Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Remigiusz Mróz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Remigiusz Mróz. Pokaż wszystkie posty
Projekt Riese - Remigiusz Mróz

marca 19, 2022

Projekt Riese - Remigiusz Mróz

Riese. Największy projekt nazistowskich Niemiec, którego przeznaczenie wciąż pozostaje nieznane. Niegdyś być może podziemne miasto, arka przetrwania lub fabryka, w której pracowano nad bronią jądrową – dziś atrakcja turystyczna w Górach Sowich.

Odwiedzić postanawia ją pięcioro ludzi, zupełnie nieświadomych tragedii, która ma ich spotkać. Podczas eksploracji tuneli dochodzi do trzęsienia, a stropy ulegają zawaleniu, odcinając turystów od świata i pozbawiając ich szans na ratunek. Robią wszystko, by przeżyć, powoli uświadamiając sobie, że na powierzchni wydarzyło się coś, co sprawiło, że znany im świat przestał istnieć…

I że to oni mogą być jedynymi, którzy przetrwali kataklizm.

Rzadko nie wiem co napisać o przeczytanej książce, także brawa dla Remigiusza Mroza, który stworzył powieść, o której trudno mi wyrazić jednoznaczną opinię.

Postapokalipsa, czasy ostateczne, różne warianty rzeczywistości - to i jeszcze więcej otrzymałam wraz z książką "Projekt Riese". Opis w ogóle nie zdradza szczegółów, więc i ja nie będę się o nich rozpisywała. Uważam, natomiast, że rzeczywistość nie dorównała opisowi. 

Zacznijmy od dobrych stron:

- pierwsze strony i od razu akcja - to lubię, dzięki temu trudno mi odłożyć czytaną historię na później.

- wyrazisty, tajemniczy główny bohater.

- historia, w której nie od razu wszystko jest jasne.

- interesujące powiązania między bohaterami

- ciekawy temat 

Mamy więc świetne rozpoczęcie: zawał w jednej z poniemieckich sztolni i kilkoro ocalałych. Wśród nich pojawia się tajemniczy żołnierz, którego postrzegają, jako wybawienie. Potem nie mogę napisać co się dzieje, a trochę się dzieje... niestety w kółko to samo. Raz, drugi, czytamy z ciekawością, a potem na zasadzie ble ble ble. Autor stara się dokładać wydarzeń, momentami niby śmiesznych nawiązań politycznych oraz 'autobiograficznych'. Niestety, to w pewnym momencie przestaje działać. Jako czytelnik chciałam czegoś więcej, urozmaicenia fabuły, czegoś coś co wyciągnęłoby mnie z tego 'w koło Macieju', które po xxx stronie zaczynało nudzić. Poza może dwoma akcjami, nic więcej nie dostałam.

Podsumowując, autor wykonaniem nie przekonał mnie do swojego pióra w wersji science fiction, chociaż pomysł był przedni. 
Polecam fanom autora.

Wybaczam ci - Remigiusz Mróz

listopada 12, 2021

Wybaczam ci - Remigiusz Mróz


Ina Kobryn prowadzi spokojne, uporządkowane życie. Spełnia się w pracy, wraz z mężem stara się o dziecko i właściwie nie ma powodów do zmartwień. Wszystko zmienia się, gdy pewnej nocy siada przed laptopem i dostrzega, że mąż nie wylogował się ze swojego konta na Facebooku. Jej wzrok pada na krótką wiadomość o treści „wybaczam ci”, pochodzącą od nieznajomej dziewczyny.

Bagatelizuje sprawę, ale gdy budzi się rano, okazuje się, że nadawczyni popełniła samobójstwo na samym środku placu Konstytucji w Warszawie. Ina stara się odnaleźć wiadomość, ta jednak znika bez śladu. Mąż zaś twierdzi, że nie ma pojęcia, kim jest dziewczyna, która odebrała sobie życie, ani co stało się z wiadomością.

Ina zaczyna odkrywać, że to nie jedyna tajemnica, którą ukrywał przed nią partner…


Ma człowiek kilka książek do zrecenzowania. Ten człowiek sam je wybrał, cieszył się, kiedy przyszły. I tak sobie leżą i czekają na chwilę wolnego. Pech chce, że człowiek pracuje w bibliotece... i trach, przychodzą nowości. Pracować z zamkniętymi oczami się nie da, więc z pracy wychodzi z książką nadprogramową. W końcu, można zerknąć w autobusie, a nuż będzie beznadziejna i kłopot z głowy. Nie jest. Droga się kończy, a człowiek żałuję, że musi wysiadać.

Kolacja zjedzona, a myśli krążą wokół "Wybacz mi". Autor jest sprytny. Nie kończy rozdziałów tak, że można odłożyć książkę na później. Nie da się. Trzeba czytać. Zdarzenia ciekawe, humor postaci przedni - ups - chyba jest noc, trzeba iść spać. 

Poranek, śniadanie, książka, autobus. Hmmm droga jakby krótsza niż zwykle

Wieczór, noc, północ - przeczytane. No Panie Mróz, brawo. Takie zakończenia to ja lubię 😁

A teraz trochę bardziej merytorycznie.

