś zaczyna się dziać. Mamy nowych bohaterów, mamy jakieś tajemnice, mamy zalążek thrillera. 

Historie z przeszłości, czyli to co lubię w powieściach, tutaj mnie męczyły. Zaczynałam się gubić w wątkach o wcześniejszych związkach bohaterki, na dodatek a autor wprowadził do powieści jeszcze dawnych lokatorów i sąsiadów ze swoimi tajemnicami. To mi nie przeszkadzało, dawało nowe możliwości interpretacyjne, ale okazało się, że autor postawił na zwrot akcji, który mnie bardziej rozśmieszył, ponieważ był tak wydumany. Nie aż tak zły jak u Sagera, ale niepotrzebnie aż tak pokręcony i niewiarygodny. Potencjał historia miała bardzo duży, ale według mnie zupełnie niewykorzystany.

To co mi jeszcze przeszkadzało to wymyślne jak na polskie realia imiona. Nie wiem czemu to miało służyć. Podsumowując - autor ma na koncie lepsze i dużo lepsze powieści. Ta była słaba, ale była słaba dla mnie. Może Wam przypadnie do gustu :)



Inne książki autora:
Kobieta, która skłamała - Claire Douglas

maja 13, 2024

Kobieta, która skłamała - Claire Douglas

Emilia Ward to zwyczajna kobieta mieszkająca w podmiejskiej części Londynu wraz z mężem i dwójką dzieci – nastolatką z pierwszego małżeństwa i kilkuletnim chłopcem z obecnego. Jest również poczytną autorką powieści o detektyw Mirandzie Moody.

Gdy Emilia rozpoczyna prace nad dziesiątą częścią serii, dzieje się coś niepokojącego: doświadcza incydentu żywcem wyjętego z jednej z jej książek. W pierwszej chwili uznaje, że to zbieg okoliczności. Ale potem to się dzieje znowu. I jeszcze raz.

Wszystko się zmienia, gdy ktoś z jej otoczenia umiera w taki sam sposób, jak ofiara w książce, którą właśnie pisze…

Dlaczego ktoś to robi?
Skąd wie, o czym pisze?
A jeśli Emilia i jej rodzina są następni?


Ze wszystkich do tej pory przeczytanych książek Claire Douglas, ta podobała mi się najbardziej. Nie mogę się do niczego przyczepić. Zarówno sposób opowiadania historii, jak i plot twisty a nawet samo zakończenie powieści mnie w pełni usatysfakcjonowały. "Kobieta, która skłamała" to taka książka, którą po skończeniu odkładamy z myślą: to było dobre!

Sam pomysł na fabułę może nie był nowatorski - pisarka, która jest gnębiona, tak jak bohaterzy z jej książek. Jednak sposób poprowadzenia historii, wyraziści bohaterowie, zamysł, w którym widać logikę, to wszystko było na najwyższym thrillerowym poziomie, choć bez fajerwerek. Sposób opowiadania był raczej spokojny, stonowany, na równym poziomie. Świetna jako uspokojenie po mroczniejszych i bardziej dynamicznych powieściach.

Podobało mi się zawężenie kręgu podejrzanych do kilku konkretnych osób. To dawało mi poczucie, że mogę dobrze połączyć kropki i znaleźć winowajcę. Niektórzy bohaterowie wydawali mi się zupełnie niewinni, a inni aż nadto sprawiali wrażenie zamieszanych. No cóż, nie udało mi się to łączenie;) Moje kropki poszły w innym kierunku niż kropki autorki, ale to tym bardziej sobie chwalę "Kobietę, która skłamała" i cieszę się, że mimo przeczytania tak dużej liczby thrillerów, te potrafią mnie jeszcze zaskoczyć ;) 


Polana - Marcel Moss

kwietnia 19, 2024

Polana - Marcel Moss

Mieszkańcami wsi Runowo położonej w sąsiedztwie Puszczy Gorzowskiej wstrząsa zaginięcie Artura Krynickiego. Mężczyzna wyszedł pewnego wieczoru z domu i już nie wrócił. Jednym z głównych podejrzanych staje się lokalny biznesmen, u którego Krynicki miał niespłacony dług. Ten jednak nie przyznaje się do winy.

Miesiąc później z pobliskiej rzeki zostają wyłowione zwłoki kobiety. Śledczy przypuszczają, że należą do skonfliktowanej z mieszkańcami wsi Lilii Malczewskiej. Uznawana za nawiedzoną kobieta od dawna żyje na uboczu i nie utrzymuje z nikim kontaktu.

Wkrótce do Runowa przybywa Sambor Malczewski – brat bliźniak Lilii, który od blisko trzydziestu lat nie miał z nią kontaktu. Były policjant niechętnie podejmuje się rozwiązania zagadki śmierci siostry. Im bardziej zagłębia się w jej przeszłość, tym więcej szokujących faktów odkrywa.

Czego nie mówią Malczewskiemu mieszkańcy Runowa?
Jaki związek ze śmiercią Lilii ma rodzinna tragedia sprzed lat? I jakie tajemnice skrywa pewna polana w mrocznym lesie, do którego ludzie tak bardzo boją się wchodzić?

Spodziewałam się czegoś zupełnie innego niż otrzymałam. Marcel Moss nie postawił na mocne opisy zbrodni, krwawe rzezie itp., ale na mocne osobowości. Jego "Polana" to dobry kryminał z rozbudowaną warstwą psychologiczną bohaterów.

Głównym bohaterem jest dręczony wyrzutami sumienia, życiowy rozbitek - Sambor, który na wieść o śmierci siostry-bliźniaczki wraca do rodzinnej wsi. Tutaj musi zmierzyć się z demonami przeszłości, które my, czytelnicy, powoli rozgryzamy. Muszę przyznać, że dość szybko, właściwie po samym prologu, swoją drogą naprawdę bardzo dobrym, wiedziałam, co kryło się za motywami Lili, siostry Sambora. Mimo, iż autor stara się zmylić nas co do pobudek jej zachowania, podsuwa obrazy, przez które możemy zwątpić co do motywacji działań Lili, to jednak zagadka zachowania dziewczyny była dla mnie oczywista. 

Autor zastosował ciekawe splątanie losów mieszkańców wsi związane z innym kryminalnym wydarzeniem, by następnie dopasować je do całości opowieści tak aby miała ręce i nogi. Pewien bohater stanowi tutaj sporą niespodziankę i dla wielu może być wręcz szokiem poznanie jego tajemnicy. Kto jednak czytał wcześniej chociażby "Zamieć" Karoliny Wójciak, będzie zdziwiony, ale mówiąc obrazowo: na podniesienie brwi, a nie rozdziawienie ust ;)

Muszę zwrócić uwagę na atmosferę powieści i ... Borowego. Marcel Moss wprowadza do swojej powieści element wiejskiej legendy, która mocna odbija się na rodzeństwie. Sposób jego przedstawienia może nie był mistrzowski, brakowało mi pewnej grozy, którą autor próbował wprowadzić, jednak nie do końca to się udało, to jednak było bardzo ciekawym elementem fabuły. Tajemniczość, mrok, pewna metafizyczność to dla mnie nowość w prozie autora. Bardzo, jednak, kibicuję kolejnym próbom i wierzę, że będą one jeszcze lepsze/straszniejsze/mroczniejsze. 

Powieść "Polana" wciągnęła mnie choć obyło się bez wielkich zaskoczeń (jw.). Wielkim plusem byli dla mnie bardzo dobrze skonstruowani bohaterowie. Bardzo dobrze wyjaśnione zachowania motywowane bolesnymi przeżyciami. Fabuła od początku naznaczona jest niewyjaśnionym, niewypowiedzianym od razu cierpieniem. Polecam Wam zmierzenie się ze światem małego miasta, jego tajemnic, powiązań, które jak niewidzialne macki obejmują bohaterów, wiążąc ze sobą. Do zajrzenia w okna domów, które pod pozorem normalności kryją patologię i tragedię jego mieszkańców. 

Inne książki autora:
Ptasznik - Marek Stelar

lutego 28, 2024

Ptasznik - Marek Stelar

Heinrich Vogel był kiedyś innym człowiekiem. Miał inne nazwisko, życie i świat, który stał przed nim otworem. Dwadzieścia lat wcześniej jedno zdarzenie zniszczyło wszystko i zmieniło go bezpowrotnie. Gdy już poukładał sobie życie na nowo, dociera do niego wiadomość, że w katastrofie śmigłowca ginie jego niewidziany od tamtej pory ojciec, a niedługo potem znajduje pływające w wodzie ciało zastrzelonej kobiety.

Nękany przez Miszę, dawnego współwięźnia i we współpracy z komisarz Iwoną Banach z CBŚP, Vogel idzie śladem ojca uwikłanego w ciemne interesy. Tropy wiodą go do Niemiec, skąd pochodzi część jego rodziny i prowadzą do tajemniczej kasety VHS: nagrany na niej krótki film jest kluczem do zrozumienia wszystkiego.

PIERWSZA CZĘŚĆ NOWEJ SERII KRYMINALNEJ AUTORA BESTSELLERÓW!


O Marku Stelarze wiedziałam tylko, że jest autorem kryminałów oraz zeszłorocznym laureatem Nagrody Wielkiego Kalibru. Samych książek nie znałam, nie czytałam, ale nagród nie dają za słabą literaturę, więc oczekiwania przed rozpoczęciem lektury już jakieś miałam. Opis - intrygujący, tytuł i okładka - idealnie zgrane. Pozostał tylko sam tekst...

... Początkowo, ostrożnie, jak dwa obwąchujące się psy, zaznajamiałam się z głównym bohaterem i zaczątkiem zagadki. Nie było źle. Bohater - nie policjant/prokurator/detektyw - tylko zwykły, naznaczony więzienną przeszłością mężczyzna, bardzo dobrze rokował. Wszystko pięknie się toczyło do momentu gdy na scenę wkroczyła Iwona Banach. Jej zachowanie, rozklejenie się i spazmy płaczu przy człowieku, który odgrywał ważną rolę w nowej, prowadzonej przez nią sprawie, sprawiły, że wzniosłam oczy do nieba, a moja wewnętrzna znieczulica powtarzała tylko: serio? To jest policjantka CBŚ? Czy będzie jeszcze gorzej? Na szczęście nie było, ale lepiej też nie. Nie wiedziałam, że ta bohaterka występowała w innych powieściach autora, być może, gdybym je znała, mój odbiór tej bohaterki byłby inny. Wróćmy jednak do głównego bohatera, Henryka...

Henryk, czy raczej Heinrich Vogel, odsiedział kilka lat za nieumyślne zabójstwo. Obecnie, 20 lat po tych wydarzeniach, żyje samotnie nikomu nie wadząc. Wszystko się zmienia gdy znajduje zwłoki kobiety. Okazuje się, że przeszłości nie da się wymazać, a od rodziny definitywnie odciąć.


Marek Stelar wymyślił bardzo zgrabną opowieść. Sensowna, poprowadzona po nitce do kłębka, daje czytelnikowi satysfakcję zarówno z zakończenia, jak i z całej drogi, która do niej prowadzi. Zdecydowanie dużo bardziej podobała mi się, gdy Iwona Banach schodziła na dalszy plan, a fabuła skupiała się na Heinrichu i prowadzonym przez niego śledztwie.

Z wielką przyjemnością i ciekawością kroczyłam wraz z bohaterem ścieżkami tajemnic przeszłości. Nie musiałam czytać brutalnych opisów zbrodni, bo ich tu nie było - czysta zagadka. Przeszłość mieszana z teraźniejszością. Dawne służby kontra obecna rzeczywistość. Takie kryminały to ja szanuję, lubię i chętnie czytam. Autor, który potrafi przykuć czytelnika do książki fabułą, prowadzonym śledztwem, ciekawymi bohaterami, który prowadzi nas krok za krokiem, a my jak owieczki grzecznie, strona po stronie idziemy za nim, z pewnością może być nazwany wirtuozem pióra.

"Ptasznik" to pierwsza część nowej serii kryminalnej Marka Stelara. Polecam Wam ten tytuł, a sama chętnie sięgnę po kolejne.




Seryjni mordercy... - Robert K. Ressler

lutego 02, 2024

Seryjni mordercy... - Robert K. Ressler

Czy jest coś bardziej fascynującego niż zagłębienie się w umysł szaleńca? Spojrzenie oczami człowieka, który nie wahał się zabijać, aby spełniać swoje chore wyobrażenia? No cóż, pewnie tak, niemniej mnie ten temat bardzo zainteresował, zwłaszcza, że nie był stworzony dla sensacji, a bardziej jako sprawozdanie z pracy. Osobą, która oprowadza nas po swojej pracy, która pozwala nam poznać najgorszych zwyrodnialców jest agent FBI Robert K. Ressler. 