Remigiusz Mróz stworzył klasyczny thriller, w którym rozwiązanie jednych tajemnic ciągnie za sobą następne, a często te niby rozwiązane, nie do końca takie się okazują. Osią "Wybaczam ci" jest wiadomość, którą dostaje mąż głównej bohaterki, a której treść jest tytułem powieści. Mąż, oczywiście, wypiera się znajomości z młodą śliczną dziewczyną, która notabene, tej samej nocy ginie, po czym sam zapada się pod ziemię. Ina odkrywa, że wszystko wokół jej męża było pisane palcem po wodzie, ale nie poddaje się, a twardo podąża za kolejnymi tajemnicami, w czym dzielnie towarzyszy jej chłopak siostry. 

Największym minusem powieści była dla mnie naiwna postać głównej bohaterki, czyli Iny. Wiadomo, że bez tego nie powstałaby powieść, niemniej jej postawa w stosunku do męża była dla mnie przesadnie poprawna. Nie wiem, czy w normalnym życiu zdarzyłaby się taka anielska żona, która mimo odkrywania coraz to nowych kłamstw, nadal tak wiernie obstawiałaby niewinność męża. Mało przekonywająco wypadł również wątek mafii wietnamskiej, takiej mało strasznej.


Książkę czyta się fenomenalnie szybko, ponieważ większość powieści to akcja - reakcja oraz dialogi - świetne! Ina i jej prawie-szwagier Gracjan to duet, którego rozmowy co chwilę wywoływały mój śmiech. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że tak dobrze będę się bawiła przy powieści p. Mroza. Totalny relaks i przyjemnie spędzony czas, z tajemnicami, które nie pozwalały mi oderwać się od książki. Zakończenie? Takie, jakie tygryski lubią najbardziej. Mam nadzieję, że autorowi nie przyjdzie do głowy pisanie kontynuacji;)

Polecam, mimo wspomnianych minusów :)
"Behawiorysta" Remigiusz Mróz

czerwca 27, 2017

"Behawiorysta" Remigiusz Mróz

Czytaliście książkę, która z jednej strony was fascynuje, intryguje i zwyczajnie ciekawi, a z drugiej obrzydza i odpycha?

Jeśli nie to sięgnijcie po "Behawiorystę" Remigiusza Mroza. Gwarantuję, że się od niej nie oderwiecie, a jednocześnie będziecie tego bardzo chcieli. Książka doskonale pokazuje stronę, w którą zmierza świat, w którym ogromna rzesza ludzi przeżywa życie wirtualnie. Czytałam i byłam przerażona, że takie rzeczy mogą się w niedalekiej przyszłości wydarzyć naprawdę. Powieść jest mocna, przerażająco sugestywna, przez co, moim zdaniem, powinna być opatrzona ostrzeżeniem, aby nie sięgały po nią osoby poniżej pewnego wieku.


"Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc że zabije wychowawców i dzieci. Policja jest bezsilna, a mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. Nikt nie wie, dlaczego wziął zakładników, ani co zamierza osiągnąć. Sytuację komplikuje fakt, że transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie.
Służby w akcie desperacji proszą o pomoc Gerarda Edlinga, byłego prokuratora, który został dyscyplinarnie wydalony ze służby. Edling jest specjalistą od kinezyki, działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej. Znany jest nie tylko z ekscentryzmu, ale także z tego, że potrafi rozwiązać każdą sprawę. A przynajmniej dotychczas tak było…
Rozpoczyna się gra między ścigającym a ściganym, w której tak naprawdę nie wiadomo, kto jest kim."
  
*****

Jak można domyślać się po tytule dużą rolę odgrywa, w książce mowa ciała. Niezwykle interesujące były te fragmenty powieści, które dotyczyły bezpośrednich spotkań ściganego i ścigającego oraz ich wzajemne 'odczytywanie'. Nie spotkałam się z tym w innych książkach, a motyw ten okazał się niezwykle interesujący i bardzo dobrze napisany. Autor nie boi się pewnych roszad wśród bohaterów, akcji, których byśmy się nie spodziewali. Należy przyznać autorowi duży plus za odwagę i niesztampowość.

W książce nie ma miejsca na nudę, co chwilę coś się dzieje. Odłożenie książki jest więc bardzo trudne. Wybranie na głównych bohaterów postaci, które w ogóle nie wzbudzają naszej sympatii jest ryzykowne, ale mi się to podobało. Nie podobały mi się natomiast dosłowne, odrażające opisy pewnych wydarzeń. Niestety, nie potrafię zrozumieć dlaczego pisarz tak dosłownie, krok po kroku, wszystko opisywał, nie pozwalając pracować czytelniczej wyobraźni. Musze przyznać, że ja nie wczytywałam się w te opisy, było coś nie w porządku w ich czytaniu...