Autor opowiada o początkach swojej pracy, o tym jak powstawała dziedzina, w której nie tylko się wyspecjalizował, ale także nauczał innych, czyli stwarzanie profili psychologicznych sprawców morderstw. To właśnie Robertowi K. Resslerowi zawdzięczamy używany po dziś dzień termin "seryjny morderca". Razem z nim odwiedzamy więzienia i słuchamy głosów tych, który popełnili straszne zbrodnie. Nie chodzi tu jednak o szukanie sensacji, a o zrozumienie, które pomoże schwytać tych, którzy jeszcze są na wolności. Autor wielokrotnie podkreślał, że poznanie metod, przyczyn, opinii samych skazanych o swoich czynach, pozwala lepiej przygotować profile kolejnych sprawców. 

"Seryjni mordercy. Moje dwadzieścia lat pracy w FBI" to brutalna opowieść o zwyrodnialcach. Nie ma tu cenzurowania i okrągłych słówek, które mają przykryć popełnione zło. Jeżeli jesteście wrażliwi nie czytajcie. Mamy tutaj pedofilii, morderców, którzy nie tylko zabijają, ale wręcz pastwią się nad swoją ofiarą, ludzi, zbrodniarzy, którzy czerpią wręcz seksualną satysfakcję ze swoich czynów. Autor niczego nie ukrywa. Poznajemy sposoby zbrodni, traumy i epizody z dzieciństwa sprawców, które przyczyniły się do popełnienia przez nich morderstw. Mamy też kilka smaczków, o których ja np. nie wiedziałam. A Wy wiedzieliście, że Ten Bundy miał epizody nekrofilskie? Przez książkę przewijają się również inni znani sprawcy, jak np. Charles Manson.

Nie będę namawiała Was do sięgnięcia po tę książkę, musicie sami ocenić, czy Wasza wrażliwość pozwoli na zapoznanie się z nią, czy nie. Niemniej polecam, bo to kawał ciekawego reportażu.

Opis książki

Bardzo prawdziwe… Absolutnie hipnotyzujące. - Ann Rule

Stając twarzą w twarz z najbardziej przerażającymi mordercami Ameryki, doświadczony agent FBI Robert K. Ressler nauczył się rozpoznawać potwory, które kryją się wśród nas.

Robert K. Ressler na podstawie dowodów znalezionych w miejscach zbrodni opracowuje profile psychologiczne sprawców. Analizując typ wybranej ofiary, sposób odebrania życia czy – często makabryczne – trofea, jakie ze sobą zabierają, odkrywa tożsamość bezwzględnych morderców. Wchodzi za mury więzienia, by wysłuchać osobliwych relacji z pierwszej ręki od niezliczonej rzeszy skazanych morderców, w tym od Teda Bundy’ego, Johna Wayne’a Gacy’ego, Edmunda Kepera czy Syna Sama.

Podróż do wnętrza umysłu przestępcy w celu zrozumienia, jak i dlaczego zabija, jest jedną z najskuteczniejszych metod stosowanych przez FBI, by pomóc policji schwytać zabójców, którzy wciąż pozostają na wolności.

Autor jest pierwowzorem postaci agenta Billa Tencha z hitowego serialu Davida Finchera Mindhunter. Doradzał też Thomasowi Harrisowi w trakcie pracy nad Milczeniem owiec.
Cena wolności - Barbara Wysoczańska

grudnia 03, 2023

Cena wolności - Barbara Wysoczańska

 


Warszawa, 1904 rok. Klara Tyszkowska, młoda feministka i aktywistka, buntuje się przeciwko tradycji oraz uciskowi carskiego reżimu. Jej życie skupia się wokół studiów na tajnym Latającym Uniwersytecie i pracy dla gazety „Bluszcz”. Przyjaźni się z synem warszawskiego fabrykanta, Jędrzejem Witebskim.

Jednak gdy spotyka Aleksandra Kirsanova, pewnego siebie rosyjskiego kapitana, jej życie przewraca się do góry nogami. Po tragicznych wydarzeniach na placu Grzybowskim Klara jest zmuszona zapłacić wysoką cenę za swoją niezależność i miłość, do której wcześniej nie chciała się przyznać. Polacy walczą o niepodległość, a Klara, będąc w centrum tej walki, zaczyna rozumieć, że prawdziwa wolność to nie tylko niepodległy kraj, ale i serce bez okowów.



Barbara Wysoczańska potrafi napisać książkę, która wciąga czytelnika i nie pozwala uwolnić się z jej treści aż do samego końca. W swojej najnowszej książce "Cena wolności" przenosi nas do 1904 roku, w którym życie kobiety ogranicza się najczęściej do bycia żoną i matką. Na dodatek żoną, która niekoniecznie sama sobie tego męża wybrała. Ogromna część kobiet godzi się z taką swoją rolą, nie widząc innej drogi, ale jest też też grupa kobiet, która chce zmian. Do tej grupy należy Klara Tyszkowska. Młoda feministka, studentka, córka bogatych rodziców, która wraz z przyjaciółkami składa obietnice, że nigdy nie wyjdzie za mąż. Młode kobiety nie godzą się z obowiązującymi tradycjami. Pragną wolności nie tylko od niej, ale także od jarzma carskiego reżimu. Niestety, wskutek jednej akcji wolnościowej ranny i pojmany zostaje najlepszy przyjaciel Klary. Próba oswobodzenia kończy się dla Klary piętnem na całe życie. Piętnem, który wypalił na niej rosyjski kapitan Aleksander Kirsanov.

Barbara Wysoczańska stworzyła obraz kobiety, która chciała rewolucji, chciała zmian dla siebie i dla całego narodu. Klara symbolizuje każdą kobietę, która nie godziła się na zastany porządek. Chciała walczyć i walczyła o swoją wolność i niezależność. Cena wolności, której chciała bohaterki była jednak ogromna. Autorka nie miała dla niej litości. Losy Klary angażują nas-czytelników emocjonalnie, wciągają w spiralę uczuć, które ona sama przeżywa. Czujemy niesprawiedliwość, którą odczuwa bohaterka, czujemy miłość, która w pewnym momencie w niej się rodzi, kibicujemy też wszystkim Polakom, którzy marzą o wolności narodowej. 


"Cena wolności" to nie jest łatwa i przyjemna obyczajówka. To ciężka emocjonalnie opowieść o trudnym życiu Klary i każdej kobiety, która nie chciała podporządkować się tradycji. Samostanowienie było jej priorytetem, do którego dążyła, mierząc się z kłodami, które ciągle pojawiały się pod jej stopami. Książka Barbary Wysoczańskiej parokrotnie mnie wzruszyła. Zwłaszcza historia miłosna była tutaj tragiczna i kosztowała bohaterkę najwięcej. Szczerze zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę. To naprawdę dobra powieść historyczna i bardzo dobry obraz kobiety. 
POLECAM!

Skandalistki - Nina Zawadzka

listopada 23, 2023

Skandalistki - Nina Zawadzka

PIĘKNA POWIEŚĆ Z DWUDZIESTOLECIEM MIĘDZYWOJENNYM W TLE.

Sara Margo, piękna, pozornie szczęśliwa, odnosząca sukcesy aktorka, w rzeczywistości żyje w strachu przed mężem tyranem, podejrzanym o popełnienie morderstwa. Los Sary zmienia się w chwili, gdy na jej drodze stają dwie kobiety, z którymi wydawało by się, że nie ma nic wspólnego. Połączone nienawiścią do Alojzego Liebhabera, stręczyciela, szantażysty i uwodziciela, postanawiają zawalczyć o swoją niezależność.

Czy przyjaźń doświadczonych przez los kobiet okaże się na tyle silna, by wygrać z uprzedzeniami i pokonać prześladowców w świecie zdominowanym przez mężczyzn?


"Skandalistki" to powieść o kobietach; o ich walce o lepsze życie, o ich determinacji, o tym, jak mężczyźni wpływają na ich losy. To także obraz życia w międzywojennej Polsce. Autorka na podstawie trzech różnych bohaterek pokazuje jak trudno było kobietom żyć w świecie zdominowanym przez mężczyzn, mimo, iż posiadały coraz więcej praw.

Złym bohaterem "Skandalistek" jest mężczyzna. Wykorzystujący, bezwzględny, brutalny ciemiężca. Nawet gdy wydaje nam się, że trafiliśmy w fabule na wyjątek to okazuje się, że i on ma swoje intencje stojące za takim, a nie innym zachowaniem. Głównymi bohaterkami są trzy kobiety, wywodzące się z różnych środowisk, o różnym statusie społecznym. Helena to biedna dziewczyna, ciężko pracująca, aby zmienić swoje życie na lepsze. Ma swój plan i powoli go realizuje. Sara to kobieta z wyższych sfer, której życie z pozoru jest pełne blichtru i przepychu, jednak tak naprawdę naznaczona nagłą śmiercią rodziców i brutalnością męża, szuka sposobu na uwolnienie się, które hamowane jest jej własnym strachem przed przyszłością. Joanna, kobieta, która walczyła o przyszłość swoich podopiecznych, która wtłaczała w młode, chłonne umysły nie tylko wiedzę, ale i prawdy życiowe, zmuszające je do samodzielnego myślenia i walki o wolność osobistą i niezależność od mężczyzn.

Nina Zawadzka zgrabnie splata losy wszystkich trzech bohaterek, ukazując ich problemy, zagłębiając się w ich psychikę, przedstawiając - bardzo dokładnie - ich życie wewnętrzne, rozterki, marzenia... "Skandalistki" to powieść, w której mamy do czynienia nie tylko z dramatem, z psychologią postaci, ale autorka zadbała również o ciekawe zwroty akcji. Nie ma tu nudy, chociaż niektóre monologi wewnętrzne były dla mnie przydługie, chociaż rozumiem, że potrzebne dla lepszego sportretowania danej postaci. 

Powieść rozgrywa się na przestrzeni wielu miesięcy. Obserwujemy zmiany postawy bohaterek, zmiany ich losów, odkrywamy sekrety, poszerzające nasze i bohaterek spojrzenie na pewne sprawy. "Skandalistki" mają swoje tempo, a oddanie głosu każdej bohaterce dodatkowo je uatrakcyjnia. Warto przeczytać, bo wiele kwestii, mimo upływu lat nie zmienia się. Kobiety nadal podporządkowują się mężczyznom, uzależniając od nich swoje życie. Zmuszają się do bycia razem, choć oprócz bólu niczego w zamian nie otrzymują.
                                                                              
Ocalić syna - Lucinda Berry

października 15, 2023

Ocalić syna - Lucinda Berry

Czasem przebaczamy mordercom, ale nigdy pedofilom.

Noah jest wzorowym uczniem, mistrzem w pływaniu i ulubieńcem całego miasteczka. Nikt nie podejrzewa, że coś jest nie tak, do dnia, gdy na jaw wychodzą mroczne, skrywane przez chłopaka sekrety. Noah zostaje skazany na osiemnaście miesięcy zamknięcia w ośrodku resocjalizacyjnym dla młodocianych przestępców seksualnych. Matka chłopaka, Adrianne, wspiera go, przeciwnie do jego ojca, który nie chce jego powrotu do domu.

Seria wstrząsających i druzgocących okoliczności zmusza Adrianne do podjęcia najtrudniejszej decyzji w jej życiu. Jak daleko się posunie, aby chronić syna?


"Ocalić syna" zakwalifikowano jako thriller, z czym się zupełnie nie zgadzam. Dla mnie Lucinda Berry napisała dramat rodzinny. Smutny, przeszywający, ale bez zwrotów akcji, suspensu, z jednym plot twistem, którego jednak poprzez kwalifikację książki jako 'thriller', łatwo się domyślić.

Książka opowiada o rodzinie, w której nastoletni syn przyznaje się rodzicom do dotykania miejsc intymnych dziewczynek, które uczył pływania. I tutaj rozgrywa się cały dramat. Mamy matkę, która nie odwraca się od syna, która chce dla niego jak najlepiej, gotowa jest dla niego na różne poświęcenia Mamy ojca, którego postawa jest przeciwna. Mamy również otoczenie, które nie zapomina. 

Autorka stworzyła powieść, w której oprawca wzbudza swoiste współczucie. Chociaż się przed tym bronimy. Czytanie o krzywdach jakie go spotykają wyprowadza nas z pewnej strefy komfortu, w której przebywaliśmy przed lekturą. Pytania moralno-etyczne kłębią się w naszej głowie, mimo, że wina bohatera jest ewidentna. 