Nie podobało mi się także wyjaśnienie pewnych rzeczy, mam tu na myśli motywy postępowania porywacza. Uniwersalność tej historii przez to zupełnie się rozmyła. Niestety, to co czułam również przy lekturze książki "Świt, który nie nadejdzie", powtarza się w "Behawioryście", otóż w pewnym momencie mamy przesyt wydarzeń, czujemy, że trochę tego za dużo, trochę zbyt nieprawdopodobne to wszystko, ale jednak ... czytamy dalej.

Podsumowanie: W książce dużo się dzieje, mamy wzrastające napięcie, sceny jak z horroru, który mamy nadzieję nigdy nie będzie naszym udziałem, mamy chwytliwą historię, mamy dzieci jako bohaterów drugiego planu, które czynię lekturę "Behawiorysty" jeszcze straszniejszą. Doceniam dopracowane sceny, ale żałuję, że mowy ciała nie było więcej. Książce nie zaszkodziłoby też uszczuplenie o parę scen. Polecam i przestrzegam jednocześnie przed sięganiem po tę książkę osoby o słabych nerwach i małoletnich. 
Ocena 7/10
"Świt, który nie nadejdzie" Remigiusz Mróz

marca 17, 2017

"Świt, który nie nadejdzie" Remigiusz Mróz


"Świt, który nie nadejdzie" jest pierwszą powieścią Remigiusza Mroza, którą miałam okazję przeczytać. Autor umiejscowił akcję książki w przedwojennej Warszawie, co stanowi jej niewątpliwą zaletą i jest magnesem, który mnie zaciekawił i przyciągnął. 

Opis fabuły z oficjalnej strony autora (http://remigiuszmroz.pl/swit/): 
Były pięściarz, Ernest Wilmański, to człowiek bez przeszłości. Stracił wszystko, co miał do stracenia. W poszukiwaniu nowego życia wyjechał do stolicy, jednak znalazł się w złym czasie i w złym miejscu. Zanim zaczął rozglądać się za pracą, praca znalazła jego i… nie miała nic wspólnego z uczciwym zarobkiem. Wilmański wbrew swojej woli został wciągnięty w świat Banników, grupy przestępczej, która swą nazwę zawdzięcza temu, że z przeciwnikami rozprawia się tak, jak robił to słowiański demon – topiąc ich w baniach.
Ernest wspina się po gangsterskiej drabinie, nie spodziewając się, że jedna kobieta może pokrzyżować wszystkie jego plany. Ani że zjawy z przeszłości dopomną się o uwagę… 


Nie jestem historykiem, ale jako czytelnik muszę przyznać, że autor przekonał mnie do opisywanej rzeczywistości. Rys historyczny zdaje się być dobrze odzwierciedlony, co sprawia, że czytając książkę czułam atmosferę i oczyma wyobraźni widziałam Warszawę okresu międzywojennego. Autor bardzo plastycznie i sprawnie przedstawia oraz opisuje rzeczywistość tego okresu. To bardzo duży plus tej książki. Kolejnym plusem jest sama fabuła. Ukazanie bohatera, któremu nie udaje się rozpocząć życia na nowo uczciwie pracując, okazało się świetną okazją do przedstawienia tzw. półświatka. Bohater wzbudza naszą sympatię kibicujemy mu, ale .... do pewnego momentu. Ilość zamachów na jego życie, wskrzeszeń, nieudanych zabójstw, na dodatek otwarte zakończenie przywodzą na myśl innych bohaterów, takich jak Rambo, czy Feniks ;) Pan Mróz stworzył bohatera, który przeżywa dosłownie wszystko; niestraszne mu kule, czy ciosy. Podnosi się z każdego upadku, co w pewnym momencie staje się kuriozalne i powieść traci na atrakcyjności, stając się komiksem dla dorastających chłopaków, którzy lubują się w niezniszczalnych bohaterach. Trzeba jednak przyznać autorowi, iż stworzył historię, którą dobrze i szybko się czyta. Pan Mróz ma zdecydowanie lekkie pióro, sporą wyobraźnię i dobry warsztat więc czytanie "Świtu" nie było specjalnie uciążliwe, sprawiało nawet do pewnego momentu przyjemność, bo później niestety raczej śmiech i politowanie.

Pierwsze spotkanie z Panem Mrozem delikatnie rozbudziło mój czytelniczy apetyt na kolejne, więc sięgnęłam po inną książkę tego autora - "Behawiorystę" i niestety do niej też będę miała parę uwag ;) To co się nasuwa po przeczytaniu obu to fakt, iż autor ma dużą wyobraźnię, która podsuwa mu różne rozwiązania, motywy, wydarzenia, które pisarz mógłby odsiewać, a nie wykorzystywać wszystkie, które akurat przyszły mu do głowy. Podsumowując: "Świt, który nie nadejdzie" jest sprawnie napisaną powieścią, którą szybko się czyta, pozostawiającą jednak niedosyt, trochę rozbawienia i rozczarowanie, że tak realistycznie przedstawiona atmosfera i rzeczywistość otaczająca bohaterów, nie pokrywa się z realistycznie przedstawionymi wydarzeniami.

Ocena 6/10