"Ocalić syna" to ciekawy i smutny dramat rodzinny, zostawiający czytelnika w poczuciu dużego dyskomfortu...
Agentka wroga - Anna Rybakiewicz

września 27, 2023

Agentka wroga - Anna Rybakiewicz

Miłość, Zdrada, Lojalność i Niebezpieczeństwo

WOJNA CHCIAŁA JEJ WYDRZEĆ OSTATNIĄ BLISKĄ OSOBĘ.
MUSIAŁA SIĘ POŚWIĘCIĆ.
BYŁA MU TO WINNA… TYLKO JEMU, NIKOMU WIĘCEJ.

Na początku 1943 roku agentka Abwehry Angela Dremmler zostaje wysłana do Warszawy. Kobieta oficjalnie ma przejść na stronę wroga, a faktycznie ma wspierać niemiecki wywiad. Będąc pod ścisłą obserwacją, rozpoczyna swoją grę, w której stawką jest coś więcej niż wygrana wojna. Kilka miesięcy później Angela zostaje oskarżona o zdradę i osadzona w łomżyńskim więzieniu. Niemcy składają jej propozycję: „życie w zamian za informacje”. Wie, że jeżeli będzie milczeć, zginie, dlatego zaczyna snuć swoją opowieść o tym, jak stała się agentką wroga.
Próbuje tym samym zyskać cenny czas, nie tylko dla siebie…

BALANSUJĄC NA GRANICY PRAWDY I KŁAMSTWA, PROWADZI PODWÓJNĄ GRĘ, O KTÓRĄ NIKT JEJ NIE PODEJRZEWA

Moje pierwsze spotkanie z prozą Anny Rybakiewicz muszę zaliczyć do bardzo udanych. Autorka wspaniale prowadziła fabułę. Ani przez moment się nie nudziłam, cały czas pchana ciekawością czytałam dalej. Mam nadzieję, że autorka "Agentki wroga" nie poprzestanie na powieściach wojennych, ale spróbuje rozszerzyć swoją twórczość o np. thrillery. Patrząc jak pięknie odwróciła fabułę i jak potrafiła zaskoczyć w powieści obyczajowej pokazuje, że Anna Rybakiewicz potrafi pisać. Taki talent nie może się zmarnować.

Główną, tytułową postacią książki jest Angela Dremmler, Szwajcarka, agentka Abwery, której ta rola ma pomóc w osobistej sprawie - uzyskania informacji o losie jedynego żyjącego  krewnego. Będąc na usługach dwóch wywiadów, a także zmuszona do pomocy polskiemu podziemiu stara się dowiedzieć, co stało z jej bratem. 

Anna Rybakiewicz nie bawi się w sentymenty. Los Angeli po schwytaniu i trafieniu do więzienia jest tragiczny. Dlaczego tam trafiła? Kogo próbuje chronić? Tego, oczywiście, dowiecie się z książki ;) Poznacie ciekawą postać kobiety, której wojna nie interesuje, która nie ma sentymentów, nie opowiada się po żadnej ze stron, która robi to co musi, żeby uzyskać odpowiedzi. Jak to bywa we współczesnych książkach wojennych, jest również wątek miłosny. I tutaj również muszę przyznać autorce plusa, ponieważ jest on nieoczywisty, niełatwy, bez gromów, tęczy i jednorożców. 


Mnie książka bardzo przypadła do gustu; zaskakująca, wciągająca, dobrze - ba, świetnie napisana. POLECAM
Dziewczyny, które zaginęły - Claire Douglas

września 14, 2023

Dziewczyny, które zaginęły - Claire Douglas

Ile mrocznych tajemnic może skrywać małe miasteczko?

Bestseller „Sunday Times”.

W sielankowym zakątku południowozachodniej Anglii, nie ma nic bardziej intrygującego niż przypadek Olivii Rutherford. Cztery dziewczyny jechały do domu, a po tym, jak ich samochód uległ wypadkowi, znaleziono tylko jedną z nich – Olivię.
Co się stało z dziewczynami, które zniknęły? Dziennikarka Jenna Halliday pojawia się w Wiltshire w związku ze zbliżającą się dwudziestą rocznicą tej tragedii, aby opisać sprawę. Miejscowi nie są zadowoleni z obecności tej outsiderki, zdeterminowanej, aby grzebiąc w przeszłości, dokopać się prawdy.

Wkrótce Jenna zaczyna dostawać pisemne pogróżki. Mieszkańcy miasteczka dają jej wyraźnie do zrozumienia, że nie jest tu mile widziana: musi wyjechać, zanim spotka ją coś złego… i zanim stanie się kolejną zagadką związaną z tym miejscem.


"Dziewczyny, które zaginęły" to kolejny audiobook, po który sięgnęłam w te wakacje. I chociaż początkowo byłam zniechęcona powolną akcją, powolnym wprowadzaniem w główny wątek, to w końcu mocno się wciągnęłam i nie mogłam od książki oderwać. O dziwo, podobała mi się również lektorka czytająca tę powieść, mimo iż fanką damskich głosów nie jestem. 

Główny wątek dotyczy Olivii, kobiety, która 20 lat temu wraz z przyjaciółkami uległa wypadkowi samochodowemu. Przyjaciółki zniknęły, rozpłynęły się w powietrzu, a ona cały czas żyje z traumą i niewiedzą tego, co się wtedy wydarzyło. Drugą istotną bohaterką jest dziennikarka Jenna, która z okazji rocznicy ma przygotować podcast. Jednak ani mieszkańcy ani główna bohaterka nie chcą wracać do przeszłości.

Claire Douglas po raz kolejny stworzyła mocno obyczajowy thriller, w którym zagadka kryminalna stanowi część opowieści obyczajowej o dwóch różnych bohaterkach. Mamy tutaj przedstawiony problem 'uzależnienia' od partnera, rozpad wieloletniego małżeństwa, i społeczność małego miasteczka. Autorka stopniowo włącza do fabuły takie elementy jak groźby, dziwne wydarzenia, ujawnia tajemnice, a nawet sięga po retrospekcje. W połowie powieści jesteśmy już naprawdę zaciekawieni całą historią, snujemy spekulacje, mamy podejrzanych, a jednocześnie kibicujemy bohaterkom w ich prywatnym życiu, (przynajmniej tak było w moim przypadku).


"Dziewczyny, które zaginęły" to bardzo dobry thriller obyczajowy, który może nie od razu, ale w końcu wciągnie nas w opowiadaną historię, a której rozwiązanie może nie będzie spektakularne, ale na pewno ciekawe. 

Ta powieść autorki podobała mi się dużo bardziej od książki "Siostry", którą swego czasu oceniłam 1/10.... -> link
Już nikt mnie nie skrzywdzi - Marcel Moss

lipca 18, 2023

Już nikt mnie nie skrzywdzi - Marcel Moss

Warszawski licealista Maks Hajder w trakcie rodzinnej kłótni wpada w szał i atakuje nożem domowników. Jego rodzice giną na miejscu, a młodszy brat w stanie krytycznym trafia do szpitala. Przybyłe na miejsce służby zastają Maksa siedzącego spokojnie na podłodze i otoczonego zakrwawionymi ciałami. Sprawia on wrażenie, jakby nie zdawał sobie sprawy z tego, co zrobił.

Tydzień po zatrzymaniu Maks targa się na własne życie i zapada w śpiączkę. Gdy odzyskuje przytomność, początkowo nie potrafi przypomnieć sobie szczegółów tamtego tragicznego dnia.

Prowadzący śledztwo i zmagający się z medialną presją policjanci próbują ustalić, dlaczego spokojny, lubiany i pochodzący z dobrego domu nastolatek dopuścił się tak potwornej zbrodni. Gdy Maks odzyskuje wreszcie pamięć, przenosi ich do mrocznego, toksycznego świata pełnego fizycznych i psychicznych tortur, których dopuszczał się na nim ojciec. Przerażeni śledczy odkrywają, jakie dramaty latami rozgrywały się za zamkniętymi drzwiami okazałego domu Hajderów. I mają wątpliwości, czy Maks jest z nimi szczery.

‌Co tak naprawdę wydarzyło się tamtego dnia?
Czy Maks mówi prawdę?
I czym jest tajemnicza organizacja o nazwie Armia Pokrzywdzonych, której członkowie samodzielnie wymierzają karę sprawcom przemocy wobec nastolatków?

Najnowsza książka Marcela Mossa to studium rodzinnej tragedii. Od przypadkowego, tragicznego w skutkach zdarzenia, przez powolne zatracanie się w nieszczęściu, po całkowitą zagładę rodziny. Autor nie jest odkrywczy w swojej opowieści, ale na pewno daje do myślenia. Złość na bohaterów oraz pytanie: dlaczego pozwalają na to wszystko? Towarzyszy nam od pierwszej do ostatniej strony.

Głównym bohaterem "Już nikt mnie nie skrzywdzi" jest nastoletni Maks zatrzymany na miejscu zbrodni swojej rodziny z nożem w ręku. To z jego opowieści, które ze szpitalnego łóżka snuje policjantce, dowiadujemy się o rzeczywistości, w której przez ostatnie lata żył. Bicie, a właściwie maltretowanie, alkoholizm ojca, uległość matki, tragiczny w skutkach wypadek, prześladowanie w szkole... Życie Maksa z pewnością nie było usłane różami. Autor nie szczędzi nam opisów okropieństw, których świadkiem, często i odbiorcą jest właśnie chłopak. Czytając, trudno nam uwierzyć, że takie rzeczy mogłyby się dziać w świecie rzeczywistym, ale NIESTETY, mogą i zapewne się dzieją. Muszę jednak przyznać, że na mnie dużo większe wrażenie zrobiła kameralna i subtelna w wyrazie powieść Petry Dvorakovej "Wrony" - oszczędność formy, a jaka głębia treści. U Marcela Mossa wszystko zostało podane dosadnie i dosłownie, ale są to ważne treści przedstawione solidnie i dodatkowo przyprawione 'zabójczą tajemnicą'. 

Wielki plus należy się autorowi za pracę dodatkową - tj. opatrzenie każdego rozdziału informacjami statystycznymi - przerażającymi!  przy okazji przedstawienia przemocy domowej włączenia do powieści także prześladowania wśród rówieśników. Mocne treści, mocny przekaz. Polecam tę książkę Waszej uwadze.



Twój umysł to potęga - dr Gregory Scott Brown

lutego 22, 2023

Twój umysł to potęga - dr Gregory Scott Brown

NASZE UMYSŁY MAJĄ POTĘŻNĄ SIŁĘ, A DR GREGORY SCOTT BROWN UCZY NAS, JAK JĄ WYKORZYSTAĆ NAWET W NAJTRUDNIEJSZYCH CHWILACH.

Zdrowie psychiczne stoi za każdą naszą decyzją – określa, jak żyjemy, pracujemy i kochamy. Obecnie wiele osób cierpi na depresję lub zaburzenia lękowe, co wpływa na wybory i jakość życia. Choć mnożą się rodzaje antydepresantów na receptę, liczba chorych na całym świecie wciąż rośnie. Istnieje jednak inny, sprawdzony sposób na uzyskanie równowagi psychicznej, oprócz leków i psychoterapii. Praktykujący psychiatra Gregory Scott Brown wierzy, że zdrowie psychiczne rozpoczyna się od samopomocy. Odkrywa przed nami pięć filarów self-care (świadomy oddech, sen, duchowość, odżywianie oraz aktywność fizyczną), niezbędnych do poprawy i podtrzymania dobrostanu psychicznego.


Długo myślałam nad tym postem. Zaczynałam i kasowałam. Zastanawiałam się, czy napisać coś o sobie i swoich przypadłościach, czy raczej nie ma to sensu. Osoby, które nie doświadczyły lęku, nie przeżyły ataku paniki, nie będą raczej w stanie zrozumieć o czym piszę. Niestety, ale nerwica i zaburzenia lękowe nie są tak powszechnie oswajane jak w ostatnich latach depresja. Dopiero niedawno zaczęto o nich mówić więcej. Dzięki m.in. Dorocie Szelągowskiej do świadomości społeczeństwa - powolutku - dociera, że coś takiego w ogóle istnieje.

Najnowsza książka Wydawnictwa Filia (współpraca reklamowa) odnosi się zarówno do depresji, jak i do zaburzeń lękowych. Autor, psychiatra i jogin, który sam cierpiał na depresję, opisuje czytelnikowi mechanizmy zachodzące w głowie, psychice człowieka z danymi zaburzeniami. Opisuje leki i ich działanie, odnosi się także do swojej wieloletniej praktyki lekarskiej, swoich pacjentów i samego siebie. Pierwsza połowa książki to trochę teoria, połączona z przykładami, natomiast druga część to próba pomocy poprzez rekomendacje konkretnych działań, a ściślej mówiąc połączenia 5 praktyk.5 filarów self-care zdrowia psychicznego, o których nie powinniśmy zapominać tj. oddech, sen, duchowość, odżywianie i ruch. Autor przekonuje, że leki to nie wszystko, że kluczem jest też nasze nastawienie i nasze codzienne nawyki. Mówi to też z własnego doświadczenia.


Książkę przeczytałam z dużym zainteresowaniem. Pierwszy raz przy tego typu publikacji nie przewracałam oczami na czytane bzdety i naiwność w niej zawartą. Dr. Gregory w łatwo przyswajalny sposób pomaga czytelnikowi trzeźwo podejść do swojego zdrowia psychicznego, w pewien sposób ugruntować to, co o nim wiemy, wskazując drogę, która pomoże zachować nam zdrowy umysł, zapanować nad nim.

Autor nie zawarł tu szczególnie odkrywczych też, ale zrobił to w klarowny i przekonujący sposób. Warto zapoznać się z tą publikacją. Polecam 🙂
Tysiąc pocałunków- Tillie Cole

grudnia 28, 2022

Tysiąc pocałunków- Tillie Cole


Wyobraź sobie, że otrzymujesz tysiąc małych karteczek i masz wypełnić je najpiękniejszymi momentami swojego życia…

Bestseller USA Today!

Jeden pocałunek trwa chwilę. Tysiąc pocałunków może wypełnić całe życie.
Chłopak i dziewczyna. Wielka miłość, która miała przetrwać na zawsze. A przynajmniej tak zakładali.

Kiedy Rune wraca z rodzinnej Norwegii do sennego miasteczka Blossom Grove w stanie Georgia, gdzie jako dziecko przyjaźnił się z Poppy, myśli tylko o jednym. Dlaczego dziewczyna, która była drugą połową jego duszy i przysięgała czekać na jego powrót, odcięła się od niego bez słowa wyjaśnienia?
Serce Rune’a zostało złamane, gdy Poppy przestała się do niego odzywać.
Jednak gdy odkryje prawdę, jego serce rozpadnie się na nowo.
Ten słoiczek jest dla ciebie, byś wypełniła go pocałunkami. Chowaj w nim te naprawdę wyjątkowe. Te, które będziesz chciała pamiętać.


Jakże to było nudne, wydumane i na wskroś amerykańskie.

Wyobraźcie sobie historię młodych ludzi, którzy się kochają, zmuszeni są się rozstać... a potem wracamy do początku historii, i znowu od nowa się kochają. Wątków pobocznych brak, ciekawych bohaterów brak, emocje przerysowane, nieprawdziwe, nie przekazywane czytelnikowi, fabuła nie wciąga. 

"Tysiąc pocałunków" opiera się na starym i sprawdzonym połączeniu  miłości i śmierci, ale to nie jest "Love story", ani "Jesienna miłość". To tania podróbka, aspirująca do czegoś większego, a może po prostu adresowana do duuużo młodszego czytelnika, którego nie dopadła jeszcze proza życia i ma w sobie pokłady nieskażonej wizji miłości dwojga ludzi? Nie wiem. Dla mnie była -> patrz pierwsze zdanie ;)

Tytułowe tysiąc pocałunków to dosłownie tysiąc pocałunków, które babcia Poppy każe jej zbierać, przekazując na łożu śmierci słoik z tysiącem pustych karteczek, na których ma zapisać, kiedy, gdzie i z kim przeżyła piękny pocałunek. Oczywiście zadanie będzie proste bo Poppy od najmłodszych lat ma przyjaciela, Rune'a. Piękna dziecięca, a potem młodzieńcza miłość zostaje przerwana przez wyjazd rodziny Rune'a. Kontakt między dwojgiem urywa się... bla bla bla bla bla bla i tak brniemy przez opisy miłości, wyznań, tragedii, licząc na to, że ta, jakby nie było, smutna historia wywoła łezkę, albo chociaż wzruszenie, drgnienie serca, cokolwiek? U mnie nic nie drgnęło, a czytanie wynurzeń bohaterów, ich skupienie tylko i wyłącznie na sobie irytowało. Nie czułam tej miłości, a więc jej tragedia nie wywołała we mnie żadnych emocji. Ot, młodzieżówka, jedna z gorszych jakie czytałam, z papierowymi bohaterami. 

Oczywiście, weźcie poprawkę, że moje serce może być już odarte z wszelkiego romantyzmu, stare i zgorzkniałe, ale zapewniam, że lubię wzruszające historie, jakby to nie zabrzmiało, lubię powieściowe melodramaty, ale w wykonaniu Tillie Cole mnie nie przekonało. Brakowało fabuły, ciekawych bohaterów, odskoczni od ciągłego miłowania się głównych bohaterów. Było nudno. Było mdło, nie polecam.
Zło kryje się w mroku - Charlie Donlea

grudnia 23, 2022

Zło kryje się w mroku - Charlie Donlea

Prawdę łatwo przeoczyć, nawet gdy mamy ją tuż przed sobą.

Rory Moore, rekonstruktorka sądowa, rzuca światło na nierozwiązane sprawy zabójstw sprzed lat, łącząc szczegóły z miejsca zbrodni, które przeoczyli inni śledczy. Sprawca o pseudonimie Złodziej nie pozostawił po sobie ciał ani żadnych wskazówek – do czasu, gdy policja otrzymała przesyłkę od tajemniczej Angeli Mitchell. Ale kobieta zniknęła, zanim zdołano ją przesłuchać.
Czterdzieści lat później seryjny morderca ma zostać zwolniony warunkowo. Rory zaczyna rekonstruować ostatnie dni życia Angeli. Łącząc przeszłość z teraźniejszością, Rory odkrywa mroczną prawdę. Okazuje się, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje na pierwszy rzut oka. Nawet Rory nie jest na nią przygotowana…


Nie był to najlepszy thriller jaki w życiu czytałam, ale był na tyle wciagający, że na pewno będę go polecała.

Dużym atutem powieści jest główna bohaterka, Roory Moore - rekonstruktorka sądowa, postać bardzo dobrze nakreślona, charakterystyczna i zapamiętywalna. Nie jest powiedziane na co cierpi, czy co dolega kobiecie, ale możemy się domyślać, że jest to jakaś postać autyzmu. 

Historia opisywana w powieści toczy się od wielu wielu lat. Bieżące wydarzenia konfrotnujemy z wydarzeniami z przeszłości. W teraźniejszości, jesteśmy świadkami przygotowań do wypuszczenia z więzenia mężcyzny podejrzewanego o seryjne zabójstwa kobiet. To właśnie Rory Moore, 'w spadku' po zmarłym ojcu ma tej sprawy dopilnować. Tutaj rodzą się pytania, dlaczego tata zajmował się w zasadzie głównie tą sprawą? Kim była i co się stało z kobietą, dzięki albo raczej przez którą trafił do więzenia? A to i tak jeszcze nie wszystkie pytania jakie rodza się na kartach tej powieści....

"Zło kryje się w mroku" to bardzo dobry thriller, który prowadzi nas po nitce do kłębka. Kolejne wydarzenia rodzą kolejne pytania, dając bardzo mało odpowiedzi. Od książki trudno się oderwać. Na szczęście autorka nie tylko potrafi kluczyć między meandrami i zawiłościami opowiadanej historii, ale także logicznie wszystko uzasadniać. Ciekawi bohaterowie, bardzo dobrze opisani, niezwykle interesujące powiązania, które dają do myślenia, i których możemy się domyślać, ale i tak pozostaje cała gama pytań, na które pragniemy uzyskać odpowiedź. 
POLECAM.
Gra - Sara Antczak

października 04, 2022

Gra - Sara Antczak

Szóstka bohaterów zjawia się w lesie, żeby zagrać w tajemniczą grę. Wiktoria, Aleks, Daniel, Marika, Lana i Tymon nigdy wcześniej się nie spotkali. Na pierwszy rzut oka nic ich nie łączy. Pochodzą z różnych środowisk, wyznają odmienne wartości, mają różne charaktery. Każdy z uczestników oczekuje od gry czegoś innego, ale nikt nie spodziewa się tego, co się stanie. Gra w podchody w jednej chwili zamienia się w grę o przetrwanie. 
Kto za tym stoi i jaki jest jego cel?


Książka Sary Antczak to powieść, która już od pierwszej strony wciąga nas w wir akcji. Poznajemy dziennikarkę Wiktorię, która chcąc pomóc swojej przyjaciółce odnaleźć zaginioną siostrę bierze udział w tajemniczej grze w podchody. Na miejscu kobieta poznaje pozostałych graczy, których organizatorzy nazywają 'Zwiadowcami', a siebie Partyzantami.

Okazuje się, że każdy uczestnik gry ma coś na swoim sumieniu, a to co miało być zabawą, przygodą, zamienia się w prawdziwą walkę o przetrwanie i walkę o zachowanie swoich sekretów....

Książka wciągnęła mnie od pierwszej strony. Czytałam z przyjemnością i ciekawością, tego, co się wydarzy. Dzięki naprzemiennej narracji bohaterów mogłam ich bliżej poznać, jednych obdarowując większa a innych mniejszą sympatią. Trzeba pochylić głowę przed autorką, że tak dobrze potrafiła ich wykreować. Nie ma tu postaci płaskiej, jednowymiarowej, dobrej czy złej. Wszyscy są sumą swoich doświadczeń, które strona po stronie odkrywamy.

Praktycznie do samego końca byłam niezwykle zadowolona z "Gry", niestety końcówka okazała się przesadnie melodramatyczna. Nie przekonała mnie i jest rysą, która trochę psuje całość. Jednak powiadam Wam - nie skreślajcie jej! Czytajcie, bo 2/3 były świetne! Poza tym, może Wam końcówka przypadnie do gustu? :)

Tymek, Czarny Kot i zagadki Pałacu Marianny - Sylwia Winnik

lipca 30, 2022

Tymek, Czarny Kot i zagadki Pałacu Marianny - Sylwia Winnik

Sylwia Winnik - pisarka i blogerka. Ukończyła dziennikarstwo we Wrocławiu. Interesuje się historią, szczególnie drugą wojną światową. Autorka książek dla dorosłych czytelników m.in. bestsellera „Dziewczęta z Auschwitz” oraz „Tylko przeżyć. Prawdziwe historie rodzin polskich żołnierzy”. „Tymek, Czarny Kot i zagadki Pałacu Marianny” to jej debiut dla dzieci.


Poznaj Tymka, który mieszka w Kamieńcu Ząbkowickim. Miejscowości uśpionych tajemnic, a może nawet klątwy! Pewnego dnia zaczynają dziać się dziwne i niepokojące rzeczy:

- Tuż przed domem Tymka, na błoniach pałacowych, pojawiają się tysiące kotów.
- Znika gosposia Michalina.
- Tymka śledzi tajemnicza postać z drewnianą laską.
- Pojawia się pewna zła kobieta.
Nic nie jest takie, jakim się wydaje!

Rozpoczynają się wakacje i do Kamieńca przyjeżdża Tosia. Aby zmienić bieg niebezpiecznych wydarzeń, Tymek i Tosia, a także pewien Kot, muszą cofnąć się w czasie – i to niemal o 150 lat – oraz znaleźć ukryte w Pałacu królewny Marianny Orańskiej stronice tajemniczej Księgi Wiedzy.

Tymek jest pasjonatem gier planszowych, niestety, jedyną osobą, z którą może w nie grać jest ich sprzedawca. Rodzice Tymka są ludźmi zapracowanymi i nie poświęcają mu wystarczająco dużo czasu. Pewnego dnia przed swoim domem zauważa ogromną liczbę kotów. Sprzedawca, z którym się przyjaźni, radzi mu by jakiegoś przygarnął. Tymek, otrzymawszy zgodę mamy przygarnia ze schroniska czarnego kota. W międzyczasie znika gosposia, Michalina....


Początkowo trudno było się mojej córce wgryźć w fabułę, lecz z przewracaniem kolejnych kartek coraz bardziej wciągała się w czytaną powieść. Podobały jej się poszukiwania gosposi i przygody, które Tymek wraz z wnuczką sprzedawcy, Tosią, przeżywają, a jest ich tutaj co niemiara. Bohaterowie poruszają się zarówno w czasach współczesnych, jak i cofają 150 lat wstecz. Atmosfera panująca w książce jest zarówno mroczna, jak i zabawna, a miejscami nawet wzruszająca. 

W książce mamy całą plejadę różnych bohaterów, akcja cały czas mknie do przodu, nie pozwalając na nudę, i nie dając czytelnikowi chwili wytchnienia. Ciekawość, co przyniesie kolejna strona nie pozwala odłożyć książki na bok. Z niecierpliwością czekamy na kolejną część serii.
POLECAMY!


Detektywistyczna podróż w świat zagadek i przygód, słowiańska magia, niezwykłe legendy oraz fascynująca historia zabytków owianych tajemnicą – czekają na Ciebie!

POZOSTAŁE CZĘŚCI: